Mianownik (kto?, co?) - Border okazuje się w Śnieżnej Chuście niezłym wyzwaniem. Wzór części głównej jest bardzo strukturalny, przestrzenny wręcz, dlatego cienki, delikatny ozdobny brzeg od razu został skreślony z listy możliwości. A to oznacza kombinowanie do kwadratu, żeby było równie "mięsiście", z pazurem i dobrze "się widziało" z całością.
Poniżej z założenia widać... tyle borderu, co potwora z Loch Ness na zdjęciach świadków jego wodnych objawień. Ale przecież nie można pokazać zbyt dużo przed premierą :))))

Dopełniacz (kogo?, czego?) - Do borderu nie można podejść jak żaby "na aby aby" ani jak rak, czyli "byle jak". Bo on jest jak wisienka na torcie, kończy, zdobi, najbardziej rzuca się w oczy, kiedy się chustą poowijamy.
Celownik (komu? czemu?) - Dlatego borderowi poświęciłam w Śnieżnej Chuście sporo czasu i... prucia. Nie podobało mi się to, że w pierwszej wersji między wzorem gwiazdkowym a wyraźnym początkiem borderu było trzy (!!!, Ślubny do tej pory puka się w czoło i marudzi coś o fanatycznym perfekcjonizmie) rzędy prawych oczek. Prułam. Z duszą na ramieniu, bo prułam na poziomie gwiazdkowego wzoru. Wizja zgubienia wszystkich narzutów była dziewiarskim horrorem.
Biernik (kogo? co?) - Ale po pruciu i poprawkach patrzę na ten border z zadowoleniem. Pasuje do całości. Koraliki ma. Twórcze powtórzenie wzoru głównego też. Kropla koloru obecna.

Narzędnik (z kim?, z czym?) - Z borderem w prototypowej chuście zaraz się rozstanę, bo zostało mi zaledwie kilka bogatych w oczka rzędów. Zamykanie oczek, chowanie nitek, pranie, blokowanie i... i w końcu się okaże, co mi wyszło. Bo na razie chusta na drutach przypomina oczywiście zniechęconą do życia amebę.
Wołacz (o...!) - Z wołaczami, to ja mam zawsze problem, bo mi się wydają sztuczne i teatralne w wyrazie. Szczególnie stosowanie wołacza wobec ozdobnych brzegów chusty. Zatem wybacz mi, o borderze!, że nie będzie poematu na twoją cześć, ballady też nie, ani nawet soneciku czy fraszki.
Premiera Śnieżnej Chusty - na początku maja. Bo wydzierganie prototypu to jedno, ale teraz muszę swoje bardzo "artystyczne" notatki przełożyć na porządny opis wykonania. Ale to, co mi wyszło pokażę wcześniej, kiedy tylko chusta ze smętnej ameby zamieni się w eleganckie śnieżne powierzchnie i stanie się wdzięcznym obiektem do fotografowania.
***
I coś z zupełnie innej beczki. Osoby dziergające i szyjące lubią drobiazgi użytkowe z elementami sugerującymi ich pasje i lekkie bziki - zawieszki, kolczyki, spinki do włosów. A ja się nigdy nie pochwaliłam, że mam bardzo krawiecki zegarek...

Ile lat go mam? Nawet nie chcę liczyć, bo wyjdzie, żem posunięta w latach niewiasta :)))
chusta wygląda ciekawie, zwłaszcza te koraliki :) a teraz odezwie się filolog - zamiast drugiego mianownika, to raczej miejscownik powinien być ;)
OdpowiedzUsuńKoraliki wydały się koniecznością :))
UsuńI już poprawiam skutki mojej pomroczności jasnej. Dzięki.
Jestem ciekawa całości chusta, zapowiada się super!
OdpowiedzUsuńCo do zegarka, to dla fryzjerek też byłby dobry - u fryzjera nożyczki to podstawa :D
Serdecznie pozdrawiam:)
Co najlepsze ja jestem tak "kreatywnie" zakręcona, że jak nożyczki to dziewiarki i krawcowe, ale o fryzjerkach to nawet nie pomyślałam.
UsuńZ odmianami to zawsze jest problem :) Nazewnictwo druciane w języku polskim ubogie i zapożyczenia potrzebne, a czasami z tego dziwolągi wygodzą. Reglan, raglan, pikotek, pikotka itd dowolności wiele :) Radzić sobie trzeba. Że już nie wspomnę o zwykłym nazywaniu rodzajów oczek, które to niby po polsku, ale u różnych osób różnie jakoś.
OdpowiedzUsuńChusta zapowiada się bardzo, bardzo.
Amen - z nazewnictwem bywa różnie, czasem zabawnie, a czasem dramatycznie, kiedy się z uporem maniaka szuka, co to jest "pojedyncze przeciągniecie" : ))))
UsuńAle mam wrażenie, żeśmy się nazewniczo bardzo wzbogaciły w chwili, kiedy się dorwałyśmy do zachodnich stron. Kilkanaście lat temu nikt nawet nie wiedział, że właśnie dzierga "ssk" :))))
Fakt, od czasu poznania dziewiarskiego słownictwa angielskiego przerabiam dwa oczka razem powtarzając w myślach "Ka dwa tugeder" :) Niezmiennie mnie to cieszy!
Usuńjestem ciekawa co tam wykombinowałaś!
OdpowiedzUsuńNa razie to ja sama nie do końca wiem :)))
UsuńZajawka chusty bardzo interesująca, czekam cierpliwie na efekt końcowy, bo pracy z tym dużo.
OdpowiedzUsuńNajwiększym spowalniaczem jest zapisywanie prawie każdego oczka.
UsuńJa to chyba nie porwałabym się na taką dziewiarską "bitą pianę". Dlatego z zadowoleniem i prawdziwą przyjemnością będę podziwiać Twoje dzieło.
OdpowiedzUsuńA zegarka, to zwyczajnie zazdraszczam, bo uwielbiam takie gadżety (kolejne słowo, o które wzbogacił się nasz język ojczysty ;)
Ta bita piana wbrew pozorom jest bardzo prostą chustą, nawet dla początkujących. A wrażenie, że się ją długo dzierga wynika raczej z tego, że od razu zapisuję wzór "na brudno".
UsuńFajny zegarek, ja jestem gadzeciara wiec zazdroszcze jak diabli.
OdpowiedzUsuńHmmmm, ciekawe cos Takiego wykombinowala w chuscie... nawet nie probuje domyslec sie hahahahah
Wbrew pozorom kombinacje są dość... klasyczne, choć bizantyjskie w wyrazie. Jak to u mnie :))))
Usuńjak ja lubię Ciebie czytać:):)))) deklinacja borderu jest świetna, a zegarek bardzo fajny gadżecik.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem tego borderu i w ogóle całości chusty, fajnie, że jest z koralikami, bardzo ostatnio polubiłam takie połączenia:))
Koraliki wydawały się "oczywistą oczywistością". Tym bardziej, że były pod ręką niebieskie.
UsuńChusta zapowiada się ciekawie.
OdpowiedzUsuńZegarek nieźle zakręcony z tymi bajeranckimi wskazowkami, nie podawaj wieku, i tak widać po nim, że go ząb czasu już troche nadgryzl ;-)
Ząb czasu zegarek wytarł :)))) Ale cóż się dziwić, jeśli czasomierz przeżył ze mną liceum, studia wszelakie i kawał dorosłego życia.
UsuńPrezentuj, prezentuj to brzydkie kaczątko i zrób z niego łabędzia bo czekam niecierpliwie.Właśnie są w drodze do mnie 2 zgrabne precelki Lace i kto wie, kto wie ....:):):)
OdpowiedzUsuńZegareczek rzadki do spotkania na drodze,rzeczywiście unikat .
Pozdrawiam:)
O ile nic nadzwyczajnego na mnie nie spadnie, to jutro skończę. Pranie i blokowanie to kilka godzin i przed weekendem będzie "okazanie", a wzór nieco później, kiedy go napiszę "na gotowo".
UsuńTy to lubisz sobie robotki pokomplikowac.Mysle ze chusta wyszla swietnie,czekam z niecierpliwoscia na jej pokaz!Zegarek jest swietny,mysle ze nie wiele jest egzemplarzy takich zegarkow.A jak postepuje sweterek dla mezusia?pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń"Komplikacja" to ja mam na trzecie imię :))))
UsuńIdentycznego zegarka nigdy u nikogo nie widziałam.
A sweterek mężowskie cierpi na "odleżyny" z powodu dziergania chusty. Ale Ślubny wykazuje się zrozumieniem, bo chusta ma "pjorytet" :)))
Widze biele i niebieskosci,to bedzie cos naprawde pieknego-z niecierpliwoscia czekam na sesje fotograficzna.A tego zegarka to zazdraszczam:)
OdpowiedzUsuńBędzie śnieżnie i lodowo (biel i niebieski :)))). Sesja fotograficzna zapewne jeszcze przed weekendem.
Usuńz tego, co widzę na chustę warto poczekać, z zegarek wymiata! Świetny!
OdpowiedzUsuńCzekanie na prezentację chusty powinno być już w miarę krótkie :)))
UsuńZegarek świetny! Ale ma trzy wskazówki? ;-)
OdpowiedzUsuńTrzy wskazówki i ani jednego oznaczenia godziny :))) Ot, taki model.
UsuńŚnieżna Chusta zapowiada się przepięknie! Czekam na prezentację z niecierpliwością. W majowych planach mam dzierganie jakiejś chusty lub szala, ale jeszcze nie wiem który wzór wybiorę. Może podglądnę sobie coś u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńZegarek jest świetny a że pochodzi sprzed lat, to pewnie jeszcze tyka. Teraz większość jest niestety krótkoterminowa.
Śnieżną powinnam pokazać jeszcze w tym tygodniu, więc będziesz mogła decydować, czy to kandydatka do robienia.
UsuńA zegarek tyka. Pasek wyzionął ducha i był wymieniany, ale zegarek się trzyma.
Oj, cudna ta chusta! Też czekam na całość! A zegarek...u Ciebie to mnie nawet nie dziwi. Musi być oryginalny i tak jest.
OdpowiedzUsuńJeszcze chwilę i będzie wiadomo, co z tego wyszło. Sama jestem ciekawa, jak będzie wyglądać po zblokowaniu.
UsuńChusta póki co faktycznie przypomina amebę, ale po kolorkach już widać, że będzie rozkosznie mroźna :)
OdpowiedzUsuńMam pytanie, tylko się nie śmiej. Nigdy nie robiłam chusty i mam pytanie godne laika: co jest złego w trzech rzędach prawych pomiędzy borderem, a wzorem gwiazdkowym?
Mam też pytanie gramatyczne :D dlaczego napisałaś: "Nie podobało mi się to, że w pierwszej wersji między wzorem gwiazdkowym a wyraźnym początkiem borderu BYŁO trzy (...) rzędy prawych oczek"?
Absolutnie nie myśl, że chcę Ci wytknąć błąd, bardzo możliwe, że sama się mylę, ale czemu nie BYŁY?
A w ogóle jaki jest Twój rekord odleżenia od kupienia tkaniny, do skrojenia bluzki? Warto zaznaczyć, że krojenie wczoraj o północy zajęło mi 5 minut. Materiał jest boski, a czekał rok... zarażam się od Was Dziewczyny Wszystko-Na-Raz-Robieniem ;)
W trzech rzędach nie ma nic złego, oprócz zgrzytu estetycznego - nie leży :)))
UsuńPytanie gramatyczne słuszne, a wytykanie błędów nie jest karalne :))) Rzędy były.
Taaak... może wrzucać same obrazki... :D
"Deklinacja bordiury", proszę...
OdpowiedzUsuńUstawa o ochronie języka polskiego?
UsuńMasz rację, że odpowiednikiem angielskiego "border" jest polska "bordiura". Jednak ten border wlazł nam do dziewiarskiego języka, rozpanoszył się i został.
Sama używam tego określenia naprzemiennie z "ozdobny brzeg", bo kiedy myślę i mówię "bordiura" to mam skojarzenia z kobiercem lub stroną w starej księdze, a nie ze zwykłą chustą.
a ja i tak nie dowiedziałam się co to takiego te pojedyncze przeciągnięcie i szukam dalej[
OdpowiedzUsuń