Przenosiny

piątek, 4 kwietnia 2014

CHŁOP JAK DĄB

Dziś już na poważnie poopowiadam Wam, co sobie w Swetrze Ślubnego nakombinowałam i co mi się udało do tej pory stworzyć.

Ale na początek pozwolę sobie zadziwić się wielkim zadziwieniem i pojęczeć głośnym jękiem - jakie ten mój mąż ma bary!!! Na co dzień to mi się wydaje mężczyzną o średnich gabarytach. Chuchro z niego nie jest, ale też nie ma postury panów dumnie przemieszczających się krokiem mocno bujanym w kierunku osiedlowej siłowni. Ale zacznij mu tylko, kobieto, dziergać sweter! Natychmiast następuje przedziwny proces puchnięcia wszerz. A ja dziergam z cienkiej włóczki i na drutach 2.75, więc liczba oczek, która potrzebna jest do spowicia w dzianinę tej wybitnie męskiej sylwetki to jest jakieś... jakieś bardzo, bardzo dużo :)))

Ślubny (jak większość przedstawicieli płci męskiej, dziewiarsko wybrednej) nie przepada za tworami dzianinowymi, które wyglądają jak "ręcznie robione". Handmade w wersji męskiej - przynajmniej u nas w domu - musi wyglądać "jak ze sklepu" albo może nie wyglądać wcale, bo Ślubny do niego niczym nie zapała. Dlatego męskich rzeczy dziergam niewiele i bez entuzjazmu. Ale jeśli coś jest wyzwaniem, to mnie tym bardziej do tego ciągnie. 

To, co zobaczyliście w poprzednim wpisie to naprawdę był tył męskiego swetra. Tył z reglanem robiony od boku do boku...
Zdjęcia na robione na Denatce, a z niej jest chucherko w porównaniu z barami Ślubnego, więc nie sugerujcie się proporcjami. Ale Ślubnego pod ręką nie mam, żeby ten tył przytwierdzić do niego. Poza tym i tak by mi nie pozwolił wbić w siebie choćby jednej szpilki :)))

Potrzeba komplikowania sobie życia wylazła ze mnie z całą mocą. Bo po jakiego grzybka, halucynogennego nawet, dziergać od boku coś, co można spokojnie i bez stresu zrobić "po bożemu", od dołu albo od góry z rękawami od razu. 
Powód jest prosty - bardzo chciałam uzyskać fakturę swetra, która jak najmniej będzie przypominać tradycyjne wyroby dziergane. Niby robię prawe oczka i ryż, ale kiedy się to położy bokiem, to nagle wszystko zmienia się diametralnie i sploty nie przypominają tego, co tak dobrze znamy. Mam te - żartobliwie nazwane w poprzednim wpisie - poziome prawe i pionowy ryż.

Ślubny jest zachwycony, bo wygląda to jak fabrycznie tkana dzianina. A ja fanatycznie pilnuję bardzo mocnego napięcia nitki, żeby mi oczka wychodziły równiutkie.

Jak widać cały tył jest gotowy. Na boku z jednej strony mam prowizoryczny szydełkowy łańcuszek, a drugi bok jest ciągle na żyłce i będę robiła od razu przód. Tym sposobem nie będzie na bokach żadnego szwu, bo początek i koniec robótki połączę później graftingiem i nie będzie nawet śladu, gdzie się robótka zaczynała. 

Jeśli się komuś wydaje, że robienie swetra od boku to jest największe szaleństwo, to spieszę donieść (na siebie), że "a skąd! wcale nie! w żadnym razie!". Sweter ma być trójkolorowy: grafit (to, co na plecach), jasny szary i pastelowy seledyn jako ożywczy dodatek.

I z tego ożywczego seledynu będą trójkątne wstawki na linii reglanu... Na wszelki wypadek poniżej jest zdjęcie poglądowe, żeby sobie było łatwiej wyobrazić, co ja nawymyślałam. Na zdjęciu jest podłożony fragment dzianiny. W rzeczywistości będzie to zrobione na drutach i doszyte... połączone... przyspawane...

Sposób łączenia mordował mnie intelektualnie od kilku dni. Zwykłe szycie odpada. Nabieranie oczek na skosie... prawdopodobnie nie najlepszy pomysł, bo trudno to zrobić tak, żeby było perfekcyjnie po linii prostej jak drut :))). I wczoraj mnie olśniło, jak to zrobić, żeby było dobrze. Po opisaniu tego Ślubnemu nazwał to sposobem "na zamek błyskawiczny" i zaaprobował potencjalny efekt. Muszę to przetestować, ale jest szansa, że będzie dobrze. Będę się dzielić sposobem tego łączenia i przemyśleniami na bieżąco. 

A skoro właśnie odebrałam od przemiłego Pana Listonosza - który mimo "trzecio-piętrowej" zadyszki zaczął kontakt z odbiorcą od "Dzień dobry pani. Piękny dzień dzisiaj mamy! Wiosna w końcu! A tu paczuszka taka nieduża." - koniec dygresji... A skoro właśnie odebrałam brakujące motki, to idę dalej dziergać, przód, też szeroki jak dla chłopa słusznej postury. Plan przodu przewiduje użycie trzech kolorów i dwóch wzorów, do tego kształtowanie reglanu, do tego kształtowanie podkroju szyi, a wszystko to z perspektywy "od boku lewego"... nudzić się nie będę. 

I mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu pokażę Wam dokładnie dwa razy tyle :))))

34 komentarze:

  1. Będzie piękny "sklepowy" ręcznie robiony sweterek. Świetny pomysł z tym dzianiem "w bok". Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby mu ta "sklepowość" została do końca :)))

      Usuń
  2. No, no nakombinowalas .....jak zawsze hihihi. Ciekawa jestem jak to wszystko bedzie wygladac na koniec. Jak u Slubnego jest z "uzywalnoscia" wydzierganych swetrow? Moj Szanowny najpierw lazi i molestuje zeby mu zrobic sweter a jak jest gotowy, to musi swoje odlezec w szafie, czym doprowadza mnie do pasji, bo chlop do kieszonkowych zupelnie nie nalezy i dzierga sie dla niego dosc mozolnie.
    Dalam sie calkowicie nabrac na zart, do Ciebie wszystko podobne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa, jak to będzie wyglądać na końcu, bo szalonych pomysłów do wcielenia w życie w trakcie tworzenia tego swetra jeszcze trochę jest...
      Co do noszenia przez Ślubnego... tu powinnaś usłyszeć długie i żałosne westchnienie. Nosi, ale sporadycznie i jak mu się ze łzami w oczkach powypomina, że tu się żona starała, a on po kątach w szafie upycha.
      Ale z tym swetrem jest tak, że jak Ślubny po całym tym szaleństwie nie będzie go nosił, to ja sobie zabieram, będę miała swetrzysko "po domu", ale oryginalne.

      Usuń
  3. Woow, zapowiada się ekstra! Wygląda jak sklepowy w istocie, za to jakość 100 razy lepsza :D
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego udziergu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysoki poziom "sklepowości" to główne założenie tego projektu, ale na ile się to uda utrzymać... Włóczka bardzo pomaga, ale nad równością oczek trzeba już samej panować :)))

      Usuń
  4. Ja mojemu robilam raglanem od gory. Same prawe. Kategorycznie nie dostalam zgody na jakiekolwiek wzory czy zmiany kolorow. :D
    Robota Twoja zapowiada sie ciekawie. Szczegolnie to robienie od boku. :)
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam więcej swobody : ))) Ale w zasadzie każdy najmniejszy nawet pomysł konsultuję przed wprowadzeniem w życie, żeby później nie było, że coś nie jest "po myśli".

      Usuń
  5. Swietnie to wyglada,ale pokombinowane "troche"jest,zycze powodzenia w dzierganiu,i jak widac napewno nie bedziesz sie nudzic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, troszkę jest, ale na moje własne życzenie, więc nawet nie pisnę :)))

      Usuń
  6. Tak się zastanawiam czy nie lepiej by było zacząć od przodu i jechać w kółko i na drugim przodzie zakończyć - nie miałabyś szwów bocznych w ogóle tylko przy raglanie:)
    A tak w ogóle to ten kolorowy raglan i wstawki mnie ciekawią.... ale..... chciałabym kiedyś zobaczyć krótki filmik bez żadnego kursu czy objaśnień tylko z ....Twoimi rękoma robiącymi na drutach:) Bo jestem bardzo ciekawa jak szybko robisz:) Moja świętej pamięci sąsiadka zasuwała na drutach jak motorek i do tej pory nie potrafię jej dogonić:))Ale trenuję:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy rozpinanym, to owszem, ale to ma być nierozpinane, więc gdzieś to trzeba połączyć. Poza tym przy dobrze zrobionym graftingu, to nawet na środku przodu mogłabym łączyć... teoretycznie :)))))))))
      A filmik obiecuję, że zrobimy, jak kiedyś będzie jakaś prosta płachta prawymi na średniej grubości drutach. Iskry nie lecą, ale fakt, dziergam dość szybko :)))

      Usuń
  7. Juz widac ,ze to bedzie cos niepowtarzalnego i oryginalnego.Gratuluje pomyslu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I trzymaj kciuki, żeby "będzie" zamieniło się bezproblemowo w "jest" :)

      Usuń
  8. Ja chyba nie pokaże tego mojemu ślubne mu, bo istnieje obawa ze mu się może spodobać, aż się boje pomyśleć, bo mnie już podoba się pomysł robienia w poprzek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To potestuj sobie robienie w poprzek na jakimś swoim sweterku, a mężowi nawet pół zdjęcia nie pokazuj :))))

      Usuń
  9. Jesteś Mistrzynią, uśmiałam się jak dzika norka, zdziwiłam tak, że oczko mi mało co nie wypadło i kawy bym się z Wami napiła, o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Bez przesady z tą Mistrzynią, chyba że miałaś na myśli mistrzynię komplikowania sobie życia.
      A kawa... ja chętnie, ale w ten weekend pracuję i to bardzo intensywnie (co mi się objawiło telefonicznie dzisiaj rano, chlip, chlip. Później zacznie się robić świątecznie (no wiesz, mycie okien, mazurki, babki :))) Ale po świętach to koniecznie!!! Odezwę się mailowo tuż po świętach.

      Usuń
  10. He he he, a ja myślałam, ze to mj poślubiony taki konserwatywny.Mam obecnie na drutach twora-stwora, który był naście razy pruty.Ostatnio już się cieszyłam, że finisz bliski, korpus zrobiony, pierwsze wykończenie dołu sposobem włoskim żmudnie szło ale wyszło piiiknie, jeden rekaw zrobiony-przymiarka i.....prucie do pach bo mi troszkę za dużo oczek wyszło pod pachami i sie brzydko marszczył(nie podobało mi się).Odłożyłam dziada ale w zasięgu ręki.reka od miesiąca nie sięgneła tylko mi nerwy skaczą jak patrzę na to ustrojstwo codziennie(jestem masochistka).
    Sweter w koncepcji ma być jak sklepowy:):):) najbardziej prosty raglan prawymi.Wcisnełam cichcem oczko lewe imitujące szew na bokach i rekawie:):):)
    Sporo swetrów spod drutów wyszło ale takiego dziada jeszcze nie robiłam .Nie wspomnę o przymiarkach na mężu.Temat na osobny wpis:):):)
    Czekam na finisz Twojego kreatywnego dzieła:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki bardzo mocno, żeby ten twór-potwór został skończony! Niech nie leży i nie torturuje. (Ja swoje chowam do szuflady, żeby się o nie wizualnie nie potykać co chwila :))

      Usuń
  11. Jesteś taki "pomysłowy Dobromir", strasznie komplikujesz sobie życie, ale chyba masz z tego niezłą frajdę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam sobie komplikować. Wprawdzie później muszę coś zrobić, co mnie odpręży - proste, prawymi, bezszwowe i bez jednego przygwizdu :))) Ale od czasu do czasu szaleństwo jest mi niezbędne. A może inaczej - wyzwania mi potrzebne, żebym musiała ostro pokombinować.

      Usuń
  12. Jak zwykle pomysł i wykonanie mocno kreatywne oraz wymyślne. Czekam z niecierpliwością na całość (ale nie pokaże jej partnerowi). Mój także nie przepada za wymysłami. Chociaż ostatnio znudziły mu się "zwykłe" swetry i zgłosił zapotrzebowanie na "inny" sweter. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zdefiniował tą "inność"? Bo Ślubny czasem też ma pomysł na "Coś" tylko ciężko z niego wyciągnąć szczegóły :)))

      Usuń
  13. Przemysłówka jak nic :) Ścieg męski i niezdradzający, że to żona w zaciszu domowym dzierga. Będzie mąż zadowolony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, oby! Z męskimi splotami to zawsze jest problem, przynajmniej w przypadku Ślubnego - niewiele mu się podoba.

      Usuń
  14. Yyy... prędzej oddam mężowi mojemu nerke albo inną częśc ciała niż mu dziergne sweterek. Choc czasem zartujemy ze jak zbuduje drewniany regal to ja mu zrobie sweterek z reniferem, ale cos co mozna noscic i zeby pasowalo... ech skomplikowane...
    pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))))) Ale przynajmniej sytuacja jest jasna - sweter za regał.

      Usuń
  15. Masz super fajne pomysły :) Jak patrzę na to co robisz, to aż mi głupio, że nieraz marudzę przy "zwykłych" wytworkach. Ale to dobrze. Niech mi będzie :) To mnie mobilizuje bardziej, niż inne mobilizatory :) Może nawet mój Osobisty M. doczeka się wreszcie sweterka, o który mnie męczy od bardzo dawna. Choć jak pomyślę o tych gabarytach ...
    Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg, a w między czasie dalej sobie kopię w archiwum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę Cię, ja przy "prostych wytworkach" potrafię trzy razy pruć, bo mi się coś nie zgadza (szerokość głównie :)). A rozmachu w dzierganiu się nabiera z czasem.
      Gabaryty męskie mnie też zadziwiają - robiąc końcówkę tego tyłu cały czas miałam wrażenie, że to jest stanowczo za szerokie, ale przykładane do pleców Ślubnego (kilkanaście razy) okazywało się idealne...

      Usuń
  16. Wydaje mi się, że mężczyźni mają wyższe wymagania co do jakości rzeczy tworzonych ręcznie, ze względu na fakt, że są do tego przyzwyczajeni. Jakość działu męskiego w dowolnej sieciówce dalece przewyższa jakość działu damskiego, pełnego poliestrowych, jednorazowych szmat. Szukasz prostego, wełnianego swetra? Idź na dział męski. Albo po prostu ukradnij go facetowi, jak ja zrobiłam ;) strasznie mnie to wkurza. Jestem bardzo wymagająca co do jakości, składu, trwałości kupowanej odzieży i robi mi się słabo od metek w większości sklepów... i ceny, jaką sobie za te żałosne metki liczą... Niestety producenci chyba wychodzą z założenia, że mężczyzna szuka swetra na lata, a kobieta najmodniejszej szmatki, kij, że jednorazowej. I zostają tylko ciucholandy i produkcja własna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz mieć dużo racji w tym, co piszesz - ich działy z dzianinami w sklepach są znacznie bardziej "dopracowane" jakościowo. I oni zazwyczaj rzeczywiście kupują na lata. Ale kobieta, nawet jeśli kupuje na jeden lub dwa sezony, to nie znaczy, że ma być koszmarek jakościowy od razu z powyciąganymi nitkami, bo się pani o wieszak zaczepiło.

      Usuń
  17. To ja mam z konkubentem odwrotnie - sweter ma nie wyglądać jak sklepowy :)
    Podoba mi się pomysł odwrócenia robótki w taki sposób, by łańcuszek był poziomy, a nie pionowy, w następnym - pachworkowym projekcie swetra na pewno wykorzystam ten pomysł - dzięki za inspirację!
    Miłego piątku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, to jest znacznie łatwiej, skoro ma być jak "niesklepowy".
      Odwracanie robótki polecam, niby to samo, ale efekt zupełnie inny.

      Usuń