Przenosiny

sobota, 23 lutego 2013

WIOSENNY MELANŻ

Wiosny chcęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę... Za oknem jeszcze jej nie widać, chociaż dziś przeuroczy pan pogodynek wieszczył na ekranie nieumiarkowane wzrosty temperatury, a ja łatwowierna jestem, więc się nastawiam. Skoro za oknem nic, to chociaż na drutach wiosennie, ale od początku!

***
Rodzinna znajoma potrafi przytargać Mamie Mojej Rodzonej Jedynej wielkie wory zdobycznej włóczki. Gdzie zdobywa, to nie do końca wiem, ale ilości bywają pokaźne. Włóczka jest przytargiwana w celu uszczęśliwienia mojej Babci Kochanej, która macha drutami od lat i z wiekiem jej nie przechodzi. Jednak ostatnio z wielkich worów dostało się trochę i mnie, bo Mama podsyła mi wszystko, co cienkie i co jej zdaniem "wybitnie ciekawe". I tym sposobem dostałam wiosenny melanż.
Na zdjęciu w towarzystwie pastelowego fioletu, którym "dzieło na melanżu" ma zostać wykończone.

Jak zobaczyłam te kolory, to poczułam charakterystyczne świerzbienie palców, co w mojej galaktyce oznacza: "rzucaj wszystko inne, upychaj po kątach, żeby nie drażniło i rób to!!!". To rzuciłam wszystko w kąt i robi się Malutki Sweterek Wiosenny Na Melanżu.

Zdjęcie oczywiście nie do końca oddaje kolory (wiosny chcęęęęęęęęęęęęęęęęęę, światło do robienia zdjęć w końcu będzie lepsze!!!). Kolorystycznie to jest jak... lody malinowo-miętowo-cytrynowe.

Sweterek będzie malutki, bo włóczki nie jest za dużo, ale co tam - rękawy mogę mieć trzy czwarte, w odzieży wiosennej to się powinno sprawdzić.
Sama włóczka oprócz obłędnych kolorów jest też niewiarygodnie przyjemna w dotyku. Składowo to sztuczność nad sztucznościami (akryl z nylonem), ale jest tak miękka i miła, że najchętniej człowiek by się w robótkę owijał jeszcze na etapie dziergania.

***
Tradycyjnie kota nie będzie, bo śpi.

***
Bardzo dziękuję za wyróżnienie, jakie przyznała mi Ciapara. ale z podaniem kolejnych siedmiu nieznanych faktów z mego życia, bycia i szycia (tudzież dziergania) miałam problem, więc będzie tak:
Po pierwsze - Jestem uzależniona od swojego kalendarza. Gdyby mi ktoś podwędził rzeczony skarb, to koniec, katastrofa i apokalipsa natychmiastowa.
Po drugie - nie mówię do swojego męża po imieniu. Kiedy zaczynam zdanie od "Andrzej", to on wie, że jest źle lub bardzo źle.
Po trzecie - sama nie lubię, kiedy ktoś do mnie mówi "Agnieszko" (robi to tylko moja Teściowa Niepowtarzalna), Aga, Agniecha, wszystko tylko nie "Agnieszko" z przytupem na "gnie".
Po czwarte - Mam gigantyczne zapasy włóczek i materiałów. Tak gigantyczne, że dobra wszelakie z ostatniej paczki do Mamy upychałam w szafie robótkowej kolanem, mamrocząc pod nosem inwektywy przeokropne i obiecując sobie solennie, że przez co najmniej miesiąc nic nie kupię, o nic nie poproszę, a w razie nęcących propozycji odmówię.
Po piąte - Jestem niepoprawną maniaczką książkową i robótkową. Zawsze co najmniej trzy robotki na raz i trzy książki jednocześnie.
Po szóste - Sama jestem zdziwiona tym faktem, ale nie mam w szafie ani jednej pary jeansów... Co więcej - nie odczuwam potrzeby posiadania takowych, ale trzy kolejne spódnice to bardzo chętnie.
Po siódme - Mam wielką słabość do dźwięku skrzypiec. Potrafię go wyłowić z najbardziej złożonej aranżacji piosenki. Co gorsze, nie ważne, co to za rodzaj muzyki, jak są piękne skrzypce, to ja jestem zachwycona, choćby to była kapela rockowa : )))) I może dlatego, kiedy muszę sobie natychmiastowo poprawić humor lub się "zresetować", to zakładam wielkie słuchawki Ślubnego i słucham Vanessy Mae "The Storm" na cały regulator, nie dbając zbytnio o stan bębenków. Zawsze działa!

***
Aktualizacja puzzlowa też oczywiście jest tam, gdzie jej miejsce.

76 komentarzy:

  1. Ależ Agnieszko! Przecież to brzmi pięknie i charakternie, zupełnie jak elektryczne skrzypki Vanessy Mae:) I bardzo Ci do twarzy z Agnieszką:)

    Pastelowe wdzianko na wiosnę będzie idealne! A ja wciąż nie zrobiłam wszystkiego, co sobie na zimę zaplanowałam, więc choć wiosny mi się już chce bardzo, to robótkowo wcale mi do niej nie śpieszno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś w komentarzach napisałam, że nie kojarzę sytuacji, która by powodowała, że wyłażą mi na wierzch zęby jadowe. I właśnie sobie uświadomiłam, że natychmiastowe plucie jadem wywołuje u mnie dokładnie to "Ależ, Agnieszko!". Nie tylko plucie jadem, ale i potrzebę zagryzienia mówiącego.
      Przy czym ja swoje imię uwielbiam i nie przeszkadza mi mówienia do mnie "Ależ, Agnieszkaaaaaaa!" To to wołaczowe "o" działa jado-twórczo.
      A odzienie wiosenne zapowiada się bardzo kobieco i lekko, nawet spódnicę do niego zaplanowałam :)))

      Usuń
    2. Ajć, no to czuję się wirtualnie pogryziona;) Ale nie mogłam się oprzeć, choć naprawdę rozumiem w czym rzecz. Moim zdaniem, wołaczowe "o" w wersji "agnieszkowej" brzmi całkiem przyjemnie, ale gęsiej skórki dostaję, gdy do mnie ktoś się tak wołaczowo zwraca - "Renatooo" - to dopiero brzmi jak szorowanie paznokciami po blasze... brr;)

      Usuń
  2. Nie rozumię jaki jest problem ze zrobieniem zdjęcia kotu który śpi! Przecież się nie rusza!
    Wiosny i mi się chce , a tu u mnie śnieg pada i pada! Masakra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemu nie ma najmniejszego, bo śpiący kot to nie galopujący kot. Ja się bardziej zastanowiłam, czy 333 zdjęcie śpiącego Małego ma jakiś sens. Okazuje się, że ma, więc ok, będę Wam prezentować Małego Wiecznie Śpiącego :)))

      Usuń
  3. Wiosenny melanż bardzo fajnie się zapowiada, delikatny kolorek:] Skrzypce też uwielbiam a wykonanie Bond Explosive mogłabym na okrągło słuchać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym rzędem sweterek się robi coraz bardziej kobiecy, więc powinnam mieć miłe odzienie na wiosnę.
      I dziękuję za podpowiedź muzyczną.

      Usuń
  4. wiosenny sweterek bardzo mi się podoba u mnie zima na całego już któryś dzień z kolei pada śnieg a w ogródku mi szafirki już wychodzą i niedługo zakwitną pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trzeba ponegocjować z tymi szafirkami, żeby nie szalały jeszcze przez kilka dni :)))) Ale z drugiej strony... nam tarasowa róża zimująca na klatce schodowej właśnie zakwitła w całej pełni... :)))

      Usuń
    2. szafirkom śnieg i mróz nie szkodzi i tak będą kwitły a w śniegu takie niebieściutkie wyglądają świetnie!! a zdjęcie Twojej róży by się przydało... pozdrawiam Basia

      Usuń
  5. O, to prawie taka sama jak moja, z której sweterek zrobiłam, i kawałek sukienki, i kamizelkę. Tylko kolory u mnie intensywniejsze: http://danutinka.blogspot.com/2012/04/teczowy-sweterek.html i http://danutinka.blogspot.com/2012/08/kamizelka-dla-dziecka.html. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))) Bardzo podobne kolorystycznie, tylko mnie się trafiła chyba włóczka z dłuższymi pasmami jednolitego koloru i rzeczywiście jakby bardziej pastelowa.

      Usuń
  6. Ja też chcę wiosnę, ale najlepiej od razu lato :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie, nie, nie!!! Wiosna koniecznie, zanim lato, bo mi imieniny i urodziny przepadną!!!

      Usuń
  7. ja też chcę wiosnę! cudna praca! pozdrawiam serdecznie z kuźni upominków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakąś petycję do Natury wystosujemy, że my to już poprosimy o wiosenne temperatury. Dziękuję za pochwały dla sweterka.

      Usuń
  8. Wiosnę chcą wszyscy! U mnie zaspy do połowy ud.. a okno znowu jest białe. Wrr.. Ja jako twoja imienniczka też nie mogę ścierpieć Agnieszka.. Na szczęście jestem wredna i mówią na mnie Agniecha albo Żmija :D Sweterek będzie śliczny. Ja wieczorami zajmuję się skarpetkami. Idzie mi opornie bo na ogół po 15minutach śpie z drutami. A więc je odkładam i grzecznie idę spać. Ale zawsze jedno okrążenie zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie "Agnieszka" nie przeszkadza, jadem pluję na "Agnieszkoooooo" :)))) Jedna litera a robi różnicę :)
      A skarpetki w końcu powstaną, nawet robione po jednym okrążeniu!!! A śpiąca wieczorami to i ja ostatnio bywam. Tylko, że ja padam po przeczytaniu jednej strony.

      Usuń
  9. Lubię zimę i te kolorowe lody bardzo mi pasują. Wesoło, kolorowo.Sweterek bedzie mniam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniam to jest doskonałe określenie na ten zestaw kolorystyczny sweterka. Mam nadzieję, że będzie idealny na wiosnę.

      Usuń
  10. Storm się nie da inaczej słuchać jak tylko megagłośno! I nieważne ile razy tego słucham zawsze mam gęsią skórkę. Zresztą ja przy Vivaldim sprzątam:-)))) Zazdroszczę robótek bo ja ostatnio tylko pruję lub porzucam. Książki i włóczki (oraz wszystko robótkopochodne:-)))) rozumiem w 100%, ja musiałam część poprzenosić do piwnicy bo w domu już się nie mieści. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że z tą gęsią skórką to tylko ja tak mam :))) Vivaldi ma coś w sobie, nie ważne, w jakim wykonaniu (polecam Rondo Veneziano i ich wersję Vivaldiego, w ogóle polecam Rondo Veneziano!).
      A etapy prucia i porzucania to chyba każda z nas w ciągu roku miewa, więc się nie martw, powinno przejść w końcu.

      Usuń
  11. Spiacy Kot moglby zostac pocalowany jako Spiaca Krolewna, zazdroscisz mu powodzenia czy co?
    Obledna wloczka, taka, taka...lekka, swieza, naprawde wiesenna.
    Ja wiosne czuje od chwili, gdy uslysze, ze przybylo dnia. Moze to byc tylko minutka ale ja i tak czuje sie lepiej.
    Skrzypce...bardzo lubie i zawsze bede pamietac jak wyciagnelam swojego owczesnego "galopanta" na koncert mistrza Kulki...zaczal chrapac (galopant nie Kulka)w trakcie i ja uzywalam wszystkich moich aktorskich talentow do dawania wyrazu, ze ten, ten..., to po pierwsze jest ten... no i w zadnym przypdaku ja go nie znam i nigdy nie znalam.
    No i corcia, gdy bela w wieku buntu i uczyla mnie sluchac muzyki bardzo metalowej (akceptacji stroju metalowego nauczylam sie szybko)zawsze mowila: alez mamus wsluchaj sie, jak tam skrzypeczki pieknie wchodza, wchodzily a jakze, ale zagluszane glosem typu "darte plotno".
    A to fajne zielone, ktore Ma Cos Udowodnic jak sie ma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wyżej pisałam, że brak zdjęcia kociego wynika z tego, że się "użaliłam" nad Wami, że znowu będzie zdjęcie śpiocha, a to już było, nic nowego. Ale rozumiem, dotarło do mnie, że kot może spać :)))
      Włóczka jest obłędna także do miziania - jakby się puchu dotykało. Jakaś rewelacja włóczkowa z poprzedniej epoki :)))
      Słowo "galopant" mnie urzekło, przyczepiło się i już nie puści :)))
      Mistrz Kulka wydobył podczas jakiegoś recitalu ze skrzypiec taki dźwięk, że mi włosy dęba stanęły i poczułam wielki dyskomfort "uszny", od tej pory przestałam słuchać czegokolwiek w jego wykonaniu, bo zawsze się spodziewam takiego samego "zgrzytu" - uraz :)))
      A to fajne zielone miewa się, owszem, mało zostało do zszycia, przytwierdzenia, podszycia, tylko nic nie pokazuję, bo światło jest takie, że się porządnego zdjęcia tego zrobić nie da. Mam nadzieję, że jak będzie gotowe, to Natura się zlituje i jakieś normalne światło słoneczne "udostępni" choć na chwilę :)

      Usuń
  12. No, widzę, ze nie tylko ja za wiosną tęsknię, choć moi sąsiedzi marzą o powrocie średnich mrozów, tak do minus 5. Brrrrr...
    U nas na jutro jeden z portali zapowiada plus osiem a na wtorek i do dwunastu, więc mimo innych niezbyt optymistycznych prognoz staram się w to wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekaż sąsiadom, że są w mniejszości!!! :)))
      I trzymam kciuki za to ocieplenie, sama już chce pożegnać zimowe odzienie.

      Usuń
  13. fantastyczna delikatna wiosenka - będzie cuuuuuuudna :) ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się zapowiada ten sweterek, bardzo wiosennie. Nawet w planach jest spódnica do niego :)

      Usuń
  14. Bluzeczka przeurocza:-) chyba wszyscy pragniemy wiosny!!!!
    No i możemy podać sobie łapki wirtualnie - uwielbiam spódnice;-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo chyba większość ma już dość tej śnieżnej brei pod nogami i ciężkich, zimowych kurtek,
      A spódnice to od kilku lat główny element mojej szafy.

      Usuń
  15. Z Agnieszką to jak ja z Joanną ;) Też rodzina męża tylko tak do mnie mówi ;)
    Kolorki cudne! Wiosna mnie się też marzy... tylko, że w tym roku pewnie nas mały remont na wiosnę czeka a ja remontów nie lubię :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, te rodziny męża... niepowtarzalne bywają :)))
      I też nie lubię remontów, ale może Wam uda się szybko, sprawnie i bezproblemowo, a później będzie mało sprzątania!!!

      Usuń
  16. Skrzypce!? Nie, no ja zdecydowanie rocka wolę:) I zazdroszczę Ci chodzenia w kieckach. Nawet nie wiem ile par jeansów posiadam, wiem natomiast, że spódnic to mam ze dwie... i tylko latem je wkładam:( Wolę leginsy, spodenki, sukienki,tuniki. Co nie zmienia faktu, że o spódnicach marzę, wzdycham a i tak źle się w nich czuję. A zimą kiecki to chyba nigdy nie miałam na sobie:( Ja to jednak dziwna jestem:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrzypce, choć harfa też może być :)))
      I też był taki okres, że miałam tylko jeansy w szafie i z jedną kieckę i to do ziemi. Ale nagle mi się diametralnie zmieniło :)

      Usuń
  17. skrzypce :)) Ja w ogóle strunowe smyczkowe lubię. "choćby to była kapela rockowa" - a rock już taki zły? :D W ogóle nie chwalisz się na blogu, jaką muzykę lubisz! Ja też Vanessę bardzo bardzo, chociaż tych bardziej popowo-techniawowych kawałków nie mogę zdzierżyć. No i ogląda się ją też nieźle, tyle pasji! Tak oglądam, ile tworzysz rzeczy i podziwiam ilości, jakości, ciekawości i z podziwu wyjść nie mogę!
    I bardzo dobrze, że już wiosennie, u mnie włączyła się już opcja codziennego sprawdzania pogody w oczekiwaniu na +10. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z niektórymi rockowymi zespołami jestem na bakier, za bardzo hałasują :))) Ale klasyka, to co innego.
      I rzeczywiście jakoś tak wyszło, że nie piszę, czego słucham, a gusta muzyczne mam dość... wszechstronne, żeby to oględnie ująć :) Poprawię się.
      I też już tęsknię to wyższych temperatur, bo na początku zimy nawet lubię mieć możliwość omotywania się wszystkimi szalami i chustami, noszenia ciepłych sweterków itp., ale już wystarczy :)

      Usuń
    2. No, klasyka mało hałaśliwa jest raczej. :) Rock też różny jest, ale chętnie dowiedziałabym się, kogo za mniej hałasującego uważasz. :)

      Usuń
    3. Ja się jakoś ujawnię "muzycznie" może, za jakiś czas, robiąc Intensywnie Kreatywna playlistę :)))

      Usuń
  18. oj tak tak wiosna niech już będzie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że czas na wiosenne sweterki i spódnice!

      Usuń
  19. Piękne wiosenne kolory na sweterek. Zdjęcia Małego nigdy się nie znudzą :). Moje zapasy z kartonu na nie przeznaczonego też wyłażą a ja mimo to mam ochotę pokupywać jeszcze kilka włóczek. Także nie mogę doczekać się wiosny, chociaż już ją trochę czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po dzisiejszym spacerze też mam wrażenie, że jest bardziej wiosennie niż zimowo.
      I wychodzi na to, że dzisiaj złamię postanowienie niedokupowania włóczek, ale to przez Ślubnego!!!

      Usuń
    2. a co Ślubny narozrabiał? :)

      Usuń
  20. zawsze miło lepiej Cię poznać :-) kolorki sweterka bardzo przytulne, optymistyczne takie, pewnie będzie milusi :-) czekam na efekt końcowy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, od razu chce się pisać te kolejne siódemki :)))
      A sweterek ma już robione rękawki, więc widać koniec :)

      Usuń
  21. Idzie ocieplenie, widziałam na Wunderground, a to jedyna strona pogodowa, której wierzę! *^o^*
    Najwyższy czas, bo moje sałaty już przebierają nóżkami do wystawienia na balkon. ^^
    Widzę, że dopadła Cię małosweterkoza! Śliczny ten fiolet na wykończenia, czekam na gotową całość, która zapewne objawi się lada moment! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie za pogodowego guru robi amerykański "Weather Channel" :))) Tez widzą ocieplenie.
      Mało sweterkoza wynika troszkę z mało-ilościo-włóczkowości, ale z drugiej strony taka włóczka nadaje się tylko na malutki, słodki sweterek.

      Usuń
  22. Lubie ludzi, którzy mają swoje "siedem rzeczy", których to czyni ich barwnymi. Co do włóczek: mam ich sporo, ale nigdy nie mogę zabrać się za robotę, no! Choćby podkładki szydełkowe. Pozdrawiam i będę zaglądała częściej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję!!! Staram się pisać każde kolejne siedem rzeczy z zaangażowaniem :)))
      I oczywiście zapraszam częściej!

      Usuń
  23. Z własnym imieniem mam podobnie. Jak usłyszę Wioletto albo Wioletko to dostaję jakiegoś wstrząsu anafilaktycznego. Może być Wiola albo Wiolka (choć raz mój znajomy opowiadając coś w towarzystwie chciał się do mnie zwrócić po imieniu ale w ferworze walki zapomniał jak to mnie wołają, a znamy się tak ze 20 lat, i w końcu w desperacji wydusił " no, ty...ty... no jak ty się nazywasz....a z resztą nieważne", więc może to rzeczywiście nieważne jak się do nas zwracają, byleby chcieli z nami gadać :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, właśnie, to ostatnie zdanie to prawdziwe! A znajomemu współczuję, bo taka sytuacja się zdarza, ale człowiek się wtedy idiotycznie czuje, że zapomina o czymś tak oczywistym jak imię znajomego :)

      Usuń
  24. Bluzeczka jest bardzo wiosenna .Podziwiam Twoje prace i zapał do tego ,pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Sweterek powinien być idealny na wiosenne dni.

      Usuń
  25. ja tez wiosny już chcęęęęęęęęęę, bo to co widzę za oknem tłamsi mnie niemiłosiernie, żeby to chociaż słoneczna zima była, ale nie! szaro, buro i w ogóle jakoś... mam podobnie, jak ktoś do mnie zwraca się Katarzyna to już wiem, że miło nie będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak, wiosna to moja wielka bieżąca potrzeba.

      Usuń
  26. o ja to już tak o wiosnę wyję od grudnia!!! lody malinowo - miętowo - cytrynowe.. hm... to naprawdę przemawia do mojej wyobraźni:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej, że przemawia to też do podniebienia i apetytu :))))

      Usuń
  27. Nawet nie wiesz jak ja uwielbiam czytać twoje posty - zawsze się uśmiecham :) Sweterek na melanżu bardzo mi się podoba nawet w takim stanie niedokończonym, jakby był tuż po melanżu ;)) Ja też wierzyłam prawdopodobnie temu samemu panu i mam nadzieję, że wiedział, co mówił..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i cieszę się ogromnie, że poprawiam humor :)))
      I masz rację, sweterek wygląda w trakcie roboty jak po melanżu, a dzisiaj nawet bardziej, bo się robią dwa rękawy na raz i forma jest skręcona i zmelanżowana przeogromnie.

      Usuń
  28. Mam tak samo jeśli chodzi o punkt drugi i siódmy :) Nawzajem z M. mówimy do siebie po oficjalnej wersji imienia tylko jeśli szykuje się awantura :)
    A co do skrzypiec - przychylam się do komentarza Moniki Magdaleny: Bond jest boski (nie tylko agent 007 ale też cztery smyczkujące dziewczyny :) Uwielbiam skrzypce, chciałam nawet nauczyć się grać ale jak się okazuje w dorosłym wieku nie jest to już zbytnio możliwe, bo to wygięcie ręki do trzymania skrzypiec trzeba od dziecka trenować.. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Ale przynajmniej wiadomo, kiedy partner ma się spodziewać pretensji, od pierwszego słowa wiadomo :)))
      I nie wiedziałam, że na skrzypcach to od dziecka albo wcale, ale z drugiej strony, to to jest bardzo wymagający instrument.

      Usuń
  29. Sweterek wygląda ciekawie - uwielbiam prostotę. Kolory jednak ciut nie moje, ale co tam, wszak sweterek nie dla mnie.

    Z tymi dżinsami to ja się wcale nie dziwuję, bo do niedawna miałam tak samo. Czasy jednak się zmieniają ;)

    A i puzzli faktycznie przybywa. Zazrdaszczam nadal i będę śledzić niecierpliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszym odruchu też pomyślałam, że to nie do końca moje kolory, ale jak zrobiłam próbkę, to mnie złapało na amen :)))
      Jeansy pewnie sobie kupię, bo to jednak dobry dodatek do klasycznych koszul, ale jeszcze nie teraz :)
      A puzzli przybywa, ale tempo jest ślimacze, każdy dołożony kawałeczek cieszy :)

      Usuń
    2. Tak to czasem jest - w kłębku czy na wieszaku źle, a w robocie bardzo, bardzo :)

      Usuń
  30. Internetowe Koło Wielbicielek Małego jara się fotką na Tweeterze :)
    moja miłość do nowych skarpetek rośnie z dnia na dzień :P potrafię je nosić 3 dni pod rząd (oczywiście każdego wieczora piorąc i starannie susząc nocą na kaloryferze :D:D) Tak więc kolejne skarpetki z tej samej włóczki się tworzą, bo to żal chodzić wciąż w jednych skarpetkach :D
    Odnośnie jeansów to mam jedną parę i noszę... z rzadka :) wolę legginsy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że nawet fotka na Twitterze zostanie zauważona przez wielbicielki :)))
      I koniecznie rób drugą parę, to prania będzie rzadsze.
      A tak jak pisałam Tofce - kupię jeansy w końcu, bo dobrze z nimi wyglądają koszule, ale nie teraz, za jakiś czas, może na jesieni.

      Usuń
  31. Wspaniały blog, bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów.
    Zapraszam na moje Urodzinowe Candy:
    www.skradzionechwile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak ja czekam na tę wiosnę.Luty tak bury i "zasmarkany" że chce się wciąż powtarzać za W.Waglewskim :"zgniata mnie gniot, marność mnie mnie". Ale jak zajrzę tutaj to zawsze tak jakoś lepiej:)Kolory sweterka nie do końca moje, ale fason według mnie pierwsza klasa, taki właśnie lubię najbardziej.Jeansów mam w szafie chyba 6-7 par i bardzo je lubię nosić. I mimo tych różnic nadal bedę zaglądać :)
    szyjąca bez bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo chętnie będę występować jeszcze przez jakiś czas jako poprawiacz humoru, a za chwilkę słońce zrobi swoje.
      I zaglądaj, zaglądaj, te różnice to drobiazgi :)))

      Usuń
  33. ja też chcę już wiosny,pisząc te słowa katar leje mi się strumieniem z nosa,jeszcze trochę a mi odpadnie od ciągłego wycierania.A teraz o czymś przyjemniejszym,twój wiosenno-melanżowy sweterek zapowiada się cudnie,kolory iście wiosenne i piękne zwłaszcza fiolet,uwielbiam ten kolor.To miłe dostać taką wełenkkę od mamy.Czekam na efekt końcowy i gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówka w takim razie, dużo i szybko!!! A sweterek ma coraz dłuższe rękawy i pewnie do weekendu uda się go skończyć, ale... jest malutki problem - na początek czeka go wielkie i porządne pranie, bo wczoraj zalałam robótkę winem... czerwonym... sierotka ze mnie...

      Usuń
  34. Punkt siódmy - jak u mnie - ulubiony utwór muzyczny to ten ze skrzypcami, obojętne co by to było. Chociaż jeszcze może być wiolonczela tudzież inny instrument smyczkowy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolonczela też może być, choć mniej niż skrzypce. Ale za to poczułam się pocieszona, że nie tylko ja mam takie dziwne uzależnienie od skrzypiec :)))

      Usuń
  35. No i ja nie wiem, gdzie ja byłam i co ja robiłam, że ten post przegapiłam... :)) A chcę powiedzieć, że kocham takie melanże i aż szkoda, że nikt mi takich prezentów nie chce robić... :)) Z niecierpliwością czekam na wiosenną bluzkę :))

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziękuję za 7 faktów. Dowiedzialam sie dzieki nim ze jestes moją imienniczką. Dowiedzialam sie ze rownoczesnie dziergamy z zielonej wloczki a wiec obie tesknimy za wiosna. I obie uwielbiamy skrzypce. I obie jestesmy zakrecone na tle robótkowym. To wspaniałe ze umiesz ogarnac na raz 3 ksiazki i ze tak duzo czytasz, musisz byc bardzo interesującym rozmówcą bo przecież z ksiażek wiedza pochodzi. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń