niedziela, 6 maja 2012

RÓŻOWA "BŁYSKAWICZNA" MAGIA

Miałam wczoraj pogapić się na maxi księżyc, powzdychać, powyć ewentualnie z głębi piersi. Miałam upolować spadające gwiazdy, ponownie powzdychać i zgodnie z zabobonem pomyśleć życzenie, takie wielkie, ważne i "że och". Miałam, ale wzięło się zachmurzyło i zaczęło lać. Zamiast księżyca i spadającej materii gwiezdnej miałam spektakularny pokaz błyskawic z dodatkowymi efektami audio w tonacji basowej. 
Zasmuciłam się wielkim zasmuceniem i poszurałam na górę do Kącika Szalonej Rękodzielniczki poprawiać sobie humor Różową Magią, czyli moją własną wersją nieba, z księżycem i innymi cudami, w kolorze róóó-żooo-wyyym.

Dla wzmocnienia efektu dramatycznego najpierw jeszcze parę zbliżeń na detale materiału, bo to jest czysta astrologiczna poezja.

I nawet są napisy (kocham napisy na materiałach), ale nawet nie próbuję ich odszyfrować, żeby się nie okazało, że to jakaś obraza moralności, uczuć religijnych lub zdrowego rozsądku* (* niepotrzebne skreślić według uznania).

A powstała Różowa Magiczna Błyskawiczna Spódniczka ("błyskawiczna", bo uszyta w godzinę z małym hakiem i "błyskawiczna", bo błyskało się za oknem konkursowo).

A inspiracja dopadła mnie po obejrzeniu najnowszego wpisu Ani, gdzie ostatnie dwie wiosenne, słodkie spódniczki na gumce rzuciły się na mnie i nie chciały puścić. No to uszyłam swoją. Tym bardziej, że odczułam potrzebę posiadania spódnicy lekkiej, przewiewnej, domowo-tarasowej.

Przy okazji "zaszalałam" (cudzysłów, bo trudno to nazwać prawdziwym szaleństwem) i szew boczny został potraktowany jako szew francuski (French seam), czyli po lewej stronie wygląda on tak:

Dla zainteresowanych tutaj można obrazkowo prześledzić sobie i poczytać po angielsku, jak się po francusku zaszywa materiałowe farfocle wewnątrz szwu. Doskonałe rozwiązanie, jeśli nie chcemy obrzucać brzegów, a szew ma być mocny jak złotówka w czasach kryzysu.

***
A tak z innej beczki, ale w temacie spódniczek to miałam sen... Śniło mi się, że posłanka Kempa Beata szyła dla mnie spódniczkę ołówkową, z prześlicznej materii w stylizowaną szkocką kratę, w tonacji niebiesko-turkusowej. Cudny był ten materiał, aż się do niego oczy, łapy i nożyczki rwały. I wzmiankowana posłanka była właśnie na etapie krojenia... i usiłowała spartolić robotę konkursowo. A mnie serce krwawiło, że nie dość, że spódnicy nie będzie, to jeszcze zniszczy mi taki cudny materiał. Co jej usiłowałam wyrwać nożyczki z rąk albo werbalnie dawałam do zrozumienia, że źle czyni, to patrzyła na mnie i powtarzała jak katarynka, że "Pani poglądy polityczne nie powinny wpływać na ocenę mojej pracy" (koniec cytatu). A ja miałam gdzieś moje poglądy polityczne, tylko chciałam ratować przyszły wyrób krawiecki i sama to zrobić.
Obudziłam się, zanim doszło do rękoczynów, ale zyskałam kolejny punkt na liście "materiały wyśnione, zakup pożądany". Piękna była ta krata, chcę!

***
Zmiana tematu, zmiana narzędzia rękodzielniczej zbrodni - druty! A na drutach fioletowa tunika, która zyskała już całe białe wykończenie na dole i obecnie wygląda tak:
Teraz będę "prawić", czyli robić same prawe oczka gdzieś hen, hen do okolic biustu, po drodze lekko zwężając tunikę na poziomie talii, ale nie za bardzo. Bo ja mam straszne tendencje do robienia rzeczy obcisłych, a to ma być luźne.

***
Uwaga, kolejna zmiana narzędzia zbrodni - igła! Haftuje się Kolejny Niespodziankowy Prezent. Oczywiście całość zostanie pokazana dopiero po tym, jak prezent dotrze, gdzie powinien. Ale przecież można pokazać troszkę, kawałeczek, elemencik. No to proszę, kawałeczek jak się patrzy:

Haft powstaje w mojej uwielbianej technice "Blackwork", chociaż u mnie to "black" nigdy nie występuje, bo ja zazwyczaj lecę kolorami. Osoby zainteresowane tym, co można wyczarować z pomocą "Blackwork" zapraszam tutaj, są też darmowe wzory.
Wcześniejsze moje poczynania w tej technice to:
Przechowalnia igieł

Wbijalnia igieł

Pasek do Turkusowej Sukienki (zdjęcia na końcu zlinkowanego wpisu)
Pracochłonna dłubanina, ale efekty są bardzo eleganckie i przy bardziej skomplikowanych wzorach po prostu piękne.

***
I specjalnie dla rosnącej rzeszy fanek Małego - dziś długi kocio z szerokiej (i wysokiej) perspektywy, na swoim ulubionym dywaniku.


***
To ja pójdę sobie. W kierunku zamrażalnika. Po sorbet z czarnej porzeczki. Urodzinowy :)))

55 komentarzy:

  1. Sen wspaniały, aż przypomniał mi się mój, kiedy to Zyta Gilowska upiekła dla mnie ciasteczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre!!!
      Niniejszym wzywam do podzielenia się snami z politykami w roli głównej, bo widzę, że może być ciekawie :))))

      Usuń
  2. Urodzinowy?? No to wszystkiego NAJ NAJ :))
    Całe szczęście, że mnie takie polityczne sny omijają... Uwielbiam takie szwy, zwłaszcza na jedwabiach i delikatnych materiałach. Prezent i tunika zapowiada się świetnie, a widzę, że powstaje ona z bardzo cienkiej nitki, na jakich drutach robisz??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Masz rację, że ten szew doskonale sprawdza się na delikatnych tkaninach.
      Nitka wydaje się cienka, ale ja ją składam potrójnie (były wcześniej zdjęcia tego cudu pogrubiania nitki, link gdzieś z prawej strony) i już na druty trafia dość gruba, a druty są 5.00.

      Usuń
  3. Oj, to sto lat, sto lat :)

    U nas również niebo było czarne od chmur... z życzeń niewiele zostało, ale wmówiłam sobie, że jednak coś widziałam :)
    Bardzo lubię szwy francuskie i hafty też. Ciekawa jestem końca !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Wszelkie "końce" zostaną oczywiście pokazane, niektóre wcześniej, a niektóre "w swoim czasie" :)))

      Usuń
  4. Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje naaaaaaaaaam!!!! ~*^o^*~
    W takiej spódnicy będziesz na tarasie wyglądać jak piękny kwiat (albo miseczka bitej śmietany z truskawkami, jak się zwiniesz w kłębek w fotelu z robótką *^v^*).
    Wbijalnia igieł jest piękna, niesamowicie misterna robota, europejski blackwork przypomina mi japońską technikę sashiko. Lubię blackwork w wersji czerwonej, chociaż wielokolorowa też jest świetna.
    Dlaczego ja nie mam w lodówce sorbetu z czarnej porzeczki?.... A, wiem! Bo mam sernik i konfiturę z rabarbaru, z dodatkowym sorbetem bo już byłaby przesada!... *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wolę jednak wersję bitej śmietany z truskawkami :)
      Jak ja mogłam przez tyle lat żyć w nieświadomości, że Japonki takie cuda robią igłą???!!! Pooglądałam sobie, zachwyciłam się, mam zamiar zgłębić temat sashiko. Dziękuję za oświecenie i proszę o jeszcze.
      Sernik i konfiturę widziałam... pozostawię bez komentarza takie wodzenie na pokuszenie :)))

      Usuń
    2. Proszę bardzo - kogin-zashi, kolejna ciekawa technika haftu, tym razem pokrywa się duże powierzchnie tkaniny bardzo symetrycznie, to było już w Europie w XIV i XV wieku, bardzo podobne.
      Co roku zapominam, że rabarbar ma dużo tanin i po jedzeniu ma się dziwne uczucie na zębach, brrrr.... *^v^*

      Usuń
    3. Spieszę męczyć "wujka Gugla", bo okazuje się, że jesteś wieeeelkim źródłem inspiracji.
      A tymi "nazębnymi" taninami to mnie pocieszasz, żebym nie miała żalu, że nie jadłam rabarbaru... oj, rym :)

      Usuń
  5. No to wszystkiego najlepszego! Piękna ta spódnica i haft, i tunika zapowiada się wspaniale! Udanego popołudnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję potrójnie. Jak będą się poszczególne projekty "wykańczać", to oczywiście się pochwalę na zdjęciach.

      Usuń
  6. Teraz ty mnie zaskoczyłas tą śliczna różową spódniczka,a wzró na boski!!! Zazdroszczę. Propo snu gdyby mi sniła sie p. Kempa i próbowała jak ty to nazwałaś "spartolic robotę" to zapewne sen dotrwałby do końca i skończyłoby się na rękoczynach :)) Tuniki już zazdroszczę go druty dla mie jak juz kiedys wspominałam to czarna magia. Przechowalnie igiełek i szpilek masz super :)) Pozdrawiam niedzielnie słonecznie ( choć u mnie nie słonecznie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzór jest obłędny - dosłownie :)))) Ale ja jestem chora na 90% Twoich spódniczek, a takiej domowo-tarasowej spódniczki rzeczywiście bardzo potrzebowałam i te Twoje śliczności na gumeczkach dały mi niezły impuls do szycia.

      Usuń
  7. Wisienke na torciuku zostawiłam sonie na osobny komentarz,tak więc.... Wszystkiego dobrego,owocnego drutowania i szydełkowania,więcej pozytywnych snów i obyś nam blogowała do konca świata i jeden dzień dłużej :****

    OdpowiedzUsuń
  8. No to masz nieziemską spódnicę na swój podniebny taras :D
    Że wyszywasz/haftujesz powalająco, to wiadomo, a przy okazji - dziękujemy za odpowiedź dotyczącą prezentu dla Izy :)
    Ściskam mocno urodzinowo!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mały jesteś wspaniały!!! A twoja pani to ładne rzeczy robi. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziejszego!! i żebyś ten materiał w realu dorwała :) kolor spódnicy nieziemski, mnie się teraz marzy lniana :) ale najpierw bolerko do sukienki :) pozdo dla Małego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, Ty wiesz, czego mi życzyć, w sensie tego materiału w realu :))))
      I Ty mi nie pisz o bolerku, ja chcę dowodów wizualnych!!!

      Usuń
    2. ravelry, szukaj po "fisiowa" - początek obfociłam, na dwa dni musze bolerko odłożyć na półkę, mgr trzeba skończyć.
      A dzisiaj myślałam, że się rozpuszczę ze smutku- W. pojechał i zabrał mi 2 (słownie dwa) pudła włóczek!!

      Usuń
  11. Spódniczka śliczna, urodzinowo- Sto lat życzę. Snów dramatycznych o zabarwieniu politycznym zazdroszczę:) Z posłanką Kempą powyrywać sobie nożyczki ho,ho....:)
    Moja kotka ma bardzo podobną pozycję do spania. Robocza nazwa tej pozucji to "błogość".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia. Sen był tak dramatycznie rzeczywisty, że się obudziłam zdenerwowana :)))
      A Mały sypia w każdej możliwej pozycji, większość z nich jest co najmniej komiczna.

      Usuń
  12. Urodzinowo życzę tyle samo realizacji co pomysłów.
    Haft bardzo efektowny, ale chyba czasochłonny bardzo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za doskonale życzenia.
      Haft jest rzeczywiście dość pracochłonny, ale wzorki mają zazwyczaj powtarzalne fragmenty, więc w którymś momencie zaczyna się wyszywać szybciej, bo już nie patrzy się na wzór.

      Usuń
  13. UUUU no to wypada przesłać życzenia wszystkiego najmilszego w życiu, obfitości narzędzi rękodzieła, opanowanych wiatrów na poziomie parasola coby plewić nie trzeba i samych szczęśliwości.:)

    OdpowiedzUsuń
  14. obserwuje od dawna, ale w takim dniu wypada się wpisać :) Życzę spełnienia wszystkich marzeń oraz żeby nitki, wełny i wszystko z czego dziergasz/na czym pracujesz słuchało Cię tak jak do tej pory :)
    Przy okazji zapytam nieśmiało...(laickie pytanie, wiem.)jak sie wszywa taka szeroką gumkę? jakaś specjalna technika jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia i za ujawnienie się :)))
      A pytanie wcale nie jest laickie, bo sprytny sposób na przyszycie szerokiej gumy to nie jest bułka z masłem.
      Tak profesjonalnie, to kupuje się gumową nitkę (są dostępne w większości pasmanterii, internetowych też) i taka nitka ląduje nawinięta na szpuleczce w maszynie, a na górze zostawia się zwykła nitkę i tak się przyszywa gumę do materiału. Wtedy gumowa nitka nadaje całemu szwowi elastyczność.
      Ale ja mimo tego, że miałam gumową nitkę, to wykazałam się lenistwem, bo mi się nawijać nie chciało i zastosowałam metodę "naciąganą". Spina się materiał i gumkę ze sobą, ale dość ostro naciągając gumkę, a materiału starając się nie naciągnąć wcale. Szyje się to normalną nitką, ale nie ściegiem prostym tylko dość szerokim, ale gęstym zygzakiem, najważniejsze, żeby przy szyciu też naciągać gumkę. Wtedy po zszyciu szew się razem z gumką "spręży" (zygzaki na to spokojnie pozwolą, bez jakiś wiszących pętelek), a przy zakładaniu mamy możliwość naciągnięcia gumki zszytej z materiałem i nic nie powinno nam strzelić :)))
      Mam nadzieję, że wytłumaczyłam do dostatecznie jasno, jakby nie, to daj znać, zrobię fotki instruktażowe :)))

      Usuń
    2. Dziękuję :) Mniej więcej wszystko rozumiem. Właśnie czekam na moją pierwszą taką naprawdę MOJĄ maszynę, więc z próbą zaczekam aż do momentu dostarczenia - doczekać się nie mogę, bo chociaż maszyna teściowej nie jest najgorsza, to jednak co swoje to swoje ^^ Miłego dnia życzę ;)

      Usuń
  15. pracowita z Ciebie kobitka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale marnie wychodzi ;))) kieckę dla starszej robię i robię, a końca nie widać ;) w dodatku nie bardzo mam pomysł jak ona właściwie ma wyglądać ;)

      Usuń
  16. Wszystkiego najlepszego!!! i jeszcze zdradzę, że właśnie zostałam fanką Twoich haftów :) Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia i mam nadzieję, że się nie poczujesz "zaniedbana hafciarsko", bo jednak wyszywam najmniej i relatywnie rzadko pojawia się na blogu coś wyszywanego.

      Usuń
  17. Wobec sorbetu niskie urodzinowe pokłony i samych dobrych dni okraszonych spełniającymi się marzeniami ;))))
    Wobec haftów - jeszcze niższy ukłon, bo mam do nich bardzo osobistą słabość, a prezentują się NIEZWYKLE, kocham takie misterne! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję razy dwa. Hafty też uwielbiam te misterne - im więcej przy nich roboty, tym mnie bardziej ciągnie :)

      Usuń
    2. Jako i mnie, padam przed nimi w pokłonach, bo pamiętam jak mnie Babcia uczyła, co sama czyniła i ile to pracy :))) A efekty ich niezwykłe. Uwielbiam zdobione nimi ubrania, dodatki, buty, poduszki, serwety, obrusy - no wszystko ;))) Jestem zahaftowana :)
      (jakkolwiek to nie zabrzmi, a co tam!)

      Usuń
  18. O rety, te hafty są genialne! :O Baaardzo mi się podoba taki styl:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blackwork jest bardzo efektowny i doskonale nadaje się na wykończenia odzieży :)

      Usuń
  19. Idealna tkanina, taka z przesłaniem a haft na paseczku do turkusu wygląda świetnie:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tkanina dość nietypowa, ale jak mnie mógł "astrologiczny kupon materiału" nie skusić???

      Usuń
  20. Hafty są cudne:) Podziwiam Cię jak zwykle za cierpliwość do tego typu robótek:) A Małemu to powinnaś chyba osobnego bloga założyć ;)
    Ponadto Molu książkowy zapraszam się do zabawy:) Szczegóły u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały już i tak kradnie serca tych zaglądających tutaj, to niech tak zostanie. Poza tym... jeszcze się czworonogowi w łebku poprzewraca od nadmiaru sławy :)
      Zaproszenie do zabawy widziałam, dziękuję! Postaram się wywiązać z zadania "na dniach".

      Usuń
  21. Wszystkiego naj naj naj, oby nigdy nie zabrakło Ci zdrowia, miłości, radości, weny i materiałów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, szczególnie za ten ostatni kawałek o materiałach, bo tego jeszcze nikt nie życzył.

      Usuń
  22. ja też chciałam powyć nieco do księżyca, w tym celu nawet wyemigrowałam za miasto, a tu deszcz mnie zlał a wiatr wywiał ostatki myśli z głowy i tyle było spoglądania w to niecodzienne zjawisko...
    fantastyczna tkanina, taka magiczna, na dodatek zaimponowałaś mi szwem francuskim, jakoś poza szyciem pościeli nie używałam go, a tu proszę w spódniczce!!! no no no
    a hafcik bajkowy - odgapiam ;) muszę się nim bliżej zainteresować bo cudny on

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie skończy się katarem ta księżycowa noc.
      O szwie francuskim w ciuszkach poczytałam sobie na blogu pewnej nowozelandzkiej krawcowej :))) Ona leci francuskim wszędzie, gdzie się da, zyskując elegancki, mocny szew.
      A haftem się zainteresuj, w sieci jest sporo dostępnych wzorów. Spójrz też na komentarze Brahdelt, bo ona podaje dwie nazwy rewelacyjnych japońskich technik haftu - cudne oba.

      Usuń
  23. sen swietny...prawie horror...kocio jak hrabia...moj zwykly dacowiec ale klase tez ma:)),,,,spodniczka taka jak lubie ...luzna..powiewna i zwiewna...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  24. Ależ ty masz sny, dobrze że rękodzielniczki się do rękoczynów na sobie nie posunęły nim się nie obudziłaś :)

    Po za tym wszystkie najlepszego Ci życzę, wszystkiego pomyślności i niech cię wena nie opuszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszystkiego najlepszego i sto lat !!!!!!
    Spódnica bardzo fajna, a tuniczka zapowiada się całkiem apetycznie - z jagodami mi się kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Materiał na spódniczkę bardzo ładny, ale dla mnie wszelkie spódniczki na gumkach nie gadaja i też kocham napisy na materiałach! Właśnie dostałam wymiankową tkaninę w napisy... m.in. napisy burda moden vogue.. i prawie ze szczęścia popiszczałam, bo będzie letnia siatka osobista moja!

    Szew francuski, był moim pierwszym szwem, u pierwszej uszytej dla siebie bluzki na ramiączkach, ponieważ maszyna miała jedynie ścieg prosty, to jakoś mama nauczyła mnie sobie radzić ;)

    Co do drutowania, kupiłam cienką bawełnę czarną na szal w serduszka i okazała się jeszcze za gruba... dobrze, że testowo jeden motek zakupiłam... jutro planowane centrum miasta więc lecę kupować cieńszą, ale w końcu chyba rodzicielkę obarczę drucikami, bo już mi doby brakuje, a w końcu lato idzie i może taka mgiełka by się przydała wcześniej niż to co bym udziergała w swoim tempie :D

    pewnie zostawiam słowny bałagan, ale sił tego nawet czytac nie mam, bo padnięta jestem niemiłosiernie... najchętniej bym padła przy małym na dywaniku i spała ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Sto lat, sto lat!! Oby tempo pracy nigdy Ciebie nie opuściło:)

    OdpowiedzUsuń