Przenosiny

czwartek, 10 listopada 2011

DRUTY DZIELIMY NA...

Cała dzisiejsza notka jest na specjalne zapotrzebowanie zgłoszone przez Ulę, która poprosiła o łopatologiczne wyjaśnienie dla początkujących, do czego cały ten druciany osprzęt służy i jaką krzywdę można nim uczynić.
Będzie - jak zwykle u mnie w tutorialach - długo, nadmiernie obrazkowo i mam nadzieję jasno i przejrzyście. 

I żeby kolejnej świeckiej tradycji stało się zadość na początek obrazek pozytywnie nastrajający. Oto mała Matylda (kotka Mojej Rodzonej Mamusi), kiedy miała kilka tygodni i ganiała razem z braćmi, tfu!... ganiała braci po mojej własnej wykładzinie. Przy okazji pokazując, że wie, iż myszy należy traktować z zęba, nawet mlecznego.

A teraz, pozytywnie nastrojeni, zaczynamy zgłębianie wiedzy drucianej. Otóż według pierwszego i najważniejszego kryterium druty dzielą się na... te, które lubimy i dobrze nam leżą w rękach i te, których nie lubimy!!! Co oznacza, że dla jednych druty bambusowe to cud, miód i orzeszki, inni wybiorą te akrylowe, a ktoś jeszcze będzie chwalił metalowe. Co do materiału, z którego druty są zrobione, to trzeba sobie potestować i wybrać te, którymi dzierga się najprzyjemniej.

Moja druciana kolekcja wygląda tak (żeby się ktoś błędnie nie zasugerował - porządek robiłam specjalnie do zdjęcia :) normalnie to wygląda to jak druciana apokalipsa upchnięta w pokrowcu):
Mam na stanie druty metalowe (w tym w przewadze aluminiowe) i bambusowe. Nie mam akryli i nigdy nimi nie robiłam. Ale biorąc pod uwagę ich obłędną kolorystykę, to się kiedyś załamię i kupię sobie w prezencie bez okazji.
Jeśli chodzi o moje wrażenia z porównania metalu i bambusa. Wolę metalowe, bo bambus, szczególnie przy cienkich drutach, wydaje mi się zbyt delikatny. Cały czas mam histeryczne podejście, że mi się drut złamie (i to jest moja histeria, bo przecie bambus wytrzymały jest, ale...)
Druty z żyłką też bywają bambusowe i tutaj moje doświadczenia są negatywne - łączenie żyłki i bambusa jest zbyt nietrwałe i trzy razy bambusowe druty z żyłką odmówiły mi posłuszeństwa w trakcie roboty i zostawałam z przerwaną żyłką, uciekającymi oczkami, łzami w oczach i nieparlamentarnym słowem na ustach. Ale!!! Moje bambusy nigdy nie były zbyt kosztowne. Może średnia cena przekładała się na kiepską jakość?

Podsumowując kwestię wyboru między metalowymi, akrylowymi i bambusowymi drutami - trzeba sobie samemu sprawdzić, przetestować i nie sugerować się w tej kwestii niczyimi opiniami.
Podobnie subiektywnie podchodzić należy do końcówek drutów. Jedni wolą zaokrąglone, bo im się nie wbija we włóczkę w czasie roboty i nic się nie rozdwaja. A inni wybiorą ostre jak szpikulec, bo łatwiej wbić się w oczko. Ja jestem z tych pośrednich, czubek musi być wąski, ale na samym końcu zaokrąglony. Kwestia wyraźnego czubka nabiera większego znaczenia przy robieniu na przykład warkoczy i innych wzorów, gdzie przekłada się oczka - jakoś łatwiej tego dokonać, mając bardziej zaostrzone końcówki.

Drugi podział - druty proste długie, skarpetkowe, z żyłką.
Druty proste długie służą do robienia prostych płacht: szalik, tył lub przód sweterka.
Mój wachlarz drutów prostych to jak widać od 1,5mm do 6,00mm. I produkowane są w Polsce co pół milimetra i dobrze mieć pełny zestaw, żeby można było robić z różnych grubości włóczki (inną numerację i oznaczenia drutów są w USA, ale nie będę mieszać).

Druty skarpetkowe są krótkie i ostre z obu stron. Zawsze pakowane po pięć. Robi się na nich na okrągło rzeczy o małych obwodach, czyli skarpetki czy rękawiczki.
Poniżej zdjęcie rękawiczek z kciukiem w trakcie obrabiania na drutach krótkich.
Są osoby, które na widok pięciu drutów skarpetkowych zaczynają krzyczeć i z obłędem w oczach oddalają się w zorganizowanym pośpiechu. Bo te druty dla wielu osób żyją własnym życiem, wysuwają im się z robótki (trzeba robić na nich bardzo ścisłe oczka, żeby temu zapobiec). Osoby te wymyśliły technikę Magic Loop, która pozwala wywalić pięć krótkich drutów w kąt i robić to samo na drutach z żyłką (sugeruję wygooglanie "magic loop youtube" i będzie mnóstwo filmików pokazujących, jak to działa). Ale ja tam uwielbiam to brzęczące żelastwo.

Druty z żyłką służą generalnie do robienia rzeczy na okrągło o większych obwodach - doły spódnic, całe korpusy sweterków. Druty takie mają żyłki o różnej długości łączącej druty - najpopularniejsze są 60 i 80 cm, ale mam i 120 cm, gdyby mi przyszło do głowy robić sukienkę lub spódnicę o bardzo szerokim dole. Poniżej zdjęcie najnowszego dzieła jeszcze na etapie robienia na żyłce.
 
Robiąc na drutach z żyłką na okrągło nie mamy szwów! I ja tam lubię, kiedy nie muszę zszywać i co się tylko da robię na drutach z żyłką.
Druty z żyłką są też często traktowane tak, jak zwykłe druty proste, czyli robi się na nich proste płachty, robiąc po prawej i lewej stronie (a nie na okrągło). Szczególnie przydaje się to przy wielkich chustach. Pod koniec oczek jest przy nich tyle, że na zwykłych drutach prostych nijak nie daje się tego szaleństwa zmieścić. A żyłka odpowiedniej długości mieści baaaaardzo dużo oczek. 

I teraz małe wyznanie - ja w ogóle nie używam długich prostych drutów! Wszystko, nawet proste płachty robię na drutach z żyłką. Bo po pierwsze takie druty są lżejsze. Po drugie - nadają się do robienia w samochodzie (druty długie mieszczą się na szerokość tylko w wypasionych limuzynach, a walenie kierowcy końcówką lewego druta przez 450 kilometrów... mogłaby się spełnić groźba wywalenia mnie z samochodu i przymocowania na dachu do relingów). Po trzecie... ja kocham swój zestaw drutów z żyłką!

I tu dochodzimy do drutów z żyłką w zestawach.
Ja mam druty metalowe firmy HiyaHiya. Mają relatywnie małą rozmiarówkę - od 2,75 mm. 
Dostaje się zestaw końcówek o różnej wielkości i żyłek o różnej długości. Skręca się jedno z drugim i można dziergać w dowolnej konfiguracji.
Dla mnie zasadniczą zaletą takich drutów jest ich konstrukcja - miejsce łączenia żyłki z częścią metalową jest ruchome, a dzięki temu wytrzymalsze i mniejsza szansa na pęknięcie żyłki właśnie tam. I sama żyłka jest bardziej elastyczna.
Minus? Koszt zakupu, ale... Ja się długo łamałam, że nie, że po co, że ja mam zwykłe żyłki i nie chcę żadnych wynalazków. Ale jak kupiłam, to przepadłam. 

Oprócz drutów przydaje się jeszcze następujące żelastwo:
- Agrafki do przekładania oczek chwilowo nie tykanych drutem.
- Druty pomocnicze do warkoczy, pomagające zapanować nad oczkami przekładanymi w trakcie ich tworzenia. Sama nie posiadam, bo warkocze robię na żywca, ryzykując pogubienie oczek, ale ja tam lubię hazard. Można sobie obejrzeć takie cudo pod podanym linkiem.
- Znaczniki do robótek, wszelakiej maści, bardziej lub mniej ozdobne, ze zwisami ładnymi lub nie. Sama używam kółek od biustonoszy :) Oznacza się nimi początek rzędu, kiedy robimy na okrągło na żyłce lub początek wzoru albo miejsca newralgiczne na przykład przy chustach i szalach szaleńczo ozdobnych.

I ostatnia rzecz - jaka grubość drutów do danej włóczki?
Po pierwsze producenci są na tyle naiwni, że sugerują to na opakowaniu. Zazwyczaj gdzieś na etykiecie drukują dwa skrzyżowane druty i piszą, jakim rozmiarem włóczkę atakować. Poniżej kilka przykładów:

Dlaczego piszę, że producenci są naiwni... bo i tak trzeba decydować samemu.  

Ogólna zasada jest taka - im grubsza włóczka, tym większy rozmiar drutów. Ale... właśnie zawsze jest jakieś ale. Jeśli należy się do grupy "ścisło-robiących" i oczka robimy tak, że nam się ledwo po drucie przesuwają, to wybierajmy nieco większy rozmiar. Jeśli należymy do grupy "luźno-robiących", to cieńszy drut jest wskazany, żeby oczka były nieco mniejsze.

Poniżej jest zdjęcie próbki dzianiny zrobionej z akrylu na różnych grubościach drutów.
To cały czas 18 oczek i 10 rzędów każdym rozmiarem drutów.
Początek jest na drutach 2,5 - dzianina wychodzi bardzo zwarta, bez prześwitów, ale za to sztywna.
Druty 3,5 to rozmiar sugerowany przez producenta - dzianina nadal zwarta, bez prześwitów, ale za to bardziej miękka.
Druty 4,5 - Oczka robią się coraz większe, przez dzianinę zaczyna być widać, co jest pod spodem.
I w końcu 6,00 - mamy bardzo miękką dzianinę, ale za to z dziurkami na wylot. 

Na których drutach robić? A to zależy! Przede wszystkim od tego, jaki efekt chcemy osiągnąć. Sweterek rozpinany, kiedy nie chcemy, żeby nam było wszędzie widać, co mamy pod spodem, zrobiłabym na zalecanych drutach 3,5 (lub 3,0). Gdybym robiła spódnicę, która ma się sztywno trzymać z dala od nóg i wyglądać jak dzwon - 2,5. A jeśli chcę niezobowiązujące swetrzysko do owijania się to można wybrać druty 6,0. 

I jeszcze jedna uwaga - powyższy wykład o rozmiarze drutów dobieranych do grubości włóczki ma się nijak do robienia ozdobnych szali i chust. Tutaj robimy z cienizny włóczkowej i na relatywnie grubych drutach.
Takie robótki są później bardzo namiętnie blokowane, co rozciąga oczka i powoduje, że dostajemy efekt mgiełki. Powyższa chusta robiona była z nitki, którą normalnie producent kazałby nam zrobić na drutach 1,5 lub 2,0, a ja robiłam to na drutach 3,5.
Czyli w przypadku chusty - dobieramy druty znacznie grubsze od tych sugerowanych.

Uff... to chyba tyle w ramach podstaw zastosowania drucianych narzędzi zbrodni. Mam nadzieję, że Ula poczuje się usatysfakcjonowana, a może przyda się jeszcze komuś.

Teraz uprasza się osoby komentujące do dołożenia swojej porcji doświadczeń i przeżyć drucianych. Może jest ktoś, kto robi na akrylach, bo sama jestem ciekawa wrażeń. 

I na koniec, w nagrodę dla tych, co dotrwali - obrazek uroczy. Tym razem Mały, kiedy był malutki i właził nam namiętnie do pokrowca na sofie i tylko zerkał, czy ktoś zauważył, że robi to, czego nie powinien.

48 komentarzy:

  1. Ale fachowy wpis!
    Wiem, że to niewiele wnosi do tematu, ale mnie najbardziej podoba się błękitny pokrowiec na druty HiyaHiya. *^v^*
    Też nie robię na prostych drutach, chociaż mam ich niezły zapas, od nich zaczynałam naukę dziergania. Od czasu poznania Magic Loop robię wszystko na żyłkach, również skarpetki i rękawy, chociaż druty skarpetkowe też lubię i nie uciekam przed nimi z krzykiem. ~^^~
    Mały był słodziakiem, jak był mały. (teraz też mu niczego nie brakuje ^^)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie opisane,super lekcja!

    OdpowiedzUsuń
  3. wytrwałam i przeczytałam z zapartym tchem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja długo nie łapałam za druty, bo długie, proste i sztywne przerażały mnie i bolały mnie ręce :) Kiedy odkryłam te z żyłką, mój świat stał się piękniejszy. Mam kilka rozmiarów zwykłych jakichś. Na pewno trzy komplety kupiłam w Lidlu, resztę w pasmanterii. Po Twoim wpisie o rękawiczkach kupiłam pięć zwykłych skarpetkowych i zbieram moce do wydziergania mitenek. Może nie powbijam ich sobie w oczy :) Zgadzam się, że najlepszym sposobem na wybór drutów to organoleptyka :) Pozdrawiam
    (Mały cudny od zawsze :))

    OdpowiedzUsuń
  5. tera ja :)
    dla mnie najważniejszym argumentem ZA żyłkowcami jest oszczędzanie nadgarstków. niezależnie od tego co się dzierga, na prostych w pewnym momencie zaczyna to ciążyć, a trzeba pamiętać, że machamy całym drutem, na którym toto wisi. na żyłkowcach wszystko sobie leży na kolankach i jest elegancko
    do klasyfikacji ze względu na tworzywo wprowadziłabym jeszcze rozróżnienie w metalach: na aluminium (pokryte teflonem lub - o zgrozo - nie) i na to cudne polerowane super gładkie coś, z czego robione są Hiya Hiya, Addi i Knit Pro
    do wykładu o znacznikach dodałabym za to uwagę, że świetnie sprawdzają się też... kolorowe spinacze do papieru. mają jedną bardzo fajną cechę: nie są zamkniętą całością, dzięki temu można je w trakcie rzędu łatwo zdjąć i przełożyć, nie czekając aż się do oznaczenia dojdzie :)

    pomądrzyłam się, a teraz mogę iść do domu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Brahdelt - w kwestii Magic Loop nawet chciałam wszystkich wysłać do Ciebie, żeby sobie popatrzyli, o wielka zwolenniczko, ale kojarzyłam głownie dwie skarpetki robione na jednej żyłce i doszła do wniosku, że dla początkujących to może być zbyt hardcorowy widok. A opakowanie HH mnie też estetycznie rozczula.

    @ Anka - dziękuję, staram się.

    @ Chabrowa Panienka - cieszę się, że nie zanudziłam i mam nadzieję, że mały Mały był wystarczającym bonusem na koniec.

    @ Magdor - po pierwsze skoro zostałam oficjalnie uznana za odpowiedzialną inspiracji do zrobienia mitenek, to jakby co, to pisz i pytaj w dowolnych komentarzach (i cieszę się, że kogoś zaraziłam). Po drugie - tak jest! organoleptyka w drutach też się najlepiej sprawdza.

    @ Izuss1 - super, że "tera Ty", bo to ostatecznie głos doświadczenia :) Co do nadgarstków zgadzam się całkowicie, też podkreśliłam, że lżejsze. Rozróżnienie w metalach - masz rację, ale i tak mam wrażenie, że dla osoby zaczynającej od zera to jest makabryczna ilość wiedzy. Poza tym Addi, KP i HH to jest klasa sama w sobie i nawet nie ma co porównywać materiałów, z których się je wykonuje w odniesieniu do zwykłych drutów (na szczęście ;) A znaczniki ze spinaczy biurowych kolorowych najlepiej - sama stosuję przy szydełkowaniu, właśnie dlatego, że można wpiąć, wypiąć, przełożyć. Przy drutach osobiście wolę kółeczka, bo o spinacze włóczka potrafi mi się zahaczać namiętnie i denerwująco, a o kółeczko nic się zahaczyć nie ma prawa. Ale za to takich kolorów jak przy spinaczach to żadne kółeczko nie da :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisałam długie podziękowania ale jakiś bald wyskoczył przy zamieszczaniu komentarza:(
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  8. A tym razem się udało wiec jeszcze raz:
    Ślicznie pięknie i bardzo dziękuje za tyle informacji:) muszę to przeczytać ze trzy razy żeby ogarnąć temat hahahaha po weekendzie lecę po druty i wloczki i zabieram się za pierwsze dzieło, którym ma być ciepły komin na zimę:)

    Pozdrawiam,
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  9. wiesz, ja to zasadniczo żartowałam z tym "uzupełnianiem" - zrobiłaś masakrycznie profesjonalną robotę!

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Ula - Cieszę się, że o to chodziło. I jeśli będziesz miała jakieś pytania, to pytaj w komentarzach. Nawet nie wiesz, jaka to frajda, kiedy się wie, że przyłożyło się choć mały paluszek do faktu, że ktoś kupuje druty i będzie robił, i pruł, i robił, i pruł... A gotowym kominem musisz się pochwalić (daj znać jak będzie gotowy).

    @ Izuss1 - żarty czy nie, ale masz rację w swoich uwagach :) Poza tym uświadomiłam sobie, że gdyby chcieć napisać o wybieraniu rodzaju i rozmiaru drutów wszystko, ale to absolutnie wszystko, to trzeba rozważać wydanie jakiegoś małego tomiku prozy mało artystycznej :) I dziękuję za pochwałę.

    OdpowiedzUsuń
  11. O masakra, to po przeczytaniu jestem wstępnie wtajemniczona...nie robię na drutach...kot na początku mnie skusił do przeczytania i...jak wyrzucę maszynę przez okno (często mam taką chęć) to zacznę dziergać szalik a docelowym moim wyrobem będą rękawiczki. No chyba że maszyna się popsuje (to postąpię tak samo jak w przypadku jej wyrzucenia).

    OdpowiedzUsuń
  12. dochodzę do wniosku (już nie wiem który raz), że jestem jakaś nieczuła, albo coś. Na KP nie robiłam (no dobra, parę oczek sweterka Izy, tej co się powymądrzała i do domu poszła ;) ), addi mam jedne (wygrałam) i... fajne, prawda, ale robi mi się na nich równie miło jak na takich najtańszych z pierwszej napotkanej pasmanterii, ALE żyłkę zmasakrowałam w nieco dłuższym czasie niż u tych najtańszych. Jednak zmasakrowałam. Bambusowe też mam jedne i też dobrze nam się współpracuje. Krótko mówiąc - wsio mi jedno, na czym jadę ;)

    ... że o znacznikach wspomnę tylko - pętelki z różnych włóczek. I już.

    A Kota kocham od maleńkości, jak się okazuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. od razu widac, ze znasz się na rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Agata (że tak sobie "w gościach" na prywatę pozwolę), wiesz, jak mnie najdzie, a nic innego nie ma pod ręką, to też jadę na "byle czym". ale jednak nie da się ukryć, że moje dzierganie wybitnie przyspieszyło, rzekłabym - nabrało mocy, kiedy w naszym (moim i dziergania) życiu pojawiły się KP :) jak to dobrze, że ten mój mąż taki jest mądry i mi je kupił wbrew moim poznańskim oporom ;)
    ja chyba w życiu żadnych drutów nie zmasakrowałam (jak to robisz??), ale stare żyłki wymagały ode mnie ciągłego "zmiękczania" wrzątkiem, z KP problem nie istnieje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. @ Monika Magdalena - tylko nie przez okno z tą maszyną, bo jak nic trafisz w jakieś żywe stworzenie.

    @ Longredthread - dziękuję.

    @ Agata - aaa tam, zaraz nieczuła. Widać jesteś tą szczęściarą, która nawet na dwóch ołówkach wydzierga cudeńka i żadne tam druciane mercedesy nie są Ci do tego potrzebne. A pętelek z włóczki też używam.

    @ Izuss1 - no i wyszło, że poznanianki (nawet te z wyboru, jak ja) mają jednak w sobie duszę anty-wydatkową. u mnie też Ślubny kilka tygodni chodził i tłukł mi do głowy, że mam w końcu kupić sobie luksusowe druty. Masakrowanie drutów z żyłką to niestety także moja specjalność - wielka, ciężka robótka plus zwykła, nieelastyczna i przymocowana da stałe do druta żyłka i sprzęt nie wytrzymuje.
    I jeszcze prośba - napisz, jak się zmiękcza zwykłe żyłki wrzątkiem. Może się komuś przyda, jak zagrabi druty po babci i będzie problem z twardą żyłką (sama mam parę takich okazów sztywności :)

    OdpowiedzUsuń
  16. się nieprecyzyjnie wyraziłam :) nie tyle chodzi o zmiękczanie, ile o prostowanie.

    żyłki w starych drutach, ale także tych tańszych nowych (pony, perle) mają tendencję do koszmarnego gięcia i przekręcanie się nie tak jak sobie tego życzymy, zwłaszcza przechowywane w stanie zwiniętym, zostawały w formie spiralki.
    wówczas stosowałam metodę na gorącą wodę. do umywalki nalewałam najgorętszą możliwą kranówę, wkładałam w nią druty (żyłki właściwie głównie). po kilku minutach (1-2) wyjmowałam, rozciągałam i czekałam do ostygnięcia. bardziej uparte maltretowałam jeszcze przeciąganiem przez kant podłokietnika jakiegoś tapicerowanego mebla :)

    stosowałam też przy bambusach tego typu jaki pokazałaś, bo zdarzało mi się je źle zwinąć ;) wtedy starałam się nie zamoczyć samego drutu i generalnie moczyłam je krócej :)

    i jeszcze jedno - do nadawania lepszego ślizgu bambusom i teflonom stosowałam pilniczek-polerkę, tę najgładszą, finalną część - polecam. da się polerką też uratować drut lekko skancerowany, np. podgryziony przez zaprzyjaźnionego psa - wtedy lecimy całym procesem ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. @ Izuss1 - dzięki. Nie ma to jak praktyczne sposoby sprawdzone samemu. Z wrzątkiem poeksperymentuję jutro na spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzień dobry!
    Dopiero teraz tutaj trafiłam, świetny artykuł, ale ja od siebie dodałabym parę rzeczy:

    1. Producenci zwykle przypisują standardowy rozmiar drutów do danej grubości włóczki. Mają swój sklasyfikowany przedział i takie coś dają na etykiecie. Oczywiście, każda doświadczona dziewiarka wie, że to nie należy się tym zbytnio kierować i wystarczy, że popatrzy na nić - i wie jakie druty do niej wziąć, albo przynajmniej, który rozmiar w pierwszej kolejności spróbować. Ale są osoby, którym tej wiedzy brak i dla nich właśnie jest takie sugerowanie. Jest to dobry początek pracy z włóczką.
    Mnie osobiście bawi podawanie na włóczce ile oczek wychodzi na 10cm:)) - ale o tym poniżej.

    2. Trzeba mieć na względzie to, iż każdy dzieje inaczej. Weź dwie osoby, albo więcej, daj im te same druty, tą samą włóczkę - a od każdej otrzymasz inną próbkę. Ważna rzecz, o której nie wszyscy wiedzą, czy też pamiętają - rozmiar, który osiągamy wykonując próbkę, jest "cechą osobniczo zmienną" ;)) Dlatego, nie można się sugerować, właśnie tym, gdy ktoś mówi, że do włóczki 100g/330 metrów weź druty 4,5 i rób wg wzoru, a wyjdzie Ci to mnie wyszło:)).

    3. Ja sama jako znaczników używam zwykłej agrafki:)) Świetnie się sprawdza, nie przepinam jej co rząd, ale co ile wychodzi, jest również poręczna i mało kłopotliwa. Warto spróbować, może komuś przypadnie go gustu.

    Gratuluję materiału edukacyjnego - takich instrukcji nigdy dosyć, tym bardziej, iż jest wiele osób, które chciałyby zacząć, a nie wiedzą jak:))

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za "współudział" w dzieleniu się wiedzą :)))

      Usuń
  19. Rewelacyjny tutorial! Nigdy w swoim życiu jeszcze nie robiłam na drutach. Prawie każda inna forma rękodzieła nie jest mi obca, a tu jakoś zaniedbałam. Właśnie szukałam czegoś takiego i widzę, że chyba tylko jeszcze różnicy w prawych i lewych oczkach muszę poszukać. Dzięki za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) Cieszę się, że wpis się przydał.

      Usuń
  20. OOO dzięki Ci za ten wpis :) Jestem zwolenniczką jednego "druta" (szydełka :) i opisane 5 skarpetowców mrozi mi krew w żyłach! Tutek się przydał, dzięki...!!! Przymierzam się do robótki, bo zakochałam się w drucianych wyrobach. Trzymaj kciuki! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, że się to przydaje.
      A 5 skarpetkowców można spokojnie zastąpić drutami z żyłką i technika magic loop i nagle robótka już nie jest takim jeżem.
      Kciuki trzymam mocno, niech się uda!

      Usuń
  21. Czy twoje druty HH są typ sharp? Zastanawiam sie czy chaczą dzianine w miejscu montowania żyłi. Jestem początkujaca i robię dość ściśle (jakoś tak ze stresu żeby sie nic nie rozlazło) potem są problemy w magic loopie :) I czy łatwo sie rozkręcają(możliwosc odkręcenia podczas pracy i "wpychania" druta w ciasne oczka).
    Drut chyba jest dość krótki bo 10 cm - czy dobrze sie nim pracuje?
    Druty luksusowe a moje umiejętnosci yhmm yhmm dają wiele do życzenia. Ale mieszkam za granicą i jak mam co chwila biegać i kupować druty (10 razy droższe niz w PL) to widze ze lepiej zainwestować w komplet. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na piątym zdjęciu od góry masz fotkę tego, jak wyglądają czubki - one są takie pośrednie, wąskie i lekko zaokrąglone na czubku, nie typowy "sharp".
      W tych, które ja mam nic się nigdzie nie haczy, a żyłce zdarza się odkręcić, owszem, jak nie dopilnuję, żeby ją na początku roboty porządnie dokręcić :))
      Co do długości drutu, to one mają 13 cm i ja się przyzwyczaiłam do pracy nimi bez problemów, ale to jest bardzo indywidualna kwestia, więc dopóki nie weźmiesz do ręki i nie sprawdzisz, to niestety niczyja opinia nie da Ci pewności.
      Ja jestem ze swoich zadowolona i nawet kombinuję, czy nie kupić sobie kompletu grubszych drutów HH (ja mam ten "cieńszy" zestaw).
      A HH ma tą zaletę, że jednak są nieco tańsze niż inne "drutowe mercedesy" (przynajmniej w Polsce tak jest). I jeśli sporo robisz i masz zamiar szaleć drutowo jeszcze więcej, to dobre druty jednak dają poczucie większej przyjemności robienia.

      Usuń
    2. A jaki typ to "mercedes"? 13 cm mi odpowiada ale na necie znalazłam 10cm, 4 cale(tak jest w opisie. Szukałam takie jak twoje i po opakowaniu wychodzi mi że to są sharp. Ciężko je wogóle znaleść.
      Nie rozumiem dlaczego nie ma w zestawie 3,0.
      Mało umiem ale chcę rozwinąc z wami skrzydła;-)
      Dziekuje za rade i dobry, perfekcyjny tutek. Zainwestuję jak poszukam je.
      Miłego dnia

      Usuń
    3. Tradycyjnie to Addi i Knit Pro :))) O drutach HH niektórzy nawet nie słyszeli.
      Te 10 cm to może im wyszło mierząc część bez zwężania się, pewnie mniej więcej tyle mają. Ale od początku do końca metalowej części po skręceniu z żyłką jest 13cm (zmierzyłam, bo te 10 wydało mi się jakoś za krótko w stosunku do rzeczywistości).
      3.0 rzeczywiście nie ma, ale jest 2.75 i 3.25 i ja jeszcze nie miałam takiej sytuacji, żeby mi tej "trójki" brakowało. A ten brak wynika z tego, że one są produkowane głównie na amerykański rynek, a tam "rozmiarówka" nieco inna :)))

      Usuń
  22. Witam serdecznie:) Ja robię na drutach akrylowych i bardzo fajnie mi się robi. Ale przyznam, że druty trzeba sobie dopasować. Druty akrylowe są wygodne dla tych którzy mają lekki problem z wbijaniem się w oczko, ponieważ są troszeczkę ostro zakończone. Lubię też druty drewniane do wymiennych żyłek. Są super. A znaczniki używam takie, które można swobodnie zdjąć z żyłki i założyć kiedy jest taka potrzeba. Przeczytałam cały wpis :). Dotrwałam do końca, było ciekawe.

    pozdrawiam wszystkich drutowiczów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pozwolę sobie wtrącić uwagę na temat zestawów drutów. Moja przygoda z dzierganiem rozpoczęła się (bagatela!) prawie 40 lat temu. Miałam więc w rękach różne druty. Zachęcona entuzjastycznymi opiniami różnych znajomych kupiłam sobie zestaw startowy KNIT PRO, w którym były druty metalowe, drewniane i akrylowe. Zarazieńko udziergałam bluzeczkę metalowymi czwórkami, po czy zauważyłam, że z drutów złazi metalowa powłoka. Jestem chyba jedyną osobą, której się to przytrafiło i dlatego, niestety, zaliczam się do sceptyków odnośnie jakości tych drutów. Zastanawiam się, czy uwzględnionoby u sprzedawcy ewentualną reklamację - kupowałam już dość dawno :( .Drewnianymi piątkami dzierga mi się rewelacyjnie.
    Pozdrawiam - Jola

    OdpowiedzUsuń
  24. Po pierwsze, to chyba był pech-gigant z uszkodzeniami metalowej powłoki drutów. Aż szkoda, że sie takiemu producentowi przydarzają takie "wpadki". Dobrze chociaż, że drewniane są "dobrym sprzętem". Z drugiej strony... ja sama wielką fanką drutów KP nie jestem. Mam, przetestowałam (drewniane i akrylowe) i nie pokochałam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Iw poszukiwaniu rozmiaru drutow trafilam na jeden z ulubionych blogow. Bardzo pomocny post,teraz tylko wycieczka do pasmanterii i rozpoczynamy przygode z drutami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam mocno kciuki - i za wyprawę do pasmanterii, niech będzie udana. Ale mocniej za ten początek przygody z drutami!

      Usuń
  26. A ja nadal nie wiem jak ta liczba - nazwa drutów czyli 3, 4 itd ma się do obwodu centymetrowego takowych. Dostalam druty o obwodzie 65 mm czyli giganty. Szukam odpowiedniej Włoszki ale chyba nie znajdę. Myślę czy nie zastąpić jej sznurkiem. Chciałam wydziergac dywan. Tylko znowu jaki sznurek? 10 mm? Czy to znowu nie będzie za sztywne? Pomocy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te cyfrowe oznaczenia odnoszą się nie do obwodu, a do średnicy drutu, trochę trudno to zmierzyć.
      Sznurek się sprawdzi pod warunkiem, że to będzie miękki sznurek. Wiele osób tnie też zwykłe koszulki (Tshirty) w paseczki i z takiej "włóczki" dzierga na grubych drutach.
      Są też grube włóczki - na przykład modna ostatnio Zpagetti.

      Usuń
  27. Nabyłam druty 4 hiyahiya na żyłce i muszę przyznać komfort robienia rewelacja, żyłka mięciutka, praktycznie samo się robi na tych drutach.Mogłam sobie pozwolić tylko na jedne tak drogie druty, potem nabyłam kp Nowa 8 na żyłce, komfort pracy już nie taki, żyłka jest sztywniejsza i się skręca, ale nie jest źle w porównaniu do tych teflonowych to wciąż przyjemność robienia. Na poczcie czeka na mnie addi 5 i kp basix drewniane 6, zobaczymy co z tego wyjdzie. Szkoda tylko ze druty hiyahiya i addi są tak ciężko dostępne
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam, naprawdę świetnie opisane i z humorem, jakbym rozmawiala z psiapsiółką:) ja od roku szydelkuje i chcialabym zacząć robić na drutach, zastanawiam się jakie druty kupić i chyba wybiorę teflonowe 4mm z żyłką, moim ulubionym rozmiarem szydelka jest owe 4mm więc może i druty będą trafionym wyborem? jeszcze na razie jestem na etapie przygotowań ale pewnie dziś zakupie druciki w pasmanterii i w weekend cos ogarnę:) zobaczę co i jak, podstawy juz raz oglądalam na youtube i może mi sie uda? hehe jakoś to będzie... marzą mi się takie druty jakie Ty masz w zestawie ale jednak cena jest wysoka jak dla mnie więc na początek kupię coś z najniższej pólki i sprawdzę czy druty to cos dla mnie. Bardzo Ci dziękuje za fajny post i wiele cennych informacji, pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Jestem poczatkujaca osoba i bardzo pomógł mi ten wpis , lece zajrzeć w pani kolejne posty może coś mnie zainspiruje pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem poczatkujaca osoba i bardzo pomógł mi ten wpis , lece zajrzeć w pani kolejne posty może coś mnie zainspiruje pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ostatnio wpadły mi w ręce druty na żyłce zakończone z jednej strony o grubości 10 a z drugiej 4. Czy spotkała się Pani z takimi drutami? Jak można je wykorzystać ? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze pisząc, to nie wpadło mi w oko takie "cudo". Poszukam i poczytam, bo się poczułam zaintrygowana.

      Usuń
  32. Fajnie, że ktoś to w końcu opisał :-) Poczułam się wreszcie oświecona. Jestem na początku przygody z drutami i bardzo potrzebna była mi ta wiedza :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo dziękuję za cenne wskazówki. Trafiłam tutaj przypadkiem, poszukując informacji pt. jak to jest z tymi drutami na żyłce, gdyż jestem początkująca i do tej pory działałam na "starych" drutach po babci...takie tam proste prace. Ale zachęcona i co tu dużo kryć mocno "podkręcona""-) Pani wpisami i filmami na youtube chce się rozwijać w dzierganiu, no i mam takie nieśmiałe pytanie...-czy ten zestaw HiyaHiya na zdjęciu powyżej jest typu sharp rozmiar 5, bo chciałam zainwestować, a tak patrzę na te czubki czy to te ostre czy zwykłe. Mam tendencję do przytrzymywania czubka palcem i chce uniknąć błędu w zakupie, żeby druty za ostre nie były. Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam i gratuluję takiej rzadkiej umiejętności klarownego tłumaczenia krok po kroku:-))

    OdpowiedzUsuń
  34. Gdzie można kupić druty akrylowe na żyłce w rozmiarze 2; 2,5 i 3 mm?

    OdpowiedzUsuń
  35. A ja mam pytanie z tych głupich, od czego mam zacząć, żeby się nauczyć?? Marzą mi się skarpetki dla dzidziusia, jak mam to ugryźć? Już wiem, że będę potrzebowała dużo dużo cierpliwości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od szalika, żeby się oswoić lub otulacza. Skarpetki, szczególnie malutkie to nie najlepszy pomysł na pierwszą robótkę

      Usuń
  36. No i przepadłam...
    Kilka razy czytałam Twój post i wciąż mi się wydawało, że mi się bardzo dobrze robi na moich drutach powlekanych z żyłką. Aż do teraz. Bo musiałam sobie kupić nowe piątki. Bo nagle zaczęło mi przeszkadzać, że żyłka kręci mi się wkoło ręki i jest sztywno skręcona. "A IK pisała, że HH się nie plątają". Wróciłam więc znów do posta i... skoro mam kupować, to dlaczego nie zrobić sobie prezentu? Kupiłam sharp'y 5 i 4 z żyłkami przymocowanymi na stałe. Tak dla próby. Teraz już wiem jaka jest różnica między: robi się bardzo dobrze i robi się REWELACYJNIE :). A niedługo Mikołaj i święta i imieniny :))))))))))))))))))))))))))))))))))
    Dziękuję bardzo za wszystko o czym piszesz :*
    Ewa.

    OdpowiedzUsuń