Przenosiny

niedziela, 8 stycznia 2012

PERCY PO LIFTINGU

Stanęłam wczoraj przed trudną kwestią - gdzie ja się mam rozkładać z blokowanymi chustami? Biorąc pod uwagę, że dla Małego antresola nadal nie istnieje i kocio nie wykazuje żadnych zapędów do eksplorowania drugiego poziomu mieszkalnego, rozpełzłam się z Percym na pięterku.

Jak każdy porządny chirurg plastyk-fantastyk zobowiązana jestem zaprezentować stan przed i po liftingu. Stan zmarszczkowy można sobie w stanie wielkiego zniesmaczenia estetycznego obejrzeć tutaj. Natomiast cudo po naciągnięciu prezentuje się tak (proszę zwrócić uwagę na fotogeniczność balustrady i jej wielkie możliwości prezentacyjne):
 

Zrobiony z włóczki ze sporą zawartością wełny, Percy zblokował się doskonale. Sprawdził się sposób zamykania oczek zaproponowany przez Patrycję (pisałam o tym w szczegółach w poprzedniej notce) -  jak widać Percy stał się chustą zębatą i zęby mu wyrosły bez walki o zachowanie linii prostej na górze chusty.

Jeszcze zbliżenie na piekielne szyszunie.
 

Powstaje już sweterek inspirowany zdjęciem na blogu Tanit-Isis, o którym pisałam również w poprzedniej notce. Powstaje powoli, bo wzorek sobie wybrałam może nie piekielny, ale czyśćcowy na pewno - częste krzyżowanie oczek na szybkość dziergania najlepiej nie wpływa. Ale za to osiągam dokładnie taki efekt, o jaki mi biegało, więc nie marudzę i krzyżuję.
 

I jeszcze akcent humorystyczny, do którego niechcący zupełnie sprowokowała mnie Brahdelt, skarżąc się, że dopadła ją złośliwość Wodnego Smoka.  To może moje nadwrażliwe przeciekające okno też zostało łupnięte ogonem Wodnego Smoka? Poradziłam Brahdelt, żeby zawiązała czerwoną kokardkę na rurze stanowiącej główny dopływ wody do mieszkania. Ale żeby nie było, że radami sieję na prawo i lewo, a sama z nich nie korzystam, oto dowód zdjęciowy, że Jej Okienna Nadwrażliwość na antresoli została zaopatrzona w czerwoną włóczkową kokardkę (plucie przez lewe ramię w czasie wiązania sobie darowałam).


Małe PS kompletnie nie na temat - piłyście kiedykolwiek kawę z piankami Marshmallow (wrzuconymi do środka)? Ja już piłam :)))

24 komentarze:

  1. Piękność chusty spowdowała u mnie przyspieszenie tętna i zawrót głowy!
    A jaką moc sprawczą ma mieć to zawiązane czerwone?

    OdpowiedzUsuń
  2. jak dobrze, że na moje oczekiwania garderobowe Percy jednak zbyt ozdobny... bo byłaby kolejna chusta do zakolejkowania :)
    niezależnie jednak od mojego prostackiego gustu - cudny jest! kręcą mnie ażury takie straszliwie, zdalnie na szczęście tylko :)

    u nas chyba powinniśmy czerwoną kokardkę na instalacji elektrycznej zawiązać - ostatnio wzięła i zrobiła nam niespodziankę, pół dnia głowiliśmy się nad rozwiązaniem, aż światło znów rozbłysło samo z siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. @ *Gooocha* - to ja przepraszam i obiecuję, że więcej nie będę narażać Cię na pogorszenie samopoczucia ;))) A poważnie, to bardzo się cieszę, że Percy się podoba. A co do czerwonych kokardek - według wierzeń ludowych zawiązana czerwona kokardka ma chronić od uroków i tak "złych spojrzeń". Niektóre babcie potrafią taką kokardkę zawiązać wnusiowi lub wnusi na rączce lub na wózku, żeby ktoś im wnuczęcia nie zauroczył :)))

    @ Ana Yo - dziękuję, za formę pochwały też ;)

    @ Izuss1 - nooo, Percy rzeczywiście taki bizantyjski raczej :)))
    Co do czerwonych kokardek na rurach i kabelkach, to sama nie wiem, co gorsze. Mnie w ogóle wszelkie "awarie" wodne i prądowe wprawiają w stan bliski paniki. I jedną z pierwszych rzeczy, które sprawdzałam w nowym mieszkaniu to miejsca, gdzie mam szukać głównych zaworów wody, ogrzewania i pooglądałam sobie uważnie podpisy pod każdym jednym bezpiecznikiem, a mamy ich wszystkich w mieszkaniu kilkanaście (nowe podejście w budownictwie plus fanaberia Ślubnego tak je rozmnożyła).

    OdpowiedzUsuń
  4. no u nas też "korków" od cholery i najgorsze, że żaden nie wyskoczył, a światła niet. co gorsza - światła niet tylko częściowo. czyli zupełnie nielogicznie :)
    ojca zaś mego do furii niemal doprowadził fakt, że "jak oni teraz budują, że tu nigdzie puszek nie ma?!"

    jeszcze w kwestii pianek miałam się wypowiedzieć: z kawą nie pamiętam, ale z kakao też są boskie! jezu... chyba se muszę je kupić przy następnej wyprawie do sklepu. no dzięki wielkie za następne pokuszenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Izuss1 - nerwowo spojrzałam, czy mamy puszki... mamy!!! Ale ja nie o tym chciałam - jak Bóg na niebie, Ślubny zrobi kakao :))) W pokuszeniach jesteśmy kwita ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chusta cudowna - proszę wyjaśnij mi na czym polega owo "blokowanie" chodzi o rozciąganie, żeby robótka była prosta? Tylko nie rozumiem, bo w innym poście nadziewałaś robótkę drutami i jakby to nazywałaś "blokowaniem", a tutaj po prostu wisi na balustradzie... ja wymiękam przy tym terminie. Moja mama namiętnie robi na drutach od czwartego roku życia (zarobkowo! -takie czasy powojenne i na wsi, teraz już dla rodziny przeważnie), a ma 70lat, ale... nigdy nic o blokowaniu nie wspominała :(

    Cały wsór piękny i nie narzekać proszę na szyszunie, bo są no takie.... chciane :)

    Co do czerwonych na urok, to ja na kwiatki musiałam powiązać czerwone kokardy, bo mi kuzynka męża tak za każdym razem nagada na kwiatki, że u mnie rosną jak na drożdżach i w ogóle, że nagle przyszedł moment kaput dla nich... i ratuję teraz jak mogę bo są już do sufitu, a mieszkania w kamienicy mam 2,8m... więc jest o co walczyć, ale teraz mam utrudnione zadanie, bo kocia też je lubi :] więc muszę się wykazywać większą wyobraźnią i przebiegłością.

    Pianki... w kawie nie, ale w czekoladzie TAK! Wąsy się robią jak się pije :D
    Na te pianki naszło mnie po obejrzeniu filmu "Holiday", który polecam, jeżeli ktoś jeszcze nie oglądał, ale ja jestem zakochana w dwóch aktorach m.in. na ich brytyjski akcent, a mianowicie Kate Winslet i Jude Law (mhrrr)

    Troszkę teraz nie na temat - wczoraj byłam w kinie na filmie "Sherlock Holmes: (idol mojego jestestwa) Gra cieni" - POLECAM z całych sił - śmiałam się do łez i to na głos w kinie... już mi było wszystko jedno :D

    Znowu troszkę nie na temat, a nawet bardziej - już zrobiona jest przez architekta wizualizacja osadzenia domu naszego na terenie niełatwym, czyli z hałdą w tle... także spełnię Twoją prośbę i jak mi się uda to jakoś ogarnąć, to pokażę - jednak już widzę, że zdjęcia nie oddają za nic wrażenia, kiedy się stoi u jej stóp... lub jeszcze lepiej NA szczycie.

    Pozdrawiam noworocznie! :)

    (i tak to jest, że zamiast komentarza wychodzą mi tasiemce... muszę coś z tym zrobić)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po prostu zakochałam się w Persim (żeby tylko Michaś nie wyczytał, bo źle skojarzy). Hmmm przyglądam się tej kokardce i się zastanawiam czy lepszego efektu nie przyniosła by jakaś ofiara Neptunowi, Posejdownowi czy nawet słowiańskiemu odpowiednikowi bożka wody Perepłutowi (z drugiej strony dziwna nazwa) hmmm ;)ale serio jak sama wiara i wstążka nie pomoże a zacznie cieknąć to dobrym sposobem będzie obfocenie stanu cieknięcia, przeciekania, zawilgocenia- przedstawienie takich dokumentów zawsze działa:) Jako kawoszka nie próbowałam takiej kawki choć nie wiem czy bardzo podobnie nie smakowała z piankami naszymi "jojo":)

    OdpowiedzUsuń
  8. Siedzę cichutko i podczytuję sobie Twojego bloga już od dłuższego czasu, ale dzisiaj muszę "dać głos" - Percy jest CUDNA !!! Absolutnie piękna chusta Ci wyszła:) Jak tylko Vlad zejdzie z moich drutków, to bezapelacyjnie wskakuje Percy :)

    ps. cieszę się, że sprawdził się sposób z zamykaniem i ząbkami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. @ Wioletta - ani mi się waż skracać komentarze, ja je uwielbiam czytać!!!
    Najpierw blokowanie. Tak jak napisałaś, to jest naciąganie, prostowanie i formowanie mokrego dzieła i suszenie go w takiej formie. W przypadku chust i szali można sobie pomóc długimi metalowymi drutami do blokowania. Percy też został zdrutowany i tak sobie poleżał przez cała noc, schnąc grzecznie na ręczniczkach. A na zdjęciu, na balustradzie jest już gotowy wyrób, wyschnięty (zdjęć w trakcie blokowania, z drutami i szpilkami już nie pokazywałam, bo ile można). Babcie i mamy (u mnie w domu też) o blokowaniu nie słyszały. One po prostu prały i suszyły na leżąco. O blokowaniu zrobiło się w Polsce głośniej, gdy zaczęłyśmy robić chusty, które po prostu trzeba naciągnąć i tak wysuszyć, żeby wyglądały.
    Za pochwały dla Percy'ego dziękuję.
    Zauroczenia kwiatków znam z doświadczenia własnego i rodzinnego.
    Film dorzuciliśmy do kolejki "do obejrzenia", choć u nas pewnie skończy się na poczekaniu, aż będziemy go mogli spokojnie obejrzeć w domowych pieleszach.
    A na wizualizację czekam niecierpliwie, co tez architekt wymyślił w kwestii wkomponowania hałdy.

    @ Monika Magdalena - eee tam, nawet jak zauważy, to pokaż mu zdjęcie poety Percy'ego (na jego cześć powstała chusta), nic specjalnego... żaden facet nie poczuje się zagrożony.
    "Jojo" jak najbardziej może być, nie o oryginalność pianek chodzi, ale o ten przedziwny smak.

    @ Patrycja - jak ja się cieszę, że się odezwałaś, bo mam okazję "osobiście" podziękować za doskonały sposób na zamykanie chust. Przejście na grubsze druty działa, ale kiedy całość się robi na relatywnie cienkich. Ale chusty robię na grubych i często nie mam już na co zmienić :) Twój sposób jest doskonały, co z resztą widać po zębiskach Percy'ego. Jeszcze raz dziękuję!
    Za komplementy dla chusty dziękuję. Musze sobie obejrzeć Vlada. Swoją drogą, to bardzo literackie te chusty: Vlad, Percy :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Vlad jest zdecydowanie mniej efektowny od Percy, ale ma w sobie jakiś urok :)

    Jeśli chodzi o zęby to mnie nawet nie wychodziły przy zamianie na grubsze druty, ale jedna dobra duszyczka podpowiedziała mi ten sposób i od tego czasu "nie ma siły" - zęby muszą wyjść :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem pełna największego podziwu dla Twoich prac. Twój Percy jest przepiękny. Szyszunie, jak dla mnie idealne! Wieki temu też zrobiłam sobie sweterek z tymi bąbelkami:) Był w paski po przekątnej.A wzdłuż pasków-bąbelki. Dla mnie to był najwyższy stopień trudności! Musiałam kilkoma motkami na zmianę dziergać. Ale się napracowałam. Za to nosiłam go przez kilka lat. No, miło się wspominało. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Vlada to już chyba trzeba ...przypalować a nie tylko przyszpilić? ;)
    Intensywna czy Ty byś sobie mogła odpuścic?? Idź w cholerę z Percy! Czy ja mam mało zaplanowane?? Chyba się przestawię na sposób myślenia Izuss i uznam ,że zbyt strojny więc nie dla mnie. Ale to takie ambitne wyzwanie...NIE,mowy nie ma! Przeciez i tak mi taki śliczny nie wyjdzie ;)
    A za pianki w kawie to Cię znielubiłam. Mleko se wlewam już bezprocentowe,bo dupa rośnie,i już się przyzwyczaiłam do myśli,że tylko to,a łona tu rzuca piankami...A idź!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. ale Ci się pali ta robota w rączkach!
    profeska normalnie :)
    podziwiam
    odnośnie kawy-ja ostatnio ze słodzikiem,w ramach dbania o figurę,a Ty mówisz pianki...no,no,chyba się skuszę,napisz tylko ile pianek na filiżnkę kawy?

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczna chusta, niestety narazie tylko w zasięgu moich marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chusta jest rewelacyjna;))Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  16. @ Patrycja - już sobie obejrzałam. Bardzo obiecujący projekt... wiem, z czego mogę własnego Vlada zrobić... krwista włóczka dość :)))

    @ B - bardzo dziękuję za komplementy. Sweterek w szyszunie łączone z warkoczami w ilościach nieograniczonych chodzi mi po głowie, ale to pewnie latem, bo przecież ja zawsze robię zimowe rzeczy latem, a letnie zimą :))

    @ Laura - tak, jak właśnie pisałam Patrycji, Vlad mnie zauroczył i mam nawet dość krwistą materię do wykonania tego wampirzego dzieła. Mogę go potem przypalować osinowymi kołeczkami :) A za pianki to nie mnie znielub, tylko mojego Ślubnego, który oglądając serial "Czysta Krew / True Blood" (coś nam te wampiry za często się tu pałętają) zobaczył i pogonił mnie po 19:00 do sklepu po pianki. A poza tym to nie przejmuj się, ja tez na diecie i tez leję 0,5% mleko i słodzę słodzikiem :)))

    @ Gosia - jak właśnie napisałam Laurze ja tez na diecie, bo mi się ciuchy hurtem zbiegły w praniu po świętach i też słodzę słodzikiem i leję mleko 0,5%, ale przecież nie mogłam nie spróbować, bo wcześniej nigdy nie piłam. A co do ilości - Ślubny wrzuca trzy, ale później aż się prosi, żeby sobie dorzucić kolejne :))) I dziękuję za pochwały.

    @ Anwa - dziękuję i pooglądałam sobie Twoje projekty i jeśli to jest wersja "uczę się" to ja przepraszam :) Percy jak najbardziej jest w Twoim zasięgu!

    @ Lusia - dziękuję za pochwały dla Percy'ego.

    OdpowiedzUsuń
  17. bleee! sprofanować kawę tym świństwem??? w życiu! ale zaraz powiem Mojej Miłości, on pianki uwielbia, jest przed wieczorną kawką, ciekawe, czy poleci do sklepu ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. @ Trikada - bardzo dziękuję za pochwały dla wykonania, a projekt jest rzeczywiście przepiękny.

    @ Agata - ja tam paskudzę kawę wszystkim i eksperymentujemy bez umiarkowania. Potrafimy zamówić dodatki do kawy ze Stanów... Co nie zmienia faktu, że Włosi (ci od kupna naszego starego mieszkania) przypomnieli mi, jak doskonale smakuje tradycyjne espresso, mocne jak siekiera i zupełnie gorzkie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ulalala teraz to Chusta przez duże "CH". Kurcze normalnie majstersztyk! Kawy z piankami nie piłam ale chętnie spróbuję. A to z mlekiem i piankami czy z samymi piankami?

    OdpowiedzUsuń
  20. @ Susanna - dziękuję, a w kwestii kawy jest dowolność pełna, nasza była z mlekiem i piankami :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Percy zachwyca na tle balustrady.
    Szyszunie nadają jej szlachetnego wyglądu.
    Raczej muszę ją zakolejkować. :) a miałam omijać chusty
    Jak taką chustę nosić?
    jak się omota ją wokół szyi to wzór "ginie" a jak rozłożoną, to jest mało praktyczna.
    Umiem robić chusty, ale nie umiem ich nosić,
    Lubię robić chusty, ale wolę nosić szale :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Blokowanie nie tylko doprowadziło do porządku staruszka ale również mnie zablokowało, bo chusta jest prześliczna. Te bąbelki w zygzaku - mam nadzieje, że po tym określeniu nie zablokujesz mi dostępu do twojego bloga - mnie zauroczyły.

    OdpowiedzUsuń