Przenosiny

piątek, 20 września 2013

ZMRUŻ OCZĘTA, BO CIĘ RÓŻ OŚLEPI

***
Rękawiczki i szal do odblaskowej kurtki już gotowe. Kończyłam wczoraj w okolicach północy, "na wdechu", bo byłam tak śpiąca, że oczy same mi się zamykały, ale się uparłam, że dokończę, wykończę, powciągam nitki i będzie gotowe do prania.
Proszę zmrużyć oczy, żeby kolor nie oślepił.

Ta "baleronikowata" kurtka sprowokowała potrzebę powtórzenia marszczeń na szalu i rękawiczkach. Z szalem było prosto - marszczony ozdobny brzeg:

Ale "baleroniki" na rękawiczkach wymagały sekundy zastanowienia, gdzie je poupychać. Ale najprostsze rozwiązania są najlepsze, więc jest marszczony mankiet:

Efekt mnie bawi, cieszy, raduje - wykończenie jak z epoki (o ile "w epoce" ktoś widział na oczy taki kolor :)))
Oczywiście pod spodem, pod czarnym marszczeniem jest różowy ściągacz, żeby rękawiczka leżała na dłoni jak ulał.
 
***
Kupowanie korkociągu to wielkie źródło natchnienia. Wiem, bom doświadczyła. 
Posiadany dotychczas korkociąg odmówił dalszej współpracy i nagle z narzędzia jednoczęściowego stał się przyrządem dwuczęściowym i stracił właściwości odkorkowujące, a nowego zastosowania jeszcze nie odkryliśmy.
Podreptałam zatem do lokalnego sklepu, w którym jest wszystko teoretycznie "dla domu". Korkociąg oczywiście był, ale szybko straciłam nim jakiekolwiek zainteresowanie i mówiąc: "ten najbardziej masywny poproszę", patrzyłam już na zupełnie inną półkę. Bo "wszystko dla domu", to także cały regał z pasmanterią, a na regale wąziutkie wstążeczki w różnych kolorach. Wśród słoików litrowych, misek plastikowych i zastawy duralexowej spłynęło na mnie rękodzielnicze natchnienie. Sprzedawczyni z lekkim niedowierzaniem patrzyła na szurniętą klientkę, która z błyskiem w oczach zażyczyła sobie po kilka metrów każdego koloru i okazywała werbalne niezadowolenie, że jest ich tylko osiem.
Do domu już nie dreptałam, tylko leciałam jak na skrzydłach, upchnęłam w pośpiechu zakupy w lodówce i pognałam tymi wstążeczkami... haftować.

Od początku miałam w planach dołożenie do Nagrody Głównej w Konkursie Szatańsko Kreatywnym woreczków zapachowych z lawendą, ale za żadne skarby nie mogłam wykombinować, jak te woreczki mają wyglądać. Haftowane wydawały się zbyt oczywiste. I te wąskie wstążeczki mnie natchnęły.
Na razie jest gotowy haft na jeden lawendowy woreczek, bo przecież musiałam od razu sprawdzić, jaki będzie efekt końcowy. W weekendowych planach dalsze.

I jeszcze zdjęcie kompromi... kreatywne :))), czyli jak wygląda w tej chwili moje biurko na antresoli:

Twórczy bałagan w formie dalekiej od szczytowej (szczytową osiągam, gdy szyję :))).

***
A to dostałam wczoraj, zupełnie bez uprzedzenia, zapakowane w kopertę, przyniesione przez panią listonosz, a wysłane przez Inez (z Mojej Szydełkowej Pasji).

Bardzo dziękuję!!! Tym mocniej jestem wdzięczna, że przysłane elementy tak idealnie pasują do siebie, że po pięciu minutach patrzenia na nie i zachwycania się miałam już bardzo szatański plan na ich wykorzystanie. Dołożę jeszcze jedną wrzosową niteczkę i... będę szaleć w bardzo moim, bardzo bizantyjskim stylu. Łapy mnie świerzbią, ale nie teraz, za chwilę, bo plan "na już" jest wypełniony po brzegi, a nawet lekko się poza te brzegi wysypuje :)))

75 komentarzy:

  1. Szal i rękawiczki idealnie pasują do kurtki zarówno wzorem jak i kolorem, a róż rzeczywiście bardzo intensywny. ;)
    Haft wstążeczkowy na woreczku cudny.
    Tyle wspaniałości do wygrania, że chyba coś wyślę na ten szatański konkurs. Chociaż jak patrzę na te wszystkie wysłane dotychczas prace to maja jakaś taka przyziemna się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten róż w chwili kupienia został ochrzczony "vanishowym" i tak zostało :))
      I koniecznie coś wyślij na Szatański Konkurs, bo niezbadane są wyroki Komisji Konkursowej z Piekła Rodem!!! Przyziemne może nas zachwycić.

      Usuń
  2. Super komplet, idealnie komponują się z kurtką. A fuksja to mój ulubiony kolor więc tym bardziej zazdraszczam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor jest bardzo... no po prostu bardzo :)))) Ale mam szczęście, że odpowiednia włoczka była w domu, bo gdybym chciała kupić, to nie wiem, czy bym znalazła tak wściekły odcień.

      Usuń
  3. Cudowny komplet! Kolory są idealne :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zimą z oczu na pewno nie zginę :)))

      Usuń
  4. Róż zaakceptowałam, wstążeczkowy haft lekko zaparł mi dech, ale przy ostatnim zdjęciu normalnie się zaśliniłam, cudne są te cuda od Inez!!! Te kolory!!! Co to się będzie działo!!! Natomiast przy wstążeczkach tak sobie pomyślałam, że na wyekspediowanie Nagrody Głównej to chyba jakaś spora ciężarówka została już zabukowana?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inez przysłała gotowy komplet materiałów do szaleństwa! Będzie się dział bardzo bizantyjski sweterek na szydełku i na drutach z tych cudów.
      A ciężarówka to może nie, ale pilnie przyglądam się sąsiadom (nowe osiedle), czy ktoś telewizora w duuużym kartonie nie kupił :))))

      Usuń
    2. Rób ten sweterek, rób! Pragnę go ujrzeć w całej jego bizantyjskiej krasie! Bo chodzi mi po głowie sweterek z takich pomieszanych fantazyjnych włóczek, tasiemek i takich tam, w jakimś odjazdowym kolorze i wzorze! Po tych produktach podejrzewam, że zrealizujesz moje marzenie, zanim moja wyobraźnia dokończy dzieła tworzenia projektu! Będę odgapiać bezczelnie!

      Usuń
    3. Sweterek widziany oczami Twojej wyobraźni jest dokładnie takim, jaki mi chodzi po głowie. Ale realizować te szaleńcze plany zacznę dopiero za kilka tygodni, bo teraz priorytet mają brakujące części nagrody i szorty u Perfidnego Obiboka :)

      Usuń
  5. Ależ te fiolety cudne, jaka misterna robótka. Brawo Inez:) A żarówiaste wytwory super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ten róż jest wyjątkowo... żarówiasty :)

      Usuń
  6. Kobieto widzę ,że do zimy jesteś przygotowana, jak spadnie śnieg to na Ciebie będzie hihihi-:)))) a pomysł na rękawiczki odgapię bo bardzo takie wykończenie mi się podoba.
    I szybciutko wyjaśniam by nie być posądzoną o przekupstwo,że prezent to dar "serca dla serca"(wow!)za dary otrzymane.
    Nijak to nie jest prezent przekupny,chociaż w płatkach róż Mamusia jak i Ślubny wykąpać się mogą,przeciwwskazań nie widzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! Do zimy jesteśmy ze Ślubnym przygotowani, ale się nie rwiemy do śniegu od jutra :))
      Pomysł "pożyczaj" genialny efekt uzyskany samymi prawymi.
      I tak, oficjalnie - to nie przekupstwo, to podziękowanie za... zapach farby drukarskiej "zamknięty" w katalogu Ikei i wysłany :))))))))))))))

      Usuń
  7. Szalik i rękawiczki są bajeczne. Wspaniale pasują do kurtki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje szczęście, że akurat w domu była idealna włóczka :)

      Usuń
  8. przyznaj się, jak kupowałaś włóczkę, wiedziałaś, że właśnie do włóczki odpowiednią kurtkę kupisz:)))))))
    a poważnie, idealnie Ci się to zgrało i pięknie wykonało:)
    hafcik jest śliczny, już widzę jak będzie się czuł zwycięzca, jak dostanie tyle śliczności:)
    i prezentem też się zachwycam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że kupując jakieś siedem lat temu włóczkę, wiedziałam, że na ten sezon dokupię do niej kurtkę. :)))))))
      A przyszły zwycięzca na razie może pooglądać rzeczy, które są "robione", a to tylko dodatki, bo przecież głównym elementem będą "dobra szyciowe i/lub drutowe" :))) A ja tak rzadko organizuję konkursy (a innych imprez rozdawniczych nie organizuję wcale), że postanowiłam zaszaleć maksymalnie :)

      Usuń
  9. Tytuł tego posta idealnie nadaje się na dyktando. Myślę jednak, że piszący je nie byliby zachwyceni , w przeciwieństwie do mnie, kiedy oglądam kolejne Twoje dzieła. Twoja wyobraźnia nie ma chyba granic a za nią idą wspaniałe umiejętności.Też bym tak chciała choć w 1/10.Dlatego bardzo się cieszę, że jeszcze masz ochotę podzielić się z nami tym co potrafisz.A moja radość jest tym większa, że zapowiedziałaś ananasy, do których śliniłam się od dawna ale umiejętności czytania tych wrednych opisów zabrakło. Z radością dołączę do dziergających i akurat wystarczającą ilość Dropsa posiadam(bo mi zostało z Echo). Na razie kończę pracę domową(tubę)a reglany też już mam. Będą to zapewne moje ostatnie prace, na czas,nie wiem jaki. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gżegżółka" to to nie jest, ale masz rację, że się nadaje :)))
      Te Ananasy sprawiły Wam tyle radości i wywołują tyle entuzjazmu, że aż dziw. Ale z drugiej strony to się nie dziwię, bo opis do przyjaznych nie należy i nie zachęca do samodzielnego rozgryzania, a jest taka efektowna, że aż się do niej oczy i druty rwą :))
      Mam nadzieję, że reglany się dziergały, a Tuba się tworzy bezproblemowo.
      Iiii mam nadzieję, że ta złowieszcza zapowiedź, że to będą ostatnie prace na jakiś czas, nie wynika z jakiś problemów...

      Usuń
    2. Reglany szły fajnie, tuba też na finiszu, choć zaszewki sobie daruję z powodu swych kształtów (chyba). Zapowiedź złowieszcza ale niestety realna, chyba że okoliczności życiowe się zmienią. Na razie się na to nie zanosi.Nie chcę zaprzątać Ci głowy szczegółami.Cieszę się że Twój blog jest bo wpisy u Ciebie zawsze poprawiają mi humor.

      Usuń
    3. O zaszewkach zawsze możesz zdecydować po przymiarce całości i zrobić już na "gotowcu".
      Za zwrot "okoliczności" w lepszą stronę trzymam kciuki. Gdybyś chciała "zaprzątnąć mi głowę", to nawet się nie zastanawiaj i pisz! Maila znasz.
      A ja postaram się dalej poprawiać Ci wirtualnie humor na blogu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Kurtka z szalem i rekawiczkami, prezenty od Inez, haftowanka, to wszystko mnie zachwycilo ale Twoje biurko, to cud, malina. Uwielbiam takie miejsca, Twoje jest urocze.
    Ja nie mam biurka ale mam za to swoje "biuro" (jak to okresla moj Szanowny)w nieuzywanej czesci sofy a nie jest uzywana, bo... bo wlasnie jest tam moje biuro hahaha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kącik Szalonej Rękodzielniczki to dzieło Ślubnego (on dbał o to, żebym w nowym mieszkaniu miała gdzie szaleć i on projektował). Teraz jest jednak malutki problem - okazało się, że tym kąciku nie tylko mi się dobrze tworzy, ale i dobrze uczy francuskiego... i nagle muszę sprzątać :)))) No dobrze, przynajmniej rozgarniać, żeby było miejsce na książki i zeszyty :)

      Usuń
  11. Miałam kiedyś dużą walizkę w podobnym różu. Od razu ją widziałam na taśmach bagażowych, w lukach i szatniach :-) Kilka kolejnych linii lotniczych postarało się o ostateczne unicestwienie mojej ulubienicy... Po pierwszym uszkodzeniu naprawca wymienił oryginalnie srebrzysto-szarą klapę na dole walizki na czarną. I tak jakoś mi się Twoja kurtka skojarzyła z kolorystycznymi perypetiami walizkowymi ;-) Takie żywe kolory są bardzo dobre na szare pory roku - jak Ci się zrobi trochę smutno, to wystarczy, że spojrzysz na te wesołe dodatki i już będzie bliżej wiosny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka walizka to musiał być skarb :)))
      I masz rację - kolorowe kurtki, szaliki, czapki i od razu lżej się znosi zimę, a zimy u nas ostatnio... długie i szare. Tym bardziej odzieżowa akcja antydepresyjna jest potrzebna.

      Usuń
  12. No tak, podpatrujac Ciebie mam ogromna szanse wyjscia na ludzi ,jestes wspanialym wzorcem dla resocjalizacji.Jestes bardzo kreatywna ,bardzo pracowita i bardzo zyczliwa,czyz trzeba wiecej?
    A ten komplet wyszedl Ci wspaniale,wydawac by sie moglo ,ze za duzo tych zmarszzen i baleronikow ,a jednak nie .Calosc jest bardzo gustowna i razem tworzy calosc.Jesli kiedykolwiek decyduje sie na roz to tylko taki ostry wlasnie .Musi byc widoczny ,zadnych pasteli.
    Twoje tempo pracy wywoluje u mnie zdradzieckie mysli ,czy aby czasem nie chowasz pod szafa siostry blizniaczki ,albo trojaczki nawet i tak machacie drutami 24 na 7 ,szyjecie , haftujecie .Przy Tobie to ja wysiadam ,dostaje mega zadyszki,chociaz niektorzy mowia ,ze jestem szybka.
    Szczerze podziwiam .Pozdrawiam goraco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym jednak radziła się resocjalizować w oparciu o mniej kontrowersyjne wzorce :))) No, chyba że zależy Ci na zostaniu lekko zwichrowaną pracoholiczką, z nieustanna potrzebą uczenia się czegoś nowego i na dodatek bez wysiłku konwersującą w aptece o zaletach wódki żołądkówki ze uroczym przedstawicielem mocno starszego pokolenia :)))
      W kwestii ilości marszczeń i baleronów - przyłożyłam wcześniej do tej kurtki zwykły prosty szalik... wyglądało to jak z mocno innych bajek, więc miałam pojęcie, ze jednak jakaś spójność kształtów być powinna.
      I nie, jestem jedynaczką, nikt mnie nie sklonował, ja mam - uwaga, stali bywalcy chórem powtarzają wespół w zespół - ja mam niezwykłą umiejętność wykorzystywania "międzyczasu" :))))

      Usuń
  13. Och, zdjęcie biurka to miód na moje serce, bo już myślałam, że tylko ja tak mam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) I to jest wersja "średniego chaosu", bo jest jeszcze "twórcze tornado", wtedy wszystko wala mi się wszędzie, z podłogą włącznie :)))

      Usuń
  14. Bardzo podobne roze ,zamkniete w plastikowym pudeleczku ,przepasanym wstazka, otrzymalam w prezencie kilka miesiecy temu z Japonii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taki wdzięczny przedmiot prezentowy. Moje już znalazły swoje miejsce na półce z ładnymi drobiazgami w łazience.

      Usuń
  15. Aga, masz jakichs czeladnikow, podkomendnych, trzaskasz elementy na maszynie, czy zatrudniasz podwykonawcow....
    Twoj przeerob jest niesamowity!
    Wszystko piekne i inspirujace
    pozdrawiam, Maryla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) A gdzie tam! I miałbym pozbawić się całej radości dziergania i innych czynów twórczych na rzecz cudzych łapek lub maszynowej bezduszności? :)))
      Dziękuję za pochwały i również serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  16. Ooooo jak tu różowo, fioletowo, cuuuudnie:) I jak to dobrze, że mojego twórczego bałaganu nikt nie widział - przynajmniej w tym biję Cię na głowę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Chętnie oddam palmę pierwszeństwa twórczego chaosu, chociaż... zdjęcia tego, jak potrafi wyglądać mój Kącik w momencie, kiedy szyję coś bardziej skomplikowanego... raczej nie pokażę :)))

      Usuń
  17. Nie wierzyłam, że kiedykolwiek coś takiego powiem/napiszę, ale muszę: Omatko, jaki ładny rurzowy!!! Serio, serio- tak mi się podoba, w połączeniu z czarnym nawet- do kurtki pasuje idealnie, a te marszczenia,fiu fiuu bombowe :)))) Pasmanterie się omija szerokim łukiem, dobrze Ci radzę- ciesz się, że nie masz cioci, która prowadzi pasmanterię usytuowaną akurat na trasie praca-dom, to czyste zuo jest, kupiłam kolejne moteczki cudownej włóczki- 100 % wełny, ale można z niej bieliznę zrobić, taka przyjemna :) A gdybyś potrzebowała koraliczków, to wal jak w dym, mam uch ostatnio trochę dużo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi zabraknie koralików, to będę pisać maila :) "Ru-rzo-wy" jest żarówiasty, fakt. Będę się rzucać w oczy na ulicy.
      A pasmanterie staram się omijać, ale cóż ja poradzę, że Ślubny unicestwił korkociąg :))

      Usuń
    2. No i cacy- Ty zwalasz winę na Ślubnego, ja na Ciocię i wszyscy są zadowoleni :)))

      Usuń
  18. Ja się upieram, styl przypomina mi Chmielewską. Jakieś opowiadania kryminalne dla rękodzielniczek zacznij pisać. W tle musi koniecznie być ślubny i kot.
    Bardzo fajny ten fragment o korkociagu, sprzedawczyni i tasiemkach.
    Przepastnego biurka zazdroszczę, lubię takie twórcze bałaganiki. Wow różowości, na szlaku ślubny cię nie zgubi a te fiolety śliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anneczko, zajrzyj sobie do wpisów prawie sprzed dwóch lat (listopad 2011 - styczeń 2012), tam to dopiero były opowieści kryminalne z ekipami wykańczającymi nasze mieszkanie w roli głównej :)
      Biurko mam przepastne i powierzchniowo gigantyczne, ale skoro była antresola do zagospodarowania, to dlaczego nie korzystać z powierzchni :)

      Usuń
  19. Różowy komplet obłędny, jak to mówią "jesteś widoczny - jesteś bezpieczny"
    twórczy bałagan zna chyba większość z nas (masz tą przewagę, że na antresoli zapewne nie rzuca się tak w oczy)
    próbowałam zajrzeć za biurko ale ciężko dostrzec czy są jakieś postępy puzzlowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na antresoli rzeczywiście nie rzuca się w oczy zupełnie. To z założenia "strefa prywatna" i goście wstępu nie mają, więc można zostawić wszystko i nikogo nie drażni :)
      A postępy puzzlowe nikłe, bo zrobiło się trudno - wielkie powierzchnie jednakowych kolorów, mało punktów odniesienia. Dokładam trzy, cztery kawałki dziennie :) Ale mam nadzieję, że w rok się wyrobię.

      Usuń
  20. Piękny komplet a rękawiczki wyszły rewelacyjne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Czuję się przygotowana do zimy :)

      Usuń
  21. Bombowy szaliczek i rękawiczki!Na biurku nie jest źle , ale to fioletowe na końcu bardzo się przyda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bombowy" przy tej sile rażenia wizualnego to jest bardzo trafne określenie :))

      Usuń
  22. Fantastyczną masz tę kurtałkę i dodatki :)
    ja wiecznie zimą marznę... pamiętna rozmowa z kolegą "co, Tobie znowu zimno? weź Ty się jakoś lepiej ubierz" "jak mam się lepiej ubrać? mam bluzkę, sweter i kurtkę zimową" "to masz jakąś z dupy kurtkę, ja sobie kupiłem narciarską i jestem bardzo zadowolony" "moja jest damska... to wyklucza wszelkie cechy praktyczne"
    natchnęła mnie iż chyba czas zapomnieć o kobiecości i iść w praktykę. Ale wiesz co? Twój zestaw daje mi nadzieję, że można mieć i jedno i drugie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Bo to jest kurtka narciarska, ale w wersji "różowo kobiecej" :)) Może powinnaś takiego kompromisu pomiędzy ciepełkiem a kobiecością poszukać dla siebie.

      Usuń
  23. Kolor nie taki odblaskowy , fajny. Prezent bardzo elegancki i wdzięczny.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciach jest nieco stonowany, ale różowa rzeczywistość jest bardzo intensywna :)

      Usuń
  24. Aaa- jaki oczowalący cudny komplet :) Zimowa szaruga na skraju drogi ci nie straszna - odblaski już są. Kurcze, ja CHCE taki! Tymczasem mój został przewidziany ze zwykłego stonowanego różu i też czerni - nuuuuuuuuuuuuuuuudy...

    I że też mnie się trafiają tylko stonowane kurtki (wzdycha budząc podmuchem kota).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę tej zimy wyglądała jak radosny, nieco zwichrowany kolorystycznie bałwanek albo... chodząca reklama Vanisha :)
      A Małego obecnie to powinnam raczej usypiać, bo po intensywnym wieczorze (ledwo żywa mucha stanowiła gwóźdź kociej rozrywki) jest tak śpiący, że siedzi i się kiwa :)))

      Usuń
    2. A na pytania będziesz mogła odpowiadać: "wyprane w Perwollu" ;)

      Dzielny Maluch - walczy ze wszechogarniającym Morfeuszem choć wiadomo, że jest na z góry przegranej pozycji ;)

      Usuń
  25. komplet jest bardzo elegancki ma ciekawe rozwiazania i gratuluje prezentu pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo - mnie też cieszy to, co wyszło z tego kompletu : )

      Usuń
  26. Bardzo sprytne, pasuje idealnie! *^v^* Na pewno się nie zagubisz w tłumie, teraz wszyscy tacy szaro-buro-czarni.
    Bardzo lubię haft tasiemkowy, próbowałam kiedyś i muszę do niego wrócić w wolnej chwili.
    Co Ty tam masz na podłodze za stołem do pracy?.... Obraz? Czy było prezentowane podczas pokazywania mieszkania i zapomniałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze dzisiaj widziałam panią (nieco starszą od nas obu) w cudowny płaszczyku. Od góry przejście od bieli do czerni na dole i na tym materiale piękne polne kwiaty, głównie w czerwieniach i błękicie. Cudowny jesienny płaszcz!
      Na podłodze są puzzle : )))Ułożone w 2/3 i tworzone na bieżąco, jak tylko mam sekundę, żeby sobie klapnąć i poukładać.

      Usuń
  27. Jak intensywnie to na całego:))kolorek super intensywny,będzie świetny na zimową szarość,fajnie sobie -jak zwykle zresztą-te balerony wymyśliłaś,całość ekstra:))
    Ten korkociąg ze wstążeczkami to tak na zasadzie,że nie ma tego złego... ;)Biurko wygląda jakby ktoś przy nim pracował,czyli ok. Prezent dostałaś ,ze ho,ho:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Intensywnie" to jest łagodnie powiedziane : ))) Ale będę miała kurtkę i dodatki o właściwościach antydepresyjnych na zimowe krótkie dni.

      Usuń
  28. Świetny komplecik w intensywnym kolorku takim ożywczym. Pierwszy raz tu zajrzałam i widzę dużo ciekawych pomysłów, które mi się podobają.
    Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  29. Fantastyczny zimowy komplet:) hafcik piękny:) podziwiam:) a bałagan jakiś taki mały:) robimy większy :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I widzę, że mój bałaganik nie robi na Was żadnego wrażenia :)

      Usuń
  30. Wielce urodziwe te wałeczki! Kolor zaiste oczojebny. Niedawno miałam fisia na punkcie takiej fuksji, ale już z niej "wyrosłam". Jakkolwiek w szafie pozostało mi sporo śladów tej fascynacji.
    Muszę pogrzebać w sieci jak się robi takie wałeczki/marszczenia bo już oczami wyobraźni widzę komin tym wzorem - coś jak Twoje "brzuszki i oponki" z ubiegłego roku.
    Chaos na biurku nie zrobił na mnie wrażenia ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właeczki/baleroniki są proste. Tam, gdzie mają się zaczynać podwajasz liczbę oczek (raczej nie narzuty, tylko wbijanie się w przód i tył tego samego oczka lub robienie oczko prawe - oczko na nitce poprzedniego rzędu). A tam, gdzie mają się kończyć, dwa razem w całym rzędzie, żeby wrócić do poprzedniej liczby oczek.

      Usuń
    2. Tak też właśnie myślałam że się to robi. Dzięki za instrukcje. Moja drutowa wiedza znów się poszerzyła :)

      Usuń
  31. Woow, jakie kolory :)) A jakie zakupy.... aaach.... :)) Jeśli znajdziesz trochę czasu, poszukaj w albumach Picasa czasopisma Duplet, zdaje się w numerze 80 "Walc cwietow4" (oczywiście pisane cyrylicą...) było sporo na temat haftu wstążeczkowego :))
    Jeśli chodzi o ten artystyczny nieład, to tak po cichutku Ci zazdroszczę tej antresoli, bo ja kompletnie nie mam miejsca dla siebie. W efekcie tego moje robótki potrafią skutecznie zająć kąt w salonie, stół w jadalni (obok którego mam swoje maszyny do szycia oraz do swetrów) oraz kąty w sypialni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już to pisałam, bo tej antresoli to sama sobie zazdroszczę :))) Jak sobie przypomnę ciągłe wyjmowanie i chowanie maszyny, upychanie drutów i kłębków po kątach.
      Dziękuję za podpowiedź. Zapisałam sobie, poszukam, "popaczam", pewnie poczuję się zainspirowana.

      Usuń
  32. Potrzebuje taki rozowy kolor wloczki. Co to jest i gdzie to mozna nabyc ? Pozdrawiam i czekam na odpowiedz, Kasia z http://kasiaknits.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowane wieki temu, akryl na szpuli, bez nazwy. Nawet nie w sklepie, tylko z Allegro. Ale podobny kolor widziałam wśród włóczek Madame Tricote, więc może tam coś znajdziesz.

      Usuń