Przenosiny

niedziela, 1 września 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część dziesiąta - SZYCIE BLUZKI

Uprzedzam bardzo lojalnie - wychodzę z założenia, że bardzo sumiennie odpracowaliście wszystkie poprzednie części Letniej Szkoły Szycia i na wiele rzeczy w opisie bluzki spojrzycie tylko w Burdzie i od razu radośnie zakrzykniecie: "To, to ja już wiem, umiem, łatwizna!" Dlatego przy bluzce wiele kolejnych kroków jest jedynie wspomnianych, a pokazuję tylko to, co nowe, problematyczne, lekko zakręcone lub napisane "po burdowemu".

To do roboty. Szyjemy bluzkę model 108 z sierpniowej Burdy 2013.
Będzie w punktach:
1. Robimy plan działań, zaczynając od ścisłego podążania za Burdą, a później... układamy to po swojemu - co oglądamy tutaj.
2. Zszywamy środkowy szew przodu. Kilka słów nawet nie o samym zszywaniu, a o potrzebie wzmocnienia szwu tuż przy pęknięciu pod szyją - co oglądamy tutaj.
3. Wykańczamy zapasy szwów na środku przodu tak, żeby nam się bluzka mogła swobodnie rozchylać.
Najpierw o możliwościach, jakie w tym obszarze mamy oraz o tym, jak zacząć wykończenie lamówką - co oglądamy tutaj.
A w kolejnym filmie - jak skończyć wykończenie lamówką, czyli o ułożeniu jej i podszyciu - co oglądamy tutaj.
4. Zszywamy szwy pionowe przodu - tajemnicze pojęcie "wdać" straci całą tajemniczość. Spinanie i wdawanie oglądamy tutaj.

!!!UWAGA!!! Czeremcha w komentarzach z naciskiem zwróciła mi uwagę (i słusznie), że wdawanie nie może zawierać elementu rozciągania materiału o krótszym odcinku.
"(...) zadrżałam, wręcz zatrzęsło mną przy opisywaniu wdawania. Masz wdać - a naciągasz materiał /w 7 minucie/? To są przecież dwie oddzielne czynności!
Jeśli dłuższy odcinek A masz wdać do krótszego odcinka B, to nie wolno ci naciągać odcinka B! Po uszyciu gotowy szew musi mieć długość B! Wdawanie jest "upychaniem" dłuższego odcinka w krótszy, korzystając z faktu, że materiał wzdłuż linii idącej po skosie da się "zsunąć" i odcinek A można skrócić. Naciąganie brzegu, do którego wdaje się drugi brzeg powoduje zmianę jego długości i utratę przynajmniej części właściwości wdania..."

Podsumowując, przyjmując, że "naciągnięcie" znaczy maksymalne wyprostowanie bez zmiany długości, a "rozciągnięcie" - wydłużenie siłą, to - "naciągamy"na sztywno krótszy fragment materiału przy spinaniu, ale za żadne skarby go nie "rozciągamy"! Podobnie przy szyciu, żeby już nie było wątpliwości - "naciągamy" krótszy fragment materiału do stanu maksymalnego jego wyprostowania, ale nie rozciągamy, żeby nie zmienić jego długości..

Jeśli mamy wdawać - to wdajemy, jeśli mamy naciągać - to naciągamy, nigdy obie czynności na raz...
A szycie z użyciem siły oglądamy tutaj.
I w końcu prasowanie takiego wdanego szwu - co oglądamy tutaj.
5. Zszywamy szwy pionowe tyłu - analogicznie do szwów pionowych przodu, ale bez żadnego wdawania.
6. Wykańczamy zapasy szwów pionowych przodu i tyłu, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, gdzie szyliśmy po dużym łuku na przodzie - co oglądamy tutaj.
7. Zszywamy szwy ramion.
8. Zszywamy wstępnie szwy boczne, żeby móc zrobić przymiarkę. W wersji bez zamka błyskawicznego - zszywamy je po obu stronach.  Przy zamku wszytym w boczny szew - zszywamy prawy bok, a lewy zostaje otwarty.
9. Czas na przymiarkę i ewentualne poprawki - co oglądamy tutaj.
10. Trochę zmieniamy planową kolejność i podkładamy dół oraz kilka słów o tym, jak wszyć zamek w boczny szew, dla tych, którzy się na takie rozwiązanie zdecydują - a wszystko to tutaj.
11. Zajmujemy się stójką. Kto chce dodawać ozdoby, ten od tego zaczyna. Kto kroił stójkę (z wiązadełkami lub bez) z dwóch kawałków zaczyna od zszycia tych dwóch kawałków w jeden. Wszystko, co ze stójką związane oglądamy tutaj.
12. Przyszywamy stójkę do podkroju dekoltu - oglądamy to tutaj.
13. Kto ma wiązania, zszywa wiązania, kto ich nie ma - zszywa boczne pionowe szwy zamykające stójkę - co oglądamy tutaj.
14. Wywijamy stójkę na prawa stronę i podszywamy ręcznie po lewej stronie - co oglądamy tutaj.
15. Rozcięcie przy mankietach. Zaczniemy od przygotowania teoretycznego - co oglądamy tutaj. I bardzo szybko przejdziemy do praktyki. Najpierw rozcinamy nacięcie i przypinamy lamówkę - co oglądamy tutaj. Przyszywamy - co oglądamy tutaj. Wykańczamy, prasujemy - co oglądamy tutaj.
16. Zszywamy szwy rękawów. Można zastosować szew francuski.
17. Wszywamy rękaw, pamiętając, że główka  ma zostać przymarszczona - co oglądamy tutaj. I jeszcze wskazówki, jak wszyć rękaw dla tych, którzy w jeden z boków wszywali zamek błyskawiczny - co oglądamy tutaj.
I dla wszystkich o tym, że przy wszywaniu rękawów bardzo dobrym rozwiązaniem jest pozbawienie maszyny jednej z części i wykorzystanie tak zwanego wolnego ramienia - co oglądamy tutaj.
I w końcu kilka słów o wykończeniu zapasów szwów po wszyciu rękawa, szczególnie w przypadku, kiedy mamy do czynienia w rękawie lub bluzce z materiałami przezroczystymi - co oglądamy tutaj.
18. Dokonujemy przymiarki numer dwa - wyznaczając odpowiednią długość rękawa. Ale zastanawiamy się też, jak chcemy wszyć mankiet - równo w stosunku do brzegów nacięcia wykończonego lamówką, czy z pewnym przesunięciem, żeby mieć więcej miejsca na przyszycie guzika - a rozważania na ten temat oglądamy tutaj.
19. Marszczymy dół i wszywamy w mankiet - co oglądamy tutaj.
20. Zszywamy pionowe szwy mankietów, wywijamy je na prawą stronę - co oglądamy tutaj.
21. Kto ma ochotę na zatrzaski przyszywa je, a w drugiej kolejności podszywa spód mankietu po lewej stronie. Kto chce guziki, zaczyna od podszycia mankietów na gotowo, a później dzierga dziurkę guzika i przyszywa sam guzik. Film o guzikach, zatrzaskach i podszywaniu jest tutaj.
Przed zrobieniem choć jednej dziurki na guzik na mankiecie gotowej bluzki, najpierw ćwiczymy ten czyn na skrawkach materiału po ty, by wyczuć, co nasza maszyna wyczynia przy robieniu tej dziurki, gdzie zaczyna, w którą stronę się przesuwa materiał itp.
Film o robieniu dziurek na guziki przy użyciu Brzydala, czyli w tak zwanym jednym przebiegu oglądamy tutaj.
A film o tym, jak sobie poradzić, kiedy maszyna sama dziurek robić nie chce i musimy wykorzystać jedynie ścieg zygzakowy oglądamy tutaj.
I żeby już wszystko  było jasne - słowa dwa o oznaczaniu miejsca przyszycia guzika i samym przyszywaniu - co oglądamy tu.
24. Prasujemy na gotowo i popadamy w zachwyt.

***
I tak kończymy Letnią Szkołę Szycia Anno Domini 2013.
Mój podziw dla Was, Waszego zaangażowania, entuzjazmu, chęci uczenia się i przede wszystkim dla Waszych zdolności (!!!) jest potężny, ogromny, bezkresny. 
Czy sobie zdajecie sprawę, że są takie niesamowite osoby, które w czerwcu pierwszy raz siadały do maszyny, w sierpniu szyły swoje pierwsze spódnice, a we wrześniu uszyją bluzkę!!! To jest coś, co zasługuje na ogłuszające brawa i ja je z wielką dumą dla Was biję.
Oczywiście Letnia Szkoła nie kończy się definitywnie, nadal czekam na Wasze zdjęcia, gdzie pokażecie swoje piórniki, topy, fartuszki, spódnice i bluzki. Niech Galeria Letniej Szkoły Szycia rozrasta się przez cały rok! Mój mail nadal jest dla Was wszystkich miejscem, gdzie można się pochwalić, zadać pytanie, pękać z dumy, bo się Wam coś udało i wyjaśniać wątpliwości.

Mam nadzieję, że zyskaliście nie tylko całe morze nowych umiejętności, ale przede wszystkim zobaczyliście, że szycie to może być źródło wielkiej radości i satysfakcji. Odczarowaliście te kłamliwe teorie, że szycie jest "nie dla mnie". 
I ja wiem, że jestem w szyciu wielką tradycjonalistką, żeby nie powiedzieć "starociem zmurszałym" i że kazałam Wam fastrygować, szyć ręcznie, prasować co pięć minut, ale to jest moje codzienne podejście. Uwielbiam sam proces szycia, tworzenia, uzyskanie efektu końcowego to ta przysłowiowa wisienka na torcie - moment na który czekam, ale bynajmniej nie niecierpliwie. Jeśli ktoś zaraził się tym podejściem, będzie mi miło.

I jeszcze jedno. Wielkie podziękowania dla mojego męża!!! Że umożliwił mi zrealizowanie tego szaleńczego planu edukacyjnego. Że w każdy weekend wakacji poświęcał kilka godzin sprawom blogowo-filmowym. Nie jęknął nawet raz. Nie powiedział, że mu się nie chce. Mało tego - kiedy mnie brakowało siły, mobilizował i powtarzał, że to, co robię ma sens. Bardzo dziękuję!

Czy za rok zrobimy Letnią Szkołę Szycia Dla Zaawansowanych? Nie wiem, nie obiecuję, ale też nie mówię nie, bo marzy mi się, żeby uszyć z Wami żakiet z podszewką, jakieś spodnie z fajerwerkami i wodotryskami, żeby zrobić wspólnie wykrój na sukienkę... :)))
Na razie na pewno w planach jest dopieszczenie osób robiących na drutach, bo w wakacje trzymały za nas - szyjących kciuki i jedynie podpatrywały z boku nasze szaleństwa. Jesienią będzie zatem czas na coś Razem Wydzierganego :)

22 komentarze:

  1. Kochani jesteście, wiecie? :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem Któremu z Was należą się większe podziękowania, Tobie za nauki i cierpliwość czy Ślubnemu za cierpliwość i konkretyzacje nauk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślubnemu, bo blog to jednak "nie jego bajka" :)

      Usuń
  3. Wielką pracę wykonałaś, ale - zadrżałam, wręcz zatrzęsło mną przy opisywaniu wdawania. Masz wdać - a naciągasz materiał /w 7 minucie/? To są przecież dwie oddzielne czynności!

    Jeśli dłuższy odcinek A masz wdać do krótszego odcinka B, to nie wolno ci naciągać odcinka B! Po uszyciu gotowy szew musi mieć długość B! Wdawanie jest "upychaniem" dłuższego odcinka w krótszy, korzystając z faktu, że materiał wzdłuż linii idącej po skosie da się "zsunąć" i odcinek A można skrócić. Naciąganie brzegu, do którego wdaje się drugi brzeg powoduje zmianę jego długości i utratę przynajmniej części właściwości wdania...

    Jeśli mamy wdawać - to wdajemy, jeśli mamy naciągać - to naciągamy, nigdy obie czynności na raz...

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, Twoją uwagę umieściłam nawet w tekście wpisu - rozróżniając na potrzeby jasności tłumaczenia "naciągnięcie" i "rozciągnięcie".
      Uwaga oczywiście słuszna, więc niech zostanie w miejscu, gdzie będzie widoczna.

      Usuń
    2. Nie masz pojęcia, jak się cieszę :-) Nie ze względu na siebie, o nie! - ze względu na czytających i oglądających efekty twojej olbrzymiej, mrówczej pracy. Wielkie pokłony ci biję za włożony trud!

      Usuń
    3. Aniu, ja wychodzę z założenia, że u podstaw Twoich komentarzy nie leży nic innego niż chęć szerzenia krawieckiej wiedzy i porządkowania tych kwestii, które ktoś inny (w tym wypadku ja) błędnie, niejasno czy niewłaściwie podał. Dlatego wydało mi się właściwe umieszczenie Twojego w zasadzie całego :))) komentarza w miejscu, gdzie każdy go zobaczy.
      I oczywiście dziękuję bardzo za Twoje docenienie wkładu pracy.

      Usuń
  4. Ja co prawda z Wami nie szyłam ale jestem pełna podziwu dla szkoły i Twojego zaangażowania,a właściwie Waszego bo przecież działacie zespołowo:))Może kiedyś skorzystam z Twojej szkółki bo ostatnio stwierdziłm że ,szyjąc tak rzadko,wiele rzeczy zapomniałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zostanie, więc w dowolnym momencie masz możliwość sięgnięcia już do kompletnego kursu.

      Usuń
  5. Nie wytrzymałam i uszyłam bluzkę zanim zamieściłaś kursiki :) Kursiki obejrzę i tak obowiązkowo! czy mogę przesłać mój uszytek do galerii?

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie! Przysyłaj, miejsce w Galerii czeka : )) Poza tym sama jestem ciekawa, z czego szyłaś i jak to wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na razie się z bluzeczką wstrzymam jakiś czas, bo zabrałam się ambitnie za samodzielne szycie szortów. Spore prucie mnie czeka dzisiaj znowu, bo błędy robię takie głupie czasami, że aż się sama z siebie śmieję... ale za to straszną radochę mi sprawia fakt, że coś powstaje, samodzielnie! :)))
    Dziękuję Wam obojgu oczywiście, bo takiego kursu "od zera do bohatera" to nigdzie nie ma :)

    Pozdrawiam,
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prucie w szyciu (w dzierganiu też :))) to norma. Ważne, że każde takie prucie uczy Cię czegoś nowego. Najważniejsze, że piszesz o radości tworzenia.
      I proszę bardzo, bo z Ciebie to jest bardzo dzielna "bohaterka", która od poziomu "zaczynam" doszła do poziomu "zabrałam się za samodzielne szycie szortów"!!! Brawo!

      Usuń
  8. Lekcje odrobione, tzn. wszystkie filmiki obejrzane. Teraz pozostaje tylko uszycie bluzeczki. Ale najpierw muszę pomyśleć, z czego też by ją uszyć.
    Kiedyś, na początku swojej nauki szycia, uszyłam podobną bluzeczkę do Twojej, w sensie wyglądu. Korpus był z satyny, rękawki z przezroczystej koronki elastycznej. Nawet sama zaprojektowałam wycięcie na plecach, które potem uzupełniłam tą samą koronką z rękawów. W efekcie całość wyszła nie za dobrze. Bo czego można się spodziewać po połączeniu satyny i koronki w dłoniach początkującej szwaczki? Ale kiedy już opanuję trochę te arkana, to wrócę do tego pomysłu, bo znowu (przez Ciebie) zaczyna mi łazić po głowie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam pomysł łażący Ci po głowie jest doskonały i masz rację - wymagający technicznie ze względu na materiały, ale efekt końcowy może być bardzo piękny.
      A bluzkę jak widać można uczyć i z czegoś lejącego, satyno-podobnego, i ze sztywniejszego płócienka, więc alternatyw, z czego szyć, masz sporo :)

      Usuń
  9. Wielkie brawa za cale Twoje poswiecenie, czas i prace, jakie wlozylas w poprowadzenie letniej szkoly szycia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Co ja teraz w weekendy będę robić? :)))

      Usuń
  10. Ślicznie Ci wyszła ta bluzeczka-:)
    Chciałam Wam -Tobie i Ślubnemu-bardzo gorąco podziękować za Szkołę.Tak naprawdę to dzięki Wam "zachciało "mi się szyć! i nie chce puścić , sama sobie nie dowierzam ale ...kolejna rzecz skrojona-:)
    Przesyłam gorące uściski,podziękowania i buziaki i chcę zaznaczyć ,że KOCHANI JESTEŚCIE ZAWSZE A NIE TYLKO BYWACIE!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mnie cieszy najbardziej, że są takie osoby, które "łyknęły bakcyla" i szyją, szyją, szyją!!! I jeszcze wykazują wielkie oznaki radości z tego szycia.
      Czujemy się uściskani, docenieni i wycałowani :) Dziękuję!

      Usuń
  11. Co do tardycjonalizmu w szyciu to przypomniało mi się jak znajomy opowiadał o swoim nauczycielu angielskiego. Dyskutowali czy warto czy nie uczyć się wyrażeń slangowych. Nauczyciel kategorycznie twierdził, że przede wszystkim trzeba opanować dobrze podstawy i dopiero potem można hobbistycznie poznawać specyficzne zlepki slangowe. Na poparcie swego stanowiska opowiedział co mu się przydarzyło gdzieś w Polsce. W małej miejscowości na ławeczce przy przystanku autobusowym PKS siedziała starsza pani. Zadał jej pytanie czy może wie czy autobus do N to już odjechał, czy może jeszcze nie. Starsza pani odpowiedziała: "o osło". Chodziło jej o to, że autobus właśnie przed chwilą odjechał. Nauczyciel upierał się, że niewielu zrozumiałoby taką odpowiedź i dlatego najpierw trzeba porządnie opanować podstawy. Główny argument: porozumiesz się z większą ilością osób gdy będziesz mówił "tradycyjnie" niż gdy będziesz mówił slangiem :)
    Letnia Szkoła Szycia to świetna robota. Szalona, ale nie najłatwiejsza oj nie! Chapeau bas!
    Plany na jesień? Odpoczynek się należy! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Za historyjkę też :))
      A plany na jesień są, bo odpoczywać będę przez tydzień lub dwa, a później - znając siebie - znowu coś sobie nawymyślam.

      Usuń