Przenosiny

piątek, 23 marca 2012

EKHUMMM, EKHUMMM...

Najpierw ilustracja mojego stanu ducha.

I ten stan ducha trwa od dwóch dni, ale się nie chwaliłam publicznie, że mnie nosi z radości, bo musiałam przetrawić w cichości ducha. Siedziałam zatem jak zadowolony z życia kot przez 48 godzin, popiskiwałam z ukontentowania i pławiłam się w całym oceanie wewnętrznych ochów i achów (na zewnątrz oczywiście udawałam, że mnie nie rusza, że ja na takie wydarzenia to nawet lewą powieką nie mrugam i podchodzę do nich jak Eskimos do silnych mrozów).

Powód?
Proszę bardzo:
Zdjęcie pochodzi z albumu "Lombardia", którego autorem jest Pierluigi Panza.

Wygraliśmy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wpis o Lampeduzie i dizajnie, co to wzbogaca wygrał część konkursu IKEA 2012 przeznaczoną dla blogerów. A to oznacza, że w kwietniu Róg Renifera zawita do Mediolanu, a ściślej zawita tam na cztery dni Ślubny. 
Na oburzone głosy, czemu Ślubny a nie ja albo nie razem, od razu wyjaśniam, że razem nie możemy z powodów rodzinno-domowych, a ze względu na to, że głównym celem są międzynarodowe targi mebli bardzo dizajnerskich, to Ślubny więcej z nich wyniesie (ja bym parę katalogów i długopisów reklamowych przywiozła do domu, a on może jakieś krzesełko składane chociaż... wyniesie :)))).

Tym samym zachęcam tych, co się jeszcze zbierają w sobie i przygotowują psychicznie, żeby się jednak wzięli w garść i przystąpili do części konkursu IKEI przeznaczonej dla czytelników bloga - macie czas do 29 marca. Dla tych, co są nieświadomi - wygrana to 100 złotych w formie bonu do wydania w IKEI oczywiście. Wszelkie szczegóły znajdziecie we wspomnianym wpisie i tam też należy pozostawiać konkursowe komentarze.
Blogowa Komisja Konkursowa śledzi Wasze zeznania na temat wcieleń Lampeduzy na bieżąco, przemyśliwa i kombinuje, a także ostrzy pazury i już nastawia się na ostrą (merytoryczną oczywiście) walkę w czasie obrad jury.
 

33 komentarze:

  1. Kyaaaaa!!!!!.... Omedetou gozaimasu!!!! ~*^o^*~
    Czyli serdeczne gratulacje!!! *^v^*
    Strasznie się cieszę z Waszego szczęścia. Niech Ślubny przywiezie mnóstwo zdjęć, a dla Ciebie furę prezentów w ramach rekompensaty. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grazie mille!
      Ślubny przywiezie - i zdjęcia, i rekompensaty jakoweś (przynajmniej mam nadzieję :)

      Usuń
  2. Dlaczego, och dlaczego, zupełnie nie jestem zaskoczona?? :)
    Co - oczywiście - nie przeszkadza mi bardzo się cieszyć szczęściem Waszym. Gratki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzienksy!
      Ciesz się, bo ja na cztery dni zostaję sama... metry kwadratowe mam wolne... wyciągaj wnioski!

      Usuń
    2. oo, to już wyciągnęłam wnioski i cieszę się podwójnie ;)

      super, że się Wam udało!!!

      Usuń
  3. Gratulacje wielkie :) jak milo czyta sie takie wpisy :) Brawo jeszcze raz!
    Dżoanna :) (ta od znaków dymnych ;p)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!
      Taaak, od znaków dymnych - chrust już na tarasie, podlewam troszkę, żeby nie sechł i dymił odpowiednio w razie potrzeby :)

      Usuń
  4. ŁAAAAAŁ!!!! Gratuluję!!! :D Suuuuper, niesamowicie się cieszę:)))) Ikea wiedziała, kogo nagrodzić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. CONGRATULAZIONI!Z Rzymu.Sledze ,podziwiam,kotem sie zachwycam.godlesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ze śledzenia (jakkolwiek to brzmi :). Zachwytów kotem nawet nie komentuję, bo przecież to główny model tego bloga.

      Usuń
  6. Congratulazioni! Ho creduto in te! Milano è in attesa dei vincitori
    Forse il marito porterà più regali :)
    Distinti!
    aninja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grazie mille. Sopratutto per la tua convinzione che noi possiamo vincere. E i regali non sono necesari, ma... credo che molto possibili.

      Usuń
  7. Gratuluję! Nie mogło być inaczej.. :) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogło, mogło... ja mam zawsze w takich sytuacjach myśli o bratankach prezesa itp. :))), ale strasznie się cieszymy.

      Usuń
  8. Retyyyyyyyy! Się uradościowałam jakbym to ja wygrała, ale ja nie potrafię tego skrywać jak Ty i zdrowo sobie kwiknęłam ku zdumieniu domowników;D
    Gratuluję!!! Ale bajer, co? Mediolan! Jaaaaaaaaaa;D
    Zostajesz w domu, ale nic się nie przejmuj - myślę, że Ślubny ma gest i długopisiki Ci przywiezie, a co!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Się uradościowałam" - the word of the week :)))
      Też kwiczę z radości za innych i ich sukcesy.
      A długopisiki może przywozić, bo ja lubię dostawać artykuły papiernicze.

      Usuń
  9. No to gratki, nalezy Wam się :) Ja myślę, że powinnaś Ślubnemu zaznaczyć na mapie kilka sklepów, takich wiesz, z włoskim "PASMANTERIA" w nazwie :) wszak włoskie tkaniny znane na całym świecie prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemyśliwam nad tym, dość intensywnie. Tylko nie wiem, jak tam z nadbagażem w takim przypadku :))))

      Usuń
  10. O rany, ale odlot! Jak ja Wam zazdroszczę! Cieszę się też, ale bardziej zazdroszczę. Wiem, że Wam się należało, zasłużyliście, ale i tak zazdroszczę:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrość, bo pozytywnie, a nie wrednie :))) Bardzo się cieszymy i dziękujemy za "należało się".

      Usuń
  11. Gratuluję najserdeczniej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja gratuluję strasznie mocno, bo KIBICEM bloga jestem!
    Kota też śledzę, bo na początku dla niego tutaj wchodziłam... (nie krzycz, później się zrównoważyło)
    Ja wiem jak to jest na targach... w zeszłym roku mój mąż zabrał mnie w dzień moich urodzin na targi budowlane w Poznaniu... no po prostu odjechana nuda, ALE to MEDIOLAN w końcu i tak żałuję, że nie możesz jechać... no przecież on mógłby te długopisy dla Ciebie zbierać, a Ty co innego na mieście... o rany, ale CZAD :D
    No kurcze, niech On te zdjęcia robi tam i chwal się nimi tutaj koniecznie.

    ...no jeszcze raz gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia zrobi i pewnie jeszcze jakieś filmiki nakręci. Wszystko pokażemy.
      Ja na targi ze Ślubnym nie chadzam. Już dawno ustaliliśmy, że niech on sobie sam idzie, połazi, poogląda te samochody, maszyny drukarskie, aparaty fotograficzne, czy co tam go interesuje bez marudy snującej się za nim i udającej, że jest fajnie, a czasem nie udającej i wyglądającej jak idąca na ścięcie.
      A z zainteresowania kotem się nawet nie tłumacz, nie mam zamiaru krzyczeć, ani się ofukiwać, ani pamiętać do końca życia i wypominać :) Ja wiem, że Mały potrafi kupić wiele serc.

      Usuń
  13. Gratulacje! Nie to żebym się nie spodziewała :P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. GRA-TU-LU-JĘ :) Należało się Wam :)
    To teraz ślubny ma bojowe zadanie, przywieźć coś Żonce z Włoch. Może kilka beli jakiś fajnych, włoskich tkanin:> Ooo to byłoby coś! Albo motki włoskiej wełny aaaa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekaj! Oprócz motków i bel tkanin są jeszcze włoskie buty, i włoskie kiecki, i włoskie jedwabne szale, i... włoskie lody :)))

      Usuń