Przenosiny

środa, 7 sierpnia 2013

OTULISZCZE DZIERGANE W UPALE

Ja chciałam zgłosić pewne zastrzeżenie do Matki Natury - z mojego punktu widzenia upały przekraczające trzydzieści stopni są zupełnie zbędne, można sobie darować, lać żar z nieba w okolicach równikowych, a u nas jednak dostosować się do ogólnie przyjętej definicji klimatu umiarkowanego. I wiem, że Matka Natura głucha jest na me wołanie, ale mnie się bardzo ciężko dzierga zimowe swetry w takich okolicznościach przyrody. Taaaak, bo ja zgodnie ze swoimi zwyczajami latem dziergam ciepłe swetrzyska i rękawiczki, a zimą cienkie bawełny - ot, taka przekora.

Tym sposobem Otuliszcze powstawało głównie w cieniu tarasowej huśtawki. Ale ma to swoje dobre strony, bo sypało się z tej włóczki niemiłosiernie, a na tarasie lekki wiaterek wywiewał te kłaczki w skwarną dal, czyli najprawdopodobniej prosto w pelargonie na balkonie sąsiadów niżej.

Otuliszcze jest robione od góry, bez dbałości o dopasowanie, a raczej z wielką troską o stworzenie swetra od razu powyciąganego i dalekiego od finezyjnej elegancji.

Szerokie wszędzie, nieco dłuższe niż większość moich sweterków:

Rękawy takie "po starszej siostrze", żeby można było łapki schować. 

I mało perfekcyjne wykończenie wszystkich brzegów szerokim pasem z tak zwanego podwójnego ryżu, nazywanego też "portowym". 
O, i tu jest przykład tego, że nawet doświadczona dziewiarka uczy się całe życie - o tym, że taki ryż to "portowy", to ja nie miałam pojęcia, ale podoba mi się.

***
A tak dla odmiany - po Otuliszczu robionym mało perfekcyjnie - wracam do dziergania finezyjnego. Chustę muszę zrobić, bo mam pannę młodą w rodzinie. I wymyśliłam, że oprócz prezentu głównego wypada spokrewnionej ślubującej dać coś specjalnie dla niej, żeby miała pamiątkę. Będzie powrót do klasyki - Echo Flower w wersji kolorowej, różowo-fioletowej:

46 komentarzy:

  1. uwielbiam swetry w których można łapki schować, takie wielgachne i długachne :) oprócz tego fioletowe zboczenie wciąż sie utrzymuje więc sweter podobie mnie się bardzo :) ale podziwiam jak ześ zniosła grzanie swetra w kolana, ta pogoda to jakaś masakra, u mnie robota odłogiem leży bo nie daje rady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba. U nas jakby dzisiaj mniejszy upał, bo słońca nieco mniej, ale i ja mam poczucie, że raczej "wegetuję" niż "żyję". Oby do weekendu :)))

      Usuń
  2. Od razu mi się cieplej zrobiło....ratunku....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Prawda, że Otuliszcze grzeje od samego patrzenia?

      Usuń
  3. Świetny sweter, podziwiam, w takim upale to tylko siedzę i popijam zimne napoje:). Rano poszyłam, skończyłam druciany sweterek i koniec - robię tylko to co muszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to i tak jesteś ranny, pracowity ptaszek :) Szycie, robótka. Ja dzisiaj robię Echo, rządek po rządku, non stop biegając do łazienki myć ręce, bo się kleją do wełny :)

      Usuń
  4. Fioletowe otuliszcze fajne!ale lubisz ty się umartwiać kobieto oj lubisz,w takim upale.....i mam ochote na Echo!pozdrawiam i chłodu życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym roku dziergałam rękawiczki w czasie największych upałów, to w tym nie mogłam być gorsza i padło na zimowy sweter, ale po nim mam w planach robótki... mało związane z porami roku :)))

      Usuń
    2. Widzę ,że chusty przybywa-:)właśnie pokazałam mężowi twoje wpisy na twitterze,jego komentarz-to was szalonych jest więcej!!!biedny myślał,że z robótką to tylko ja wędruję , no to się urechotałam-:)Pozdrawiam

      Usuń
    3. Ja się poza dom rzadko ruszam bez robótki, szczególnie jeśli czeka mnie prawie godzina jako pasażera w samochodzie w jedną stronę (tak jak dziś, bo lekarza mam w Poznaniu i to na drugim końcu patrząc od naszej strony :) A w kawiarniach i restauracjach dziergam zawsze :)))) Dzisiaj tylko jedna pani pokazywała koleżance palcem: "pacz, pacz pani tam na drutach robi!" :))))))))

      Usuń
  5. Otuliszcze mi się podoba,lubię takie luzackie klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też i ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie mam "studenckiego" swetra w szafie :))) To już mam, teraz poczeka na jesienno-zimową aurę :)

      Usuń
  6. Uhuuum, "stworzenie swetra od razu powyciąganego i dalekiego od finezyjnej elegancji", dobra wymówka kiedy jest za gorąco na przymiarki! :D A poważnie, to bardzo mi się podoba (i kolor, jak zwykle u Ciebie, fantastyczny), tylko że naprawdę cieplej się robi od samego patrzenia! Lepiej sprawdzę co tam w lodówce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))) Był mierzony, był i to kilka razy - przy wentylatorze włączonym na maksymalny nadmuch :)))
      Bez przymiarek na bank zrobiłabym go za małego, bo ja mam tendencję do robienia mini sweterków dla siebie, a tym razem miało być "jak po starszej siostrze" :)

      Usuń
  7. I zapewne będzie to sweter bardzo ulubiony... :)) Fantastyczny kolor, uwielbiam takie fiolety. Mam nadzieję, że sąsiedzi się nie zorientowali, skąd im paprochy przywiewało :)) Ach, a ja właśnie tęsknym okiem patrzę na jasnoróżową angorę, ale nadal się waham :)) Ten Twój sweter dał mi do myślenia...
    A chusta zapowiada się baardzo ciekawie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak coś czuję, że owszem - ulubiony, bo ja też kocham fiolety i wyszedł taki akurat zza duży :)))
      Sąsiadów nie było, więc mam nadzieję, że wczoraj po powrocie już im nic po pelargoniach nie fruwało.
      A chusta mam nadzieję wyjdzie według mojej wizji - w sensie kolorystycznym, bo że Echo jest efektowne to przecież wiadomo :))

      Usuń
  8. Czy ja widzę alpakę ode mnie, czy już mi się ta temperatura na oczy rzuciła? Otuliszcze bardzomisię, też dziergam wełny latem. Jak to Tato stwierdził "musisz naprawdę to kochać, że siedzisz z alpaką na kolanach, a w cieniu jest 35 stopni". To czekam na Echo. Tylko- hmm, pasiasta będzie, czy jaka właściwie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze widzisz alpakę od Ciebie, Sokole Oko :))) A koncepcja kolorystyczna jest taka, że cała będzie różowa, a w borderze pojawią się fioletowe akcenty.

      Usuń
  9. Otuliszcze super, w moim kolorku. Będzie otulało.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też Matka Natura nie chce słuchać a nawet przysporzyła pracy w postaci małych króliczków do wykarmienia ( nawiasem mówiąc króliczki wieczorem już same piły z butelki ze smoczkiem wiec jestem zadowolona:))) a sweter jest bardzo fajny taki w sam raz na zimę na pewno nie zmarzniesz:)) pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, widziałam u Ciebie na blogu te maleństwa. Dobrze, że już smoczek w użyciu, bo byś oszalała z ta strzykawką.

      Usuń
  11. Ten upał to mnie mało dziś nie zabił. Miałam 30.2 st.C w laboratorium. Laboratorium. Gdzie poza odzieżą wierzchnią złożoną z najluźniejszej bluzki jaką znalazłam w szafie i legginsów noszę jeszcze gustowny fartuszek. Wcale nie było mi za ciepło. Wcale. Sweterek bardzo fajny i w ogóle nie wiem czemu Ty go nazywasz bez polotu :) ja bym powiedziała oversize i byłby ostatni krzyk mody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję takich temperatur. Ale z drugiej strony ja dzisiaj na termometrze w sypialni zobaczyłam 29,5 stopnia... wyszłam czym prędzej i liczę na to, że koniec tego ukropu blisko.
      A sweterek jest bez polotu, bo zobacz, co ja ostatnio dziergałam: Rudolfa i plecioną czekoladę, Jedno i drugie z fajerwerkami i w bizantyjskich klimatach, a tu nagle taki... wór, to się nie dziw, że mam wrażenie, że bez polotu dziergałam, ale za to z przyjemnością :)))
      A przy moim "size", to robienie czegoś "oversize", to już nie krzyk mody, to krzyk rozpaczy... rozmiarowej :)))

      Usuń
  12. No to odbieramy na tych samych falach, moje myśli coraz częściej zaprzątają szale, mintenki i otulacze. U nmie wynika to z refleksji, że Matka Natura może nas obdażyć dla odmiany w zimę siarczystymi mrozami. Na dzień dzisiejszy wolałabym mrozy, ale ten punkt widzenia zmienia się "w miare siedzenia".
    Co do szali ślubnych, to miałam refleksje po ostatniej robótce, że trzeba unowocześnić koncepcje szala ślubnego, gdzieś w głębi wiem jak powinien wyglądać, powinien być mniejszy, prostszy w formie i tylko do ozdoby. Zostało mi 3 motki białego kidsilka, ale z robótkami po kolei. Czekam więc na twoją wersje szala ślubnego..... kolorowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak od lat przekornie - dziergam na "przeciwną" porę roku :) Co ciekawe tylko dziergam, bo szyję adekwatnie do temperatury.
      A chusta ma być prezentem dla panny młodej, ale nie jest przeznaczona jako element stroju ślubnego. Inaczej na bank dziergałabym białą, a tak to sobie poszaleję :)

      Usuń
  13. A ja latem na cieplejszą włóczkę nawet nie patrzę, choć na Twoje otuliszcze z wielką przyjemnością - śliczny kolor i dekolt odpowiedni, żeby jeszcze pod szyją jakąś adekwatną chustę lub szal zamotać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adekwatna chustka/szal/szaliczek jest w moim posiadaniu i pewnie nawet będę je motać. A z włóczkami to ja na szczęście nie mam wstrętu w czasie upału, choć na kolanach stawiam pudło robótkowe i udzierg leży w tym pudle, bo jednak grzanie kolan dzianiną przy takich upałach to za dużo nawet jak na moje standardy :)

      Usuń
  14. Nie wiem, jak Ty możesz dziergać wełnę w tym upale, mnie nawet od tygodnia bambus gryzie w ręce... Piękny kolor! Taki już jesienny. *^o^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziergam z przerwami na bieganie do łazienki ustawiczne mycie rąk, żeby kleiło się toto trochę mniej :)))

      Usuń
  15. W dzisiejszym upale idea swetra-otuliszcza jakoś do mnie nie przemawia, ale dobrze wiem, że jak tylko zrobi się chłodno to zmienię zdanie o 180 stopni. więc udaję, że zawiało chłodem i stwierdzam, że sweter jest super, kolor ma śliczny jak wrześniowe wrzosy, a długi rękawy pozwolą schować w nim zimne łapki - bardzo fajny udzierg :)

    No to teraz czekam na zobaczenie tej dwukolorowej Echo-Flower, na pewno będzie ciekawa i śliczna.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich upałach ta idea do mnie przemawia tez tylko perspektywicznie, bo jak widzisz nawet nie próbowałam fotografować tego na sobie, żeby nie doznać udaru z przegrzania :)))
      Echo się dzierga i mam nadzieję, że im chłodniej za oknem, tym szybciej będzie powstawać, bo na razie, to trochę muchy w ukropie :)))

      Usuń
  16. Przyznaję, ze bardzo fajne domowe swetrzysko Ci wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie idealne na chłodne wieczory i wypady do sklepu po sąsiedzku :)))

      Usuń
  17. Ufff... w takie upały gorąco robi się od samego patrzenia! :) Co do dziergania wełny w upałach to już w ubiegłym roku, przy razem-wiczkach stwierdziłyśmy że działanie jest wbrew okolicznościom sensowne uzasadnione. Zupełnie jak moje czerwcowe prezenty gwiazdkowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się tego stwierdzenia, że takie szaleństwo latem ma uzasadnienie, trzymam kurczowo :))
      A w robieniu prezentów w czerwcu i lipcu jest wielka mądrość życiowa, bo w grudniu nie ma obłędnej gonitwy, żeby zdążyć.

      Usuń
  18. Piękne, ciepłe i ukrywa fałdki w biodrach.Super kolorek gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) To ukrywanie to niewątpliwie dodatkowa zaleta :)

      Usuń
  19. Top powinien być prezentowany od razu na ludziu :)))))))))) Dużo czytania i oglądania przede mną. Sama nie wiem kiedy ja to wszystko ogarnę. Top tylko na ludziu!!!
    szyjąca bez bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludź w chwili skończenia topu odmawiał współpracy... upały mnie pozbawiały sił życiowych bardziej skutecznie niż galopujące suchoty.
      Ale dzisiaj była Twitterowa fotka z topem wypełnionym ludziem - można zajrzeć i się napawać.

      Usuń
  20. Widziałam i właśnie dlatego tylko i wyłącznie na ludziu!!! Top wypełniony ludziem ożywa przepięknie :))) Na materii martwej jest tylko perfekcyjny.
    Trudno uwierzyć że upały pozbawiają Cię sił twórczych. Wczoraj trochę pooglądałam, poczytałam i nie wierzę i są na to dowody!!!I jeszcze dzisiaj kolejna część szkoły...Nic już nie piszę tylko wracam do oglądania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plany na ostatnie trzy tygodnie były znacznie szersze :))) Ale upła je nieco skorygował.

      Usuń
  21. w tym upale nawet na nadmorskiej plaży było ciężko wytrzymać!!!
    otuliszcze wyszło bardzo ładnie, mimo braku finezyjnej elegancji i ciekawi mnie echo - w pasy będzie??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że nawet morska bryza nie łagodziła tego piekielnego gorąca.
      Za pochwały dla Otuliszcza bez finezji dziękuję, tylko przy tych prognozach, to założę je pewnie w styczniu :)))
      A Echo nie będzie w pasy, będzie miało akcenty kolorystyczne w okolicach borderu.

      Usuń