Wśród dóbr zdobycznych, wydartych z reklamówki przywiezionej przez Teściową Moją Niepowtarzalną była bluzeczka dzianinowa klasycznie czarna, z której podobał mi się jeno dekolt, a reszta (czyli latające rękawki i przekoszony dół) zostały bezlitośnie odcięte przy samych szwach.
Przyszedł czas na zajęcie się Bluzeczką Już Nie Klasycznie Czarną. Dół i rękawy dorabiają się na szydełku. Żeby nie było tak pogrzebowo, wykorzystuję czarną bawełnę jako bazę i maluję sobie na niej ozdobne, ażurowe, fioletowe szlaczki.
Robi się w tempie biegu długodystansowego, bo nitka cieniutka, a szydełko oczywiście 1.0 (niektóre dziewczyny wiedzą, że ja grubszego zbyt często nie używam :)))).
W "stanie roboczym" całość bluzki prezentuje się obecnie tak (wybaczcie wymiętoszenie materii):
Skrystalizowanego pomysłu na rękawy jeszcze nie mam. Zastanowię się, jak już będzie cały dół.
***
Ponadto chciałam donieść, że Ślubny zrobił dziś zakupy... Kupił dwa śliczne kocyki. Jeden szary polarowy i drugi mięciutki landrynkowo różowy. Na moje: "Och, mężu, jakież prześliczne kocyki nam kupiłeś!!!" usłyszałam: "Aaaaa... jak chcesz, to mogą być kocyki, ale ja to kupiłem do pocięcia, jako podszewkę i wypełnienie do szycia pokrowców na ipady." Koniec cytatu, koniec rozmowy, ja z tym chłopem zwariuję!!!
***
Kocio miewa się... nieco spokojniej niż zwykle, bo upały go jednak męczą. Ale czego nie wybiega w dzień, to wyszaleje w nocy.
***
A poza tym zaczynają się Igrzyska Olimpijskie. Dla mnie oznacza to bynajmniej nie oglądanie relacji ze zmagań sportowych, ale... czytanie na czas. Jestem jedną z kilkunastu osób z całego świata, członków społeczności czytającej Shelfari, które postanowiły pobić swoisty rekord.
I wczoraj wieczorem dostaliśmy wszyscy maila od osoby koordynującej to szaleństwo, że od 22 minut trwa pierwszy mecz piłki nożnej kobiet w ramach olimpiady i ma nadzieję, że my już czytamy...
No dzisiaj to już czytamy, ale wczoraj... przynajmniej ja miałam "późne wyjście z bloków startowych".
Trzymajcie kciuki za moje wyniki! Powinnam przeczytać:
- G. Bataille - "Blue of Noon" - "Błękit nieba" (to już za mną!)
- A. Huxley - "Crome Yellow"
- J.C. Oates - "Black Water"
- E. O'Brien - Girl with Green Eyes
- D. Hammett - Red Harvest
i... - Tolkien i jego trylogia "Władca pierścieni". Powinnam zamykać ostatni tom trylogii razem z zakończeniem ceremonii zamknięcia Igrzysk Londyn 2012, hmmmmmmm...
To ja pójdę... poczytać, a raczej posłuchać "Crome Yellow" i poszydełkować.
No to trzymam KCIUKI (niezalogowana Maryś) bo mi komputer odmawia współpracy ;)
OdpowiedzUsuńKomputer ode mnie puknij, niech działa. Za kciuki dziękuję, przydadzą się.
UsuńZadziałał - chyba się Ciebie przestraszył! Od jakiegoś czasu np mam kilka blogów, których za żadne skarby nie chce dodać do obserwowanych - no to go podstępem obeszłam :)
UsuńAle czasem coś mu się w bebeszkach pokręci i szaleje - zalogowaną wyrzuca, incognito przyjmuje (miałam czapkę niewidkę)
I zapomniałam powiedzieć, że fenomenalne to wykończenie bluzki!
Dziękuję! A na komputery to ja czasami też nie mam pomysłu... oprócz postraszenia :)
UsuńNo i zadziałało, ja też straszę, ale głównie maszyny do szycia, komputery - załamuję łapki idę coś upichcić, wracam, im chyba smakuje, bo się regenerują od zapachów kuchni hahaha
UsuńZajawka bluzkowa bardzo obiecująca. Ciekawam efektu końcowego. Plan olimpijski bardzo ambitny, będę trzymać kciuki. Co do Tolkiena to ostatnio wrzuciłam na słuchawki ale nie zdzierzylam. Jakoś nie mój typ literatury :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTolkien to również nie moje ulubione fantasy. Ale mam rewelacyjnie nagraną angielską wersję i mam nadzieję, że nie będę zasypiać.
UsuńŻyczę Ci byś zdążyła z czytaniem do ceremonii zamknięcia ale nie zaniedbuj nas:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Marlena
Dziękuję i obiecuję, że na pewno nie poczujecie się zaniedbane :)
UsuńA ja z całej Twojej listy jedynie Tolkiena mam za sobą:) I chociaż też za fantastyką nie przepadam, to czytało mi się całkiem przyjemnościowo. Bluzka całkiem nieźle się zapowiada:)
OdpowiedzUsuńBluzeczka, mam nadzieję, wyjdzie oryginalna. A co do listy moich lektur, to rzeczywiście pozostałe tytuły nie należą do najpopularniejszych. No może w Polsce znany jest Hammett od "Sokoła maltańskiego".
UsuńŚlubny się rozkręcił. Coś mi się zdaje, że powstanie cała kolekcja pokrowców, projektów Ślubnego, wykonania Intensywnie Kreatywnej ??
OdpowiedzUsuńDrugie życie bluzki zapowiada się ciekawie, ale to szydełko nr 1 w takich formach do mnie nie przemawia, ja potrzebuję widocznych efektów w krótkim czasie, (mam bardzo mało czau na robótki)
Ślubny szaleje i trudno go zatrzymać. Ale i tak jeden z tych kocyków przetrwa jego zapędy! Ja niestety... chyba niestety najczęściej macham szydełkiem 1.0, jak mam w łapach 1.5 to już mi się wydaje grube :)
Usuńhihih no tak z chłopami jest - nie wyczujesz:)Ale najważniejsze że się nudzić nie da przy takim dostarczaniu materiałów.
OdpowiedzUsuńO nudzie nie mam mowy, ale mam zamiar jeden z tych kocyków uratować przed pocięciem :)
Usuńjak ja sobie przypomne, te ozdobniki na tej beżowej bluzce, co to się Tobie znudziła i musiałaś coś w niej zmienic. Tą, co to ją Iza na spotkaniu wygrzebała w szafie (ze stosownym komentarzem :D)- czyżbyś znowu używała tego samego rozmiaru szydełka? Boziu, przecież to pod lupą trzebaby robic :D a Ślubnemu się nie dziwię- mi też się oberwało od Pana W., że spodnie dziurawe i koszula nadal ma długie rękawy zamiast krótkich :D udrap Małego za uchem ode mnie, schowaj jeden z kocyków najlepiej u sąsiadów, może Ślubny zapomni :) i powodzenia w wyzwaniu czytelniczym, przeczytaj za mnie Tolkiena, bo ja go jakoś nie trawię :)
OdpowiedzUsuńTo nie tylko ten sam rozmiar szydełka, ale nawet dokładnie to samo szydełko :) i bardzo podobna nitka.
UsuńMałego podrapię, obiecuję.
Jak to czytasz? Nie dziergasz wraz z Olimpiadą?... Ja bym dziergała, ale spakowałam rozpoczęte robótki i druty tak, że nie do końca pamiętam, w którym owiniętym w czarną folię strechową pudle się aktualnie znajdują, sasasa... *^v^*
OdpowiedzUsuńCzytam i dziergam, ale liczba stron tym razem ważniejsza niż liczba oczek czy słupków :) A robótki zaraz rozpakujesz!
UsuńPrzypomniał mi się Nasz Pierwszy Stolik. Swego czasu żyliśmy z Osobistym po studencku, tzn mieszkanie z pokojami i wszystkim było, komputery, mebelki, barek z hokerami nawet, tylko stołu niet bo kto by się stołem przejmował kiedy najwygodniej siedzi się na podłodze po turecku. Otóż nie mamy tego stołu, nie mamy, siedzimy sobie po turecku i nagle dostałam lekkiego hopelka meblarskiego i coś pisnęłam mimochodem o tym, że ja to tak lubię na podłodze siedzieć ale nie zaszkodziłoby jednak stół mieć. Osobisty, jak to on, niczego po sobie poznać nie dał, ale zapamiętał. Któregoś dnia wracam skądśtam i co ja paczę, świeżutko zmontowany mały, czarny kwadratowy stolik z Ikei. Pisnęłam gdyż oto mamy nasz pierwszy stół.
OdpowiedzUsuń- Podoba Ci się? - nadmuchał się dumnie Osobisty.
- Bardzo - dopiszczałam szczerze.
- Super - ucieszył się Osobisty, po czym wziął stolik i upierniczył mu wszystkie nóżki na wysokości ca 10 cm.
Tak powstał najniższy ever stolik do siedzenia przy nim po turecku, zwany też pieszczotliwie największą podstawką pod sushi.
Reasumując - stołu i kocyka przez mężczyzną nie uchowasz. Czy coś.
:-)
Dobre, dobre! Faceci bywają bardziej niż pomysłowi :)
Usuńbardzo fajny pomysl na na nowa bluzke ze starej...a za grubosc szydelka podziwiam....pozdrawiam ania
OdpowiedzUsuńDziękuję za pochwały. A szydełko to ja zawsze mam małego rozmiaru, bo i szydełkuję z cienkich nitek :)
UsuńFajnie to wygląda przy bluzce, ciekawe co tam wykombinujesz z rękawkami bo ten fiolecik idealnie komponuje się z czarnym.
OdpowiedzUsuńFiolet do tego czarnego też mi się podoba. A co do rękawów to jeszcze zielonego pojęcia nie mam - do tego stopnia, że nawet o długości nie zdecydowałam :)
UsuńSzydełkowe wykończenie prezentuje się git. Co do nocnego kociego życia to wiem coś o tym. Za wyzwanie mocno trzymam kciuki i cóż za zbieg okoliczność - jestem w połowie 3 księgi Władcy pierścieni - czytam po raz drugi, ale co tam... też się liczy :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. A co do Tolkiena i zbiegów okoliczności - to dla mnie to też drugi raz, ale pierwszy raz czytałam tak dawno, że nawet z przyjemnością myślę i powtórce.
UsuńJak zwykle u Ciebie szaleństwo działań ;), szaleńcze tempo szydełkowe, czytelnicze i szyciowe i pomysłowe. Ten rozleniwiony kotek to tylko tak dla zmyłki, albo dla wyrównania emocji :) Nawet to udaje Ci się perfekcyjnie! Trzymam kciuki za powodzenie każdego z nich i oczywiście z niecierpliwością czekam na efekty. Bardzo proszę, gotową bluzeczkę pokaż na sobie :))) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPrzecież wiadomo, że u mnie szaleństwo :) Kciuki trzymaj, przydadzą się. A do końca bluzeczki to jeszcze trochę, bo to jednak cienka nitka.
UsuńHahaha! widzę, że Ślubny się rozkręcił z pokrowcami :) no ale wcale mu się nie dziwię, jak takie piękne mu uszyłaś to chce się więcej :)
OdpowiedzUsuńRozkręcił, rozkręcił! Ale jak będzie wymyślał takie fajne projekty, to ja mogę szyć :)
UsuńA te pokrowce to wszystkie zostaną, czy wywędrują?? Bo ja sobie nie wyobrażam takich ilości pętających się po domu... ;)) O rozpędził Ci się ślubny... :))
OdpowiedzUsuńBluzeczka już wygląda świetnie, nawet taka pognieciona :)) Super pomysł :))
Kocio znów super, a ja trzymam mocno kciuki za Ciebie na igrzyskach :)) Super, że postawiłaś na słowo mówione zamiast pisanego, bo cała reszta nie pójdzie w kąt :))
Co do posiadania/wędrowania pokrowców, to większość pewnie zostanie. Ale się nie poniewierają po domu, Ślubny je ma ładnie poukładane u siebie w szufladzie.
UsuńZa kciuki dziękuję, potrzebne bardzo.
A bluzeczka się robi na bieżąco.
Co do audio wersji książek, to jednak większość z nich mam w wersji tekstowej, ale na szczęście to największe wyzwanie, czyli Tolkien jest audio i na pewno w trakcie słuchania będę robić :)
Hmm.. Zaciekawiłaś mnie i od razu pobiegłam na stronę Shelfari - i wpadłam po uszy! Na razie się rozglądam, jednak mam trochę mało czasu ostatnio, ale kto wie..:))
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za czytanie - ambitne wyzwanie.
Czytałam Twój blog wcześniej, ale chyba nie komentowałam, a już od jakiegoś czasu do Ciebie zaglądam i generalnie jestem pod wrażeniem i pomysłów szyciowych, i Kota, i Męża Z Kocykiem:)) A szydełko 1.0 to dla mnie byłaby tortura miękkimi poduszeczkami, tak jak qrka potrzebuję szybkich efektów:) Tym bardziej patrzę z podziwem! Wzór bardzo efektowny.
Pozdr śródnocnie:)
To ja trochę przepraszam, że Cię wciągnęło i... bardzo się cieszę, jak się już zadomowisz, to daj znać, pod jaką nazwą Cię znaleźć :)
UsuńKciuki trzymaj, na razie działają rewelacyjnie.
I świetnie, że się odezwałaś i dziękuję za pochwały, dla męża i kota też :)
Bluzeczka czaderska i patrząc kilka postów wyżej baaaaaaardzo kobieca. Uwielbiam takie dekolty :P
OdpowiedzUsuń