Przenosiny

niedziela, 19 maja 2013

SUPEŁKI I NIE TYLKO

Łączenie włóczek - temat rzeka. Ile dziewiarek, tyle sposobów... a może nawet ile dziewiarek, to trzy razy więcej sposobów.
Zostało jednak zgłoszone zapotrzebowanie społeczne na pokazanie, jak te nitki plątać, więc spieszę spełniać zamówienie.


Poniżej pokazuję te, z których sama korzystam, nie jedyne, nie najlepsze na świecie, ale dające bardzo zadowalające rezultaty.
(Na razie klikamy w linki pod punktami, a jak Blogger zechce już łaskawie współpracować z YouTubem,  to pojawią się bezpośrednie odnośniki do filmów.)

Na początek jednak najważniejsza chyba uwaga - zwykły supełek zawiązany na dwóch złożonych końcach włóczki się nie sprawdzi. Wylezie nam ten supeł, gdzie chce, często po prawej stronie robótki, będziemy go upychać i chować, a i tak oczka wokół niego wyjdą zniekształcone. 
Trzeba szukać takich sposobów, w których nitki połączymy, a oczka pozostaną śliczne i apetyczne.

1. Sposób na supeł marynarski
Ten rodzaj wiązania mogą znać osoby tworzące własnoręcznie biżuterię. 
Polega na zawiązaniu bardzo wytrzymałego supełka i króciuteńkim obcięciu końcówek włóczki. Supełek staje się na tyle niewidoczny, że ginie nam w dzianinie. Do zastosowania tylko przy łączeniu dwóch nitek tego samego koloru.
Doskonale sprawdza się przy włóczkach relatywnie cienkich i gładkich. Nie polecam przy włóczkach grubszych, bo wtedy jednak ten supeł widać. Przy kosmatych nitkach też nie - możemy mieć problem z zaciśnięciem supełka jak należy.
Oglądamy tutaj.


2. Supełek wiązany z oczkami na drutach
Idealny sposób na połączenie dwóch nitek różnych kolorów, kiedy nowy kolor ma się pojawić w określonym miejscu robótki, niekoniecznie na początku rzędu.
Wiążemy tutaj supełek, ale wtedy, kiedy oczka zrobione końcówką starej i początkiem nowej nitki mamy jeszcze cały czas na drucie - nie deformujemy wtedy oczek, nie zaciskamy ich, pozostają kształtne i normalnej wielkości.
Możliwe do zastosowania do każdego rodzaju włóczki i wzoru.
Pamiętamy o konieczności późniejszego zabezpieczenia końcówek nitek szydełkiem.
Oglądamy tutaj.

3. Sposób "oczko starą - oczko nową nitką"
Do zastosowania przy łączeniu nitek tego samego koloru.
Idealnie sprawdza się do włóczek grubiutkich i/lub włochatych.
Mając końcówkę starej nitki łapiemy od razu nitkę z nowego kłębka i przerabiamy kilkanaście oczek na przemian nitką starą i nitką nową.
Nie ma tu supełków. Połączenie jest w zasadzie niewidoczne. Dobrym pomysłem jest zabezpieczeni końcówek nitek (starej i nowej) jeszcze w momencie, kiedy oczka nimi zrobione są na drucie - podobnie jak w sposobie drugim, nie ma wtedy obawy, że zdeformujemy oczka, zaciśniemy je pozostawimy za luźne, średnica drutu nam na to nie pozwoli.
Oglądamy tutaj.

4. Sposób z podwójnymi "zapętelkowanymi" nitkami
Nie każda włóczka i nie każdy wzorek można tym sposobem potraktować. Robimy w nim kilka, kilkanaście oczek podwójną nitką i to miejsce musi nam się "zlać" z całością dzianiny.
Sprawdza się to przy włóczkach cienkich oraz przy włóczkach kosmatych. Dobrze ginie w ażurach i wzorach reliefowych. Natomiast przy zwykłych gładkich prawych będzie za bardzo widoczne.
Ponownie pamiętamy o późniejszym zabezpieczeniu końcówek nitek po lewej stronie szydełkiem. I ponownie dobrze jest to zrobić od razu, kiedy jeszcze te oczka z podwójnej nitki mamy na drucie - nie ściągniemy oczek za bardzo, nie zdeformujemy dzianiny.
Oglądamy tutaj.

5. Paski, paseczki
Przy robieniu w paski nowy kolor pojawia nam się na początku rzędu. Żadnych supełków, tylko zabezpieczeni końcówek szydełkiem i chowanie ich w dzianinie.
Pamiętajmy, że jeżeli robimy wąskie paski, to nie obcinamy nitek po skończeniu każdego koloru, tylko wiszą nam one sobie po jednej stronie robótki i na początku rzędu sięgamy po ten kolor, który jest nam aktualnie potrzebny.
Oglądamy tutaj.

6. A może zaszyć?
Jeżeli robimy na przykład szalik z milionem paseczków w różnych kolorach. Albo wrabiane kolorowe wzory w sweterku, to może się okazać, że mamy całe mnóstwo końcówek nitek do zabezpieczenia. Wtedy wiele osób sięga nie po szydełko, a po grubą igłę i zabezpiecza te końcówki przyszywając je "na okrętkę". Z takiego sposobu korzystałyśmy przy okazji zaszywania nitek od zaszewek w Tubie Razem Robionej.
Na początku filmu główną rolę gra ogon Małego, ale o zaszywaniu nitek po lewej stronie robótki opowiadam gdzieś w okolicach 8:40 filmu.


52 komentarze:

  1. A ja myślałam, że potrafię łączyć nitki:)))
    Przy Tobie wymiękkam.
    Wniosek jest taki, że jak czegoś nie wiemy, to walimy do Ciebie jak w dym.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Nie martw się, na bank ja też nie znam wszystkim możliwych sposobów :)))

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. :))) No fakt, drobniutka kobietka to ja nie jestem :)))
      A tak poważnie to dziękuję!

      Usuń
  3. Fajnie opracowałas temat. Dzięki.:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha! Ja myslalam, ze moj "babciny sposob", to jedyny, historycznie poprawny, nigdy nawet nie probowalam sprawdzic, czy istnieje cos innego. Istnieje, pokazane oczywiscie przez Ciebie.
    Ja robilam "gaziolek" jak to babcia nazywala i tez obcinalam koncowki, podobnie do Twojego marynarskiego ale moj gaziolek byl wiekszy wiec zawsze staralam sie zeby wypadl w malo widocznym miejscu, czesto ze strata kawalka wloczki.
    Teraz strasnie napalilam sie na sposob "oczko stara, oczko nowa nitka", jest genialny w swojej prostocie i nie widac polaczenia.
    Szkoda, ze moj razemsweterek juz zblokowany suszy sie na swiezym powietrzu, trzymaj kciuki zeby nie padalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To "oczko starą, oczko nową nitką" to moja rozpaczliwa próba znalezienia sposobu na połączenie grubszych włóczek, którego nie widać nic, ale to kompletnie nic.
      I mam nadzieję, że nie padało!

      Usuń
  5. No cóż, poczułam się kompletnym żółtodziobem... :))) Każdy sposób jest cenny i znajdzie zastosowanie w różnych kombinacjach, a to znaczy, że nie ma jednego uniwersalnego :)) Ja od pewnego czasu stosuję zmodyfikowaną wersję sposobu nr4, z tym, że nie robię z podwójnej nitki, tylko rozdzielam włókno na pół, łączę połowę nici starego kłębka i połowę z nowego kłębka i tym sposobem robię kilka oczek, po czym zwisająse smętnie drugie połowy chowam szydełkiem, a gdy mam do czynienia ze śliską włóczką, to na lewej stronie robię maleńki supełek i potem chowam szydełkiem. Sposób ten sprawdza się świetnie we włóczkach grubszych i tych cienkich złożonych z kilku jeszcze cieńszych nitek (np.navajo) :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, i mamy jeszcze jeden sposób! Dzięki, Aniu.
      A żółtodziobem to ja się też czasami czuję, jak wpadam na japońskie lub rosyjskie strony... Do śmierci się będziemy uczyć i wszystkiego nie damy rady :))) I bardzo dobrze!

      Usuń
  6. Nie obejrzałam wszystkich filmików, ale powiem tak - nieźle, nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale w sumie to trzeba "zapotrzebowaniu społecznemu" w osobie pewnej Ani podziękować, bo to ona poprosiła o supełki :)

      Usuń
  7. Ale nam tutaj dałaś porządny wykład łącznie z prezentacją video! Chylę czoła ! Nie znałam wszystkich tych łączeń, a bardzo spodobał mi się supeł marynarski i w najbliższej przyszłości muszę go wypróbować! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marynarski sposób to mój ulubieniec i pcham go wszędzie tam, gdzie włóczka i wzorek pozwalają.

      Usuń
  8. Super, dzięki za podpowiedzi :D czasami z tymi nitkami to na prawdę kłopot :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. że też takiego opracowanie nie znalazłam zanim zrobiłam memu lubemu szalik w paski, być może wtedy częściej w nim chodził, bo obecnie wyłażące supełki skazały go na upchnięcie w najdalszy kąt szafy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może czas pomyśleć o drugim szaliku na jesień i zimę :)))

      Usuń
    2. tak też myślę, że tak łatwo się nie poddam :P a tamten niechciany pewnie wyląduje w recyclingowym pudle:)

      Usuń
  10. supeł marynarski już od jakiegoś czasu stosuję, ale te wszystkie inne - są świetne, bardzo dziękuję za szczegółowy, jak zawsze, opis i pokaz:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Będzie o literce P. Na Rogu Renifera panuje zasada trzech P: P jak profesjonalizm, P jak pasja i P jak pożytek i pociecha dla innych. Jest jeszcze sporo literek P bo podziękowania i proste: "niech sie przydaje". Co klasa to klasa :)))też dziękuję bo przyda się bardzo
    szyjąca bez bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli "dziś ulicę Rogu Renifera (Sezamkową) sponsoruje literka P" :))))
      I proszę bardzo! I niech się przydaje! I dziękuję!!!

      Usuń
    2. Odpowiem jak wyspiarze: my pleasure :)
      Nie wiedziałam o ulicy Sezamkowej słowo daję (jeśli o tym było, to mi umknęło).Impulsem była gra skojarzeń i P jak przyjemność napisania tego :))))
      szyjąca bez bloga

      Usuń
  12. No wlasnie, z rosyjskich blogow:
    Nawlekasz stara nitke w igle, krzyzujesz, przerzucasz przez nowa nitke i wracasz igla, wbijasz sie w srodek nitki konczacej przez dlugosc paru cm. Przewlekasz, przeciagasz igle we wnetrzu nitki, po dlugosci, powstaje zmniejszajaca sie petelka, w ktorej zaciska sie nowa nitka.To samo robisz a nowa nitka. Po obu stronach "styku", bo nie ma tu zadnego pogrubiajacego wiazania, nitki sa troche grubsze.Najlepiej to wychodzi z miekkimi nitkami. Jest to polaczenie silne, nie do rozerwania....uf,
    Mam nadzieje, ze zrozumialas moj opis, jeszcze ten brak polskich czcionek
    pozdrawiam, Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to u koleżanek Rosjanek widziałam. To taka ulepszona wersja sposobu czwartego. Ja mam z nią tylko jeden problem - nigdy igły nie mam pod ręką, a wyprawa po nią na antresolę zawsze okazuje się zbyt dużym wyzwaniem :)

      Usuń
  13. Uczę się i uczę a ciągle coś nowego. Dziękuję za kursik, rozwiązał sporo moich problemów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak, jak każda z nas, tez się ciągle uczymy :) I proszę bardzo.

      Usuń
  14. Jak dobrze nauczyć się czegoś nowego, dzięki Agnieszko:)
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, cieszę się, że się przydaje.

      Usuń
  15. Dziękuję Ci za ten kurs :) miałam się do tego zabrać i poszperać w necie jak to się robi, ale wiadomo - czas nie sługa, tyle innych rzeczy do zrobienia :)
    A że zaglądam do Ciebie regularnie uratowałaś od widocznych supełków moją aktualną robótkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz kilka sposobów jest zebranych w jednym miejscu, ale i tak kiedyś poszperaj, bo ich jest znacznie więcej :))

      Usuń
  16. zawsze się może przydać taki kursik pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak myślę, bo to niby oczywiste, ale czasem warto popatrzeć na nietypowe sposoby.

      Usuń
  17. Łączenie nitek, z tym zawsze jest problem. Znalazłam tu kilka nowych sposobów.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajne, praktyczne porady. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  19. Stosuje zawsze 2, ale numerem 3 jestem po prostu zachwycona. Takie proste....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) To się podwójnie cieszę, bo to poniekąd moje autorskie :)

      Usuń
  20. Dzięki Ci za nauki,przyda się ta wiedza:))

    OdpowiedzUsuń
  21. przydatne instrukcje dzięki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znałam węzła marynarskiego. Wstyd!
    Ja najczęściej stosuję sposób 4 z opcją wszywania końca nitki w nitkę jeszcze przed przerobieniem. Plusem jest to że nie ma żadnych końcówek i lewa strona wygląda bardzo porządnie a to lubimy najbardziej.
    Jest jeszcze sposób na filcowanie. Bierze się dwie końcówki w mokre dłonie i pociera chwilę aż się połączą (wystarczy trochę, nie musi być dokumentnie sfilcowane). Włóczka w miejscu łączenia jest trochę grubsza i sztywniejsza ale to się gubi w robótce. Tylko że to sprawdza się tylko na podatnej na filcowanie wełnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię właśnie entrelakową chustę i wykorzystałam podany przez Ciebie sposób łączenia nitek. Rzeczywiście w robótce nie ma niemal śladu w miejscu łączenia. Dziękuję bardzo :-)

      Usuń
  23. Kobieto, jesteś skarbnicą wiedzy :) Ja z ok. 30-letnim druciarskim doświadczeniem, o wielu rzeczach i metodach dowiaduję się od Ciebie :) Dzięki wielkie!
    Węzeł marynarski znałam już wcześniej, ale jakoś nie mam zaufania do tych obciętych nitek przy samym supełku... A inne metody - super :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplementy, spod Twoich palców są one tym bardziej cenne!
      Węzełek marynarski i dla mnie na początku był... "niezaufany", ale jak sobie poszarpałam nitki i zrywała się wszędzie dokoła, ale supeł nie puszczał nawet przy bardzo krótko obciętych niteczkach, to mi brak zaufania przeszedł.
      I muszę Ci przy okazji podziękować za inspirację. Przez Ciebie, dzięki Tobie : )))) Ostrich Plumes się dzieją :)))

      Usuń
  24. Jest Pani genialna. Nalezy sie Pani gromna nagroda za Pani dzialalnosc.
    I dziekuje za nauczenie mnie robienia na drutach!!:)
    Jestem absolutnie zagorzala fanka:)!!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Superprzydatny wpis i po 4 latach dalej aktualny :) Pracuję nad swoją pierwszą robótką na drutach i doszłam do momentu, w którym kończy mi się pierwszy motek włóczki i trzeba napocząć następny. Teraz wiem jak się do tego zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Będę dziś-jutro wykańczać nitki w swetrze. Częściowo są na brzegu przy plisie. Ale pkt 5 się nie nada bo sweter dość luźno robiony... :(
    Na razie mam luźne końce ale jakieś supełki chyba muszę porobić... No nie cierpię tych nitek...

    OdpowiedzUsuń