Przenosiny

sobota, 19 października 2013

MURAKAMI A SPRAWA JODEŁKI

Dziergam coś, co powoduje, że czuję się jak nawiedzony, ale przeszczęśliwy Kopciuszek. Przyrost robótki jest... ślimaczy. Ale się nie denerwuję, wręcz przeciwnie - patrzę, zachwycam się, wzdycham i dziergam pracowicie dalej. 

Jodełka, znana też pod angielską nazwą - herringbone stitch - wzorek nitkożerny, czasochłonny, wymagający nieustannego patrzenia na druty, ale ten efekt! Jakby się tkaninę tworzyło prosto na drutach.

A skąd jodełka mi się w ogóle w głowie zalęgła? Zawinił Japończyk, o ten - Haruki Murakami. Jesień upływa mi na czytaniu prawie wszystkiego, co Murakami popełnił - z 1Q84 na czele. 
Delektuję się zatem "Sputnik Sweetheart" i nagle pojawia się zdanie: "She was wearing a herringbone jacket". Że co ona miała na sobie???!!! Żakiet, kurtka, to wiem, ale co, na litość bogów wszelakich, ma z tym wspólnego śledź, a raczej ości śledzia? (Angielskie herring - śledź; bone - ość, kość.) 
Wujek Gugiel poszedł w ruch i tym sposobem szybko poszerzyłam swoją wiedzę z zakresu słownictwa krawieckiego, dowiadując się, że określenie herringbone używane jest w odniesieniu do tkaniny w jodełkę. Ale Wujek Gugiel to cwana bestia i uczy się także preferencji korzystającej, a korzystająca lubi wszystko, co związane z dzierganiem. Uszczęśliwił mnie zatem fotką jodełki "drucianej", czyli herringbone stitch i tu mnie zatchnęło... Chcę!!! Cokolwiek tym wzorkiem dziergane, ale po prostu muszę sprawdzić, czy to wyjdzie tak... "tkaninowo".

Dziergam przy akompaniamencie kolejnego tomu 1Q84, powoli, bo z cienkiego kordonka na drutach 2.75, trwam w zachwycie i czuję się jako ten uradowany, nawiedzony Kopciuszek. Co dziergam? Na razie tajemnica, ale jak już powstanie, to nie omieszkam zaprezentować.

***
I nauczona doświadczeniem - że ciekawe, nietypowe wzorki wywołują u Was potrzebę natychmiastowego dziergania - sposób dziergania Jodełki, czyli Herringbone Stitch - od razu w wersji filmowej poniżej. 

Zasada jest taka:
- w rzędach nieparzystych robimy bez przerwy - dwa razem przerabiane na prawo, ale zdejmujemy z lewego drutu tylko pierwsze z przerobionych razem oczek, drugie z nich jest przerabiane wraz z kolejnym prawym ponownie razem; na końcu ostatnie oczko, które zostanie nie zdjęte z drutu przerabiany na prawo; nie ma żadnych oczek brzegowych;
- w rzędach parzystych to samo, tylko przerabiamy dwa razem na lewo, też zdejmując tylko pierwsze z dwóch przerobionych razem oczek, a drugie przerabiamy razem z kolejnym i tak do końca rzędu; ostatnie oczko nie zdjęte z drutu na lewo; bez oczek brzegowych.

***
Zaległe Ananasy robione na potrzeby ostatniego Razem-Robienia w końcu doczekały się sesji fotograficznej. 

Wyszły wieeeeelkie - cienki Drops Lace plus druty numer 5 i jest chusta zwiewna, ale powierzchniowo potężna.

Zbliżenie na koraliki. Cały czas miałam wątpliwości, czy wrabiać przezroczyste, czy może lepsze by były kolorowe, żeby się jakiś akcent kolorystyczny pojawił. Ale po spojrzeniu na całość, dochodzę do wniosku, że jest dobrze:

I jeśli ktoś myślał, że można sobie tak bezkarnie urządzać sesję fotograficzną chusty i łba Buddy, a Mały to zignoruje i własnego łba w obiektyw nie wsadzi i nie będzie się starał znaleźć w centrum uwagi...

Odnośnie koralików. Byłam dzisiaj w pasmanterii i Ślubny wypatrzył szydełka dla potępionych :))) Grubość poniżej 1.00. Kupiłam takie 0.85 do robienia z nici maszynowych, ale również 0.5!!! Do koralikowania będzie doskonale - jest tak cienkie, że bardziej przypomina igłę niż szydełko :)))

***
I jeszcze miły obowiązek - Dagy przyznała mi wyróżnienie. Oczywiście tradycji stanie się zadość - z dziką radością odpowiem na wszystkie pytania, ale z równie dziką konsekwencją nie nominuję kolejnych osób.
To do roboty, trochę pikantnych szczegółów z życia i bycia Intensywnie Kreatywnej;

1. Twoje pierwsze dzieło to - nie mam bladego pojęcia! Kiedy byłam tak mała, że ledwie sięgałam nogami do pedału od maszyny, to zszywałam kawałki materiału, czasami nawet o wartości użytkowej i handlowej, bo to były fragmentu podszewki do czapek, które szyli rodzice. Takiego Dzieła przez wielkie Dz, nie pamiętam, ale raczej było na drutach.

2. Dlaczego prowadzisz bloga?  -  A ma być wersja oficjalna czy prawdziwa? :))))))))))) Ale żarty na bok. Prowadzę, bo widzę w tym sens. Rozwijam się dzięki niemu. Jestem bardziej systematyczna i zmotywowana do kombinowania, tworzenia, działania. Poza tym jest też aspekt "społeczno-towarzyski" - kontakt z osobami również tworzącymi, pozytywnie zakręconymi jest bezcenny, inspirujący. Gdyby mi ktoś zabrał bloga, to bym przeżyła i pewnie nawet nie jęknęła, ale gdybym straciła kontakt z osobami, które tu zaglądają... to by bolało.

3. Twoja ulubiona pora roku  - wiosna jest bez wątpienia tym okresem, w którym jest mi na świecie najlepiej, najmilej, najbardziej komfortowo.

4. Przepis na udany dzień - zacząć go spokojnie i miło - śniadanie z mężem, kawa pita na siedząco (nie w galopie) i mieć w planach coś miłego na wieczór - wtedy da się przetrwać nawet najgorsze zawieruchy w ciągu dnia.

5. Gdybyś dostała bilet na darmową wycieczkę, gdzie byś się udała -  oddałabym go :))) Ja jestem straszną, koszmarną, okropną domatorką. Dom to moja twierdza i miejsce, gdzie czuję się najlepiej. Ducha przygody nie ma we mnie wcale. Ale gdybym musiała zdecydować, to ostatnio bardzo często rozmawiamy ze Ślubnym o Petersburgu...

6. Najbardziej cenię w sobie  - wierność zasadom, takim podstawowym, najprostszym, że białe jest białe, czarne jest czarne, a odcienie szarości prowadzą na manowce.

7. Boję się - tysiąca rzeczy. Strachliwa jestem, panikara jestem. Ślubny by mógł Wam tutaj napisać opowiadania komiczno-fantastyczno-dramatyczne do czytania na kilka dni :)))

8. Rozważna czy romantyczna  - rozważna do szpiku kości. Romantyzm jest dla mnie do zaakceptowania o ile jest przemyślany, zaplanowany, z planem B i możliwością kontroli sytuacji w stu procentach.

9. Ulubiony deser  - lody czekoladowe, najlepiej włoskie z włoskiej lodziarni. Ale z braku takowych pod ręką każde inne, oby czekoladowe!

10. Dlaczego kobiety otwierają usta, kiedy malują rzęsy?  - Nie mam pojęcia! Ja nie otwieram... może to świadczyć o tym, że nie jestem kobietą albo że mam technologię malowania rzęs niewłaściwą :)))

99 komentarzy:

  1. Fajny ten wzorek, filmik obejrzałam,przyswoiłam i zamierzam wykorzystać-:)
    Ananaski śliczne,delikatne a koraliki ładnie błyszczą.
    Mieszkasz w jakimś dobrobycie pasmanteryjnym,najcieńsze szydełko jakie udało mi się u mnie kupić to 0,9mm a o cieńszym to raczej nikt nie słyszał.Kocio jak zwykle cudny-:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, mieszkam w dobrobycie pasmanteryjno-tkaninowym! Jest dosłownie wszystko, a jak nie ma, to dowiozą, zamówią, załatwią. I nawet ceny są bardo akceptowalne :)

      Usuń
  2. Jodełka robi piorunujące wrażenie strasznie jestem ciekawa efektu końcowego piękne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona na żywo, przy tym lśniącym kordonku, robi jeszcze lepsze wrażenie. Aż się chce ślęczeć i dziergać, mimo tych ślimaczych przyrostów :)

      Usuń
  3. Baaardzo mi się podoba ta jodełka! Dzięki za wzór, może kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusicielka!!! Chociaż czasu brak, to jednak chęci spróbowania (i jodełki) są. Jodełka w Twoim wykonaniu jest fantastyczna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, warto! Choćby żeby zobaczyć, jak to wychodzi, a jakiś większy jodełkowy udzierg zaplanuj na później.

      Usuń
  5. Oj kusisz kobieto, kusisz:):):) wiesz czym zająć umysły "chorych" na robótki w sobotni wieczór.Wełenka wyjeta, druty dopasowane, ide próbować tej jodełki(pomimo, że mam entrelaka na poniedziałek do skończenia).
    ananaski cudne. A kocisko....:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Entrelak nie zając nie ucieknie. A pomyśl, że dziergasz te jodełki Ty, dziergam ja i pewnie jeszcze kilka osób dzierga :)))

      Usuń
  6. No nie, znów mi się buźka rozdziawiła, bo jakoś dotąd nie zwróciłam uwagi na ten wzór, a teraz jakiś upierdliwy głosik krzyczy w mojej głowie: ja chcę, ja chcę!! Tylko kiedy??? Nie nadążam..... Pięknie wygląda ta chusta, ach... moja zacznie się robić najwcześniej za tydzień, dwa, o ile mnie siostra moja nie dopadnie, bo zachciało jej się takiego kompletu razemwiczkowego jak mój :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja. Pełno tego było kilka lat temu w internecie i na blogach, ale jakoś ignorowałam ten wzór kompletnie. Aż mnie dorwało :)
      A siostrze nie odmawiaj, Twoje wersje razmewiczkowych kompletów są genialne!!! Niech ma się z czego cieszyć :)))
      Chusta sekundę poczeka.
      I Aniu, już pisałam u Ciebie, ale się powtórzę - rób irlandkę!!!! Pięknie się zapowiada.

      Usuń
  7. Uh, nie mam cierpliwości na druty, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Niektórym to od razu podnosi ciśnienie :)

      Usuń
  8. no tak, potrafisz namącić - próbkę zrobiłam i fajne to - żakiet i spódnicę ołówkową widzę z tej jodełki ,tyle że tyłek nie ołówkowy ... no ale co tam...

    pozdrawiam
    ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W spódnicy ołówkowej nawet "nie ołówkowy tyłek" wygląda jak należy! I masz rację, taki żakiet i spódnica... rewelacja!

      Usuń
  9. Wzorek piękny i zdecydowanie dla cierpliwych, właśnie się zastanawiam czy do nich należę.
    Moje ananaski gotowe, ale nie odważyłam się Lace Dropsa robić na drutach grubszych i teraz trochę żałuję. Choć robione na 3,5 też wyglądają ładnie.Jednak chyba blokowanie mi nie wyszło (pewnie szpilki się zemściły za to, że tak na nie pomstowałam), kiedyś zrobię to jeszcze raz jak mi przejdzie nerwa na te wredne żelastwa, albo kupię sobie takie z dużymi łepkami.A samą chustę na pewno powtórzę tylko z trochę grubszej włóczki.
    Ps. Kot wykonuje tylko swoje obowiązki, przecież czytelnicy tego bloga zawsze domagają się jego obecności więc sam dba o to żeby się im pokazać :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 3.5 po prostu wychodzi nieco mniejsza i taka bardziej "mięsista", ale i tak piękna. Blokowanie tego to koszmar, bo ilość szpilek jest ogromna :))) Ale takie z większymi łepkami i dłuższe kup, wtedy jest łatwiej, bo wbijasz i trzyma, a nie ucieka.
      Kota nie komentuję :))))

      Usuń
  10. Pieknie wyszly Twoje ananaski a ja zastanawialam sie czy 3,75 nie beda za cienkie...mam nadzieje, ze moje ananaski wyjda tez ladnie skoro gardenia robila na 3,5 i jest ok.
    Jodelka....kurcze....a miekka jest jak dzianina czy blizej jej do tkaniny? Wyglada troche jak jakis wzor na szydelko tunezyjskie. Na pierwszy rzut oka nawet pomyslalam, ze Cie wzielo na tunezyjskie wlasnie. Juz mysle....nie! Skonczyc ananaski! Kociowi wcale sie nie dziwie, ostatnio nie on gra pierwsze skrzypce.
    Uzywalam szydelka 0,5 baaaaardzo dawno temu, bedac dziewczyna robilam koronki do batystowych chusteczek do nosa. Piekne byly, bardzo delikatne, sluzyly raczej do szpanowania nie do smarkania w nie hahahahaha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 3.75 wyjdą bardzo ok - mniejsze, ale i tak bardzo ładne.
      Jodełka daje dzianinę miękką i jakby... lejącą. Robię teraz z kordonka, ale wcześniej machnęłam próbkę z grubszej bawełny (takiej, że robiona na szydełku robi się sztywna) i było tak samo - miękkie i lejące.
      Skojarzenia z tunezyjskim też miałam, jak zobaczyłam pierwszy raz ten wzór w gotowym wyrobie i nie miałam pojęcia, jak to, na czym to :)))
      I jakbyś wydmuchała nos w batystową chusteczkę z ręcznie robioną koronką na szydełku nr 0.5, to nie tylko nos by Ci odpadł, cała głowa za karę :))))))))))))) Od dmuchania to były ordynarne w kratkę, a do batystowe to tylko do szpanowania :)

      Usuń
  11. Twoja chusta oczywiście przepięknie wykonana, a ja dotarłam dopiero do 13rzędu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już do trzynastego rzędu, a nie dopiero :) Każdy dzierga w swoim tempie, ale ważne, że dzierga i że do przodu :)

      Usuń
  12. My tam byśmy płakali, gdyby Ci zabrali bloga :) głównie przez brak kontaktu, ale ze względu na wartości merytoryczne też :)
    mam biznesik - podpowiedziałabyś jakąś fajną stronę z wzorami na druty??
    Zaistniała pilna potrzeba posiadania szarego komina, jako, że ostatnio wszystko co szare jest dobre, a co nie-szare jest nie-dobre. (Proste, prawda? Mało kto mnie rozumie :) mojego chłopaka bardzo bawi, iż moja wish-lista na jesień to szary komin, szara wielka czapa, szare rękawiczki (myślę, że skorzystam z Twojego kursu tylko będę musiała go jakoś przemodelować na dwupalczaste gdyż takowe mi się marzą, ale to chyba nie problem??) a także szara torebka i szare rurki...)
    wracając do tematu - zrobiłam ów komin już dwa razy, za każdym razem zachwycając się "zwartością" robótki na drutach, a następnie marudząc, iż komin jest za sztywny w noszeniu. Mam dziwną przypadłość, że najbardziej lubię wzory, na których nie widać "rozklapiochy" (mój największy druciarski wróg to widoczne rozstępy między oczkami w zwykłym prawym ściegu) ale też nie chcę mieć pancerza pod szyją. Weź tu babę zadowól. Wymyślisz mi coś?? :D:D:D
    Jest to oficjalnie najdłuższy komentarz jaki u Ciebie popełniłam ;) ale chyba mi jakoś wybaczysz - nie miałam ostatnio wiele czasu i się nieco stęskniłam :) ale mam teraz nową, o wiele lżejszą pracę i będzie czas na wszystko :) wreszcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak swoją drogą to ta jodełka jest śliczna i właśnie idealnie wizualnie zwarta. Nadaje się na miękki komin czy za sztywne??

      Usuń
    2. Niewdzięczny ze mnie czytelnik, komentować przed obejrzeniem filmików ;) mówisz, że dobre na kominy to jadę z próbką :D:D

      Usuń
    3. A już miałam pisać, że idealne na komin - wychodzi miękkie i lejce :), a przez wiele warstw nitek ciepłe :)

      Miłość do szarego rozumiem, też miewam napady kolorystycznej miłości, szczególnie w przedmiotach użytkowych :)

      I spokojnie na razie nikt mi bloga zbierać nie chce, zamykać nie każe ani sama nie mam takich potrzeb. Wręcz przeciwnie - jest kilka pomysłów, które mam ochotę przetestować w ramach prowadzenia bloga :)

      Usuń
  13. Jacket to na wyspach rowniez okreslenie na sweter, bluze, bluze z kapturem, kurtka w ostatecznosci. To z moich takich prywatnych spostrzezen. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj miałam skojarzenia z kurtką, bo jakoś mi się tak bohaterkę widziało, w takiej lekko za dużej kurtce :) Ale kaptur by jej pasował :))))

      Usuń
  14. Właśnie przed sekundą rozmawiałam z mężczyzną moim popłakując lekko, że jedyne, co mi zostało Murakamiego jeszcze nieprzeczytane to "Kronika ptaka nakręcacza" (no, plus nowa "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa"), wchodzę do Ciebie, a tu proszę - Murakami, i to inspirujący do dziergania :)
    Powiem szczerze, że 1Q84 było dla mnie koszmarkiem niestety, wydłużonym niemiłosiernie. Sama historia byłaby, jak to u Murakamiego, interesująca i urocza, gdyby ją skompresował do objętości jednego z tych trzech tomów, a nie zapychał mi dziesiątki stron opisami picia kawy i wykonywaniem innych domowych czynności. Nawet po przeczytaniu machnęłam dłuższą recenzję, jakbyś miała ochotę poczytać moje na Japończyka dąsy, to zapraszam -> http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=630988 ;)))
    Przepraszam, za emocjonalną reakcję, ale nadal się jeszcze na niego za tą książkę gniewam :D
    W tematach robótkowych - ananasy mnie kuszą, jako próba pierwszego zmagania z chustą, bo są absolutnie urocze. Ale to się zobaczy, mnie jednak ciężko idą większe dzieła - tak jak reglan razem robiony, który "się dzierga" już od kwietnia :))

    Pozdrawiam,
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nawet ta książkę o bieganiu ("What I talk about when I talk about running") czytałaś? Bo ja tak :)))))
      Nakręcacz to też pozycja, której jeszcze nie przeczytałam - mam w planach na listopad. Co do 1Q84 - u mnie występuje wysoki poziom zachwytu nad tym, jak Murakami operuje językiem, jak używa słowa, jak tworzy zdania (i tu głęboki ukłon dla tłumacza jego książek na angielski - doskonała robota!) i dlatego nie czuję, że coś jest za długie :))) Bo ja sobie tak wsiąkam w ten jego świat codzienny-niecodzienny i nawet najbardziej banalne opisy krojenia warzyw nie denerwują. Ale to jest opinia z początku drugiego tomu - może po ostatniej stronie trzeciego ją zmienię i też się lekko ofukam, ale tylko lekko, bo Murakamiego uwielbiam! Jak wielu pisarzy japońskich wszelkich epok.
      Chustę sobie zacznij - choćby po to, żeby zobaczyć, z czym to się je, jak się z dzierganiem ażurów czujesz. Potraktuj jak nowe doświadczenie.

      Usuń
    2. Jak najbardziej, książkę o bieganiu też ;))
      U mnie zazwyczaj też występuje wysoki poziom zachwytu, zazwyczaj wsiąkam totalnie, tak w powieści jak i w opowiadania. Całe moje czytelnicze życie twierdziłam, że nie lubię formy opowiadań - a potem przeczytałam zbiór "After the quake" (swoją drogą, jaki za przeproszeniem, niemądry człowiek dał temu polski tytuł "Wszystkie boże dzieci tańczą"...). Także ja też go uwielbiam - ale nie, nie i jeszcze raz nie w 1Q84 ;))
      A co do tłumaczeń, to prawda, że tłumacze muszą się wykazać. Ja go czytam czasami po polsku, czasami po angielsku i czaruje w każdej opcji.
      Skoro Haruki mi się kończy, a ja innych japońskich autorów nie znam (poza Kazuo Ishiguro, ale on to już Brytyjczyk) , to może się kiedyś ładnie uśmiechnę o jakąś polecankę :))

      Usuń
    3. Tłumacz przy "After the Quake" dał się ponieść, niekoniecznie we właściwą stronę :))) Mnie sie jak dotąd Murakamiego udaje czytać wyłącznie po angielsku i chyba przy tym zostanę - czytanie polskich tłumaczeń zazwyczaj kończy się u mnie zgrzytaniem zębami i używaniem słów nie nadających się do druku.
      Ishiguro napisał między innymi "The Pale View of Hills" i to ma japońskie klimaty w przeciwieństwie do "The Remains of the Day" i "Never Let Me Go, gdzie odniesień do japońszczyzny nawet ze świecą nie znajdziesz :)
      Ale jeśli będziesz kiedyś chciała, to daj znać, zrobię listę ulubionych pisarzy i podeślę.
      Ale od razu z marszu polecam Miyuki Miyabe - autorka współczesna, pisząca o współczesnej Japonii, ale robi na mnie gigantyczne wrażenie.

      Usuń
    4. Czytałam "Never Let Me Go" właśnie, które bardzo mi się podobało, a potem "When We Were Orphans", które wchodziło już ciężko i podobało mi się średnio, dlatego póki co więcej po niego nie sięgnęłam. Pewnie dam mu jeszcze szansę :)
      Ja ostatnio czytam więcej po polsku, a to ze względu na to, że po angielsku studiuję i miałam w pewnym momencie przesyt ciągłego czytania w tym języku, oprócz materiałów naukowych, to jeszcze książek.
      Miyuki Miyabe dodana do biblionetkowego schowka, będę się zapoznawać, dzięki!

      Usuń
    5. ...albo raczej w tym schowku ręcznie zanotowana, bo widzę, że polskie serwisy jej nie znają ;))))

      Usuń
    6. Bardzo możliwe, że do Polski Miyabe jeszcze nie dotarła, ale angielskie wydania są (i rosyjskie :)))

      Usuń
  15. Pięknie się prezentują Twoje Ananaski. Ja robiłam na drutach 4 mm też z Lace Dropsa, robię dosyć luźno więc zobaczymy jak będą się prezentować po blokowaniu. Jak zobaczyłam Twój sposób blokowania na hula hop, to mój mąż przed wyjazdem po zakupy dostał misję zakupienia takowegoż :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Nie pytał, po co Ci? Czy od razu wyznałaś, że do szaleństw dziewiarskich? :))

      I mam nadzieję, że kazałaś mu kupić jak największe.

      Usuń
    2. Wyznałam od razu o co chodzi i oczywiście kazałam jak największe kupić. Małżonek oswojony jest z szalonymi dziewiarskimi pomysłami.... Niestety w marketach nie było, więc będę blokować bez, może wymyślę jakiś inny patent ;) Jednak hula znalazło się na liście pilnych rzeczy do kupienia :)

      Ta jodełka śliczna jest.

      Ananaski planuję zrobić jeszcze na prezent Gwiazdkowy z dropsowego Kid Silka bez koralików, jednak nie chcę żeby były ogromne. Zastanawiam się, czy robić na 5 skracając o 2 ananasy, czy na 4 jak te z Lace Drops. Jakie wymiary wyszły tych Twoich na drutach 5mm?

      Usuń
    3. Ha... no i wymyśliłam, nowy sposób blokowania... na owalny nieduży dywan ;-)

      Usuń
    4. Trzeba sobie radzić! Nie ważne "na co" to blokowanie, ważne, że kształt jest :)))

      Usuń
  16. Ja też ten wzorek widziałam wcześniej i spodobał mi się, ale przepadł gdzieś w ogromie wzorów do wykorzystania :) dziękuję za przypomnienie o nim.
    Ananaski bardzo ładne. Ja zaczęłam dziergać Echo Flower i choć czasu mało, bo dziecko zaczęło rozkminiać że raczkowanie i wstawanie przy wszystkim jest fajne to zamiast dziergać bawię się w asekuranta :) to mimo wszystko chusty przybywa a i mam nadzieję, że i ananasy kiedyś zacznę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W hierarchii wydarzeń ważnych raczkowanie i wstawanie bezapelacyjnie wygrywa z każdą chustą!!! I Echo, i Ananasy spokojnie zrobisz w troszkę wolniejszym tempie.

      Usuń
  17. Ucieszyłaś mnie Murakamim, bo ja też aktualnie pochłaniam. Kiedyś zaczęłam czytać jakąś jego książkę, nie pamiętam jaką i mi się nie podobała. Ale przeczytałam "Kafkę nad morzem" i ta książka mnie po prostu urzekła. Teraz czytam/słucham kolejne.
    Wzorek śledziowy znam, ale ta włóczkochłonność mnie odstraszyła, podobnie jak ścieg lniany, który również jest włóczkożerny. Ostatnio przećwiczyłam to na męskim szaliku, który musiałam spruć i pokornie zrobić go francuzem, bo inaczej bym zbankrutowała.
    I jeszcze a propos szydełka - ja koraliki wrabiam szydełkiem nr 0,45 (sic!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kafka nad morzem" to jak dotąd moja ulubiona powieść Murakamiego! Sama jestem ciekawa, co będzie po Ptaku Nakręcaczu, bo dla wielu osób to jest najlepsza książka.
      Szydełko 0.45 też było, ale wydawało mi się, że miało lekko uszkodzony metal przy haczyku i bałam się, że się przez to uszkodzenie złamie za szybko (przy tej swojej cienkości :))), dlatego nie kupiłam.
      Włóczkożerność jodełki jest gigantyczna! Ja mam kwadrat mniej więcej 20 na 20 cm i wpakowanych w to prawie 50 gram kordonka :)))

      Usuń
  18. wzorek już obejrzałam na yt i nawet wymyśliłam, że z tego wzoru by wyszła niezła bransoletka. Z koralikami po bokach. Ja niestety z moich ananasków jestem tak sobie zadowolona. Zapewne dlatego jeszcze nie masz moich zdjęć. Wyszły dłuugie... Z 2metry. Co mi nie przeszkadza, bo mogę się opatulić. Ale chyba coś źle zrobiłam bo brzeg schematu B mi się zwija. Niby nie bardzo ale mnie to denerwuję. Przez to końcówka też się zwija i nie ma tego efektu wzoru na końcach. Nie wiem czy nie spruję i nie przerobię na echo. Ale z drugiej strony nie wiem czy spruta taka cienizna jeszcze się nada. Jakaś podpowiedź?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bransoletka bez wątpienia wyjdzie świetnie! Rób i pokazuj :))
      Brzeg Ananasów może Ci się zwijać z dwóch powodów - albo to była włóczka, która się nie do końca dobrze blokuje i przy samych prawych po tamtej stronie się zawija. Albo przy blokowaniu była ta strona jakoś nadmiernie naciągnięta i przy noszeniu zaczyna się wywijać.
      I pruć możesz - jeśli to była cienizna bez włoska, to spruje się bez problemu, ale skoro owija się w nią fajnie...

      Usuń
  19. Ciekawe co ty tam tworzysz tym śledzikiem
    ananaski śliczne
    i cudny koteczek jak zwykle na pierwszym planie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworzę dzieło użytkowe, prezentowe :) Jak skończę i obdarowana osoba sobie obejrzy, to pokażę bez zwłoki.

      Usuń
  20. Niesamowity jest ten wzorek jodełki, zapewne spróbuję - dziękuję za filmik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo - warto spróbować, bo prosty i efektowny.

      Usuń
  21. Bardzo dobrze, że zostawiłaś koraliki niekolorowe, tak jest pięknie! *^o^*
    I jak "1Q84"? Ja miałam mieszane uczucia od samego początku, to nie jest moja ulubiona książka Murakamiego.
    Sledziki cudne, będzie otulacz? Kocyk dla kocika? ^^*~~
    Mam te szydełka 0,5 i 0,6, są mikroskopijne! Japończycy to potrafią miniaturyzować! *^o^*
    Hi, hi, to ja bym chętnie ten bilet na darmową wycieczkę przygarnęła. *^-^* Pojechałabym wiadomo dokąd i przywiozłabym Ci mnóstwo suwenirów robótkowych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jodełki takie raczej małe dzieło użytkowe będzie.
      Ja też wiem, że 1Q84 ulubioną książką nie zostanie, ale nie zmienia to faktu, że czytanie tej książki to wielka przyjemność.
      I chętnie bym Ci ten bilet oddała, żebyś mogła pojechać wiadomo gdzie : ))) I nawet te suweniry bym Ci darowała w zamian za zdjęcia i wpisy, jak z poprzedniej wyprawy!

      Usuń
  22. O jak mi siė mordka śmieje. Technika malowania rzęs niewłaściwa :D. Och tak rozpocząć dzień to ja lubię. Piękne ananaski. Moje na razie leżą, bo się zimowe swetrzysko wepchnęło w kolejkę. Mam nadzieję, że niedługo skończę, chociaż czasu będzie mało. Mama wraca do pracy. Aaaaaaa..... Spokojnej niedzieli, u nas pada :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Może się do tych rzęs za mało przykładam :)
      Mama wracająca do pracy będzie pewnie wielkim zamieszaniem na początku, ale wierzę, że szybko poukładasz sobie dzień i życie na nowo.
      I u nas nie pada, słońce świeci i nawet jest ciepło.

      Usuń
  23. Jestem właśnie na etapie czytania "After the quake" :) Resztę Murakamiego czytałam po polsku. I jak do tej pory "Kronika ptaka nakręcacza" to moja faworytka.

    Wzorek interesujący. Taki właśnie tweedowo-żakietowy, choć przy Twojej kreatywności niechybnie znajdzie jakieś inne zastosowanie ;)

    A chusta jak zwykle przecudnej urody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie zrobiła nam się jesień Murakamiego :) I to mi się podoba!!!
      I nie, jodełka nie na żakiet, na coś znacznie mniejszego, bo to naprawdę z tego kordonka robi się wolniej niż jeżdżą polskie pociągi :)

      Usuń
  24. Gratuluję wyróżnienia:) Ten wzorek jest fajny i podobno dobry np. na kominy ale jeszcze go nie robiłam:) a co rudzielec porabia?:)) pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na komin to rewelacyjny wybór, tylko gruba włóczka i grube druty, koniecznie! :)))
      A kocio właśnie leży na blacie w kuchni i gapi się na ptaki na tarasie po sąsiedzku.

      Usuń
  25. Wzór herringbone "chodzi" za mną już od dłuższego czasu i powoli wykluwa się koncepcja co i z jakiej włóczki nim zrobić. Myślę, że niedługo "chodzenie" przejdzie w czyn, bo czuję coraz silniejsza potrzebę długofalowego projektu.

    Dzierganie z kordonka, wsio ryba jakim wzorem, to dla mnie mistrzostwo świata, chociaż nie mam nic przeciwko dłubaninom wszelkim ;) Wzór na Twojej pracy pięknie wychodzi i bardzo podoba mi się układ kolorów. Tak sobie tylko myślę... z kordonka? Cóż to może być? Zakładka do książki? Bo przecież nie szal... Chyba ;D

    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w tych śledziowych ościach/jodełkach zakochałam i też już kombinuję, żeby coś jeszcze sobie pojodełkować.
      Z kordonka dziergam dość często i jakoś zębami na to nie zgrzytam. A będzie drobna rzecz użytkowa - znacznie mniejsza niż szal i większa niż zakładka :)

      Usuń
  26. A widzi Szanowna, czaję się na ten wzór od jakiegoś czasu, mam już nawet włóczkę na komin, ale nie mam czasu- dołożyłam sobie zajęć i o. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Podziwiam, że robisz z kordonków i na cienkich drutach, ja nie mam do nich cierpliwości. Ostatnio ulubione to 4 i 4,5 mm, jedynie przy skarpetach używam 2-2,5 mm. A 3mm jakoś poszły w kąt. Tzn. ja je odłożyłam do pudła, po czym Mama Na Obczyźnie kazała sobie zapakować wraz w Naszymi (!!!) włóczkami i przysłać, bo ona musi szalik, czapkę, bezrękawnik, szalik, komin... no musi wydziergać i koniec.
    pees. Dzięki piękne za życzenia :) I za niezłą zabawę w trakcie Szatańskiego konkursu. Zmykam, niech mnie real znowu pochłonie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze raz - wszystkiego naj naj!!!
      Te "nasze" włóczki to ja rozumiem, że się ofukałaś z lekka :))) Ale pewnie zapakowałaś i wysłałaś.
      I niech Cię ten real częściej wypuszcza ze szponów!

      Usuń
    2. Ofukałam się, gdy mamastojąc nad moimi pudłami z włoczkami, z pełną gębą krówek z logo magicloop, powiedziała "ale nie zamawiaj już włóczek (omnomnom), już mamy dużo (omnomnom), kiedy my to przerobimy? Chociaż (omnomnom)... te krówki takie pyszne (omnomnom), może jeszcze kilka moteczków nam zamówisz?".

      Usuń
    3. :))) Twoja Mama wykazuje zdrowe podejście do nabywania :) Zamówiłaś mam nadzieję?

      Usuń
  27. Super ten wzorek. Podziwiam dziubanie tego z kordonka.
    A swoją drogą permanentna inwigilacja googla ma i swoje dobre strony :-) Ostatnio szukałam do ulotki logotypu bliżej mi nieznanej firmy i wyskoczyło mi takie coś
    http://www.tindirindi.lt/edit/uploads/nertaskraiste_4.jpg
    Trochę się się googiel pomylił bo ja bardziej na drutach niż na szydełku ale doceniam intencje - śliczne to jest :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Ci Gugiel ładne znalazł i podpowiedział!!! Aż sobie zapisałam w katalogu "Inspiracje", niech leży i czeka na twórcze przetworzenie, więc pięknie dziękuję!!!

      Usuń
  28. ja właśnie koraliki niedawno zaczęłam wrabiać i powiem Ci, że robię to właśnie za pomocą malutkiego szydełka, które de facto też wypatrzył mi ślubny ;) ale na budowie hehe, jakieś stare znalazł, częściowo przyrdzewiałe, ale przecież działa ;) piękne są te Twoje ananasy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny Ślubny, który na widok dziwnego żelastwa nie wyrzuca, tylko leci ze zdobyczą!

      Usuń
  29. Też spróbowałam kiedyś zrobić ten wzór ,ale jak zauważyłam jak on"pochłania" mi włóczkę -odpuściłam i teraz widzę ,że chyba niesłusznie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt jest rewelacyjny, ale duże projekty nim robione to raczej z włóczek tanich :))) Inaczej bankructwo murowane.

      Usuń
  30. Cudna jodełka, jak zawsze megaszacun za cierpliwość <3 I świetny tag, zawsze fajnie dowiedzieć się czegoś więcej o jednej z ulubionych blogerek! Pozdrawiam cieplitko z deszczowego Paryża :*** (PS. też nie otwieram ust przy malowaniu rzęs, muszę spróbować, może to jakoś pomaga? :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) To otwieranie ust przy malowaniu stało się powodem do żartów ze strony Ślubnego, który usilnie namawia mnie do - cytuję - robienia karpika : ))))

      Usuń
    2. Haha :D Mój Ukochany myślał dzisiaj, że się zakatarzyłam i nie mogę oddychać przez nos jak siedziałam z "karpikiem" właśnie i malowałam rzęsy próbując tej techniki :D Ale nie widzę różnicy w efekcie końcowym tuszowania, więc zostanę przy pozie bezkarpikowej ;-)

      Usuń
  31. Znalazłam w piwnicy kilka kłębków jakiejś miękkiej włóczki, średniej grubości. Melanż odrobinę zbliżony do Twojego. Kłębuszki wyglądają na nowe, jest tego z kilogram. Może by popróbować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, z kilograma to już można coś tym wzorkiem dziergać. Daj znać, co planujesz i jak to wygląda z tej włóczki.

      Usuń
  32. Tez ostatnio szukałam jodełkowych wzorów, a raczej inspiracji na ravelry.. Parę pomysłów już czeka na swoją kolejkę :) Ananasy cudowne - nie znałam sposobu na hula hop ;) Ananaski mam w planach ale coś mi nie idzie ostatnio dzierganie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ravelry to wielkie (i niebezpieczne : )))) źródło inspiracji.
      Hula hop bardzo ułatwia, bo łatwiej złapać kształt, ale to może być cokolwiek.

      Usuń
    2. Polecam jeszcze wzory w pepitkę. Zawładnęły mną bardziej niż jodełka :)

      Usuń
  33. jodełki są piękne, może kiedyś i ja spróbuję, z Twoim kursem jest to wykonalne:)
    chusta jest piękna, aż żałuję, że nie mam hula hop, też bym miała tak pięknie zblokowane ananaski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porównaniu z Ananasami to kaszka z mleczkiem i spacerek po parku te jodełki :) Rób, próbuj, nawet się nie zastanawiaj.

      Usuń
  34. I znowu ciekawy wzorek pokazujesz :) Super się prezentuje z tego cieniowanego kordonka. Ciekawe czy z jednokolorowej włóczki też byłby taki efektowny... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mam odpowiedź - oglądnęłam filmik - i widzę, że z białej włóczki też fajnie wychodzi :)

      Usuń
    2. :))) Z jednokolorowej też jest ciekawie, oby nie była to włóczka z włoskiem, bo wtedy trochę ten wzorek ginie.

      Usuń
  35. Chusta w ananasy śliczna. Ale tą jodełkę chyba bym wolała z grubszej włóczki dziergać--wzór super, taki na ćwiczenie cierpliwości. Bardzo jestem ciekawa efektu końcowego.
    Gorąco pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie dzierga się toto z grubszych włóczek, na przykład do kominów czy szali. Ale ja potrzebuję to do zupełnie innego "udziergu" i stąd ta cienizna.

      Usuń
  36. Ostatnio coś te komentarze się buntują. Mam nadzieję, że dziś nic mnie nie wywali i da, radę coś zostawić. Do rzeczy: Murakami przede mną. Może wiec i jodełka, bo przyznaję, że wygląda to prze... fantastycznie. Nie wiedziałam, ze takie cuda można na drutach. Zresztą zanim nie zaczęłam grzebać w sieci i po blogach to wiele rzeczy nie wiedziałam. Podpisuję się wiec wszystkimi kończynami - sieć inspiruje dzięki ludziom pozytywnie zakręconym :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Też mam wrażenie, że Internet bardzo poszerzył moje horyzonty rękodzielnicze! A jodełkę wypróbuj i Murakamiego też, niekoniecznie razem :))

      Usuń
  37. Ja odpadam normalnie, pozostanę przy podziwianiu Twych udziergów, ananasy nie poszły. I odkładam je w niebyt, tylko włóczki szkoda. oj tam oj tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w niebyt, tylko na jakiś czas. Podziergaj sobie mniejsze rzeczy, przyzwyczaj się, oswój i zobaczysz, że kiedyś te Ananasy zrobisz. A wełenkę odłóż i niech leży, to nie ma terminu przydatności do spożycia :)

      Usuń
  38. No jak to nie otwierasz ust malując rzęsy?!??!?! Toż to jest tradycja! Pamiętam jak byłam mała i moja mama jak malowała swoje długie i piękne rzęsy, oczywiście z otwartą buzią, ja stałam obok i robiłam to samo, czyli otwierałam usta i jeszcze je tak wykrzywiałam hahahahahahaha :) Ta jodełka jest super - czekam na to co z niej powstanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem, że się powinno :))) Oglądam filmy, widzę, jak to powinno wyglądać, ale jakoś zawsze zapominam, że muszę buzię otworzyć :))) Bardziej się skupiam na otworzeniu oczu.

      Usuń
  39. No Kochana ! Tak jasno tłumaczysz,że grzech byłby nie skorzystać:)! Spróbuje tym jodełkowym wzorkiem zrobić opaskę! Mam nadzieję, że nie zajmie mi to kilku wieków:) pOZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzór na opaskę idealny, bo wyjdzie nie tylko ładna, ale i ciepła!

      Usuń
  40. dawno mi wpadł w oko ten wzorek, a z Twoim tłumaczeniem okazuje się, że jest wykonalny, wielkie dzięki

    OdpowiedzUsuń
  41. Rewelacyjny wzór! Na pewno wypróbuję :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo wymaga czasu i cierpliwości i... włóczki, ale efekt jest genialny!!!

      Usuń