Przenosiny

czwartek, 27 września 2012

MOROWE CZACHY

Ślubny był dostał w prezencie od Teściowej Swojej Jak Dotąd Jedynej morową materię na spodzień w stylu militarnym. Materiał sobie trochę poleżał, bo Ślubny zmieniał rozmiar. Kawał morowej materii uszczknęliśmy na wdzianko dla ipada, a reszta czekała. I w końcu się doczekała. Ślubny zarządził szyjemy, a mnie dwa razy nie trzeba powtarzać.
Postawiłam tylko jeden warunek - będę Morowe Spodnie ozdabiać taśmą w czaszeczki. Przyszły nosiciel spodni nie oponował zbyt intensywnie, więc oto prezentuję początkowe etapy prac nad ubiorem męskim, średnio eleganckim.

Zacznę od zrobienia niewąskiej burdy Burdzie... Szyję według wykroju na spodnie męskie lekko sportowe. 

Oczywiście zmian w konstrukcji jest całe mnóstwo: szersze nogawki, bez wywinięcia na dole, inne kieszenie i tysiąc dwieście innych drobnych zmian. Ale! Podstawa jest z prezentowanego modelu. 
To są moje pierwsze spodnie męskie, więc mam zerowe doświadczenie w dostosowaniu wykroju do potrzeb cielesnych Ślubnego. Przed rozpoczęciem szaleństw z robieniem wykroju obmierzyłam męża wzdłuż i wszerz, powstrzymując się tylko przed zmierzeniem mu obwodu bicepsu, bo to jednak spodnie. Nie zadowoliłam się pomiarami z natury, zażądałam dostarczenia mi do łap spodni idealnie pasujących i z czeluści szafy zostały wywleczone dwie pary, które mogłam sobie mierzyć do woli. Uzbrojona w perfekcyjną centymetrową wiedzę wybrałam rozmiar. Zrobiłam formę i... ja zawsze, ale to zawsze zrobiony wykrój mierzę, czy się obwody zgadzają... i się kurka wodno-ziemna nie zgadzały!!! Było o 10 centymetrów mniej niż wmawiali mi w tabelce z rozmiarami. Trafiło mnie niebotycznie, bo za rysowaniem wykrojów spodni nie przepadam, bo to wielkie płachty papieru, nieporęczne, szeleści i generalnie nie zachowuje się grzecznie. A że Ślubny mi schudnie 10 centymetrów w tydzień, to ja nie liczę.
Zrobiłam wykrój drugi raz - o dwa rozmiary większy, własnym oczom nie wierząc, bo według tabelki oznacza to, że mój mąż ma w pasie ponad 100 centymetrów!!! Ale co ciekawe, obwody mierzone z natury (czyli na wykroju) dają dokładnie tyle, ile mi potrzeba i na pewno jest to dalekie od jednego metra. 
Dochodzę do wniosku, że Burda powinna dodać jeszcze jedną tabelkę, umieszczając ją tuż obok rozmiarówki - tabelkę przeliczającą "centymetry burdowe" na centymetry ogólnie przyjęte. By ich papier pokaleczył, zawodowców!

No to sobie ponarzekałam i mogę pokazywać dalej. Ślubny stanął przed dylematem (to znaczy ja go postawiłam przed wyborem), jaką nitką szyć stebnówki. Do wyboru miał czarny, szary i biały. Trwał w dziwnym zawieszeniu przez kilka minut, aż mnie zgniewało nieco i rzuciłam lekko złośliwie: "Jeszcze czerwone Ci mogę te szwy zrobić." I tu mi się Ślubny rozpromienił i zażyczył sobie czerwieni... 

Wcale źle to nie wygląda, będzie awangardowo. Jak widać, czaszki pojawiają się na klapkach kieszeni, ale wrzucę je też jako ozdobę szlufek. I wystarczy, bo co za dużo, to niezbyt zdrowo.

I tym sposobem od dwóch dni szyję kieszenie i klapki do kieszeni! Stebnówki, kieszenie przyszywane nie na płasko, tylko tak, żeby odstawały od nogawek (z dodatkowymi paskami materiału, między kieszenią, a materiałem spodni), czaszeczki, kieszonki na kieszeniach... Ślubny to wymagający klient z wielką fantazją i wiarą, że ja wszystko dam radę uszyć :)))

Ale radocha z szycia jest gigantyczna, szczególnie, kiedy po pokazaniu pierwszej skończonej i dopieszczonej klapki Ślubny zaczął klaskać uszami i wydawać z siebie radosne pomruki.

I jeszcze fotki kieszeni "udowej" w fazie przygotowań do przyszycia, żeby było widać, że kieszeń według wyobrażeń Ślubnego, to nie jest ładnie przyszyty kwadracik, ewentualnie prostokąt. A skąd! Z fajerwerkami i wodotryskami ma być!

I na wszelki wypadek machnęłam Wam fotkę mojego miejsca krawieckiej pracy :))) Perfekcyjna Pani Domu leciałaby tam sprzątać o drugiej w nocy, bo jak tu spać, wiedząc, że ma się taki bałagan na stole... ja tam śpię spokojnie.

Dzisiaj mam zamiar skończyć drogę przez kieszeniową mękę i może zszyć choć jeden szew dłuższy niż 25 centymetrów :) 
A jak skończę... wiecie, co oznacza fakt, że szyłam dla Ślubnego... będzie bardzo nietypowa sesja modowa :)))))

76 komentarzy:

  1. No już się nie mogę doczekać tej sesji ze Ślubnym - kiedy? kiedy? kiedy? Spodnie będą super, już to wiem patrząc na razie na detale - czerwona nić, czaszki i te kieszonki są nieziemskie! Dla mnie spodnie to czarna magia, jedyne jakie uszyłam to były piżamowe :) bo luźne - 3 szwy, gumka i gotowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyszłym tygodniu na pewno! I bardzo się cieszę, że nawet te elementy się podobają, bo ja sama, szyjąc aż się do tych szytych spodni uśmiecham :)

      Usuń
    2. My też, my też czekamy na tą sesję:)))))))))))
      Detale spodni perfekcyjne:D

      Usuń
    3. :))))) ślubny potwierdził wczoraj chęć pozowania, tym bardziej, że przymiarka ujawniła same plusy nowych spodni :)

      Usuń
  2. Jestem pod wrażeniem szczególnie tych ozdobników..olala..
    ostatnio doszłam do wniosku ,że fachowcom od wykrojów co to robią tabelki metry się skurczyły -chyba ich zbyt często piorą w gorącej wodzie i się im zbiegły,
    Pozdrawiam serdecznie i głaskanki dla Kotka
    Mania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tylko nadzieję, że jak już skończę, to też będę mówić "olala jakie fajne", a nie martwić się, że coś sknociłam...
      A taki numer z rozmiarówką w Burdzie mnie tknął pierwszy raz, ze swoimi wykrojami nigdy nie miewałam problemów.

      Usuń
  3. Ale czad!!! :)) Zapowiada się rewelacyjnie, więc kończ szybko i pokazuj :))))
    Również parę razy miałam takie z Burdą przygody, ale widocznie pismo to troszczy się, żebyśmy przy szyciu się na śmierć nie zanudzili... ;))
    A tak na marginesie, to również utknęłam w szyciu, w spodniach, tyle że swoich, namiętnie skracając, co mi w ręce wpadnie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że robię co mogę, żeby skończyć szybko, tylko mi trochę praca zawodowa przeszkadza :)
      A Burda rzeczywiście mi zapewniła urozmaicenia, że hoho. I czekam na te poskracane spodnie... rybaczki będą???

      Usuń
    2. Nie, rybaczków nie przewiduję, choć skracanie na oko tak może się skończyć... ;)) Po prostu długo za długo nosiłam za długie spodnie i zmuszona byłam chodzić w baardzo wysokich butach (a potem musiałam nogi rehabilitować...). Aż w końcu powiedziałam DOŚĆ :))

      Usuń
    3. A to słuszna decyzja. Ja też się śmieję, że mam spodnie do butów na obcasie i spodnie odpowiednie do butów na kompletnie płaskiej i na dodatek cienkiej podeszwie :) Różnica w centymetrach długości nogawki ogromna :)

      Usuń
  4. Aleś Ty dzielna! Ja tu trwam w histerycznym nastroju z powodu jakiegoś kardigana, a Ty ogół zaskakujesz pracowitością jak mróweczka jakaś!
    A jak ten Twój gubi te 10 cm na tydzień?... Bo ja muszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to były moje spodnie i wykrój okazał się spartolony, to na pewno spodni by nie było, ale że to Ślubnego...
      A 10 cm w miesiąc, to nawet Ślubny nie da rady, przykro mi :)

      Usuń
    2. Tak myślałam... Ech, muszę skończyć z ciasteczkami. Wszystko co dobre, to albo drogie, albo tuczące, albo to, albo tamto :)

      Usuń
  5. Oj tam, oj tam. Coś sie chopokom w druku poprzestawiało, a Ty od razu takie żale. Ale uczuliłaś na mierzenie wykrojów. Szyję marnie, ale szablonów z Burdy to się w swoim życiu już trochę narobiłam i wiem jakie to bywa meczące.

    Spodnie zapowiadają się świetnie :) Tylko wiesz... ta nietypowa sesja, a tu same baby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem, że to nie specjalnie spartolili, tylko tak samo wyszło, przypadkiem. A o sesję, to się martwisz, że Ślubny w samych spodniach wyskoczy? Spokojnie! Żadne takie, jakieś wdzianko z golfem i kurtkę z kapturem mu dam do kompletu :)

      Usuń
    2. No wiesz? Tak ukrywać modela :P

      I mam chyba mocne postanowienie poważnej nauki szycia od nowego roku. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

      Usuń
    3. To ja zachęcam i trzymam kciuki, i służę pomocą :)

      Usuń
  6. Szyj, nie przestawaj... sesja na ludziu będzie na pewno cudna!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. 'By ich papier pokaleczył' - o, to straszliwa klątwa, w pełni zasłużona w tym przypadku! (i w kilku innych, Burda czasami strasznie idzie po łebkach z wykrojami...)
    Chciałabym zobaczyć klaskanie uszami, nakręcisz film?..... *^o^*~~~
    To jest bałagan na stole z szyciem? To jest idealny porządek!
    Muszę przypomnieć mężowi, że czekają na niego materiały na spodnie, i żeby się wziął za szycie - bo u nas on sam szyje swoje rzeczy, bo uważa, że wie lepiej, co chce mieć, i w sumie się cieszę, bo mam czas dla siebie. *^v^*
    Czekamy na sesję zdjęciową!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klątwą miotnęłam w pełni świadomie, jak boli rana po papierze.
      Fil z klaskania uszami to ja nie wiem, bo to jednak może zaszkodzić oglądającym, taki entuzjazm lejący się z monitora :)))
      I Ty to masz dobrze z mężem, co sam sobie porcięta szyje. A dzielicie się jedną maszyną???

      Usuń
    2. Dzielimy. I on nawet bardziej o nią dba, ja jej po prostu używam. ^^*~~

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Brzydala tak chwalisz? Mnie czy Ślubnego? Bo każdy z trójki wymienionych może zostać spokojnie nazwany "bestią" :)))

      Usuń
    2. ha,ha,ha.... powiedzmy, ze tym razem tyczylo sie... jak zwykle... Ciebie :))) a bestia to przez te czachy :PPP

      Usuń
  9. O żesz.... nie przyszłoby mi do głowy mierzyć wykroju:O - jak nic wpadłabym w pułapkę... nieśmiało planowane próby szycia z gotowego wykroju spadły mi właśnie w niebyt za horyzontem;) Może jeszcze kiedyś do nich dotrę. A może już nie...
    A spodnie zapowiadają się bardzo ciekawie, sama bym takie chętnie... i na dodatek z czachami! Bajer:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie oddala w niebyt! Raczej wiedząc, że sobie trzeba zmierzyć, unikniesz niemiłych niespodzianek po uszyciu. I wcale nie rezygnuj z szycia!
      I te spodnie to ja bym też chętnie... ale Ślubny raczej nie pożyczy. Ale za to, z tego, co zostanie mam zamiar uszyć sobie spódnicę :)

      Usuń
  10. mam podobne doświadczenia z burdowymi wykrojami dla chłopa. Zabrałam się w te wakacje do uszycia sportowej lnianej koszuli, ale nie wpadłam na to, żeby mierzyć wykrój. I oczywiście doopa blada, bo koszula okazała się półtora raza szersza niż chłop mój własny...
    A co do spodni dla twojego ślubnego, to wcale mu się nie dziwię że uszami z radości klaska, bo zapowiada się supermorowo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mnie pocieszasz, bo ja się zastanawiałam, że może mi inteligencji zabrakło przy wyborze rozmiaru i jakiś ważny czynnik wyboru pomijam.
      A spodnie mam nadzieję wyjdą morowe i godne odwłoka Ślubnego :)

      Usuń
  11. Fajne portki sie szykuja :) A slubny wie, co mowi, na pewno dasz rade uszyc wszystko, co sobie postanowisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślubny ma już nawet kolejne pomysły na spodnie... Więc to może nie być mój jedyny test umiejętności.

      Usuń
  12. Fajnego masz tego ślubnego chce byś dla niego szyła i interesuje się tym , a klaskaniu uszami nie wspomnę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja Ślubnego pochwalę nawet bardziej - on się również interesuje tym, co szyję dla siebie, dodatki pomoże wybrać, jakie zmiany wprowadzić. Fajny jest w tej kwestii.

      Usuń
  13. No no jestem bardzo ciekawa, trzymam kciuki :)) Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwila cierpliwości, a kciuki się przydadzą!

      Usuń
  14. A Ty pamiętasz, co tu się działo, jak pokazałaś Ślubnego tatuaż? To jak On będzie nam pozował w tych mocno-kieszeniastych portkach, to tu bedzie pisk i omdlewanie :D Na widok stębnówek to się posikałam, bo na moim monitorze, to one ślicznie róziowe są, a nie radzieckie :D I niech Ci Ślubny więcej nie mówi, że nie masz w sobie ducha przygody!! Ja właśnie kroje kieckę- zapomniałam o podszewce (bo niby po co komu podszewka do wełanianej spódnicy) i musiałam zaliczyć wypad na miasto. To szyjemy razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już pisałam wyżej, żadnych gołych klat nie będzie, golf i kurtka z kapturem, a jak na widok kieszeni ktoś sobie piśnie, to niech ma :)))
      Róziowe nie, krwisto czerwone są, na szczęście. Różową nitką w życiu bym się nie zgodziła szyć.
      A Ty się już wykurowałaś trochę??? I zgadzam się, szyjemy, ja z małymi przerwami na inne obowiązki :)

      Usuń
    2. Kuracja alkoholowo herbatkowa była lepsza od tej farmakologicznej i się tego będę trzymać. A nie tylko szyjemy razem, ale też razem się wkurzamy na wykroje z Burdy- kontrafałdę, tę co ją będę doczepiać, mi spartolili i musze jeszcze raz wykrój sobie zrobić sama, o! By ich ten papier pociął dwa razy, gamonie jedne !

      Usuń
    3. Może my tym z Burdy jakieś plasterki dostarczymy w ilościach hurtowych, bo coś mi się widzi, że krew się tam będzie lała litrami :)

      Usuń
    4. No dzisiaj to może tak, bo wczoraj to bym im te rany solą jeszcze podsypała- no taką wariatkę ze mnie robić, śmiałe bestie :D

      Usuń
  15. Yessss, bardzo ładnie się zapowiadają, urocze te czaszeczki, liczę na sesję zdjęciowa z udziałem modela, inaczej to nie będzie TO, wiadomo ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że czaszeczki Ciebie usatysfakcjonują. A ustalenia sesyjne są na razie takie, że Ślubny się odzieje w uszytek, więc jest nadzieja :)

      Usuń
  16. jak dotąd jedyna teściowa? czy jaj dotad jedyny morowy materiał? ;) Kochana spodnie zapowiadaja się superczaszkowo wiec czekam na seksi-męsko-mężowską sesję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dotąd jedyna teściowa, pierwsza i jedyna, ale jak Ślubny zażyczy sobie zmienić zonę to i na teściowa się pojawi :)
      I niech sobie Ślubny poczyta Twój komentarz i się nastawia psychicznie, że ma być seksi-męsko-mężowski :)

      Usuń
  17. podziwiam i czekam na sesje...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, fotki najpóźniej w przyszłym tygodniu.

      Usuń
  18. Powtórzę jeszcze raz: tak szyją mistrzynie! Spodnie będą rewelacyjne, super, super, podziwiam talent i pracowitość. Dlaczego ja mam tak mało czasu na szycie, dzierganie i tam takie:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! I uwierz, że ja wciskam szycie tych spodni między tysiąc innych obowiązków i jak mam pół godziny, to lecę do maszyny, żeby chociaż jedna stebnówka przybyła :)

      Usuń
    2. No to ja podobnie robiłam z drutami ale z szyciem tak nie potrafię bo to u mnie całe przygotowanie i wyprawa do maszyny:-)
      Tak chyba się ciągnie u tych niewprawionych;-)

      Usuń
    3. Niewprawienie to tu chyba nie ma znaczenia - jak sobie tak mogę lecieć na chwile, bo maszyna i szycie cały czas stoi rozgrzebane w Kąciku. Jakbym miała za każdym razem wyciągać i chować maszynę, to też bym tak nie mogła i nawet nie chciała.

      Usuń
    4. Ale moja maszyna też tak stoi bo mam swój taki szyjący kącik tylko zabieram się i zabieram bo ciągle coś, coś ......
      Ale jutro sobota:-))))))))
      A tak refleksyjnie......to chyba ja uprosiłam o to razem szycie.....i jestem z tego taka dumna i prze szczęśliwa:-)))))
      (jeśli dobrze pamiętam;-)

      Usuń
    5. Aaaa, to Ty też jesteś szczęściara z kącikiem :)
      I dla mnie sobota to jeszcze nie pełen raj (bo w soboty zawsze chociaż przez chwilę muszę popracować), ale za to za dwa dni niedziela :)))))))))))))
      I tak, Twoja potrzeba razem-szycia przeważyła, bo przyszło dwa lub trzy maile, na zasadzie, że fajnie by było, ale jak się pojawił Twój komentarz, to stwierdziłam, że chyba jednak czas pokombinować, czy to się da :))))

      Usuń
    6. Jesteś super babeczka i dzięki takim ludziom chce się żyć i ma się tak wiele radości z małych i zarazem z wielkich rzeczy:-)

      Usuń
  19. Też mi sie podoba pomimo, że jeszcze nie gotowe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że całość wyjdzie równie fajnie jak detale.

      Usuń
  20. No, no, nie podejrzewałabym Twego Ślubnego o takie ekstrawagancje jak czerwone nici na stebnówkę. Podejrzewam, że to dochodzi do głosu jego ukryta kobieca wrażliwość :)) Przystał na czachy dla zmylenia przeciwnika :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Propozycja czach chyba go na początku nie zachwyciła, ale jak zobaczył efekt, to się przekonał. A stebnówki to raczej wyraz jego awangardowego podejścia do swoich ciuchów. Żebyś Ty zobaczyła jego następne potrzeby spodniowe, czyli coś, co mam uszyć jako następne... czerwona stebnówka to przy tym pikuś.

      Usuń
    2. No, to zaczynam już sobie wyobrażać - dżinsowe rurki, super obcisłe.... Jezu, lecę się wyspowiadać! :))))

      Usuń
    3. Z tej całej szalonej wizji trafiłaś tylko w "dżinsowe" :)

      Usuń
  21. Sam fakt szycia dla faceta to już jest wyzwanie (chyba że tylko ja uważam że oni jakoś strasznie wymagający są). A jeszcze szycie czegoś z taką ilością bajerów to już CZAD !!! Wiara Twojego Ślubnego w to że potrafisz uszyć wszystko wydaje się uzasadniona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda! Sto razy mniej mnie stresuje szycie dla siebie niż te spodnie dla Ślubnego - mam wrażenie, że wyczucia mi brakuje. Może po pierwszej parze trochę mi poziom stresu spadnie (oby!). A ilość bajerów, jakie sobie zażyczył Ślubny jest nieziemska, ale co tam, przy okazji sprawdzam dalej, co może Brzydal :)

      Usuń
  22. ostatnio widzę walczysz z różnymi uprzyjemniaczami w szyciu. Spódnica rekina i te kieszenie wypas. Ja planowałam strzelic 4 pary Wojtkowi gaci do przedszkola takich mega prostych,ale teraz będzie mi wstyd. Muszę trochę bardziej się postarać. A czy ja Ci już dziękowałam?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo po pierwsze cały czas testuję Brzydala na wszelkie sposoby, a po drugie to ja uwielbiam takie "drobiazgi" i nic to, że pracochłonne. A potomka przyzwyczajaj do rzeczy prostych, bo jak go od małego rozpuścisz, to zobacz, co się później dzieje - taki wymagający fajerwerków krawieckich Ślubny wyrośnie :)))
      I owszem, dziękowałaś mi już co najmniej trzy razy :)

      Usuń
    2. z tym rozpuszczaniem to fakt!! będzie miał od razu dziurawe :) a jak zrobię w końcu mu porządne to będzie szczęśliwy. :)

      Usuń
  23. Jednym słowem: spodnie z RDS-em (czyt. z full wypasem). A te czaszunie, to mnie rozczuliły! Ja w ogóle nie wiem o czym tu się pisze i dyskutuje:( maszyny, stebnówki, wykroje, tabele, wymiary....eeeee. Ale na sesję będę czekać, jak reszta pań, z niecierpliwością:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre ! Spodnie z RDSem :)))))) Dobra wiadomość w sprawie sesji - Ślubny nie oponuje, ale trochę się peszy tym Waszym entuzjazmem :)

      Usuń
  24. No to czekam niecierpliwie na tę sesję:)))Widać ,że te spodnie to prawdziwe wyzwanie,znów mnóstwo ozdobników i bajerów:)))Ale tak całkiem prosto i zwyczajnie to chyba nie dla Ciebie,prawda? A czachy są super i czerwona stebnówka też:)).
    Ja jakoś nigdy nie natknęłam się na taki problem z burdą a narobiłam z niej wykrojów,że ho ho,może to tylko jednorazowy błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam Loli - jeszcze cały czas testuję maszynę, a po drugie - ja po prostu bardzo lubię takie drobiazgi i detale :)
      I do tej pory mogłam napisać dokładnie to samo - "nigdy nie natknęłam się na taki problem". Przy moich ciuchach Burda nigdy mi żadnego numeru z rozmiarem nie zrobiła. To jest pierwszy raz, kiedy czegoś takiego doświadczam i mam nadzieję, że ostatni :)

      Usuń
  25. no przecie to oczywiste, że jak coś jest biało-czarno-szare to brakuje tylko czerwieni, w stu procentach zgadzam się z A. i proszę mu to przekazać :)
    spodnie zapowiadają się bajerancko (bosz, jaki ja mam przestarzały słownik!). i trochę mnie przestraszyłaś, bo mam zamiar uszyć dla M. takie "domówki" z jakiegoś burdowego wykroju, ale teraz to aż strach się brać za krojenie!! :)
    i na koniec pytanie - czy Ty nie miewasz momentów zniechęcenia i nie-chce-mi-sienia? wiem, głupio pytam :D
    buziaki
    ps. ciekawam jak wygląda jesień z tarasu na rogu... ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sobie przeczyta to poparcie czerwieni :)
      Nie martw się, mój słownik jest dokładnie taki sam - to już chyba leksykalny oldschool :) I się nie strachaj szycia i krojenia, tylko dwa razy posprawdzaj, najlepiej mierząc jeszcze na arkuszu wykrojów.
      I owszem, miewam momenty zniechęcanie, wielkie, spektakularne ale krótkie wtedy mam potrzebę natychmiastowego zagrzebania się w pościeli i obudzenia następnego dnia.
      I PS. - Jeśli to była subtelna aluzja, że byś sobie obejrzała jesień z tarasu, to nie krępuj się, wpraszaj się :)))))

      Usuń
  26. Czekam z niecierpliwością na tę sesję. Dobrze Ci idzie:) Szyłam synowi z takiego samego materiału, morowe spodnie i jak to młodzi, mnóstwo kieszeni i kieszonek dookoła. Oprócz potrzebnych, całe mnóstwo dla bajeru:)
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta racja z tymi kieszeniami dla bajeru :))) Ale z drugiej strony, to niech coś facet ma z tego, że żona/mama szyje :)

      Usuń
  27. To czekam niecierpliwie na fotki. I Pozdrowienia dla teściowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty jedna :))) Teściową Ślubnego chętnie pozdrowię :)))) - Mamo, pozdrawiam!

      Usuń
  28. No, no w takich spodniach pewnie gdzieś przyczai się na Ciebie Jak prawdziwy myśliwy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się zbyt dobrze zaczai, to będzie problem, bo ja łatwo-straszalna jestem :)

      Usuń