Przenosiny

środa, 14 listopada 2012

PARA BUCH

Wioletta (ta Bezdomna z Szafy) przysłała mi dzisiaj maila z prośbą, czy nie napisałabym recenzji mojego Generatora Pary, takiej "od serca i bez ściemy" oraz bez "wpis sponsorowany przez producenta/dystrybutora", bo podobno szczera opinia jest intensywnie poszukiwana.
Ależ chętnie, czemu nie :)))

Generator mam w zasadzie dokładnie od roku (od listopada 2011). Jego przyjazd (tuż przed przeprowadzką na Róg Renifera) został nawet uwieczniony na blogu z powodu mojego nieumiarkowanego popiskiwania z radości. Oczywiście nie powinno mieć to wpływu na Wasze wybory, ale Mały od pierwszego wejrzenia pokochał nowy nabytek, a raczej jego opakowanie :))))

A teraz już poważnie. To jest Philips Perfect Care z serii GC9200 (po tym 200 jeszcze coś jest - oznaczenie modelu, ale nie ma mocnych - kartonika nie mam, faktury nie zamierzam szukać, a na samym żelazku informacji brak). 

Jak widać na zdjęciu wyrzut pary w tym modelu to 6 bar (plus dodatkowy przycisk na górze rączki, który łupie jeszcze mocniej, ale krótkotrwale). To dużo w porównaniu z innymi modelami i rzeczywiście prasuje się przy takiej ilości pary komfortowo.

Używam go od roku średnio intensywnie (nie przepadam za prasowaniem na co dzień, ale za to dużo prasuję przy szyciu), powiedzmy, że jest włączany na około dwie godziny tygodniowo. Nie działo się z nim nic złego, żadnych zastrzeżeń co do jego funkcjonowania nie mam, naprawy nie były konieczne.

Rzeczywiście jest to sprzęt, który prasuje wszystko!!! Nie ustawia się w nim temperatury, tylko prasuje parą. Czyli możemy bezpośrednio po sobie uprasować grube lniane zasłonki, koronkową koszulkę nocną i elastyczne gacie na wf dla dziecka. Nie czyni krzywdy niczemu. Na początku, po zwykłym żelazku podchodzi się do tego nieufnie (No jak to, ja mogę tak po prostu przejechać żelazkiem po aksamitce???!!!), ale po kilku razach człowiek się rozbestwia i prasuje jak leci, z uśmiechem i bez stresów. 
Brak zbrodniczych zapędów Philipsa wobec tkanin wszelakich testowała Marchewkowa i można to sobie pooglądać tutaj na własne oczy.

Jedna uwaga - trzeba odróżnić żelazka parowe (zwykłe żelazko tylko pary daje więcej :)) od Generatorów Pary, które mają stację parową i z niej para jest dostarczana do elementu prasującego :)).

To skoro już zaczęłam, to może wymienię pozostałe zalety, jakie Generator według mojej subiektywnej opinii posiada:
- prasuje na blachę, lekko i bez walki,
- przed rozpoczęciem prasowania musi się nagrzać (mruga wtedy wesolutko), ale wbrew moim obawom nie zajmuje to zbyt długo (maksymalnie 2 minuty, jeśli było używane wcześniej, to krócej),
- wody po nalaniu do pojemnika do maksymalnego poziomu też starcza na dość długo (i tu uwaga - w trosce o trwałość żelazka sugeruję omijanie szerokim łukiem wody z kranu, ja używałam mineralnej (niegazowanej :)))), a teraz wody filtrowanej filtrami firmy, co to wszyscy znają :))),
- odkamienianie żelazka to jest kaszka z mleczkiem i robota na dwie minuty, podstawia się pojemniczek jakikolwiek, odkręca filtr, brudy ściekają, zakręcamy i po bólu, umiejscowienie pokrętła/odkrętła pokazane poniżej, to białe na dole:

- przez to, że żelazko nie ma prawa "przypalić" tkaniny stopa żelazka nie brudzi się w zasadzie wcale; moja w ciągu roku użytkowania była tknięta szmatką raz, bo doszłam do wniosku, że dla zasady powinnam :))) i wygląda dzisiaj tak:

- można Generatorem prasować w pionie ciuszki na wieszakach, co jest genialne, bo odprasowanie zagniecionej na rękawie męskiej marynarki nagle przestało być jakimkolwiek wyzwaniem; w ogóle prasowanie marynarek, kurtek i żakietów przestało być problemem,
- Generator nie jest taki głośny, jak się spodziewałam, chociaż wydaje dźwięki przedziwne (w czasie zasysania pary), ale szybko się człowiek przyzwyczaja do tych  potępieńczych dźwięków, natomiast przy samym prasowaniu syczy sobie, owszem, ale nie przesadnie głośno, przekrzykiwać go nie trzeba :))). Samo żelazko było intensywnie użytkowane i filmowane w czasie szycia Spódnicy Razem Szytej i tam słychać, na ile toto hałasuje
- jako narzędzie krawieckie jest genialne, rewelacyjne i bez zarzutu, rozprasuje każdy szew, z dowolnego materiału.

To teraz minusy, jakie w Generatorze znalazłam przez ten rok wspólnego prasowania:
- Duży jest; to znaczy samo żelazko w porównaniu do innych wielkością się nie różni (z przodu, to niebieskie to moje poprzednie żelazko, a z tyłu, to fioletowe, to właśnie Philips):
Przycisk "parę dający" jest pod palcami na rączce (widać na zdjęciu to ciemno fioletowe), a przycisk dodatkowego wyrzutu pary na wierzchu raczki (pod kciukiem).
 Ale jak się samo żelazko wmontuje w stację parową...
Na pewno nie jest to drobiażdżek łatwy do upchnięcia w rogu półki; u mnie stoi na podłodze w Kąciku Robótkowym i nikomu nie wadzi, ale znalezienie dla niego miejsca w małym mieszkaniu będzie wymagać trochę inwencji.
- Ciężkie jest, szczególnie z pojemnikiem pełnym wody. Producent twierdzi, że całość waży 5kg, ale chyba właśnie bez wody. W każdym razie noszenie go to niezłe wyzwanie. I znowu, ja go nie noszę, ale gdybym musiała, to bym nieźle przeklinała ten ciężar.
- Trzeba się przyzwyczaić do umiejscowienia przycisku "wydalającego" parę, jest pod rączką, pod palcami, bardzo wygodnie, ale na początku, każde złapanie za żelazko powoduje "parownięcie maksymalne", z efektami dźwiękowymi gratis oczywiście :))))) Ale jak się już przyzwyczai, żeby nie łapać za sam przycisk, to jest ok.
- Prasowanie parą na pewno na dłuższą metę nie robi dobrze desce do prasowania. Bo traktujemy ją wilgocią, wprawdzie szybko wyparowującą, ale jednak. Ja swojej deski przez rok nie zmieniałam, nie było potrzeby, ale mam wrażenie, że w którymś momencie mi się ta sklejka deskowa rozwarstwi (żeby nie było, prasuję na jednej z najtańszych desek supermarketowych, bo tylko taka była lekka, a ja ciężkich desek nie lubię :))).
- Jak na moje potrzeby to kabel doprowadzający parę ze stacji do żelazka mógłby mieć ze 20cm więcej. Stacja spokojnie może sobie stać na podłodze i tej "smyczy" starcza na swobodne prasowanie, ale gdyby była ciut dłuższa, to by było idealnie.
- I niewątpliwy negatyw dla osób szyjących - Generator Pary jakoś się nie dogaduje z fizeliną, nie chce jej porządnie przykleić. Dla mnie to nie jest wielka wada, bo ja fizeliny unikam, kiedy tylko mogę, ale jak już mam ja kleić, to wyciągam tradycyjne żelazko. 
- No i cena, znacznie wyższa niż tradycyjnych żelazek. Obecne ceny Generatorów z tej serii można sobie pooglądać tutaj, ale jak widać jest to około 1000 złotych. Dużo, ale jak dla mnie, to cudo jest warte każdej wydanej złotówki.

PODSUMOWUJĄC - Ja jestem Generatorem zachwycona po roku używania. Nie wróciłabym do tradycyjnego żelazka za żadne skarby. I na 100%, kolejne narzędzie prasujące będzie też Generatorem Pary. Na pewno z czystym sumieniem polecam go tym, którzy dużo szyją i wyznają filozofię "szyję, czyli prasuję namiętnie". Dla osób potrzebujących żelazka jako żelazka (czyli do prasowania upranych rzeczy), to już jest pewne "ale". Na pewno komfort prasowania jest większy niż przy tradycyjnym żelazku, ale pojawia się kwestia miejsca na przechowywanie tego "drobiażdżku" i ewentualna potrzeba jego noszenia, bo ciężkie to i niezbyt poręczne.

To mam nadzieję, że dostarczyłam Wam podobno tak intensywnie poszukiwanych informacji. Kocia macie na deser :)))
To jeszcze raz, zdjęcie archiwalne :))) Generator Pary w parze z Generatorem Chaosu (listopad 2011).


64 komentarze:

  1. jesteście bezbłędne... muszę sobie gdzies link do tego posta zapisać - no po prostu BEZBŁEDNE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a, nie podziękowałam... :D
      kłaniam się w PAS

      Usuń
    2. Proszę bardzo!!! I owszem razem z Wiolettą jesteśmy... cudne :))))

      Usuń
    3. hahaha i skromne - to wiem :D :D :D

      Usuń
    4. no niech mnie ktoś przytuli...tak mi smutno że nie mam gdzie takiego cuda póki co postawić. :(

      Usuń
    5. Leć do Wioli, to przez nią ten cały recenzencki wpis, niech teraz przytula :)))) Bo ja to mogę tylko wirtualnie, ona ma bliżej do Ciebie :)))

      Usuń
  2. Jesteś przewielka! :D
    Dziękuję bardzo za tę opinię. Oglądałam, dotykałam w RTV Euro AGD, ale nie podnosiłam i opisany ciężar mnie przytłoczył :))
    Próbowałam prasować koszulę w pionie i tkanina faktycznie prostowała się pod wpływem pary, co dla mnie jest nowinką... wiedziałam, że w zakładach krawieckich takie mają i to nie nowinka, ale żeby tak w domu... sama wiesz :))

    Kwota faktycznie spora, ale jak czytam co piszesz, to wiem, że po przeprowadzce nie będę się nawet sekundy zastanawiać, bo i kąt się znajdzie dla drobiażdżku.

    Nie byłam też optymistycznie nastawiona do stopy żelazka... to była moja największa wątpliwość.
    Wcześniej przez kilkanaście lat używałam żelazka Braun z serii Shaphir Jet i do dziś dnia nie ma na nim rysy nawet, ale obudowa się rozszczelniła i nie wiem jakie licho mnie podkusiło, żeby kupić żelazko tefala (dobra gadka pani sprzedającej chyba), bo po tygodniu używania... szkoda gadać, ale powłoka się "zjada" jakimś cudem, klei się łatwo, a wyczyścić trudno i myślałam nad powrotem do Brauna... teraz wiem, że się przemęczę na czas budowy z tym tefalem, a później generator koniecznie! :)))

    Generator chaosu minę ma bezbłędną :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo! Cieszę się, że się przydam razem z Generatorem :)

      Jak będziesz kupować to rozważ tylko, jaki dokładnie model, bo ja nie mam pojęcia, jakie są teraz na rynku, a pojawiło się tego trochę więcej niż rok temu, nawet w samej ofercie Philipsa. Może nawet coś jest lżejsze :))))

      A Generator Chaosu minę rzeczywiście miał obłędną :)

      Usuń
    2. Już pytałam w sklepie i podobno tylko ten model ma 6 barów... więc nie wydaje mi się, żebym się skusiła na mniej, zresztą małżonek by mój na to nie przystał, bo by nie przeżył, że lepsze stoi w sklepie :))))))

      Na razie jest czas.. będziem widzieć za rok dwa... czy coś się pozmienia w tym temacie. Póki co, miłością pałam do konkretnie tego modelu :)

      Usuń
    3. Też mi się wydawało, że to jest "najmocniejszy model" i nie ma konkurencji na rynku, ale nie byłam pewna, jak to wygląda po roku.

      Usuń
  3. No i wreszcie ktoś mi to wszystko wytłumaczył :))) Do tej pory nie bardzo miałam pojęcie cóż to za cudo ten generator pary. Teraz będę intensywnie myśleć nad inwestycją... Szczególnie wizja łatwo prasowalnych rękawów marynarek i żakietów do mnie przemówiła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę, że coś rozjaśniłam. Prasowanie męskich marynarek oraz kurtek do tego stopnia nie jest problemem, że przestałam je oddawać do pralni - wcześniej robiłam to głownie po to, żeby mi porządnie odprasowali po praniu, teraz mogę sama :)

      Usuń
  4. O rany, to sa dopiero maszyny! Ja zupelnie sie na tym nie znam, teraz dzieki Tobie wiem juz wiecej :-)))

    (Maly wygladajacy przez karton bardzo mnie zaskoczyl - dopiero pi chwili moj mozg zrozumial, ze na zdjeciu jest kot :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się rok temu też nie znałam :))
      Mały w kartonie to było chyba pierwsze zdjęcie w moim wykonaniu, które według mnie miało cokolwiek w sobie :)

      Usuń
  5. mogę się podpisać pod tymi spostrzeżeniami obiema moimi ręcami!! również zmieniłam żelazko tradycyjne na takie ze stacja parową, co prawda innej marki, niż philips, ale też powiedziałam sobie że do zwykłego za chiny ludowe nie wrócę! rozprasowuje się każdy szew, każdy lniany obrus, wszystko po prostu.. na początku nie szło mi , ale teraz jak się już przyzwyczaiłam to prasowanie to kaszka z mleczkiem a nie godzinna harówa na stojąco :-) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  6. a, no i odświeżanie sztruksów i welurów też żaden problem, oczywiście.....;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się nad odmianę podpiszę pod odświeżaniem tkanin, sztruks czy wełny lub mohery doskonale się pod parą regenerują.
      I jeszcze coś dla mam - para pod takim ciśnieniem i w takiej temperaturze działa bakteriobójczo.

      Usuń
  7. Świetna recenzja! Uwielbiam czytać takie napisane przez kogoś, kto ma z czymś większe doświadczenie niż ja! Dziewczyny (Wioletta i IK) - dziękuję Wam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosimy bardzo :) Ja rzadko piszę recenzje, ale jak mam Generator od roku, to się czuję rzeczywiście upoważniona do wyrażania opinii :)

      Usuń
  8. Ja za to ma żelazko fiemy Philipsa co prawda bez stacji parowej ale nie narzekam na ta marke. Odpukać w niemalowane jak narazie nie maiłam awarii,a przyznam się bez bicia,że trzy razy spadło z hukiem na podłogę. Może kiedyś pozwole sobie na luksus jaki ty posiadasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się okazuje, że Philips jest całkiem wytrzymały :))

      Usuń
  9. Ehh taki generator pary to moje marzenie. Własnie dziś rozmawiałyśmy o tym cudzie z Wiolką i stąd to zapytanie do Ciebie :) Dzięki za wyjaśnienie wszelkich problemów, za plusy i minusy. Ja prasowałam na generatorze pary w Strimie, matka TEXI i ono ma 3.5 barów i nawet dawało radę. Z tym że jest o blisko połowę tańsze od Philipsa :) Do takiego cuda to przydałaby się deska z odsysaczem pary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj racja, tylko ja nie mam porównania po tym ze Strimy bo jak tamto ma 3,5 to jak pracuje 6 barów? wow. Największym minusem jednak jest to że to duży przedmiot i nie schowa się go pomiędzy, gdzies tam a i deska szeroka musi być.

      Usuń
    2. @ Susanna - spokojnie, Wiola podała w mailu Twoją osobę, jako jedno ze źródeł prośby o recenzję.
      Te 6 barów czyni cuda i to co ciekawe nie przyprasowaniu lnu na przykład, bo podejrzewam, że tutaj i 3,5 by dało radę, ale przy tkaninach nie wchłaniających wilgoci, jak najbardziej sztuczne poliestry - rozprasowuje wszystko i za pierwszym razem.
      Deska z odsysaczem pary to na pewno dobre uzupełnienie, ale zwykła też daje radę :)
      @ Monika Magdalena - ja prasuję na dość wąskiej i krótkiej desce i jest ok. Wielkość deski do prasowania to już raczej indywidualny wybór.

      Usuń
  10. to może masz w domu parowar? albo expres do kawy z Tchibo? chetnie poczytam recenzji jednego i drugiego ;) bo wlasnie zastanawiam sie nad zakupem jakiegos parowaru (od dwoch tygodni nie moge podjac decyzji) i ekspresu, co to wlasnie w promocji jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))) No popatrz ani parowara, ani ekspresu z Tchibo nie posiadamy. Z innej firmy też nie :)

      Usuń
    2. qrcze, to gdzie ja znajdę drugą taką recenzentkę? ;-)))

      Usuń
  11. Ciekawe rzeczy piszesz!!! A generator chaosu super! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generator Chaosu jak widać niezależnie od daty potrafi się pokazać :)))

      Usuń
  12. O, tak - żelazko z generatorem pary to jest to! Przez kilka miesięcy pracowałam w zakładzie krawieckim i tak polubiłam prasowanie takim cudem (dodatkowym plusem był stół z odsysaniem pary - miodzio), że za zgodą właścicielki przynosiłam do pracy własne prasowanie (oczywiście te cięższe do uprasowania domowym sposobem rzeczy) :))))). No rewelacja!
    A w sprawie martwienia się o deskę do prasowania to polecam takie, w których blat wykonany jest z takiej kratki metalowej przez którą para sobie przelatuje na wylot i nie czyni krzywdy (a pokrowiec raz na jakis czas wrzuca się do pralki i po sprawie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój plan deskowy jest taki - doprowadzić obecną deskę do ostateczności i pomyśleć o wymianie właśnie na taka "oddychającą" :)

      Usuń
    2. No to ja taką deskę już mam :)))) czyli jestem w pół drogi do sukcesu! od razu mi się nastrój poprawił (zepsuty wcześniej świadomością nieposiadania generatora pary) :)))

      Usuń
  13. Zdjęcie z kotem jest genialne! A generator, no cóż ... może kiedyś ... może w przyszłym życiu wygeneruję tego tysiaka na taki fajowy sprzęt :-) Tymczasem ... nie będę prasować i już :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu kota dziękuję :))) A bez n=generatora też się da.

      Usuń
  14. Przeczytałam z ciekawością no jestem pod wrażeniem co on potrafi, no właśnie tylko gdzie to cudo wstawić, żeby nie przeszkadzało :/
    Wysoko nie bardzo, bo trzeba ściągnąć te 5kg. Najlepiej to mieć swoją pracownię szycia i prasowania. Oj ja czekam, aż się przeprowadzimy do nowego domku tam sobie zajmę jeden pokoik do takich celów. I taki generator koniecznie muszę mieć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też swój dostałam, jak było wiadomo, że się przeprowadzamy i będzie gdzie toto wstawić.

      Usuń
  15. Ufff, dobrze że taka pozytywna opinia;) Bo tuż przed Twoim wpisem zakupiłam stację parową;) Ma mniej bar (4,5), ale też jest Phillipsa.
    Intensywne dzięki za ten post:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intensywnie proszę bardzo. A 4,5 bara to też sporo, więc podejrzewam, że będzie się sprawował bez zarzutu.

      Usuń
  16. A ja widziałam kiedyś, na filmiku w internecie, takie coś, co wyglądało jak rura od odkurzacza z podłużną nakładką, z której właśnie buchała para. Pani używała tego ustrojstwa do blokowania swetra. Strasznie mi się rzecz spodobała, nawet pomyślałam przez chwilę, by sobie coś podobnego sprawić. Nie miałam jednak pojęcia, w jaki sposób można urządzenia wyszukać w sieci... A to pewnie również był jakiegoś rodzaju generator pary:) Fajna i praktyczna rzecz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tym swoim też blokuję sweterki, szczególnie dobrze się tym akryl mizia, robi się miękki i poukładany. Ale co ważne, nie robi krzywdy nawet najbardziej delikatnym lub najbardziej sztucznym nitkom.

      Usuń
  17. Tyle wpisów po tygodniu mojej nieobecności, że głowa boli. Najbardziej zazdroszczę tych amerczykańskich prezentów. Hoho, normalnie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakoś tak się porobiło, że się dużo pojawiło :)

      Usuń
  18. eh, wzdycham do takiego cuda... recenzja narobiła wiele smaczków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez takiego cuda tez się da, chociaż może frajdy nieco mniej :)

      Usuń
  19. Ja jestem kobieta nieprasująca (no, czasem w ostateczności), to mnie chyba generator niepotrzebny, aczkolwiek zalet, jak widzę, posiada wiele. Ostatnio miałam epizod z uprasowaniem obrusa, który od nowości był wygnieciony. Och, ile słów poleciało w powietrze, a obrus nadal nie wygląda przyzwoicie. Ale staram się nie prasować ;-)

    Podoba mi się za to Generator Chaosu. U mnie chaos generowany nieustannie i bez przerwy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generator Chaosu robi, co może :)
      A dla kogoś, kto nie szyje lub dużo nie prasuje, to wydaje mi się wydatek na "parowar" zbędny :)

      Usuń
  20. ja jako kobieta, która należy do mniejszości i lubi prasować, mam dwa żelazka w domu. Jednego nie używam bo doprowadza mnie do niewyobrażalnego stanu. Z wielką chęcią bym zamieniła moje dwa na twój generator. W sumie przy głębszym zastanowieniu wole generator chaosu. Jakby dobrał się razem z moją kotką to bym miała dom do góry nogami.. przeżycie bezcenne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię mniejszości! I nie wiem, czy zamiana Generatora Pary na Generator Chaosu jest wskazana - ten pierwszy jeść nie woła, czesać go nie trzeba i nie pcha Ci się do łóżka w nocy :)))

      Usuń
    2. do tych wszystkich rzeczy jestem przyzwyczajona :D a łóżko mam spore więc twój i mój generator chaosu się zmieści, najwyżej pójdę na podłogę :D

      Usuń
  21. "Prasowanie parą na pewno na dłuższą metę nie robi dobrze desce do prasowania." Brawo! Bardzo trafna uwaga. Mam żelazko Philipsa, co prawda nie z generatorem, ale jest to jedno z lepszych normalnych i ma wyrzut pary konkretny. Niestety tego wyrzutu pary nie wytrzymały deski metalowe, te takie typu IKEA. Już dwie się "rozkraczyły"(jakkolwiek to brzmi :) ), A dokładniej: pod wpływem wilgoci gdzieś zadziałała rdza i puściły łączenia nóżek z płaszczyzną deski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i w związku z tym rodzi się pytanie: jakie deski są w stanie wytrzymać żelazka z generatorem pary.

      Usuń
    2. Po krótkim namyśle wydaje mi się, że ja zapewne zostanę przy moich ulubionych deskach z supermarketów, tych lekkich. Ich koszt jest tak niewielki, że nawet jeśli raz na dwa lata będą je musiała wymieniać, to bankructwa nie przewiduję :))) A inwestycja w specjalistyczną deskę do prasowania raczej to chyba przesada.

      Usuń
  22. Fajne urządzonko. Dzięki za recenzję!
    Mały przy generatorze ma minę jak kot obronny ;)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo. A Mały to mistrz min i pozycji śpiących.

      Usuń
  23. Mam podobne :-) http://www.philips.pl/c/zelazka-systemowe/8400-series-1.6-l-gc8420_02/prd/ i jest genialne nic mi więcej do szczęścia w kwestii prasowanie nie jest potrzebne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście niewiele się różnią. Czyli jednak Philips jakoś sobie daje radę z generatorami pary i żelazkami.

      Usuń
  24. A tak mi się nasuwa pytanie ... po co je nosić? Chyba nie przestawiasz go codziennie?

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam,
    Myślę o takim żelazku, a to z powodu takiego, że ni jak nie mogę doprasować wielu rzeczy bawłnianych, obrusów itp. (korzystam z jakiegoś wypasionego, choć już leciwego Philipsa - zwykłego żelazka z buchaniem pary).
    Czy dobrze zakładam, że korzystając z takiego generatora pary wszelkie problemy z prasowaniem znikną jak po dotknięciu czarodziejską różczką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się tylko odnieść do własnych doświadczeń i obrusów nie prasuję, ale trudny do "wygładzenia" len męskich spodni to i owszem oraz własną bluzkę z materiału, który wcześniej musiałam prasować totalnie na mokro (po wyjęciu z pralki), bo jeśli wyschła, to była nie do uprasowania zwykłym żelazkiem. Teraz nie ma problemu z niczym. Na pewno ten konkretny model generatora prasuje lepiej, szybciej i ja się po ponad roku nie natknęłam na coś, czego by się uprasować nie dało :)))

      Usuń
  26. No to chyba sie na ten zdecyduje... Wielkie dzieki za ten post. Bardzo uzyteczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po półtora roku użytkowania nadal polecam gorąco :)))

      Usuń
  27. Posiadam inny model, ale jego ciężar to pikuś przy możliwościach. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak z ciekawości, dalej Twoje działa? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, nadal mam i nadal działa cez zarzutu.

      Usuń