Przenosiny

czwartek, 3 stycznia 2013

ZACZĘŁAM... BARDZO W MOIM STYLU

Nowy rok, nowe pomysły, nowe szaleństwa, ale podejście do procesu twórczego przeszło mi jednym sprawnym skokiem z roku poprzedniego na obecny. Jaskrawa ilustracja poniżej :)))

Okres noworoczny upłynął mi na walce "z mym ciałem omdlałem", które nagle postanowiło odmówić posłuszeństwa i powiadomiło mnie z fajerwerkami i wodotryskami, że ono dziękuje, wysiada i mam z tym coś zrobić "na wczoraj". Proszę się nie zamartwiać, oczywiście zrobiłam ekspresowo, złapałam pion w dwa dni i poinformowałam "mdłe ciało", że ma sobie żartów nie robić, bo ja na to nie mam czasu. 
W trakcie stawiania się do pionu wykonałam potężną pracę myślową i "popełniłam" postanowienia noworoczne. Bo ja jestem stworzenie wprost stworzone do popełniania i posiadania takowych. W ich ramach obiecałam sobie między innymi, że rok 2013 będzie RRTzR - Rokiem Rzeczy Tworzonych z Rozmachem i w ramach RRTzR będę też popełniała PDU - Piękne Drobiazgi Użytkowe, bo szycie kraciastych notesów mnie uszczęśliwiło jak dżdżownicę w ciepły, dżdżysty dzień. Dziś już trzeci dzień roku, nie ma co tracić czasu, postanowienia trzeba realizować!

I tu przechodzimy do opisu procesu twórczego w wykonaniu mym, osobistym, niepowtarzalnym.

Leży sobie w domu od jakiegoś czasu notes w ładnej białej skórze, z przeszyciami w płaszczyznach poziomych. Estetycznie poprawny, acz mdły nieco w wyrazie. I od kilku miesięcy chodziło mi po głowie, że ten notes aż się prosi o jakieś dodatki wyhaftowane czy wyaplikowane. Przeryłam radośnie kącik i na światło dzienne wyjęłam czarne płótno oraz srebrne nici i koraliki. Rozrysowałam nawet projekt. Postanowiłam uwiecznić fotograficznie zestaw startowy. 

I tu ważna uwaga "lokalizacyjna" - z powodu marności oświetlenia naturalnego zdjęcia robiłam w łazience i później z tym całym bałaganikiem wracałam na antresolę. I gdzieś na trzecim stopniu schodów dopadł mnie Dobrze Znany Proces Twórczy. Koncepcja srebrnych koralików i nitek nagle wydała się bez sensu kompletnie. Jakie srebrne?! Na piątym stopniu już wiedziałam, że ponowne przekopywanie się przez szuflady z dobrem wszelakim mnie nie minie. Dobrze Znany Proces Twórczy kwiczał z radości, że zaczynamy od zera i chyba miał nawet nadzieję na wywrócenie koncepcji do góry nogami jeszcze z raz.

Tym sposobem, dzięki jedynemu w swoim rodzaju Procesowi Twórczemu, dzisiejszy dzień kończymy Notesem Kompletnie Nie Srebrnym. Złotym!!! I mocno w klimatach karnawałowych.
Informacja dla Mamy Mojej Rodzonej Jedynej - Tak, to jest wstążka z Twoich prezentów :)))


Gdyby się ktoś pytał, to oczywiście dopracowywanie ostatecznej koncepcji porzuciłam, bo przecież i tak w trakcie wszystko stanie na głowie :))) Szyję "na żywioł", sprawdzając po drodze, co mi pasuje, a co nie. Mam zamiar skończyć w czasie weekendu.

Aaaa, jeszcze jedna rzecz mi nie przeszła od zeszłego roku - nadzwyczajna wprost umiejętność dodawania sobie roboty... wszystko w tym notesie przyszywane jest ręcznie. Ale co ja poradzę, że uwielbiam taką dłubaninę i co ścieg, to mam szerszy uśmiech.


Jeszcze informacja dla Razem-Chustujących: kolejny odcinek będzie najpóźniej w niedzielę. Kolejny i w zasadzie ostatni, bo skończymy border (będzie jeszcze Epilog - o praniu i blokowaniu).

56 komentarzy:

  1. Notes stal sie bardziej 'charakterny'.Rzym czeka na kolejny odcinek Razem Chusty!godlesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzymska chusta, mniam :))))
      Odcinek na bank w weekend.

      Usuń
  2. u Was praca i twórczość wre a u mnie marazm noworoczny i jakieś takie niechciejstwo zapędzające przed ekran z chusta w rękach ;) dobrze, że chociaż tyle i docieram powolutku do końca głównej części, wkrótce będzie musiała zapaść decyzja - koraliki czy nupki ;)

    PS: ręcznym ściegiem - uffffff, podziwiam, zwłaszcza efekty :) ja powinnam zrobić coś ze swoim prze-mdłym czerwonym kalendarzem :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może podejmowanie decyzji Cię ożywi i "odmarazmi" :))
      A świąteczno-noworoczny spadek formy kreatywnej to chyba nie tylko u Ciebie, to taki okres, że człowiek bezwiednie spowalnia tempo i odpoczywa.

      Usuń
  3. Podziwiam bardzo Twój styl i nadziwić się nie mogę, jak Ty to wszystko robisz. I tak mi przyszło do głowy, że to młodość :-) Też tak kiedyś miałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, dziękuję, ale u mnie to co najwyżej druga młodość :))) Ja tylko tak wyglądam, ale powinnam się powoli zacząć zastanawiać, jak odświętować "4" z przodu, bo to już bliżej do tej czwórki niż do trójki :)))

      Usuń
  4. Łomatko, jak pędzicie z tą chustą ! Ja wlokę się w ogonie, dopiero dziesiąty raz powtarzam motyw kwiatowy i mam coraz więcej wątpliwości- napierw (po 8) była stanowczo za mała, teraz obawiam się, że po blokowaniu będzie się ciągnąć po ziemi. O ile w ogóle uda się zblokować, bo chyba za bardzo ściągam oczka, buuuu :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też nie wiem, co tu się dzieje :))))
      Na wielkość chusty w trakcie blokowania masz trochę wpływu, bo nie musisz jej naciągać maksymalnie. A z ocenianiem, czy oczka z ścisłe, poczekaj jednak na efekty po praniu i suszeniu, może wcale nie jest źle! Chusta w trakcie roboty to naprawdę "marny" widok, nieciekawy i nieatrakcyjny, a co z niej pięknego wychodzi, to się okazuje jak wyschnie.

      Usuń
  5. Będą idealnie pasowały:] Wpadanie pomysłów, kolejnych podczas tworzenia prawie poprzedniego...coś o tym wiem, no ale trzeba się cieszyć...Vena dopisuje w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby to chodziło o nowe koncepcje w trakcie produkcji poprzedniej rzeczy ;)))) Gorzej jak się koncepcja zmienia gwałtownie i bez ostrzeżeń.

      Usuń
  6. Nie, no oczywiście, szycie ręczne, a dlaczego nie, przecież wszyscy tak robią, to co se będę żałować, a w ogóle to mi się nudziło, to sobie uszyłam... No z Tobą nie sposób się nudzić! Aaa i jeszcze chusta Razem-robiona....:))
    pozdrowienia dla Szanownego ŚŁubnego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że wszyscy tak robią :)))) Wszyscy szaleńcy!
      I żebyś wiedziała, że mi się dzisiaj nudziło, bo ilość zajęć zawodowych poniżej średniej, Ślubny w firmie, kot spał, to co mnie zostało?

      Usuń
  7. I od razu się wyjaśniło dlaczego antresola i dlaczego schody :)
    Chyba muszę sobie dobudować, bo zmiana koncepcji wydaje się bardzo korzystna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Schody dobra rzecz. Ale u mnie to i na przestrzeni łazienka - przedpokój (odległość progu :))) mogło się zmienić.

      Usuń
  8. Notes super!
    A ja właśnie moją chustę sprułam... a byłam w połowie 2 części :/ Wyszło na to, że jedno potrójne oczko tylko udawało, że się złapało i się posypało a ja oczek za dobrze łapać nie umiem. Dziś oddech i jutro zaczynamy od początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj!!! Ale to się zdarza. Na pocieszenie napiszę tyle, że ten drugi raz będzie się robiło znacznie szybciej!

      Usuń
  9. O widzisz, a ja zawsze bardziej srebrna byłam niż złota, ale to połączenie bardzomisię. Dzisiaj i ja nie przeszłam obojętnie obok kalendarza, bo znalazłam ładny w maki, że aż szkoda mi go obszywać, a taki miałam plan. Tylko czerwone etui na telefon sobie zrobię, jak już skończę mamusiną Echo. Zatem kończę rozprawę i udaję się na fotel dziergać i bacznie obserwować 450 gram Puchu, czy mi sypialni nie demoluje, chuliganka jedna.
    Pees. Chciałabym mieć tyle samozaparcia, żeby realizować postanowienia noworoczne, oj chciałabym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że kalendarz jest! Pisałaś, że nic Ci się nie rzuca i że wszystko beeeee. A etui to przecież sama przyjemność.
      A z Klusełki to się się taki "demoliszyn animal" zrobił?

      Usuń
    2. Żebyś wiedziała, że karate chuliganka z niej, ząbki ją swędzą, a psoci i paczy się prosto w oczy, bo przecież ona taka słodka i puchata. Zdążyła się już dobrać do mojego nowego kalendarza :)))

      Usuń
  10. PDU świetny, pomysłowy skrót. A i drobiazg piękny i użytkowy poczyniłaś;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, właśnie "dziubię" dalej :)))

      Usuń
  11. ręcznie nie ręcznie ale jak zawsze kreatywnie.
    A propos w podsumowaniu 2012 napisałaś o 1000 książek, które należy w życiu przeczytać to ja poproszę w każdym poście na końcu po 10 tytułów i autorów też bym chciała je przeczytać albo przynajmniej poznać tytuły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj do komentarzy pod wpisem podsumowującym, tam jest link bezpośrednio do listy (chyba nawet wrzucony ze dwa razy :))) Tak będzie szybciej niż wrzucanie ich po 10 :)))

      Usuń
  12. Piękna notesowa metamorfoza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jeszcze trwa, ale zbliżamy się do pomyślnego końca.

      Usuń
  13. Eh jak ja zazdroszczę siły perswazji... ja z mym ciałem prowadzę dialog od 5 dni, co by takich numerów nie odstawiało, i nic!!! A tu u Ciebie tak z kopyta na początku roku, ręczne szycie i inne fikołki... eh no zazdrość z każdej strony;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciało zostało poinformowane, że od 3 stycznia nawał roboty znowu zapuka do drzwi i żadne tam niedyspozycje mnie od roboty nie zwolnią, więc musiało się galopem zbierać.

      Usuń
  14. Ach, jak ja lubię poddawać się Procesom Twórczym! Niektórzy mówią, że w stanie zakochania mają motyle w brzuchu... Ja je mam, gdy w głowie rodzi się Pomysł:D
    Notes Kompletnie Nie Srebrny zapowiada się wystrzałowo i karnawałowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proces Twórczy to jest cudna rzecz! Może trochę wytrąca z równowagi, gdy zmienia się co trzy minuty, ale trzeba da się ponieść :)))

      Usuń
  15. Teraz to będą wszyscy szyć w mocno karnawałowych klimatach ja myslę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, bo ten karnawał sam się rzuca na człowieka i jakoś tak inspiruje.

      Usuń
  16. Powiem Ci, że tych ściegów ręcznych to Twoja maszyna powinna się od Ciebie uczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo pomysłowe. Musze poczekać na efekt końcowy, bo ze swoim kalendarzykiem też bym chętnie coś zrobiła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zmiana koncepcji wyszła jak najbardziej na plus, wstążka wygląda super! No a że szyjesz ręcznie - to cała Ty :) A jak tam Ślubny i jego cudowna bluza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślubny w czasie świąt najpierw namiętnie grał, a później (jak już zapewne miał szczery zamiar wziąć się za szycie), to nagle musiał się wcielić w pielęgniarza swojej chorej zony na 24 godzinnym etacie i nie w głowie mu było. Ale zapewne zaraz zacznie nadrabiać zaległości :)

      Usuń
  19. Kochana, maszyna to Ci jest zbędna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnych sytuacjach zupełnie zbędna :))) Ale czasem się jednak przydaje.

      Usuń
  20. Popieram przedpiszczących, wyrzuć maszynę ale kontroluj szerokość uśmiechu żeby nie przesadzić, śmianie się dookoła głowy z pewnością wywołałoby komentarze ;-)
    Wolę srebro ale przyznam, że złoto bardzo tu pasuje.
    :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szerokość uśmiechu kontroluję, a przynajmniej się staram :) A maszynę jednak zatrzymam, przydaje się jednak.

      Usuń
  21. Za szyciem nie przepadam, a już za ręcznym szczególnie. U mnie zamiast szerokiego uśmiechu podczas szycia pojawiają się zęby jadowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam się intensywnie zastanawiać, kiedy u mnie pojawiają się zęby jadowe... jeszcze nic nie wymyśliłam, ale jak się zorientuję, co we mnie wywołuje taki stan, to dam znać.

      Usuń
  22. ciekawie teraz wygląda ten notes pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  23. Gdyby tylko był śnieg i mróz za oknem, to powiedziałabym, że to idealny notes na zimową zawieruchę! A tak to przynajmniej przypomina o pięknej zimie. *^o^*
    Szycie ręczne jest wspaniałe, jak medytacja, ścieg za ściegiem, bardzo wyciszające. ^^*~~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z podejściem do szycia/wyszywania/drutowania i innych jak do medytacji to masz rację. Relaksuje, wycisza, świat wolniej się kręci.

      Usuń
  24. chyba podrzucę Tobie mój notes. U mnie ostatnio pustka w głowie jeżeli chodzi o ozdabianie. Drugi dzień chodzę i myślę jak ozdobić spódniczkę. Cała czarna mi nie odpowiada.. A może kwiatki z boku przyszyje frywolitkowe... Oznajmiam, że wczoraj ukończyłam moją mini chustę! I już wiem, że na następny raz muszę robić jeszcze luźniej oczka brzegowe, bym wolała żeby były bardziej elastyczne. Ale jak na pierwszy raz jestem zadowolona i obdarowana również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))) Podrzucaj, a co tam!
      Frywolitkowe kwiatki albo frywolitkowy szlaczek na dole to może być strzał w dziesiątkę przy czarnej spódniczce.

      Za skończenie chusty brawa wielkie. A oczka brzegowe to trzeba sobie poćwiczyć, żeby później przy blokowaniu nie ściągały brzegu. Ale to przyjdzie z czasem. W odcinku o końcówce chusty podpowiem, jak to robić, żeby było luźno. Najważniejsze, że jesteś zadowolona!

      Usuń
  25. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !!!
    Wielu kreatywnych mysli i ich realizacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i życzę wszelkiej pomyślności także Tobie i Twoim bliskim. I niech Cię fantazja nie opuszcza!!!

      Usuń
  26. Ja na tym czarnym tle wyszyłabym motywy (oczywiście białe), które kiedyś na ozdobnym pasie stworzyłaś. Były cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd wiesz, że to była moja pierwsza myśl? :)))
      Pojawił się jednak problem "świetlny" - haftowanie na czarnym materiale przy sztucznym świetle to koszmar dla oczu, a zima jest i dni krótkie, więc z haftu zrezygnowałam, ale niech tylko dni będą dłuższe!

      Usuń
  27. podoba mi się efekt końcowy... aczkolwiek podejrzewam, że ten srebrny też przypadłby mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń