Przenosiny

wtorek, 26 czerwca 2012

MNÓSTWO RÓŻNOŚCI

Tytuł wpisu doskonale oddaje charakter zawartości - będzie całe mnóstwo różności, zaległości, informacji i jedna bardzo ważna propozycja dla Was, a przynajmniej dla części nie stroniącej od drutów (to na końcu).

***
Phanelopsis w komentarzu do Tuniki Tarasowej zasugerowała, że jej się widzi przy dekolcie fioletowe wykończenie. Mnie się też widziało, tylko pomysłu mi zabrakło, jakie i na ile delikatne (łamane przez przeraźliwie wyraziste). Krótka wirtualna dyskusja na temat złażenia z fioletami w dół dekoltu doprowadziła do takiego oto finału, który mnie się całkiem bardzo...
 


***
W związku z prezentami, jakie dostaliśmy od LoliJoo zostałam lekko skarcona za nieuwagę i dość intensywnie zachęcona do pokazania treści napisu na podarunkowym notesie. Przepraszam, ja tak mam ostatnio (zaraz się okaże, że miewam też znacznie gorzej), już się poprawiam. (A przy okazji Lola pokazała cały zestaw prezentowy u siebie na blogu i jeszcze napisała, "co autorka chciała przekazać swoimi dziełami" :) Warto zajrzeć.)

***
To może, żeby się wyspowiadać ze wszystkich ataków pomroczności jasnej i ciemnej, od razu przeproszę AnęYo, która zaprosiła mnie do zabawy w 11 pytań i ja jej obiecałam pisemnie i publicznie, że się wezmę, że odpowiem i... ta pomroczność mnie dopadła. To przepraszam i nadrabiam z zapałem i entuzjazmem.

1. Śpiew ptaków czy zapach kwiatów - najchętniej i jedno, i drugie, ale gdybym miała stracić jeden ze zmysłów, to szybciej pożegnam się z zapachem niż ze słuchem, czyli jednak śpiew ptaków.
2. Góry czy morze - i jedno, i drugie, czyli miasto na włoskim wybrzeżu (Genua najchętniej).
3. Jabłko czy gruszka - gruszka, gruszka, w occie może być.
4. Kropeczki czy krateczki - w tym sezonie kropeczki.
5. Paluszki z sezamem czy z solą - z solą, tylko z solą.
6. Serial czy film - oglądamy stanowczo więcej seriali, ale nie w telewizji, tylko ściągniętych z sieci, bo wtedy oglądam, kiedy chcę, bez reklam i po angielsku.
7. Adidasy czy szpilki - hmmmmm, sama siebie zaskakuję, ale dziś SZPILKI.
8. Moda czy swoboda - swoboda, poza tym to, co modne często wcale mi się nie podoba.
9. Poranki czy wieczory - o poranku to ja jestem "ranny" ptaszek, czyli snuję się, ofukana jestem na okoliczności, które mi kazały wstać (czytaj na Ślubnego) i fazę rozruchową mam długą i skomplikowaną. Czyli zdecydowanie wieczory.
10. Lody ciepłe czy zimne - ciepłe??? Fuj! Zimne, tylko zimne. 
11. Rozważna czy romantyczna - rozważna, ja byczyca jestem, u mnie romantyczne szaleństwa muszą być bezpieczne, przemyślane, zaplanowane, z planem awaryjnym... czyli romantyzm szlag trafia gdzieś po drodze.

Ufff, to mi ulżyło, że spełniłam obietnicę. Lepiej późno niż wcale, przynajmniej się wydało, że nie jestem... amatorką paluszków z sezamem :))))

***
No to wracamy do robótek. Druga meczowa chusta ze względu na to, że liczba spotkań piłkarskich spadła na łeb na szyję, robi się nie tylko w czasie meczów i brakuje jej tylko 12 rzędów do końca. Ale to jest 12 bardzo długich rzędów, bo Freja ma kształt 3/4 koła (lub coś koło tego). 

Freja ma przepiękny ażur, robiony w niektórych rzędach po prawej i po lewej stronie, ale nie jest to szczególnym wyzwaniem - robiłam gorsze dwustronne ażury.

***
Przerywnik nierobótkowy - ćwiczyłam dzisiaj pierwszy raz w życiu Tai Chi... I wnioski są takie, że umiem doskonale Walnąć Tygrysa Po Uszach, ale za to Popychanie Małpy to już trochę gorzej :)

***
Nowa koleżanka blogowa nam się objawiła - Dodgers w końcu się złamała i uznała, że ma po kokardkę naszego marudzenia, że ma założyć bloga i pokazywać to, co tworzy szerszej publiczności. No to się złamała i jest nowy blog Ja To Mam W Genach.

***
Ślubny poczuł letnie klimaty i wymienił nagłówek bloga z wiosennego na letni. I mamy biedrony oraz barwy narodowe w napisie. Dziękujemy Ślubnemu, doceniamy i prosimy o jeszcze (o jesienny :))) i będzie komplet nagłówków na cały rok).

***
A teraz czas na PROPOZYCJĘ. Ponieważ wiele osób mailowo, a kilka w komentarzach pod poprzednią notką stwierdziło, że chętnie by sobie takie rękawiczki machnęło samodzielnie, ale jak??? To ja mam propozycję - zróbmy te rękawiczki razem.
Będę wrzucała instrukcje w odcinkach, w takich odstępach czasu, żeby można było robić na bieżąco, wyjaśniając magię robienia pięciopalczastych rękawiczek oraz tego konkretnego wzoru.

Przewiduję, że pierwszy odcinek pojawi się w niedzielę - czyli będziemy robić część od łokcia do nadgarstka. 
Dajcie znać, czy taka propozycja w ogóle Was interesuje. Jeśli tak, to wrzucę jutro do tej notki spis rzeczy, które będą potrzebne (jakie druty, jaka włóczka, co dodatkowo). Tak, żeby sobie można było rzeczywiście w niedzielę usiąść i zacząć robić.

59 komentarzy:

  1. Czuję się ukontentowana:) Drobny szczegół, a jak zmienił obraz całości, tuning tuniki udany:)

    Chusta zapowiada się bardzo cudnie:) chętnie bym taką dzięrgnęła, ale mnie jednak dwustronne ażury (choćby nie wiem jak przystępne były) odrzucają..

    Ja się piszę na rękawiczki!;)) Ale z opóźnieniem niestety, bo jadę do..hmm lasu bez cywilizacji. Także mam nadzieję, że mnie nie przechrzcisz za opóźnione (głupie zapewne) pytania odnośnie ich wykonania.. A poza tym mam "pietra",że nie podołam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro Ty jesteś ukontentowana, to ja tym bardziej. Dzięki za podpowiedź.
      Chustę dziergnij, ten ażur po lewej stronie to żadna filozofia. Jakby co, to będziemy pomagać.
      I skoro się piszesz na rękawiczki, to się cieszę. I możesz pytać o najgłupsze rzeczy (numer buta, panieńskie nazwisko mamy Ślubnego i takie inne :)))))

      Usuń
  2. To ja powiem TAK!!!
    Zapomniałam dodać, że poza krzywymi swetrami dla chłopaków, siebie i doszywanej córki mam na sumieniu skarpetki i udało mi się zrobić PIĘTĘ o tak - no jestem z siebie dumna, więc na lekcję czekam z ZAPARTYM TCHEM!!!
    I z góry dziękuję :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo za piętę - nie każdy potrafi. I cieszę się, że TAK. To jutro będzie spis rzeczy niezbędnych.

      Usuń
  3. Uff... dużo informacji, ale jakie wszystkie ciekawe. Wierszyk od LoliJoo jest niesamowity! Robótki jak zwykle idealne! Będę podglądać instrukcję dziergania rękawiczek, a nóż mnie ochota najdzie jakoś później :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lola umie pisać fajne wierszyki. I może rzeczywiście zechcesz własnoręcznie zrobione rękawiczki.

      Usuń
  4. Freja...hmmm to ta co w filmie przewidywała przyszłość czy coś takiego...tym bardziej chusta o takiej nazwie się mi podoba:] ja z chęcią popatrzę na lekcję rękawiczek ale co jak co wojować drutem nie umiem, popatrzę..a może dostanę natchnienia:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się Freja z mitologią skandynawską kojarzy.

      Usuń
  5. Jakie piękne biedronki! Jakże by cudownie żarły mszyce na werbenie!... *^v^*
    Hi, hi, ja też tylko z solą i wieczory. I seriale oglądane ciurkiem, nie wiem, jak można czekać tydzień na kolejny odcinek, masakra! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi dokładnie ..można jajo znieść jak się czeka na kolejny odcinek.

      Usuń
    2. A masz mszyce? To podobno trzeba spryskać roztworem wody z płynem do naczyń Ludwik (uwaga Kryptoreklama). Nie wiem, powtarzam, co słyszałam.
      A serialu w telewizji to ja nie oglądałam żadnego od lat. Wszystko hurtem, ciurkiem i najlepiej z drutami w łapach.

      Usuń
    3. Na szczęście na razie mam ich tak mało, że zdejmuję ręcznie, raptem kilka sztuk. Słyszałam o pryskaniu wodą z mlekiem, ale nie stosowałam.

      Usuń
    4. Jeśli to są pojedyncze egzemplarze, to rzeczywiście nie ma większego problemu. Poczytaj gdzieś na forach ogrodniczych, ludzie tam na pewno piszą o domowych sposobach na szybkie pozbycie się paskudztwa.

      Usuń
  6. no to ja sobie też zrobię rękawiczki ...hahahahahahahahah :) a jeśli poczułaś się przeze mnie skarcona to wybacz...szczerze mówiąc to wierszyk przypędza mnie o lekki wstydek, bo ja totalnie nie umiem klecić nic sensowniejszego w formie poetyckiej, a jeśli ktoś inny zachęcał to jak najbardziej możesz wszak należy już całkowicie do Ciebie. :) I z romantyzmem masz tak jak ja :) hihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super! Tylko nie czarne. Inne sobie zrób. A skarcona to ja się poczułam nie przez Ciebie, tylko te ciekawskie istoty, co to chciały wierszyka, a ja sierotka zapomniałam zrobić zbliżenie na poezję :) A wierszyk fajny, co Ty chcesz!
      No to romantyzm mamy obie bardzo romantyczny.

      Usuń
    2. co Ty ..może jak Wojtuń mój kochany się wyprowadzi...on napewno któryś z tych pięciu drutów umieścił w miejscu niegodnym..wole nie ryzykować...a poza tym nerwów nie mam ostatnio do drutów..po swetrze z milionem warkoczy i to w poziomie..starczy mi na sto lat :) no może na dwa lata :)

      Usuń
    3. Wojtuś w kocu urośnie na tyle, żeby wiedzieć, że się maminych drutów nawet małym palcem nie tyka. To wtedy sobie zrobisz :) Na razie to i tak dostaniesz nówkę sztukę... znaczy dwie :)

      Usuń
    4. W końcu, w końcu... piszę na leżąco i w ogóle w jakiejś dziwnej pozycji i mi nie idzie trafianie w klawisze.

      Usuń
    5. hihihi dokładnie na ten czas poczekam :) a teraz czekam na dwie i będę się nimi rozkoszować :)

      Usuń
  7. :D bierdonki są pierwsza klasa - zawsze lubiłam liczyć im kropki ;)
    ja się piszę na rękawiczki obiema ręcyma, tylko moje będą mega cukierkowo różowe, a co, takie lekko burd...love ok?
    podzielam zdanie Brahdelt odnośnie seriali-odcinek za odcinkiem, dopóki starcza włóczki i oczy nie łzawią, herbatę dorabiam na bierząco ;)
    tunika zyskała na tym łańcuszku, miałyście nosa ^^
    i tak paczę na chustę - że od oryginału lepsza, to nie muszę pisać, ale znowu muszę stwierdzić, że się obijam ze swoja dew drops i jestem w tyle ^^ biorę się za prawe-narzut-lewe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama mam takie landrynkowo różowe, to czemu mam Tobie zabraniać.
      Herbatę do seriali to ja parzę w wielgachnym dzbanku z podgrzewaczem, żeby nie latać za często :)
      Za łańcuszek w tunice słowa pochwały to w sumie do Phanelopsis, bo to ona mnie "pchła" w kierunku dorobienia.
      Na chustę to poczekaj, aż się zblokuje, wtedy dopiero nabierze wyrazu, bo na razie to jest taki smętny wypłosz.

      Usuń
  8. Wzór na rękawicach cudny, zrobiłabym takie z chęcią... jeżeli lista zobowiązań się zmniejszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurs robienia będzie sobie tutaj czekał na Ciebie, nie zniknie.

      Usuń
  9. świetnie czyta się Twojego bloga, gratuluję dystansu i poczucia humoru.
    chętnie piszę się na rękawiczki,to będzie dobry początek wakacji dla mnie i powrót do drutowego nałogu po prawie 3-letniej abstynencji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i cieszy mnie, że też masz ochotę na wspólne robienie rękawiczek. I co mi tam, dumna jestem, że z powrotem wciągnę Cię w nałóg :)))

      Usuń
  10. wszystko pięknie fajnie, nie żebym się czepiała, ale wahać się przez samo h ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oll, o zawał mnie przyprawiłaś! Trzy razy przeczytałam cały wpis i komentarze i nigdzie nikt się nie "wachał" (uff, szczególnie nie ja :) I w końcu skojarzyłam, gdzie. Ale mojego uwielbienia dla nowego notesu robótkowego to nie zmniejsza. Poza tym errare humanum est i każdemu się zdarza. Z pokorą przyznaję, że mnie też.

      Usuń
    2. oj bynajmniej nie miałam takiego zamiaru, kto by nam tu notki pisał ;)

      Usuń
  11. wszystko co czerwone podoba mi sie..i biedronki i chusta i rekawiczki choc z szarym akcentem:))...a przepis na nie to swietny sposob....i wogole odkryłas sie jak nie wiem co...paluszki z sezamem lepsze niz słone?...woeczor a nie poranek...normalnie bardzo intymny ten blog sie zrobil...:)))pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się czerwoności podobają, mnie też! I paluszki to właśnie słone, słone, z sezamem to ja kurczaka mogę spożywać :) I tak, wiem, bardzo się odkryłam emocjonalnie, ale zabawy blogowe zobowiązują :)))

      Usuń
  12. ja też się piszę na rękawiczki bo wyjątkowo wpadły mi w oko! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Twoje pytanie w komentarzach pod poprzednim wpisem przekonało mnie, że jeśli kolejna osoba prosi o to samo, to trzeba coś wykombinować. Czuj się matką chrzestną projektu :)

      Usuń
    2. Jakim ojcem!! Tyt jesteś Spiritus Movens tego przedsięwzięcia :)

      Usuń
    3. no w sumie można tak na to zerknąć...ale tak sobie myślę, że generalnie pomysł z Ręka - dzieleniem się jest twój :) więc tak trochę Twoja i moja wina :)

      Usuń
  13. No ba... nie wiem czy podołam, ale chętnie bym spróbowała! Jak dla mnie posty instruktażowe mogą być naprawdę rzadko, bo zanim zrobię od łokci do nadgarstków, to co najmniej pół roku ;))) Najgorzej, że na koniec chcesz zostawić palce, a co jak wtedy polegnę? ;)))) Qrcze, ale spróbować bym chciała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj! A wpisy będą tu przecież leżeć, to sobie możesz robić własnym tempem. A ja też nie planuję zniknąć, to wszelkie pytania możesz zadawać w dowolnym momencie.

      Usuń
    2. No 5 drutów to nie czaje, ale skoro magic loopem można, to spróbujemy... tylko kotka muszę chyba zakupić, bo całego motka u mnie w zapasach raczej brak ;)

      Usuń
    3. Chyba że masz jakąś zbliżona grubością włóczkę?

      Usuń
  14. O proszę, jak tu biedronkowo, bardzo ładnie, wyrazy podziwu dla talentu Ślubnego - i Twojego, bo prześliczny ten naFrejowy ażur Ci wyszedł, też będę tak kiedyś umiała, o! A na razie popatrzę z zazdrością, jak sobie wszyscy robią rękawiczki, i pomarudzę w duchu, że ja nie potrafię ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Twoje drutowe umiejętności! I spokojnie, oprócz wpisów rękawiczkowych będą tez i inne, to się raczej nie masz prawa nudzić, ewentualnie zielenieć nadmiernie z tej zazdrości.

      Usuń
    2. Wpisy robótkowe mnie nie nudzą, po prostu ich nie rozumiem co nie znaczy, że nie podziwiam efektu, bo podziwiam szczerze. Pomęczę Brahdelt o nauki jak tylko się przeprowadzi.
      Mam maleńkie fasolki szparagowe, urocze są, i pierwszy strączek grochu :-)

      Usuń
  15. Piękna ta Freya!!! Wzór ażurowy podoba mi się bardzo, w tej czerwieni zwłaszcza, nawet mam motek czerwonej cienizny coby się tu nadał, ale... jakoś nie widzę siebie w chuście z 3/4 koła :/ Może by na obrus? :)
    Do robienia rękawiczek się zapisuję, ale pewnie w swoim tempie, bo za chwilę wyjazd na wywczasy i czasu na robótki nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Freję można robić jako połowę koła albo rzeczywiście jako obrus, ale wtedy z piękną dziurą w środku, taką na wstawienie wazonu :)
      Tak jak pisałam wyżej, wpisy rękawiczkowe będą tu sobie leżały, ja też będę, więc rób we własnym tempie, a jakby były pytania, to po prostu pisz.

      Usuń
  16. To ja też z przyjemnością się zapisuję! Proszę pisać p o w o l i i wyraźnie, bo ja początkująca jestem :) akurat jak teraz zacznę, to jest szansa, że do jesieni skończę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze piszę łopatologicznie, bo jakoś tak wychodzę z założenia, że ma to zrozumieć osoba, która dopiero zaczyna, a nie która śmiga na drutach jak Ferrari i łapie moje myśli w lot. Poza tym, gdyby coś było niejasne, to się pyta w komentarzu i będziemy wyjaśniać, jak ja nie dam rady, to ktoś na pewno się znajdzie bardziej łopatologiczny.
      A rękawiczki na jesień to w sam raz :)

      Usuń
  17. No jasne że chcę zrobić sobie takie zajebiaszcze rękawiczki! Niewiele umiem na drutach, ale uczyłam się robiąc skarpetki, też na 5 drutach, więc z rękawiczkami powinnam sobie dać radę.
    Gratulacje dla Intensywnie Kreatywnego Męża za nagłówek bloga.
    Tai Chi na mnie działa wręcz usypiająco, nie dla mnie takie machanie kończynami, choć z boku wygląda to pięknie! Zwłaszcza w wykonaniu zgranej grupy. Zdecydowanie wolę Jogę. Może do Tai Chi trzeba dorosnąć?...
    PS. Możesz dołączyć mnie do chwalebnego grona osób, które przeczytały Twojego bloga od dechy do dechy. Mimo braku czasu z powodu mojej Latorośli, przeczytałam go na komórce, podczas karmień :D
    Pozdrawiam, BabaAga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zrobiłaś skarpetki na pięciu drutach, to rękawiczki na pewno uda się Tobie wydziergać bez problemu.
      Ślubny komentarze czytuje, to sobie sam odbierze gratulacje i pewnie znowu mi trochę spuchnie z dumy, że go obce kobiety chwalą :) Rozpuszczacie go.
      Jogę to ja uwielbiam pasjami. Ale ja raczej na co dzień ćwiczę nie tradycyjną jogę, tylko Power Jogę, czyli jej szybszą i bardziej wymagającą odmianę. Tai Chi zawsze chciałam spróbować i ona jest taka... harmonijna. Ale podejrzewam, że pozostanę wierna jodze, a Tai Chi od czasu do czasu sobie zafunduję.
      Do listy zaraz Ciebie dopiszę i chyba wygrywasz w kategorii "Najdziwniejszy moment przedzierania się przez bloga" :))) Pozdrowienia dla córki.

      Usuń
  18. Banerek superaśny :)) Tylko nie rozumiem dlaczego przy okazji ten renifer po prawej nadal pozycji nie zmienił i się od tamtego z takim dziwnym wyrazem twarzy odsuwa.... ;))) gryzie, czy co??? ;)))
    Wykończenie tuniki świetne, choć moim zdaniem bez niego też świetnie wyglądała :))
    Oj dostało Ci się od Loli... ;))) Bo widzisz, prezenty trzeba pokazywać w całości, a co :)) Świetny ten wierszyk :))
    Podziwiam, że byłaś w stanie odpowiedzieć na te pytania, ja bym na większość odpowiedziała, że obie opcje lub żadna :)))
    Na chustę czekam już w całości, na tai chi się nie znam, a na tego nowego bloga zajrzałam, zapowiada się ciekawie :))
    A w sprawie rękawiczek jestem jak najbardziej NA TAK :)) Tylko że ja się za nie zabrałabym najwcześniej w sierpniu, może do tego czasu coś z mojej długiej listy ufoków uda mi się wykończyć :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renifery to jest element stały i one są jakie są :) Poza tym to ja powinnam dementować pogłoski jakoby one były graficzna prezentacją powierzchowności mojej i Ślubnego :)
      OD Loli mi się dostało i bardzo mi się to dostane podoba.
      Do pytań musiałam się przyłożyć, bo tak kompletnie o nich zapomniałam, że aż wstyd, jakaś pokuta musiała być :)
      A wpisy rękawiczkowe do sierpnia spokojnie na Ciebie poczekają. Nie uciekną ani one, ani ja w razie jakiś pytań.

      Usuń
  19. Witam,
    czytuje Twojego bloga już od dłuższego czasu i jestem zachwycona Twoją Twórczością. Rękawiczki są super i też chętnie takie sobie uplotę :)
    Mam jeszcze pytanie, też zabieram się do robienia tej chusty Freya, ale mam problem z oznaczeniem C** - wiem że to na lewej stronie się robi, ale jakoś nie mogę załapać jak to ma być. Jeśli mogłabyś pomóc to będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplementy i cieszę się, że masz ochotę na robienie rękawiczek.
      Co do Frei, to C** oznacz trzy oczka razem przerobione na lewo. Ale!!! Trzeba je tak ułożyć na drucie przed przerobieniem, żeby środkowe oczko wychodziło jako to najbardziej na wierzchu po stronie prawej (właściwej) robótki.
      (Bo tam jest tak, że te oczka przerabiane jako trzy razem na prawej i lewej stronie mają tworzyć śliczny łańcuszek. Na wszelki wypadek, jak przerobić trzy razem na prawo, żeby drugie oczko było na wierzchu, to tłumaczyłam tutaj:

      http://www.intensywniekreatywna.blogspot.com/2012/06/robimy-szwy-prawymi-oczkami.html

      Żeby C** tak wyszło, jak należy, to trzeba sobie te trzy oczka ułożyć w kolejności: drugie, pierwsze, trzecie (czyli dwa pierwsze schodzące z druta zamienić miejscami) i później już normalnie przerobić je trzy razem na lewo.

      Jeśli będziesz miała kłopoty, to napisz, zrobię zdjęcia i wrzucę fotki, to wtedy dokładnie będzie wiadomo jak to zrobić.

      Usuń
  20. Rękawiczki z pięcioma palcami na początek! O zgrozo! Dobrze, że nie jestem osamotniona i Squirk też się przyznała, że nie da rady ;-) Tzn. zacząć mogę, czemu nie? Od łokcia do nadgarstka chyba nawet ja dałabym radę (na dwóch drutach tylko i jedynie, a potem zszyć jakoś). Więcej drutów mnoży mi się w rękach i oko na pewno sobie wykolę, no i czym czytać będę? A i z żyłką też nie podołam, bo mam taką dziwną metodę, że jeden drut trzymam unieruchomiony pod pachą, a macham drugim. No, tak mam ;-)
    Może na później szalik zaplanuj do wspólnego dziergania, podołam na pewno ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, to jest blog bardzo intensywny, to czemu nie zacząć od wspólnego zrobienia rękawiczek? :))) Ale do rękawiczek bardzo pasuje szal, więc może rzeczywiście jakiś ekstrawagancji szaliczek sobie później machniemy do kompletu, to się wtedy będziesz mogła wykazać i pochwalić.
      I spokojnie, wpisy instruktażowe to będzie tylko dodatek, życie blogowe będzie się toczyło własnym torem, więc na brak notek do czytania raczej nie będziesz mogła narzekać. Tym bardziej, że Ślubny zrobił zakupy w markecie budowlanym, więc będę szyła mu te pokrowce na iPada... :)))))))))))))))

      Usuń
  21. intensywna pierwsza lekcja :D
    Wstępnie się zapisuję, ale czy kurs ukończę, to nie wiem :)))
    Zawsze jednak lepsza motywacja, kiedy się podgląda poczynania innych niż samemu :D
    Po tych odpowiedziach na pytania zastanawiam się jak bardzo można być do kogoś podobnym... i czy to w zderzeniu realnym by się sprawdziło, czy całkiem na odwrót :D Punktem pierwszym mnie rozłożyłaś, ale się zgadzam w 100% natomiast jedynie gruszek w occie nie jadłam i nie wyobrażam sobie nawet jak to może smakować :)
    W Loli wierszyku końcówka wymiata :D
    "Uwierz jestem mało sztywna - TO JA Intensywnie Kreatywna" co o tym pomyślę, to się śmieję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gruszki w occie mniam, jakbym miałam słoik to bym Ci wysłała.
      I w sumie to Lola ma rację, że jestem mało sztywna, bo po tylu latach jogi, to uważam się za taką bardziej rozciągniętą niż ogół ludzkości.

      Usuń
  22. Ja też się zapisuję na te rękawiczki - są genialne!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Faktycznie, z tym wykończeniem tunika wygląda lepiej. Teraz jest super! Zapisuję się na kurs dziergania rękawiczek:) Kiedyś zrobiłam mężowi skarpetki, a on stwierdził, że one pasują na nogę w gipsie:( "Ciut" za duże i wielkie halo:) Nie zrobiłam już drugiej pary. Jakaś "kara" musi być:)

    OdpowiedzUsuń