Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freya. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 czerwca 2012

FINAŁ EURO 2012

To u mnie finał Euro 2012 już jest, bo Freya gotowa. Trochę się pospieszyłam, ale co tam. Najważniejsze, że plan wykonany - dwie chusty meczowe są. Pajęczą Krwistą Maryśką chwaliłam się wcześniej, a teraz czas na Freyę, panią Asgardu.
Robienie Frei jest przyjemnością wielką i czystą, nawet fakt, że część wzoru robi się w rzędach parzystych nie jest problemem. Wzór wychodzi taki ażurowo cudownie bizantyjski, że aż sobie powzdychałam z zachwytu.

Natomiast blokowanie, jak to przy chustach kolistych lub prawie kolistych jest... koszmarem, wyzwaniem, czasopochłaniaczem i potencjalnym powodem rzucania słowem nieparlamentarnym* (*niepotrzebne skreślić lub dodać opisy własnych doświadczeń).
Przed blokowaniem Freja wygląda jak... kawał koralowca, odłupany siekierą przez niefrasobliwego nurka głębinowego.

Przy blokowaniu pomogłam sobie drutami wetkniętymi w widoczne linie oddzielające poszczególne powtórzenia wzoru. I upinałam brzeg nie równiutko na okrągło, tylko wyciągając małe ząbki tam, gdzie to się aż prosiło z wzoru.

Na pewno nie jest to moja ostatnia Freja. Będzie jeszcze co najmniej jedna z jakieś cieniusieńkiej nitki, żeby  powstała prawdziwa koronkowa robota.

***
Z wieści tarasowych, to mieliśmy dzisiaj po południu mały dramat - pomidor miał chwilę słabości. I to pomidor mój najmilejszy, bo cały obsypany przychówkiem. Szybka diagnoza - odwodnił się biedaczek, przy czym koledzy z donicy podobnych symptomów nie mieli. Ślubny został wysłany z misją ratunkową, chlusnął pomidorkowi pod badyl dobre dwa litry wody i kryzys został zażegnany. Obecnie pomidor miewa się owocująco i liściaście jędrnie, ale co mnie przestraszył to moje.

***
I specjalnie dla wielbicielek - Mały w bliskim spotkaniu z aparatem, ale bardziej zainteresowany ułożeniem się na tej nowej czerwonej narzucie, co to mu położyli na łóżku (patrz zdjęcie pierwsze).

wtorek, 26 czerwca 2012

MNÓSTWO RÓŻNOŚCI

Tytuł wpisu doskonale oddaje charakter zawartości - będzie całe mnóstwo różności, zaległości, informacji i jedna bardzo ważna propozycja dla Was, a przynajmniej dla części nie stroniącej od drutów (to na końcu).

***
Phanelopsis w komentarzu do Tuniki Tarasowej zasugerowała, że jej się widzi przy dekolcie fioletowe wykończenie. Mnie się też widziało, tylko pomysłu mi zabrakło, jakie i na ile delikatne (łamane przez przeraźliwie wyraziste). Krótka wirtualna dyskusja na temat złażenia z fioletami w dół dekoltu doprowadziła do takiego oto finału, który mnie się całkiem bardzo...
 


***
W związku z prezentami, jakie dostaliśmy od LoliJoo zostałam lekko skarcona za nieuwagę i dość intensywnie zachęcona do pokazania treści napisu na podarunkowym notesie. Przepraszam, ja tak mam ostatnio (zaraz się okaże, że miewam też znacznie gorzej), już się poprawiam. (A przy okazji Lola pokazała cały zestaw prezentowy u siebie na blogu i jeszcze napisała, "co autorka chciała przekazać swoimi dziełami" :) Warto zajrzeć.)

***
To może, żeby się wyspowiadać ze wszystkich ataków pomroczności jasnej i ciemnej, od razu przeproszę AnęYo, która zaprosiła mnie do zabawy w 11 pytań i ja jej obiecałam pisemnie i publicznie, że się wezmę, że odpowiem i... ta pomroczność mnie dopadła. To przepraszam i nadrabiam z zapałem i entuzjazmem.

1. Śpiew ptaków czy zapach kwiatów - najchętniej i jedno, i drugie, ale gdybym miała stracić jeden ze zmysłów, to szybciej pożegnam się z zapachem niż ze słuchem, czyli jednak śpiew ptaków.
2. Góry czy morze - i jedno, i drugie, czyli miasto na włoskim wybrzeżu (Genua najchętniej).
3. Jabłko czy gruszka - gruszka, gruszka, w occie może być.
4. Kropeczki czy krateczki - w tym sezonie kropeczki.
5. Paluszki z sezamem czy z solą - z solą, tylko z solą.
6. Serial czy film - oglądamy stanowczo więcej seriali, ale nie w telewizji, tylko ściągniętych z sieci, bo wtedy oglądam, kiedy chcę, bez reklam i po angielsku.
7. Adidasy czy szpilki - hmmmmm, sama siebie zaskakuję, ale dziś SZPILKI.
8. Moda czy swoboda - swoboda, poza tym to, co modne często wcale mi się nie podoba.
9. Poranki czy wieczory - o poranku to ja jestem "ranny" ptaszek, czyli snuję się, ofukana jestem na okoliczności, które mi kazały wstać (czytaj na Ślubnego) i fazę rozruchową mam długą i skomplikowaną. Czyli zdecydowanie wieczory.
10. Lody ciepłe czy zimne - ciepłe??? Fuj! Zimne, tylko zimne. 
11. Rozważna czy romantyczna - rozważna, ja byczyca jestem, u mnie romantyczne szaleństwa muszą być bezpieczne, przemyślane, zaplanowane, z planem awaryjnym... czyli romantyzm szlag trafia gdzieś po drodze.

Ufff, to mi ulżyło, że spełniłam obietnicę. Lepiej późno niż wcale, przynajmniej się wydało, że nie jestem... amatorką paluszków z sezamem :))))

***
No to wracamy do robótek. Druga meczowa chusta ze względu na to, że liczba spotkań piłkarskich spadła na łeb na szyję, robi się nie tylko w czasie meczów i brakuje jej tylko 12 rzędów do końca. Ale to jest 12 bardzo długich rzędów, bo Freja ma kształt 3/4 koła (lub coś koło tego). 

Freja ma przepiękny ażur, robiony w niektórych rzędach po prawej i po lewej stronie, ale nie jest to szczególnym wyzwaniem - robiłam gorsze dwustronne ażury.

***
Przerywnik nierobótkowy - ćwiczyłam dzisiaj pierwszy raz w życiu Tai Chi... I wnioski są takie, że umiem doskonale Walnąć Tygrysa Po Uszach, ale za to Popychanie Małpy to już trochę gorzej :)

***
Nowa koleżanka blogowa nam się objawiła - Dodgers w końcu się złamała i uznała, że ma po kokardkę naszego marudzenia, że ma założyć bloga i pokazywać to, co tworzy szerszej publiczności. No to się złamała i jest nowy blog Ja To Mam W Genach.

***
Ślubny poczuł letnie klimaty i wymienił nagłówek bloga z wiosennego na letni. I mamy biedrony oraz barwy narodowe w napisie. Dziękujemy Ślubnemu, doceniamy i prosimy o jeszcze (o jesienny :))) i będzie komplet nagłówków na cały rok).

***
A teraz czas na PROPOZYCJĘ. Ponieważ wiele osób mailowo, a kilka w komentarzach pod poprzednią notką stwierdziło, że chętnie by sobie takie rękawiczki machnęło samodzielnie, ale jak??? To ja mam propozycję - zróbmy te rękawiczki razem.
Będę wrzucała instrukcje w odcinkach, w takich odstępach czasu, żeby można było robić na bieżąco, wyjaśniając magię robienia pięciopalczastych rękawiczek oraz tego konkretnego wzoru.

Przewiduję, że pierwszy odcinek pojawi się w niedzielę - czyli będziemy robić część od łokcia do nadgarstka. 
Dajcie znać, czy taka propozycja w ogóle Was interesuje. Jeśli tak, to wrzucę jutro do tej notki spis rzeczy, które będą potrzebne (jakie druty, jaka włóczka, co dodatkowo). Tak, żeby sobie można było rzeczywiście w niedzielę usiąść i zacząć robić.