Tytuł wpisu doskonale oddaje charakter zawartości - będzie całe mnóstwo różności, zaległości, informacji i jedna bardzo ważna propozycja dla Was, a przynajmniej dla części nie stroniącej od drutów (to na końcu).
***
Phanelopsis w komentarzu
do Tuniki Tarasowej zasugerowała, że jej się widzi przy dekolcie fioletowe wykończenie. Mnie się też widziało, tylko pomysłu mi zabrakło, jakie i na ile delikatne (łamane przez przeraźliwie wyraziste). Krótka wirtualna dyskusja na temat złażenia z fioletami w dół dekoltu doprowadziła do takiego oto finału, który mnie się całkiem bardzo...
***
***
To może, żeby się wyspowiadać ze wszystkich ataków pomroczności jasnej i ciemnej, od razu przeproszę
AnęYo, która
zaprosiła mnie do zabawy w 11 pytań i ja jej obiecałam pisemnie i publicznie, że się wezmę, że odpowiem i... ta pomroczność mnie dopadła. To przepraszam i nadrabiam z zapałem i entuzjazmem.
1. Śpiew ptaków czy zapach kwiatów - najchętniej i jedno, i drugie, ale gdybym miała stracić jeden ze zmysłów, to szybciej pożegnam się z zapachem niż ze słuchem, czyli jednak śpiew ptaków.
2. Góry czy morze - i jedno, i drugie, czyli miasto na włoskim wybrzeżu (Genua najchętniej).
3. Jabłko czy gruszka - gruszka, gruszka, w occie może być.
4. Kropeczki czy krateczki - w tym sezonie kropeczki.
5. Paluszki z sezamem czy z solą - z solą, tylko z solą.
6. Serial czy film - oglądamy stanowczo więcej seriali, ale nie w telewizji, tylko ściągniętych z sieci, bo wtedy oglądam, kiedy chcę, bez reklam i po angielsku.
7. Adidasy czy szpilki - hmmmmm, sama siebie zaskakuję, ale dziś SZPILKI.
8. Moda czy swoboda - swoboda, poza tym to, co modne często wcale mi się nie podoba.
9. Poranki czy wieczory - o poranku to ja jestem "ranny" ptaszek, czyli snuję się, ofukana jestem na okoliczności, które mi kazały wstać (czytaj na Ślubnego) i fazę rozruchową mam długą i skomplikowaną. Czyli zdecydowanie wieczory.
10. Lody ciepłe czy zimne - ciepłe??? Fuj! Zimne, tylko zimne.
11. Rozważna czy romantyczna - rozważna, ja byczyca jestem, u mnie romantyczne szaleństwa muszą być bezpieczne, przemyślane, zaplanowane, z planem awaryjnym... czyli romantyzm szlag trafia gdzieś po drodze.
Ufff, to mi ulżyło, że spełniłam obietnicę. Lepiej późno niż wcale, przynajmniej się wydało, że nie jestem... amatorką paluszków z sezamem :))))
***
No to wracamy do robótek. Druga meczowa chusta ze względu na to, że liczba spotkań piłkarskich spadła na łeb na szyję, robi się nie tylko w czasie meczów i brakuje jej tylko 12 rzędów do końca. Ale to jest 12 bardzo długich rzędów, bo Freja ma kształt 3/4 koła (lub coś koło tego).
Freja ma przepiękny ażur, robiony w niektórych rzędach po prawej i po lewej stronie, ale nie jest to szczególnym wyzwaniem - robiłam gorsze dwustronne ażury.
***
Przerywnik nierobótkowy - ćwiczyłam dzisiaj pierwszy raz w życiu Tai Chi... I wnioski są takie, że umiem doskonale Walnąć Tygrysa Po Uszach, ale za to Popychanie Małpy to już trochę gorzej :)
***
Nowa koleżanka blogowa nam się objawiła - Dodgers w końcu się złamała i uznała, że ma po kokardkę naszego marudzenia, że ma założyć bloga i pokazywać to, co tworzy szerszej publiczności. No to się złamała i jest nowy blog
Ja To Mam W Genach.
***
Ślubny poczuł letnie klimaty i wymienił nagłówek bloga z wiosennego na letni. I mamy biedrony oraz barwy narodowe w napisie. Dziękujemy Ślubnemu, doceniamy i prosimy o jeszcze (o jesienny :))) i będzie komplet nagłówków na cały rok).
***
A teraz czas na PROPOZYCJĘ. Ponieważ wiele osób mailowo, a kilka w komentarzach pod poprzednią notką stwierdziło, że chętnie by sobie takie rękawiczki machnęło samodzielnie, ale jak??? To ja mam propozycję - zróbmy te rękawiczki razem.
Będę wrzucała instrukcje w odcinkach, w takich odstępach czasu, żeby można było robić na bieżąco, wyjaśniając magię robienia pięciopalczastych rękawiczek oraz tego konkretnego wzoru.
Przewiduję, że pierwszy odcinek pojawi się w niedzielę - czyli będziemy robić część od łokcia do nadgarstka.
Dajcie znać, czy taka propozycja w ogóle Was interesuje. Jeśli tak, to wrzucę jutro do tej notki spis rzeczy, które będą potrzebne (jakie druty, jaka włóczka, co dodatkowo). Tak, żeby sobie można było rzeczywiście w niedzielę usiąść i zacząć robić.