AKTUALIZACJA Z 2016 ROKU
Pojawia się tyle maili z pytaniem i co sądzę o Brzydalu po latach, że chyba lepiej to napisać tutaj. Sądzę to samo - nadal go mam. Nadal używam. Serwisu nie widział. Nie mam zamiaru wymieniać go na nowszy model :)
Na początek, kompletnie subiektywnie napiszę, że... zakochałam się w Brzydalu bez pamięci, moje uczucie pogłębia się z każdą godziną, jaką spędzamy razem. Brzydal spełnia wszelkie moje fanaberie i nawet nie miauknie, że wymagam za dużo. Jednym zdaniem - krawiecki partner idealny.
Pojawia się tyle maili z pytaniem i co sądzę o Brzydalu po latach, że chyba lepiej to napisać tutaj. Sądzę to samo - nadal go mam. Nadal używam. Serwisu nie widział. Nie mam zamiaru wymieniać go na nowszy model :)
Na początek, kompletnie subiektywnie napiszę, że... zakochałam się w Brzydalu bez pamięci, moje uczucie pogłębia się z każdą godziną, jaką spędzamy razem. Brzydal spełnia wszelkie moje fanaberie i nawet nie miauknie, że wymagam za dużo. Jednym zdaniem - krawiecki partner idealny.

To może ja zacznę od opisu testów przeprowadzonych przy udziale Brzydala:
- przeszył mięsistą bawełnę złożoną w 16 (!!!) warstw i szew był równy, prosty i idealny; przy czym w połowie szycia przechodziłam z 8 warstw na 16 i nie ma nawet śladu tej zmiany na szwie - a to oznacza, że stębnówki przestają być jakimkolwiek wyzwaniem;
- poradził sobie z szyciem cienkich i śliskich: szyfonu, bawełny z jedwabiem, organdyny, satynowej podszewki i elastycznej siateczki - nawet szwy ozdobne nie były żadnym problemem;
- jeśli ktoś pamięta moje perypetie z niebieskim materiałem na Spodnie Bez Niczego, to wcale się nie zdziwi, że wyciągnęłam tamtą bardzo luźno tkaną bawełnę i wsadziłam pod stopkę... bez zarzutu, nawet szwy ozdobne Brzydal na tym zrobił idealnie;
- zestaw szwów elastycznych został przetestowany na: elastycznej siateczce (tej od Błyskawicznego Feniksa bez Popiołów), dzianinie (ze Spodni Do Zadań Specjalnych) oraz ścinkach poliestrowego pomarańczowego Prześcieradła (tego, co to się nie chciało skończyć) i szwy są rzeczywiście elastyczne, materiały nie są "pokaleczone" (żadnych zaciągniętych czy uszkodzonych igłą nitek), żadnego ściągania, nawet przy szwach bardzo ozdobnych.

Singer 4423 ma w standardzie cztery stopki:
- zwykłą (czyli do ściegu zygzakowego),
- do wszywania zamków,
- do przyszywania guzików,
- do obszywania dziurek (w tak zwanym "jednym przebiegu", czyli nic nie trzeba przestawiać w trakcie).

Czas na wady Singera 4423:
- hmmmm... jak na razie to znalazłam tylko jedną: trzpienie przytrzymujące szpulki nici są dwa: jeden pionowy i jeden poziom i oba są wykonane z plastiku i to jest dla mnie źródło zmartwień, że są zbyt delikatne i mogą się złamać.
I to tyle żadnych innych wad nie zanotowano, żadnych za krótkich kabli, hałasującego silnika, kłopotów z ustawieniem naciągu nici, nawlekaniem nitki... NIC!

Zalety (w kolejności dowolnej, jak mi przyszły do głowy):
- nie hałasuje tak, jak sie tego spodziewałam (jest chyba nawet cichszy od Zośki);
- nie jest makabrycznie ciężki ani wielki (z Zośką jest to porównywalne);
- szybki jak błyskawica (około 1000/1100 ściegów na minutę, co po Zośce robi wrażenie);
- czytelna instrukcja;
- ściegi do tkanin elastycznych, które rzeczywiście są elastyczne (wszystkich ściegów jest 23, z czego 11 elastycznych);
- przezroczysta klapka nad bębenkiem, więc widać, ile nici nam zostaje na dole (jak dla mnie cudo, bo nie mam stresu, że mi się nagle i niespodziewanie nitka skończy przy stębnówce);
- automatyczny nawlekacz igły i obcinacz nitek (jak to określiła Mama Rodzona Moja Jedyna - "udogodnienia dla starszej pani", ale przyspieszają znacznie te czynności i w końcu nie szukam rozpaczliwie nożyczek, żeby obciąć nitkę);
- duży prześwit pod stopką, co pozwala Brzydalowi wepchnąć pod stopkę grubo złożony materiał, przy czym stopka ma dwa poziomy uniesienia - jeden normalny i drugi nieco większy, kiedy się maksymalnie podniesie i przytrzyma dźwignię stopki, wtedy prześwit staje się rzeczywiście duży;
- można wyłączyć dolny transport, co pozwala na przykład na zrobienie dekoracyjnych przeszyć w patchworkach;
- współdziałanie transportu dolnego i docisku stopki jest perfekcyjne - materiał przesuwa się bez zarzutu niezależnie od jego rodzaju i od odległości szwu od brzegu (stębnowałam trzykrotnie złożony materiał jeanso-podobny około dwa milimetry od brzegu i nie było żadnych problemów z prowadzeniem materiału);
- solidny i dobrze wykonany, wszystko idealnie spasowane, w czasie szycia nic nie brzęczy, nie skrzypi, nie wpada w wibracje;
- no i chyba największa zaleta - stosunek cena-jakość-profesjonalizm jak dla mnie bardzo akceptowalna, za mniej niż 800 złotych (z kosztami transportu kurierem do domu) dostajemy półprofesjonalną maszynę do zadań specjalnych, która poradzi sobie z elastyczną siateczką i ze złożonym kilkakrotnie jeansem.

U mnie Singer 4423 Heavy Duty w tej chwili ma 5,5 punktu w sześciostopniowej skali (te pół punktu traci za plastikowe - potencjalnie nietrwałe - elementy podtrzymujące szpulki). Podsumowując - decyzję o wymianie maszyny uznaję za właściwą, a wybór nowego modelu za wyjątkowo udany.
Poniżej filmik z szybkich testów konsumenckich, gdzie widać, że to rzeczywiście szyje i daje sobie radę:
***
A teraz dwa ogłoszenia parafialne:
Pierwsze jest takie, że po wszechstronnym przetestowaniu Brzydala doszłam do wniosku, że posiadanie dwóch maszyn jest kompletnie nieuzasadnione, bo na to, że kiedykolwiek wyciągnę na światło dzienne Zośkę, są marne szanse, a po co ma się kurzyć maszyna sprawna i dobra, która się może komuś przydać. Dlatego Zośka wyląduje dziś na ulubionym serwisie aukcyjnym, wystawiona na sprzedaż. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam na Allegro, sprzedaję ją w pełni sprawną z całym wyposażeniem, kompletem stopek, igieł, szpulek i innych śrubokrętów.
Bezpośredni link do aukcji - klikamy TUTAJ.
Bezpośredni link do aukcji - klikamy TUTAJ.
I po drugie uprzedzam, że mogę zniknąć na jakieś dwa, trzy dni, nie odpowiadać na maile, zaniedbać odpowiadanie na Wasze komentarze, czyli jednym słowem - zapaść się pod wirtualną ziemię, bo... zostanę bez laptopa. Akcja pozbywania się mojego obecnego właśnie trwa, a zakup nowego i przystosowanie go do moich wygórowanych potrzeb potrwa zapewne do połowy przyszłego tygodnia.
***
A w ramach następnego wpisu pojawi się - TUBA RAZEM ROBIONA - PROLOG, czyli wielkie ujawnienie tego, co będzie potrzebne do sprawnego i bezproblemowego wykonania Tuby Bardzo Kobiecej (tak, żeby był do połowy września czas na zaopatrzenie się w odpowiednie włóczki i inne akcesoria).