Double knitting, czyli dwustronny żakard to taki rodzaj robótkowania, kiedy od razu robimy wierzch i spód robótki. Dostajemy dzianinę dwuwarstwową i ciepłą, ale raczej nie dziergamy z włóczek grubasków, bo może wyjść nam coś bardzo sztywnego. Oczywiście konieczne jest dzierganie z włóczek w dwóch kolorach o identycznej grubości.
Niewątpliwą zaletą w stosunku do zwykłego żakardu jest to, że nie ma problemu nitek prowadzonych z lewej strony robótki - tutaj zawsze robi się kolorami na zmianę i żadna nitka nam nie "zwisa".
Można robić "na płasko", czyli w rzędach, można robić w okrążeniach, można zacząć double knitting w dowolnym momencie już istniejącej robótki.
Wada? Może tylko kwestia zamykania takiej robótki - trudno to zrobić tak, żeby było perfekcyjnie. Trudno, ale to nie znaczy, że się nie da.
Dwustronne żakardowanie zawsze zaczynamy od rzędu "technicznego" czy "rozbiegowego", gdzie na jednym istniejącym oczku robimy dwa - prawe oczko kolorem "wierzchnim" i lewe oczko kolorem "spodnim". Co ważne - zawsze dziergamy myśląc "parzyście" dwa kolory obok siebie oraz oczko prawe i lewe obok siebie.
Przyzwyczajamy się także do tego, że nitki z kłębka trzymamy razem, niezależnie od tego, którą z nich wykorzystujemy - inaczej nitki nie schowają nam się między warstwami robótki.
W robótkach płaskich musimy pamiętać o tym, że na wzór patrzymy w rzędach nieparzystych od strony prawej, a w rzędach parzystych od strony lewej (to znamy już ze zwykłego żakardu). Jednak tutaj trzeba też pamiętać, że pod spodem kolory się zmieniają - kolor wzoru z wierzchu staje się pod spodem kolorem tła.
W robótkach w okrążeniach na kolejne rzędy schematu patrzymy zawsze od prawej i kolory są niezmienne, czyli jest nam znacznie łatwiej, bo nie trzeba o niczym pamiętać.
!!!UWAGA!!! Zawsze sprawdzamy, czy się nie pomyliliśmy. Błędy są tu kosztowne, bo ewentualne prucie... jest co najmniej kłopotliwe : ))) Sprawdzamy, czy mamy w parze oczko lewe i prawe, w dwóch kolorach, prawe w kolorze, jaki ma być na wierzchu, lewe w kolorze, jaki ma być pod spodem.
I w końcu zamykanie oczek. Można to zrobić tradycyjnie, ale pamiętając, żeby "łapać oczka" parami, żeby zamknięcie nie wyszło nam dwa razy dłuższe niż początek robótki. Tradycyjne zamykanie oczek sprawi jednak, że po lewej stronie będzie widać niezbyt ładne przejście między kolorami a zamknięciem - jak przy lewych oczkach.
Jak zamknąć poprawnie i szybko dwustronny żakard - oglądamy tutaj.
Rozwiązaniem bardzo estetycznym jest wykorzystanie zszywania "żywych oczek", czyli grafiting. Żeby się do niego przygotować przekładamy robótkę na dwa druty: oczka prawe na jeden drut, a oczka lewe na drugi drut (czyli oddzielamy wierzch od spodu) i tak przełożone oczka zszywamy jedną z wykorzystywanych nitek.
Dwustronny żakard to doskonały sposób na wykończenie dołu spódnicy i zrobienie w niej paska.
Dół spódnicy będzie wprawdzie dwa razy grubszy, ale będzie to wyglądało jak ozdobna plisa. Ponadto otrzymamy bardzo wytrzymały brzeg - co ważne przy relatywnie wąskiej spódnicy. Ponadto tak zrobiony dół nie będzie nam się wywijał na wszystkie strony.
Jak już wiecie, dwustronny żakard można zacząć w dowolnym miejscu robótki, robiąc na prawych oczkach rząd "techniczny", czyli możemy to zrobić w naszej spódnicy w zasadzie w każdej chwili.
Pasek też można wydziergać dwustronnym żakardem - nabierając na górze spódnicy prawe oczka na istniejącym brzegu, od razu robiąc na nich okrążenie "techniczne" i dziergając dalej jako double knitting.
Taki pasek daje też możliwość wciągnięcia gumki lub tasiemki do wiązania, żeby nam spódnica trzymała się w pasie.
Oczywiście i na dole i w pasku można nadal szaleć z wzorami.
W obu przypadkach najbardziej estetycznym sposobem zamknięcia jest grafiting.
Żakardowej spódnicy nie będziemy robić razem "filmowo", ponieważ wszelkie niezbędne umiejętności do jej stworzenia macie już po dwóch poprzednich częściach Razem-Wrabiania.
Ten wpis będzie przewodnikiem po kolejnych etapach dziergania spódnicy, pokazującym krok po kroku, co powinno się dziać u Was na drutach i na co zwrócić uwagę. Zacznijcie od przeczytania wszystkiego na spokojnie, a później narzędzia dziewiarskie w dłoń i krok po kroku dziergamy.
***
Zakładam, że osoby, które dopiero oswajały się z żakardem, entuzjastycznie zrobiły Wprawki. Że powstał też Żakardowy Otulacz, który ma Was przyzwyczaić do "żakardowania" w okrążeniach.
A dzisiaj zabieramy się do dziergania Żakardowej Spódnicy.
1. Zbieramy niezbędne narzędzia i materiały.
Wszystko na temat włóczki, drutów i "osprzętu" dodatkowego zostało opisane w Prologu do Razem-Wrabiania. Dodatkowo przyda się także coś do notowania, żeby zapisywać przerobione rzędy na początku robótki.
2. Wybieramy model spódnicy i wzory.
Na początek sugeruję zrobienie spódnicy prostej, "ołówkowej" - używając krawieckiej terminologii. Wtedy dodawanie oczek czeka nas tylko na górze spódnicy i nie będzie kolidowało z wrabianiem żakardowych wzorów.
I w końcu wzory, spódnice i nie tylko znajdziemy także na chińskiej stronie - zaglądamy tutaj.
Oczywiście możecie wykorzystać dowolny schemat żakardowego wzoru, według własnych potrzeb i upodobań. Niech Was nic nie ogranicza!
3. Pomiary.
Będziemy mierzyć siebie i próbkę robótki.
Zacznijmy od siebie. Potrzebne nam będą trzy liczby: obwód w pasie (lub na takiej wysokości, na jaką ma sięgać spódnica na górze, jeśli ktoś chce biodrówkę); obwód w biodrach i odległość między poziomem pasa a bioder w najszerszym miejscu (czyli przykładamy sobie początek centymetra z boku na poziomie talii (lub niżej dla biodrówki), pozwalamy mu "zwisnąć" w dół po biodrze i sprawdzamy, ile centymetrów jest do miejsca, w którym mierzyłyśmy obwód bioder w ich najszerszym miejscu).
Mierzymy się bez oszukiwania! Czyli nie na ścisk i nie z wielkim luzem. Spódnica na drutach ma tendencję do lekkiego rozciągania się w użytkowaniu, między praniami, więc nie wyjdzie nam raczej nic bardzo opiętego na tyłku, ale też nie o to chodzi, żeby na nas wisiała.
Mierzymy próbkę i w części jednokolorowej, i w części z żakardem. Mierzymy w poziomie (ile oczek daje ile cm) i w pionie (ile rzędów daje ile cm).
Teoria jest taka, że pomiary powinny być identyczne. Praktyka jest taka, że w części z żakardem zazwyczaj robimy minimalnie ściślej. Jeśli ta różnica jest spora, to sugeruję zrobienie jeszcze jednej próbki - część jednokolorową zróbcie na drutach o ćwierć lub pół numera cieńszych, a żakard na tych, co poprzednio. Powinno to zniwelować różnicę. Spódnicę też będziecie wtedy zaczynać na drutach trochę cieńszych, a w momencie przejścia do żakardowych wzorów sięgniecie po grubsze. (Jeśli ktoś robi żakardy luźniej niż jednym kolorem, to sięgnie po druty nieco grubsze na początku.)
4. Pomiary przekładamy na oczka.
Spokojnie, kalkulatory wrzucamy do szuflad, a zamiast tego sięgamy po Tabelkę Bardzo Spódnicową, która policzy wszystko za Was.
Klikamy w odpowiedni link poniżej i zapisujemy sobie Tabelkę na dysku.
Jak zwykle do Tabelki wpisujemy dane tylko w pola zielone, reszta policzy się sama i nie musimy niczego więcej dotykać nawet końcem myszki.
Wpisujemy zatem "ku pamięci" grubość drutów, na których robimy. Następnie ile oczek z próbki, dało ile centymetrów i poniżej ile rzędów z próbki, dało ile centymetrów.
Później spowiadamy się z obwodu w talii, w biodrach i odległości między talią a biodrami.
A Tabelka wyliczy nam, ile oczek musi być w talii (je będziemy nabierać na początku robótki), ile w biodrach (czyli po wszystkich dodawaniach) i ile rzędów robótki mamy na to, żeby potrzebne oczka dodać.
Założenie jest takie, że będziemy dodawać w co czwartym rzędzie (czyli w pierwszym, piątym, dziewiątym itd.) i w każdym takim "dodającym rzędzie" przybędzie nam tyle oczek, ile Tabelka wyliczyła w komórce G23. A poniżej Tabelka policzy nam jeszcze, co ile oczek w "dodających" okrążeniach mamy dodać te oczka i mniej więcej ile oczek będziemy mieć po takim okrążeniu na drutach (może tu wystąpić różnica jednego lub dwóch oczek ze względu na zaokrąglenia liczb).
5. Druty w dłoń i nabieramy oczka.
Założenie jest takie, że spódnicę będziemy robić od góry, czyli od talii w dół. Oczka dodawane będą równomiernie w co czwartym rzędzie, aż do osiągnięcia obwodu, jaki chcemy mieć w biodrach. Ta część spódnicy będzie robiona jako jednokolorowa, żeby nie walczyć z wzorem żakardowym i dodawaniem oczek jednocześnie. Żakard pojawi się dopiero wtedy, gdy liczba oczek na drutach nie będzie się zmieniać.
Nabieramy dowolnym sposobem tyle oczek, ile Tabelka nam wyliczyła w komórce G16 i robimy to kolorem podstawowym.
Pamiętamy, że przed zamknięciem robótki "w kółeczko" trzy (!!!) razy sprawdzamy, czy się nam ona nie poskręcała w spiralkę.
Pamiętamy też o oznaczeniu początku okrążenia markerem.
6. Poszerzamy do obwodu bioder.
Kiedy mamy robótkę zamkniętą i przerobione jedno lub dwa okrążenia zabieramy się za dodawanie oczek.
Od razu wyciągamy kartkę i coś do pisania, żeby mieć gdzie oznaczać każde przerobione okrążenie, żeby łatwo nam było zlokalizować "okrążenia dodające", czyli pierwsze, piąte, dziewiąte itd.
Pierwsze "okrążenie dodające" - Tabelka w komórce G23 wyliczyła, że zawsze będziemy dodawać określoną liczbę oczek w takim okrążeniu. Spoglądając poniżej wiemy, że w pierwszym okrążeniu dodajemy je co... oczek - patrzymy na komórkę G25.
Czyli zaczynamy, pierwsze oczko dodajemy na samym początku okrążenia, przerabiamy tyle oczek, ile pokazuje komórka G25, dodajemy kolejne oczko, przerabiamy prawe, dodajemy itd.
Kolejne rzędy (2., 3., 4.) robimy po prostu prawymi.
W rzędzie piątym liczba dodanych oczek jest taka sama jak poprzednio, ale dodajemy je co... oczek - patrzymy na komórkę G27. Tym razem jednak możemy dodać pierwsze oczko nie na samym początku okrążenia, ale po przerobieniu jednego lub dwóch oczek, żeby nie tworzyła się wyraźna linia dodanych oczek w robótce. Takie przesunięcie w co drugim "okrążeniu dodającym" spowoduje, że miejsca dodawania na początku okrążenia będą mniej widoczne.
Przerabiamy tyle okrążeń, ile wskazuje komórka G20, jednocześnie dodając oczka, aż uzyskamy mniej więcej liczbę oczek, jaką powinnyśmy mieć na poziomie bioder. Ona może się minimalnie różnić o kilka oczek od liczby wyliczonej tak po prostu z obwodu bioder (komórka G18), bo dodajemy stała liczbę oczek.
Jak dodajemy oczka? Wszystko o poprawnym dodawaniu oczek znajdziecie na filmie:
PS. Gdyby ktoś chciał się pobawić w robienie spódnicy z poszerzaniem "zakładkowym", który już się na blogu pojawił, to oczywiście może - zaglądamy tutaj i dokonujemy potrzebnych obliczeń. Część z nich zrobi za nas Tabelka, ale podział dodawanych oczek na poszczególne "zakładki" to już trzeba samodzielnie.
7. Czas na żakard.
Wzory żakardowe mogą się pojawić w spódnicy już na poziomie bioder, czyli w momencie kiedy liczba oczek na drutach nie będzie się zmieniać. Można też nadal robić w dół jednym kolorem, a żakard wykorzystać tylko, jako ozdobny pas na samym dolnym brzegu spódnicy.
Uwaga, dla ułatwienia można zwiększyć liczbę używanych markerów i włożyć je na druty, oznaczając każde kolejne powtórzenie wzoru. Pamiętajcie tylko, że wtedy marker oznaczający początek okrążenia musi się wyróżniać!!! W innym kolorze, większy, podwójny, ale musicie wiedzieć, gdzie się okrążenie zaczyna.
Ktoś może zapytać, dlaczego w obliczaniu liczby oczek potrzebnej do uzyskania naszych obwodów nie uwzględniałyśmy szerokości żakardowego wzoru i nie było ani słowa o tym, że liczba oczek powinna być podzielna przez powtarzaną liczbę oczek.
Jeśli spojrzycie na zdjęcia naszych "inspiracji", to zauważycie, że wzory w spódnicy się zmieniają i są przedzielone pasami w kolorze podstawowym. To oznacza, że każdy wzór, by się zmieścić w całości musiałby mieć inna liczbę oczek, a tym samym musiałybyśmy poszerzać i zwężać spódnicę przy każdym początku wzoru. Dlatego wychodzimy z założenia, że wzorek może nam "się uciąć" na końcu okrążenia i nie walczymy z tym.
Jeśli jednak ktoś chce wykorzystać tylko jeden wzór, to może liczbę oczek, jaką mamy na biodrach dostosować do potrzeb wzoru. Czyli zadbać o to, by ta liczba oczek była jak najbardziej zbliżona do wielkości z komórki G18 i jednocześnie podzielna przez podstawowy raport wzoru (czyli liczbę oczek, które są we wzorze powtarzane).
8. Gdyby ktoś się uparł, że chce spódnicę rozszerzaną na dole.
To oczywiście może, ale sugeruję wtedy rozwiązanie, które pogodzi chęć rozszerzania i wrabiania żakardów bez problemów. Zwracałam już uwagę, że w przykładowych spódnicach pasy żakardowych wzorów są rozdzielone pasami jednolitego koloru. I właśnie w tych jednokolorowych okrążeniach macie szansę na dalsze dodawanie oczek. Trzeba jednak pamiętać, żeby robić to jak najbardziej regularnie, czyli tak dobrać wzory żakardowe, by mieć jednokolorowe pasy w równych odstępach i dodawać, co stałą liczbę okrążeń oraz by dodawać, co stałą liczbę oczek w takim poszerzającym okrążeniu.
Sugeruję, by osoby początkujące swoją pierwszą żakardową spódnicę zrobiły w wersji prostej, a eksperymenty z poszerzaniem zostawiły na wersję drugą, ulepszoną : ))))
9. Zamykanie oczek.
Ponieważ to dół spódnicy, który będzie pracował, to wybieramy sposób o sporej elastyczności. Sprawdzi się pomysł z przerabianiem ostatniego okrążenia na grubszych drutach i zamykanie szydełkiem - ponownie odsyłam do Otulacza. Ale także każdy inny sposób, który pozwoli na uzyskanie sporej rozciągliwości.
Ale!!! Mam nadzieję, że do przyszłego tygodnia nikt spódnicy kończyć nie będzie, ponieważ mam zamiar pokazać Wam, "z czym się je" double knitting, czyli dwustronny żakard. A kiedy już opanujemy jego robienie, to okaże się, że to jest doskonały sposób na wykończenie dołu takiej spódnicy tak, żeby był trwały, elastyczny i nic nam się nie wywijało, odwijało i źle układało.
10. Wykończenia na górze.
W przyszłym tygodniu zastanowimy się też, jak najlepiej wykończyć górę spódnicy, żeby to było estetyczne i funkcjonalne i żeby nam taka spódnica nie usiłowała zjechać w kierunku podłogi!
11. Ufff...
Żakardowa spódnica najlepiej wygląda robiona z relatywnie cienkiej wełenki, bo wtedy wzory nie są "siermiężne", tylko estetyczne i ładne w kształcie. Ale to oznacza, że czeka nas sporo oczek do przerobienia. Nie spieszcie się, przy żakardzie się nie da :))) Warto wolniej, ale dokładniej i pięknie.
Za tydzień jeszcze powiemy sobie wszystko o wykończeniach góry i dołu.
Miejsce w Galerii już czeka na Wasze otulacze, spódnice i inne dzieła Razem-Wrobione!
Po Wprawkach do Razem-Wrabiania czujemy się przygotowani do stworzenia fragmentu odzieży użytkowej, czyli Otulacza.
Przypominam, że tym razem możemy sięgnąć po nieco cieńszą włóczkę, ale nie przesadzajmy - nadal radzę dzierganie z dość mięsistej i grubej nitki, żeby nabierać wprawy i przyzwyczajać się do "żakardowania".
A jeśli jeszcze Wam mało, to zaglądamy do BabyAgi i u niej znajdziecie gwiazdki, różyczki i nie tylko - klikamy tutaj.
Druty w dłoń i do dzieła!
1. Nabieramy oczka, robimy rządek i zamykamy robótkę w okrąg.
Zanim nabierzemy oczka ustalamy, ile jest nam ich potrzebnych. Obwód komina to od około 60 cm (dość ścisły otulacz dla dorosłej osoby) do... tutaj nie ma ograniczeń. Ja zazwyczaj robię otulacze o obwodzie około 70 cm.
Robimy próbkę (lub wykorzystujemy wprawkę, jeśli była robiona z tej samej włóczki, z której powstanie otulacz) i przeliczmy, ile oczek jest nam potrzebne na dany obwód. I tą liczbę konfrontujemy z wymaganiami wzoru żakardowego, który wybraliśmy do dziergania. Ostateczna liczba oczek musi być wielokrotnością raportu wzoru.
Oczka nabieramy takim sposobem, jaki jest dla nas najwygodniejszy. O dość elastycznym sposobie nabierania było przy okazji Wprawek - zaglądamy tutaj.
!!!Uwaga!!! - zanim zamkniemy robótkę, sprawdzamy, czy oczka na drutach nie są przekręcone, czyli czy są równiutko, a nie skręcone jak spirala.
Przy okazji kilka słów o robieniu oczek prawych w robótkach płaskich i w robótkach na okrągło - czyli kwestia oczek prawych "normalnych" i oczek prawych przekręconych - film tłumaczący wszystko oglądamy tutaj.
2. Kończymy pierwsze okrążenie, dbając o to, by zniwelować dziurę pomiędzy oczkami na samym dole robótki i robimy dalsze okrążenia. Przy okazji kilka słów dla tych, którzy chcieliby zrobić na początku otulacza paseczki. - Wszystko to oglądamy tutaj.
I dalej technika robienia paseczków w okrążeniach - czyli o zabezpieczaniu nitki i podpowiedź, co zrobić, z chwilowo bezużyteczną nitką w innym kolorze - film o tym tutaj.
3. Zaczynamy wrabiać żakardowy wzorek. A tutaj przede wszystkim kilka słów o tym, co zrobić, kiedy sekwencje oczek są dość długie, na przykład mamy na przemian do zrobienia 10 oczek białych i 10 czerwonych. W takich przypadkach nitka pozostawiana z tyłu roboty byłaby zbyt długa, więc co trzy, cztery oczka będziemy ją zaplątywać o nitkę, którą właśnie dziergamy - o wszystkim na filmie.
4. Drugie okrążenie żakardowego wzoru, czyli o czytaniu schematu przy robieniu w okrążeniach i o bardzo ważnym miejscu - połączeniu końcówki okrążenia z kolejnym okrążeniem. O wszystkim tym kilka słów tutaj.
Dbamy o to, żeby oczka po prawej stronie były równe, a po lewej stronie, żeby nitka pozostawiana z tyłu robótki nie była zbyt luźna lub zbyt ściągnięta. W moim gotowym otulaczu lewa strona wygląda ta:
5. Dziergacie Wasze otulacze do takiej wysokości, jaka jest potrzebna i przychodzi czas na zamknięcie oczek. Możecie zamknąć oczka w dowolny sposób, taki, który lubicie najbardziej. Ja wykorzystuję sposób, który powoduje, że na górze powstaje ładny, równy łańcuszek. By to uzyskać ostatnie okrążenie robótki przerabiam na grubszych drutach (dwa razy grubszych) i następnie szydełkiem przeciągam oczka przez siebie. Ten sam sposób wykorzystałam i w otulaczu, ale dodatkowo chciałam mieć łańcuszek zamykający dwukolorowy. Dlatego ostatnie okrążenie przerobiłam na grubych drutach na przemian - oczko czarne, oczko czerwone. - Film o tym, jak zrobić zamykający kolorowy łańcuszek oglądamy tutaj.
6. Łączymy zamykane oczka robótki i czas na zabezpieczenie i schowanie zwisających nitek po lewej stronie - film oglądamy tutaj.
7. Dla chętnych - robimy podszewkę, czyli zamykamy nitki po lewej stronie pod drugą warstwą dzianiny.
Mój gotowy otulacz został zrobiony w oparciu o wzór kwiatowy i wykorzystałam w nim trzy kolory. Gdyby ktoś chciał mieć identyczny wzorek, to cały wzór otulacza można wydrukować stąd.
Jak widać, projektując swoje otulacze, nie musicie się ograniczać do dwóch kolorów, możecie ich użyć znacznie więcej, ale starajcie się, żeby w danym okrążeniu były używane tylko dwa ze wszystkich kolorów, żeby nie ciągnąc z tyłu robótki wielu nitek jednocześnie.
Czekam niecierpliwie na Wasze otulacze, które oczywiście trafią do Galerii. Na ich dzierganie macie najprawdopodobniej dwa tygodnie. Ponieważ w przyszły weekend zaczniemy Spódnicę Razem-Wrobioną, ale zajmiemy się jej technicznymi aspektami, a nie będziemy jeszcze łapać za druty.
A w nagrodę dla tych, którzy dotrwali do końca... Element Kudłaty, którego podobno dawno nie było :)))
To jeszcze dwa słowa na temat grubości drutów. Ja wiem, że robiąc żakardowe wzorki, zaczynam robić nieco luźniej niż zwykle, dlatego wybieram druty o pół numera cieńsze, żeby to zniwelować. Wy po to robicie wprawki, "żeby zdiagnozować" jak to jest u Was - zacznijcie od drutów, jakie wzięlibyście normalnie do tego typu włóczki. Jeśli macie wrażenie, że robótka jest zbyt sztywna - zmieńcie druty na nieco grubsze. Jeśli robią się dziury między oczkami - łapiemy druty cieńsze.
2. Na wszelki wypadek - dla tych, którzy dopiero zaczynają robić - nabieranie oczek. Pokazuję metodę, którą sama stosuję, ale oczywiście oczka można nabrać dowolnym sposobem. Wybierajcie ten, który lubicie.
4. Rząd drugi przed nami. Tym razem robimy oczka lewe, a co ważniejsze - wzorek czytamy tutaj od lewej do prawej.
Pamiętamy tutaj, że nitka pozostaje z przodu robótki. Robienie oczek lewych jest nieco mniej przyjemne niż oczek prawych, ale po pewnym czasie nabiera się wprawy i szybkości.
Druga kwestia, to wyrównywanie oczek - robimy to naciągając robótkę w pionie. Nigdy nie ciągniemy w poziomie.
6. Rząd czwarty, piąty i szósty robicie samodzielnie. Na wszelki wypadek o tym, od której strony patrzeć na schemat przy poszczególnych rzędach mówię tutaj.
I jeszcze raz pokażemy, jak sobie radzić z robieniem oczek lewych na przykładzie szóstego rzędu - patrzymy tutaj.
7. Rząd siódmy - rząd jednokolorowy, ale to nie znaczy, że czerwona nitka zostaje nietknięta. O tym, jak sobie radzić, kiedy mamy pojedynczy kolorowy rządek, mówię tutaj.
Uwaga, robiąc wzorek płasko (od brzegu do brzegu) nitkę "bezrobotną" ciągniemy z tyłu wtedy, kiedy mamy nieparzystą liczbę jednokolorowych rządków. Jeśli kolorowych rzędów jest liczba parzysta, to nitkę niewykorzystywaną możemy zostawić tam, gdzie jest, bo sobie do niej wrócimy.
8. Rzędy od ósmego do 11 - robimy samodzielnie zgodnie ze schematem.
9. Krótkie podsumowanie tego, co się do tej pory działo - oglądamy tutaj.
Teraz ten sam wzorek wrobimy jako ozdobny panel.
Sam wzorek jest rozpisany na 17 oczek szerokości. Nabieramy zatem większą liczbę oczek - na przykład 27 i będziemy robić; pięć oczek jednokolorowych, wzorek, pięć oczek jednokolorowych. Przerabiamy kilka rzędów w jednym kolorze i zabieramy się za wrabianie:
Pamiętamy o zakręcaniu o siebie nitek na początku i na końcu rzędu, żeby nam się dziury nie robiły.
PS. Na filmie zamiast Rowu Mariańskiego powiedział mi się Rów Marsjański... tfu, tfu, tfu! Chociaż na Marsie pewnie głębokość rowów znacznie większa niż na dnie Pacyfiku. Co nie zmienia faktu, że nitki skręcamy, żeby nam się żadne rowy i dziury w robótce nie pojawiały :)))
3. Kolejne rzędy robicie samodzielnie pamiętając o wszystkich wskazówkach i o tym, że w takim sposobie robienia zakręcamy nitki o siebie na początku i końcu rzędu.
***
Wprawki mają Wam pozwolić oswoić się z tego rodzaju wzorami - żakardami, wzorami wrabianymi, norweskimi.
Wzór robiony powyżej, wspólnie, jest jednym z trzech, które dla Was przygotowałam.
I w końcu największy - trzeci jest tutaj. Ten największy nawet zrobiłam i powinien wyglądać tak:
Spróbujcie zrobić wszystkie trzy, koniecznie w wersji "od brzegu do brzegu", czyli z oczkami brzegowymi. Ale możecie też spróbować zrobić je jako wrabiane "ozdobne panele", czyli w tej drugiej wersji.
Nie spieszcie się! Potraktujcie te "wprawki" jako poligon doświadczalny - przetestujcie, jaka grubość drutów jest Wam potrzebna, czy chcecie używać pierścionka, czy może łatwiej Wam trzymać nitki na dwóch palcach, czy w pełni panujecie nad napięciem nitki i długością nitek zostawianych z tyłu. I koniecznie, koniecznie (!!!) róbcie z grubej włóczki. Ćwiczenie na cienkiej to stanowczo zbyt duże wyzwanie.
***
Każdy, kto zechce się pochwalić gotowymi "wprawkami", może to zrobić, wysyłając zdjęcia na maila (podany na górze po prawej). Do Galerii nie trafią, ale będę chwalić! Albo radzić, jeśli będą problemy. Ale i tak chwalić, chwalić, chwalić.
Aktualizacja - Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak się z wprawkami rozpędziła Anneczka, to koniecznie odwiedza jej bloga. Ale oprócz tego na zdjęciach u niej widać, jak wygląda profesjonalny naparstek do dziergania żakardów. Jeżeli ktoś ma w planach sporo takich projektów, to warto poszukać takowego do natychmiastowego nabycia. Po chwili przyzwyczajenia robi się z nim bardzo wygodnie.
Styczeń - zgodnie z zapowiedzią - upłynie nam na wrabianiu, czyli będziemy rozgryzać tajemnice żakardu, wzorów w sweterkach norweskich itp.
Zrobimy to w trzech etapach.
ETAP I - WPRAWKI
Część dedykowana szczególnie osobom, które nigdy wcześniej nie "wrabiały" ani nie "żakardowały" nawet żartem :))) Oraz tym, które próbowały i okazało się, że okiełznanie latających niteczek jest sporym wyzwaniem.
Będziemy ćwiczyć podstawy, czyli zmiany kolorów w układach: 1 oczko na 1 oczko, 2 na 2 itp. Spróbujemy znaleźć najlepszy sposób na zapanowanie nad trzymaniem dwóch nitek. I w końcu będziemy poszukiwać właściwego napięcia nitek zostawianych z tyłu.
Powstaną tylko próbki, jeszcze nie żaden gotowy wyrób. Próbki płaskie, czyli będziemy robić w rzędach.
Co będzie potrzebne:
- Resztki włóczek w dwóch kolorach, o dokładnie takiej samej grubości. Uwaga!!! grubych włóczek - bo najłatwiej ćwiczy się na "tłustych" nitkach.
- Druty dobrane do grubości włóczki - kto chce sobie poczytać nieco więcej na temat doboru grubości drutów do grubości włóczki, może zajrzeć tutaj. Ale Etap I potraktujemy także jako moment na nauczenie się właściwego doboru drutów do "wrabiania", więc nie panikujemy, że do tego etapu wybierzemy źle. Rodzaj drutów - proste, z żyłką - bez znaczenia. Wybierzcie te, z którymi Wam wygodniej.
- Schemat wzoru będzie dostępny do ściągnięcia - link będzie we wpisie, gotowy do wydrukowania.
- Nożyczki, szydełko do chowania nitek i...
- Pierścionek z wystającym oczkiem, o takiej wielkości, żeby po założeniu na wskazujący palec lewej ręki zatrzymywał nam się tam, gdzie jest trzymana nitka, czyli na środkowym paliczku. Od razu wyjaśniam, bo miny możecie mieć co najmniej zadziwione - pierścionek pomoże nam zapanować nad trzymanymi nitkami.
ETAP II - MAŁA FORMA WRABIANA
Będziemy przekładać nabytą wiedzę podstawową na formę użyteczną i zrobimy komin/otulacz. Czyli będziemy robić tym razem w okrążeniach.
Co będzie potrzebne:
- Dowolna włóczka w dwóch kolorach, nadal dość gruba (taka, która ma około 300 metrów w 100 gramach). Oczywiście oba kolory o identycznej grubości. Ilość zależna od wielkości otulacza.
Można też zaplanować użycie większej ilości kolorów, ale pamiętamy, że wszystkie one muszą mieć taką samą grubość.
- Druty z żyłką (długość maksymalnie 60 cm - mniejsza niż obwód komina) dobrane do grubości włóczki.
- Schemat wzoru będzie dostępny do ściągnięcia - link będzie we wpisie, gotowy do wydrukowania. Oczywiście będzie można wykombinować własny schemat, ale nastawcie się, że przejścia między kolorami nie powinny być większe niż 4 lub 5 oczek, żeby nie było zbyt trudno!
- Nożyczki, szydełko do chowania nitek i przyda się co najmniej jeden marker do oznaczenia początku okrążenia.
- Pierścionek z wystającym oczkiem - patrz etap I :))))))
- Dowolna włóczka w dwóch kolorach, jeden z nich może być melanżem, żeby efekt był ładniejszy (można oczywiście szaleć z bardziej kolorowymi pomysłami spódnicowymi :))).
Ważne, żeby tym razem grubość włóczki była niezbyt duża, żeby wygląd wrabianych wzorów był delikatny i perfekcyjny. Sugeruję użycie nitki, w której w 100 gramach mieści się około 500 lub 550 metrów. Ponownie pilnujemy, żeby grubość wszystkich użytych włóczek była identyczna lub bardzo do siebie zbliżona.
Co do rodzaju: odradzam bawełnę i bambus, bo na spódnicę tego typu nie nadają się zbytnio, za bardzo się wyciągają. Polecam to, co ma naturalne wełenki w składzie, ewentualnie sprawdzony akryl, który nie deformuje się w praniu i noszeniu. Można użyć nitek z krótkim włoskiem, natomiast nie wybieramy nitki o zmiennej grubości (włóczki ozdobne).
Ilość ponownie uzależniona od rozmiaru i długości spódnicy. Pamiętajcie, że zużycie jest większe, bo ciągniemy w wielu okrążeniach dwie nitki jednocześnie. Ja mam przygotowane 600 gram włóczki (300 czarnej i 300 melanżu).
Gdybyście potrzebowały wsparcia merytorycznego w wyborze włóczki do tego projektu, to piszcie maile, będziemy się zastanawiać wspólnie, czy coś się nadaje lub czy do siebie pasuje.
- Dobrane do grubości włóczki druty z żyłką (ok. 80 centymetrów długości, kiedy myślimy o robieniu spódnicy na dorosły kobiecy odwłok).
- Schematy wzorów możliwych do wykorzystania będą do wydrukowania bezpośrednio z linków we wpisie. Możecie też szukać same i wybierać to, co Was urzeknie.
- Drobiazgi niezbędne - nożyczki, szydełko do chowania nitek, pierścionek do okiełznania nitek, markery do robótek (jednej będzie konieczny, ale przyda się ich więcej, miejcie pod ręką około 6-8), centymetr.
***
Etap I zaczynamy w przyszły weekend (niedzielę zapewne) i później kolejne weekendy, to kolejne etapy Razem-Wrabiania.
Dawno nie było nic o szyciu. Czas nadrobić zaległości.
Naście lat temu Moja Rodzona Mamusia uszyła mi spódnicę - długą, do ziemi. Materiał okazał się po pierwsze niezniszczalny, a po drugie na tyle elastyczny, że przyjmował z wyrozumiałością nawet znaczne zmiany wagi i obwodów. A po trzecie - takiego burzowego materiału nigdzie już nie dostanę.
Kiedy w końcu zmieniło się moje podejście do własnej garderoby i spódnice skróciły się do kolan, kiecka została odłożona do przerobienia. Z burzowej spódnicy powstała burzowa bluzeczka.
Dekolt i podkroje pach wykończone lamówkami ze skosu.
Od spodu lamówki podszywane ręcznie. Zazwyczaj sugerowane jest maszynowe przyszycie - "szyjąc w rowku poprzedniego szwu", ale... mnie zawsze lamówki wychodzą wtedy z lekka niechlujne, nie mam kontroli na efektem. Wolę ręcznie, bo wtedy wychodzi bez zarzutu.
Bluzeczka była szyta z wykroju z Diana Moden 1/2010 (model 6).
I teraz uwaga osoby zaczynające szyć - modele w Dianie wydają się proste do uszycia i bardzo efektownie sfotografowane na obrazkach. Ale!!! Po pierwsze 99% modeli z Diany musi być szyta z tkanin elastycznych. Na początku drogi krawieckiej może to być niezłe wyzwanie. Po drugie prostota modeli niestety w wielu wypadkach oznacza, że nie leżą one idealnie, częściej wiszą sobie uroczo lub mniej uroczo. Po trzecie Diana zaszewek nie uznaje (dopiero rozmiar 46/48 ma zaszeweczkę) - kolejny powód, że uszyty ciuszek może nie spełniać naszych oczekiwań.
Ja na początku swojej drogi szyciowej szybko doszłam do wniosku, że Burda do nauki szycia nadaje się znacznie lepiej - może i wygląda bardziej skomplikowanie, ale uczyła co to zaszewka, zakładka, marszczenie i nie kazała mi wszystkiego szyć z tkanin elastycznych (nawet spodni, których wykrój w Dianie zaszewek też nie posiada). Dianę przestałam kupować...
Część II - BIZANCJUM
Uprzedzałam, że przy Wrzosowisku mam zamiar poszaleć zdobniczo bez umiarkowania. Czas pokazać, co powstało do tej pory.
Gotowa jest koronka na dole i warkocze nabrały kształtu.
Podstawą koronki był ozdobny łańcuszek zrobiony na prawej stronie. Sama koronka z bawełnianej cienizny, zwykłymi słupkami, ostatni rząd - półokręgi wykończone różową bawełną.
Jak widać na powyższym zdjęciu dół sukienki przygotowany jest do prania, czyli koronka została przyszyta, a raczej przyfastrygowana. To jest niezły sposób na opanowanie później koronki przy blokowaniu. Gdyby latała sobie luzem, to każdy kawałeczek musiałabym poukładać, przygładzić i wyrównać na mokro. Na sucho robi się to znacznie łatwiej. Porządna fastryga przetrwa pranie, blokowanie i wyjmę ją dopiero, gdy całość wyschnie. Koronka będzie wtedy dobrze ułożona, a nie chaotycznie zwichrzona.
A warkocze zostały ozdobione haftem wzdłuż brzegów, przez co zyskały pożądany efekt przestrzenności. I tu muszę oddać sprawiedliwość Ślubnemu, bo to był jego pomysł.
Robota jest mozolna, ale efekt końcowy wart wysiłku.
Decyzja w sprawie góry zapadła i będzie realizowana od jutra, o ile nie nastąpi żaden kataklizm.
Część III - BONUSIK
Ha! Rozczaruję tych, którzy myśleli, że tradycyjnie w ramach bonusiku będzie kocio. A nie! W ramach dodatku będzie projekt jednowieczorny. Wrzosowiska miałam akurat po kokardę, a nawet powyżej. A urządziliśmy sobie wieczór serialowy (nowa wersja "Nikity"). Przecież z pustymi rękami siedzieć nie będę. Zrobiłam sobie mega ciepły otulacz szyjny w kolorach jakby kanadyjskich. Włóczka była bardzo grubaśna więc robione toto na drutach 6,0. Na całość poszły dwa motki po 50gr (informacja dla początkujących - im grubsza włóczka, tym mniejsza wydajność tejże).
W ramach elementu ozdobnego wystąpił mini żakardzik łączący kolory.
I jeszcze pół zdania dla osób zainteresowanych postępami robót wykończeniowych w nowym mieszkaniu - dzieje się. Fotek nie ma na razie, bo szlifowanie ścian i kładzenie płytek w łazience nie jest fotogeniczne. Jak zaczną się pojawiać jakieś wykończone ściany, pomieszczenia, elementy wystroju, to będę się dzielić szczęściem. A na razie moje życie to głównie pakowanie ton książek i noszenie ich po piętrach (upychamy je w schowku w nowym mieszkaniu) - powiedzenie "ciężkie jest życie rodziny inteligenckiej" nabiera zupełnie nowego znaczenia przy przeprowadzce ;)