Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykrój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykrój. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 sierpnia 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część... urodzinowa

Po serii pytań i odpowiedzi z części dziewiątej i dziewiątej bis czas na ostatni element przygotowań do szycia bluzki, czyli krojenie.

Jestem pewna, że po doświadczeniach z piórnikiem, fartuszkiem i topem doskonale dacie sobie radę z odrysowaniem elementów wykroju na materiale. Będziecie pamiętać o zapasach na szwy. Wiecie już, że rysujemy i kroimy raczej na pojedynczej warstwie materiału dwa razy ten sam element w lustrzanym odbiciu, a nie składamy - jak sugeruje Burda - materiału podwójnie. I że przenosimy na materiał wszelkie oznaczenia, ale malując je na zapasach szwów.

Na wszelki wypadek pokażę jednak, jak wygląda mój komplet skrojonych i obszytych nitką po liniach szwów elementów bluzki.
!!!Uwaga!!! Zwróćcie szczególną uwagę na początku filmu na kwestię krojenia rękawów, żeby mieć rękaw prawy i rękaw lewy. Podobnie inne elementy, które mają być wobec siebie jak w lustrzanym odbiciu - raz układamy je do dorysowania na materiale "ołówkową" stroną do góry, a drugi raz tą "ołówkową" stroną do dołu.
A wszystko to oglądamy sobie tutaj.


Ale... wbrew zapowiedziom w tym tygodniu nie zaczniemy szyć. Zrobimy to dopiero w przyszłym tygodniu.
Dlaczego?
Ponieważ Wasz ulubiony i nieoceniony filmowiec/kamerzysta/mistrz spraw technicznych ma dziś... urodziny.



I nie ma mowy o szyciu i kręceniu jakichkolwiek filmów, ponieważ solenizant ma bardzo intensywny, dwudniowy plan świętowania. A wykonaniu tego planu w trzystu procentach oddajemy się od rana z wielkim poświęceniem :))))

Życząc Wam miłego, leniwego weekendu, oddalam się celebrować mężowskie urodziny wieczorową porą.

wtorek, 20 sierpnia 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część dziewiąta bis - ODPOWIEDZI

Zaczniemy od odpowiedzi na pytania. Później będzie Gwiazdkowa Lista Kartkówkowej Chwały, czyli wielkie brawa dla tych osób, które udzieliły najwięcej poprawnych odpowiedzi i w końcu poopisuję Wam, co też ja mam zamiar nakombinować w bluzce nr 108.


Przypominam, że lista kartkówkowych pytań jest w poprzednim wpisie, a teraz czas na odpowiedzi, uzasadnienia, przemyślenia i jedną historię rodem z pasmanterii:
1. Obwód biustu 104cm, to rozmiar 46, czyli bezpośrednio na arkuszu wykrojów takowego nie mamy, ale... umiemy modyfikować rozmiar wykroju. Zatem da się skroić.
2. Odpowiedź analogiczna do poprzedniej, tylko tym razem musimy sobie rozmiarówkę pomniejszyć.
3. Przód bluzki poskładamy z dwóch kawałków o numerze 21 (środkowa część przodu), dwóch o numerze 22 (boczna część przodu) i jak słusznie zauważyli niektórzy można tu też dołożyć numer 26, czyli stójkę z wiązaniem, bo ona nam ten przód wykończy (oby nie wykończyła przy szyciu nas :)))
4. Zasadniczo tył składa się z trzech części: 23 (środkowa część tyłu) plus dwa razy 24 (boczna część tyłu), jako dodatkowy element może być wymieniona nasza stójka (26).
5. Rękaw zostanie zmarszczony w dwóch miejscach: przy mankietach na dole na całej długości i główka rękawa na pewnym odcinku.
6. Odpowiedź poprawna: "a kto nam zabroni, można!". Uzasadnienie - linia środka przodu, po której Burda planuje poprowadzić nam szew przez środek brzucha, jest linią doskonale prostą, żadnych łuków czy wcięć. Ale!!! Jeśli zdecydujemy się na krojenie przodu jako jednego kawałka, to jak słusznie zauważyło kilka osób, staniemy przed zadaniem innego wykończenia rozcięcia pod szyją (można to wykończyć tak, jak będziemy wykańczać rozcięcie w rękawach przy mankietach, czyli wąziutką lamówką z tego samego materiału, ale lepszym rozwiązaniem będzie posłużenie się wtedy dodatkowo skrojonym odszyciem). Ja modyfikacji tutaj nie planuję - szew przez środek brzucha będzie :)))
7. Wyrzucenie wiązania w tej bluzce marzy mi się po nocach, bo nijak mi ten fontaź pod szyją nie pasuje. Żeby to zrobić, trzeba ciachnąć element numer 26 w miejscu oznaczonym na wykroju cyferką "4", bo to jest miejsce, gdzie stójka styka się z brzegiem rozcięcia z przodu pod szyją.
Uwaga!!! Kilka osób zasugerowało się tym, że w modelu 109, czyli sukience szytej z tych samych elementów, jest stójka i chciało wykorzystać ten fakt, krojąc element 27 z wykroju tej sukienki. Ale!!! To nie jest stójka! To jest odszycie podkroju szyi. W modelu 109 jako stójkę przyszywa się aksamitną tasiemkę, na arkuszu wykrojów nie uwzględnioną :))). Dlatego zostaje nam tylko skrócenie naszej stójki z modelu 108 o wiązanie.
8. Teoretycznie tak, można skroić samą stójkę jako jeden kawałek (w praktyce jako wąski i długi prostokąt), ale nadal cały po skosie! 
9. Na pewno stójką z wiązaniem lub bez wiązania musi być skrojona ze skosu, żeby nam się ładnie układała po wszyciu w łuk podkroju szyi. Ale!!! Bardzo słusznie zauważyło kilka osób, że lamówki do wykańczania rozcięć rękawów (oznaczone jako "a" w rzeczach dodatkowych do skrojenia) też dobrze by było skroić ze skosu, a nie jak sugeruje Burda prosto.
10. Falka na tej części przodu oznacza wdanie materiału - czyli zszycie ze sobą dwóch części materii tkanej lub dzianej, które mają nieco odmienną długość. I to zszycie tak, żeby pomimo odmiennej długości linii szwu nic nam się nie marszczyło, nie falowało i nie wybrzuszało. Zazwyczaj z wdawaniem mamy do czynienia przy wszywaniu rękawów, a w naszym modelu rękawy są marszczone, ale wdanie nam się pojawi w okolicach żeber.
11. Osiem - sześć skopiowanych części z arkusza wykrojów i dwa dodatkowe prostokąty, które zamienimy na mankiety i lamówkę rozcięć rękawów.
12. Miejsce guziczków jest na mankietach.
13. Według Burdy tylko na mankiety dwa należy przykleić fizelinę. Czemu nie na stójkę? Bo podejrzewam, że stójka jest skonstruowana tak, że nie leży perfekcyjnie na/przy/dokoła szyi, tylko stanowi element raczej... "stójko-podobny" i jak ją usztywnimy fizeliną, to może się zdarzyć, że zamiast ładnej stójki wyjdzie nam coś odstającego od szyi w kształcie niedopasowanej obroży :)))
14. Tylko wykrój tyłu jest przygotowany do krojenia po ułożeniu przy brzegu podwójnie złożonego materiału. Gdyby ktoś chciał mieć też przód z jednego kawałka, bez szwu na brzuchu, to i on wtedy powinien być skrojony tak samo.
15. Nie, proszę Państwa, zaszewek w tradycyjnym tego słowa znaczeniu nie ma. Robotę zaszewek w tym modelu biorą na siebie pionowe cięcia modelujące.
16. Oczywiście, szwy francuskie mile widziane na każdym prostym kawałku. Przy łukach również można, ale tylko pod warunkiem, że pracujemy z materią, która nam się dobrze ułoży po takim potraktowaniu.
17. "3" to punkt styku środkowej części przodu i środkowej części tyłu i wypadnie on nam na ramieniu od strony szyi, a dodatkowo będzie się tam stykał z zaznaczonym miejscem na stójce.
18. Środkowe części przodu i tyłu nie mają strzałek oznaczających kierunek ich ułożenia na materiale, bo ich linia środka jest linią prostą i to ona ma nam pomóc te dwa kawałki na materiale odpowiednio poukładać.
19. Na rozmiar 42 potrzebujemy około 185 cm materiału o szerokości 140 cm.
20. Pytanie o możliwość szycia z materii rozciągliwych wywołała burzę w mailach. 
Moim zdaniem można i będzie to nawet miało swoje zalety. Ten model nie ma zapięcia na całej długości i dlatego, żeby się dało w to wcisnąć, trzeba szyć go mniej niedopasowanego w okolicach pasa. Tkanina, która się nieco rozciągnie, pozwoli na modyfikację taliowania - można toto uszyć mniej workowate. Oczywiście trzeba dobrać taki elastyczny materiał, który pozwoli nam zachować formę - czyli nie "zwiśnie nam smętnie" na pionowych cięciach i da się przymarszczyć na rękawach bez tworzenia wielkich buf.
21. Marszczenia oznaczone są linią przerywaną, na główce rękawa dodatkowo ograniczone gwiazdkami, bo nie marszczymy całości.
22. Punkt styku nr "7" wyląduje po zszyciu na przodzie bluzki.
23. Zapasy na szwy i podłożenia to według Burdy odpowiednio 1,5 i 2 cm.
24. Jak bardzo słusznie zauważyło wiele osób, jeśli chcemy wykorzystać szwy francuskie, to dobrze jest zapasy na szwy zwiększyć do 2 cm. I jak jeszcze słuszniej zauważyliście - długość bluzki może być za duża, ale te 2 cm na dole, to ja bym jednak zostawiła. Obciąć zawsze można, a przedłużyć...
25. Dwa zamalowane kółeczka w skali trudności to model, który wymaga podstawowych umiejętności krawieckich.
26. Tkaniny jedwabne to te, które sugeruje Burda jako odpowiednie do tego modelu. Ale!!! Nauczcie się odchodzić od schematów w doborze materiałów i przestańcie myśleć stereotypowo. Wiele modeli da się szyć z bardzo niekonwencjonalnych materiałów, choć trzeba mieć świadomość, że nasz wybór może oznaczać wprowadzenie pewnych modyfikacji.
Moja wczorajsza wizyta w pasmanterii najlepszym przykładem:
Ja - Potrzebuję coś białego, w miarę naturalnego na bluzkę i nie za cienkie, żeby było.
Właścicielka - Taki śliczny biały batyst mamy! (Bo batyst to najbardziej oczywisty wybór, prawda???)
Ja - Za cienkie! (Tu pani robi wielkie oczy i mamrocze pod nosem, że ja przecież na bluzkę chcę, to jak za cienkie.) Niech mi pani pokaże materiały, które panie kupują na białe, bardzo mocne prześcieradła...
Wzrok właścicielki bezcenny. Zawał prawie gwarantowany, bo jak ja chcę z takiego grubego płótna bluzkę szyć. A ja mam to, o co dokładnie mi chodziło :)))

To teraz Lista Gwiazdkowej Kartkówkowej Chwały - na szóstkę, a kilka z dziewczyn nawet na szóstkę ze słoneczkiem (za obszerne uzasadnienia i bardzo mądre przejawy samodzielnego myślenia!!!) zasługują w kolejności alfabetycznej:
- Babaruda,
- Dorota (XYZ),
- Inez,
- Nina,
- Ola K.,
- Szyjąca Bez Bloga.

Ale wszystkim, którzy nadesłali maile z odpowiedziami (a było ich blisko trzydzieści!!!), nawet częściowymi, po pierwsze bardzo gratuluję, po drugie chwalę za chęci i odwagę. Brawo!

A teraz moje pomysły na modyfikacje bluzki tak, żeby była szansa na jej noszenie:
- Po pierwsze i najbardziej ekstrawaganckie - korpusik będzie biały z tego grubego prześcieradłowego materiału, a rękawy z przezroczystego granatowego materiału we wzory jakby liści, a może raczej rogów renifera??? :)))))))) Mankiety oczywiście białe.
- Po drugie wiązania nie będzie. Będzie sama stójka. Możliwe, że ozdobiona delikatnie jakimiś granatowymi akcentami.
- Mój wybór grubszego materiału oznacza, że nie będzie mnie materiał delikatnie i zgodnie z zaleceniami Burdy - jedwabiście - otulał, tylko będzie sztywny. Sztywny oznacza, że w okolicach talii miałabym strój potencjalnie ciążowy. Dlatego będę zwężać. Ale! Jak zwężę w talii, to mam małe szanse, że toto założę przez głowę i dlatego w lewym bocznym szwie będzie zamek błyskawiczny :))) Zwężania dokonam na żywym organizmie, nie na etapie papierowego wykroju.
- Bardzo prawdopodobne, że nie będę robić guziczków na mankietach, tylko dziurki po obu stronach, żebym... mogła używać spinek do koszuli :)))
- I w końcu chcę inaczej rozwiązać wykończenie pęknięcia pod szyją. Sposób wykończenia proponowany przez Burdę wydaje mi się co najmniej mało estetyczny, szczególnie, jak się materiał pod szyją odchyli i będzie widać przeszycia, zygzaki albo inne paskudztwo. Dlatego sugeruję Wam również kupno około 150 cm lamówki w dobranym do bluzki kolorze (ja mam białą) i wykończymy brzegi materiału przy tym rozcięciu lamówką. Jeśli ktoś szyje z bardzo delikatnego materiału o dziwnym kolorze, to może zrobić sobie lamówkę z tego materiału właśnie i nie polować na nic pasującego. Nauczymy się nowego sposobu, a poza tym będzie tak estetycznie, że bluzka będzie mogła być rozchełstana bez umiaru, a i tak będzie wyglądać perfekcyjnie.

Wnioski z moich modyfikacji dla Was są takie:
- kupno lamówki, jeśli ktoś chce wykończyć pęknięcie pod szyją bardziej estetycznie;
- kupno zamka błyskawicznego krytego (ok. 40cm) w pasującym kolorze, jeśli ktoś chce uszyć bluzkę bardziej dopasowaną, a  żeby nadal była szansa na jej założenie bez pękających szwów :)))

sobota, 10 sierpnia 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część ósma - POWIĘKSZANIE I POMNIEJSZANIE WYKROJÓW Z BURDY

Dzisiaj odcinek teoretyczno-rysunkowy, przeznaczony głównie dla tych, którzy się swoim rozmiarem z rozmiarówką Burdy nieco mijają.

Zdarza się, że chcąc uszyć któryś z Burdowych modeli, odkrywamy, że brakuje dla nas rozmiaru i przydałaby się umiejętność powiększania lub pomniejszania papierowego wykroju. Jak się zaraz okaże, jest to zajęcie może nieco pracochłonne (choć bez przesady), ale technicznie proste.

Zanim przejdziemy to filmowej prezentacji najważniejsze uwagi ogólne:
- do procesu powiększania/pomniejszania papierowego wykroju podchodzimy z precyzją i uwagą; im dokładniej narysujemy nasz nowy wykrój, tym lepszy późniejszy efekt szycia;
- nie rysujemy niczego na oryginalnych Burdowych arkuszach z wykrojami, tam i tak jest taki chaos kropkowo-kreseczkowy, że nie ma sensu dokładać niczego od siebie :))); zmian dokonujemy na wykroju przerysowanym na papier;
- przy powiększaniu wykroju pamiętamy o tym, że na papierze dokoła oryginalnych linii szwów musimy mieć zapas miejsca na dorysowanie naszych nowych, poprzesuwanych linii;
- po powiększeniu/pomniejszeniu wykroju sprawdzamy bardzo dokładnie, czy wszystkie oznaczenia z pomocniczego rysunku technicznego (w "świętej ramce" w Burdzie, na początku opisu modelu) znalazły się na naszym zmienionym wykroju;
- gotowy zmodyfikowany wykrój dokładnie sprawdzamy, czy części, które muszą do siebie pasować w trakcie szycia, są tej samej długości (np. długość szwu bocznego na tyle i przodzie topu itp.);
- i pamiętamy, że najbezpieczniejsza jest modyfikacja wykroju o jeden "stopień" w górę lub w dół, czyli przejście z rozmiarem np. z 42 do 44 lub z 36 do 34; zwiększanie lub zmniejszanie wykroju bardziej (o kilka rozmiarów) to potencjalne pole do błędnego wyrysowania nowych, zmodyfikowanych linii - jest to możliwe, ale wymaga wprawy i uwagi.

A teraz do pracy! Ćwiczymy modyfikację wykroju na dość skomplikowanym tyle szortów - model 104 z naszej lipcowej Burdy.
1. O przygotowaniach do modyfikacji wykroju i elementach, które modyfikacji wymagają - oglądamy tutaj.
2. Przenosimy na papier wykrój w rozmiarach proponowanych przez Burdę, zaznaczamy miejsca "newralgiczne", według których dokonamy zmian rozmiaru oraz wyłapujemy te elementy wykroju, które są położone zawsze tak samo, niezależnie od rozmiaru - co oglądamy tutaj.
3. Miejsca "newralgiczne" łączymy liniami pomocniczymi i rysujemy nowe punkty zgodnie z naszą potrzebą zmiany rozmiaru - co oglądamy tutaj.
4. Zaznaczamy nowe punkty w miejscach "trudniejszych" (łuki, zaszewki itp.) i rysujemy linie nowego wykroju - co oglądamy tutaj.
5. I jeszcze szybki rzut oka na technikę powiększania wykroju oraz kilka słów o tym, że musimy pamiętać o dostosowaniu tych krojonych części modelu, których Burda nie drukuje na arkuszu wykrojów, a jedynie podaje w opisie ich wymiary - co oglądamy tutaj.

Ot, i cała magia modyfikowania Burdowych wykrojów - linijka, ołówek, kolorowe długopisy lub mazaki i okazuje się, że możemy szyć nawet to, co teoretycznie rozmiarowo nie było nam przeznaczone.

***
Za tydzień zaczniemy przygotowania do szycia bluzki z sierpniowego numeru Burdy, ale tym razem to Wy będziecie mieli więcej inicjatywy i samodzielności na tym etapie. Bo skoro to Szkoła Szycia, choćby Letnia, to zrobienie kartkówki wydaje się konieczne. Ale za to będzie można dostać szóstkę ze słoneczkiem :)))

***
I nieustannie zapraszam do zaglądania do Galerii Letniej Szkoły Szycia (i nie tylko, bo Galeria Razem Robienia też rośnie i przybyło tam ostatnio sporo cudowności).
O Konkursie Szatańsko Kreatywnym nawet nie przypominam, bo po mailach sądząc, praca wre, pomysły się kłębią, a w niektórych przypadkach nawet rozpoczął się intensywny proces przekuwania ich w namacalne Dzieła Kreatywne.

sobota, 27 lipca 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część szósta - DZIANINOWY TOP, PRZYGOTOWANIA DO SZYCIA

Słynny top 110 z tegorocznej lipcowej Burdy przejdzie dziś etap "od zera do pociętej materii".

1. Kilka słów o tym, jak Burda opisuje swoje modele i że dobra krawcowa ogląda nie zdjęcia (choć od nich nie stroni), ale skupia się na rysunkach bardziej technicznych - co oglądamy tutaj.
2. Przygotowujemy wstępną listę potrzebnych materiałów i narzędzi - co oglądamy tutaj.
3. Zastanawiamy się nad rozmiarem i analizujemy, jakie elementy wykroju papierowego trzeba sobie przygotować. Przez chwilę rozmyślamy też nad tym, jakie materiały są odpowiednie do uszycia takiego modelu - a wszystko to oglądamy tutaj.
4. Wielkie ujawnienie, czym jest fizelinowa taśma formująca i czym można ją ewentualnie zastąpić, jeśli nasza pasmanteria nie ma jej w ofercie - co oglądamy sobie tutaj.
5. Kompletujemy zestaw przyborów niezbędnych do zrobienia papierowego wykroju - co oglądamy sobie tutaj.
6. Walczymy z potężnym papierowym arkuszem z wykrojami, przygotowując go do nieco bardziej wygodnego użytkowania - co oglądamy tutaj.
7. Uczymy się, jak w plątaninie linii znaleźć na arkuszu te elementy wykroju, które nas interesują - co oglądamy tutaj.
8. Przerysowujemy wykrój ramiączka (23), a przy okazji uczymy się, jak sprawdzać, czy wszystkie ważne oznaczenia zostały przeniesione z arkusza na nasz papier - co oglądamy sobie tutaj.
9. Wykrój tyłu (22), a przy okazji uczymy się, że słowo pisane z arkusza wykrojów też warto czasem przenieść na własny papierowy wykrój - co oglądamy tutaj.
10. Rozpracowujemy wykrój przodu (21), jednocześnie dowiadując się, że czasami trzeba sobie wykrój samodzielnie przedłużyć. !!!UWAGA!!! Dobrze zaplanujcie ułożenie papieru na arkuszu wykrojów, żeby się później ta przedłużana część zmieściła bez doklejania fragmentów papieru - co oglądamy sobie tutaj.
11. Przedłużamy wykrój przodu - co oglądamy sobie tutaj.
12. Sprawdzamy, czy poszczególne części przygotowanego wykroju są tej samej wielkości. A także podpowiedź, co zrobić, jeśli chcemy mieć ten top lekko taliowany. I przygotowujemy także ten element wykroju, którego nie ma na arkuszach, czyli odszycie podkroju pach tyłu - co oglądamy sobie tutaj.
13. Kilka słów o ewentualnej modyfikacji tego, z czego skroimy ramiączka i bardzo ważna rzecz (!!!) - o potrzebie przygotowania materiału do krojenia i szycia. Materiał musimy zdekatyzować, czyli uprać, żeby się "zbiegł" o tyle, o ile mu się zamarzy, zanim cokolwiek z niego skroimy - co oglądamy sobie tutaj.
14. Kiedy są wszystkie części papierowego wykroju możemy zmierzyć, ile potrzebujemy fizelinowej taśmy formującej. !!!UWAGA!!! Nie kupujemy dodatków "na styk", szczególnie taśm formujących, fizeliny jako takiej, wypustek i lamówek - kupujemy zawsze ze sporym zapasem. Po pierwsze będzie nam przyrastać "domowe zapasy magazynowe", co każda krawcowa bardzo lubi. A po drugie i najważniejsze - ewentualny błąd i zmarnowanie czegoś nie skończy się tragedią, bo będzie można sięgnąć po prostu po drugi kawałek. Ja sama mam zasadę, że dodatki kupuję w podwójnych ilościach. 
A mierzenie zużycia taśmy formującej oglądamy tutaj.
15. Przed krojeniem sprawdzamy jeszcze, czy wykrój ma odpowiednie do naszego ciała obwody i dodatkowo kilka słów o tym, że zwężenie bluzeczki w talii musimy zrobić z głową - co oglądamy sobie tutaj.
16. Zaczynamy od przygotowania elementów wycinanych z fizeliny - co oglądamy tutaj.
17. O wadze tego, żeby sobie oznaczyć na fizelinowych elementach, gdzie jest góra, a gdzie dół, gdzie grzbiecik, a gdzie wcięcie - co oglądamy tutaj.
18. Uwaga dla tych, którzy mają dzianinę ze wzorem oraz o prawidłowej kolejności krojenia - zaczynamy od największego elementu - co oglądamy tutaj.
19. O układaniu materiału do krojenia oraz o tym, że Burda nie zachęca do oszczędności materiału i dlaczego nie będziemy kroić z materiału złożonego na pół - co oglądamy tutaj.
20. Kilka wskazówek przy przenoszeniu wykroju papierowego na materiał oraz o tym, że nie składamy materiału na pół, tylko odwracamy ponacinany w miejscach oznaczeń papierowy wykrój na lewą stronę i dorysowujemy drugą część przodu od razu na tkaninie - co oglądamy tutaj.
Taka technika odrysowywania - na jednej warstwie materiału - daje nam od razu możliwość dorysowania wszystkich linii i większą precyzję rysowania i krojenia. Przy materiale złożonym na pół po pierwsze pod spodem dostajemy wycięty element, ale bez zaznaczonych linii szwów, a po drugie przy śliskich, ale też grubych materiałach krojenie staje się wyzwaniem i czasami nawet spięcie materiału szpilkami przed przerysowywaniem wykroju nie chroni nas przed przesunięciem materiału (kiedy jest śliski) lub "wyjechaniem" spod nożyc (przy grubym).
I jeszcze jedna ważna uwaga dla tych, którzy tak jak ja rysują ołówkiem - ołówek nie może być ostry, bo będzie nam się o tą dzianinę zaczepiał, naciągał ja, a nawet niszczył!!! Potrzebny nam ołówek z bardzo zaokrągloną "końcówką piszącą" :)))
21. Kroimy zaznaczając wcześniej linie cięcia (czyli wyznaczając zapasy szwów) ołówkową lub mydełkową linią albo dla osób lubiących skoki adrenaliny (żartuję oczywiście) tnąc "do centymetra" - co oglądamy tutaj.
22. Podobnie kroimy tył - co oglądamy w skrócie tutaj.
23. Kroimy jeszcze z dzianiny odszycia podkroju pach tyłu, zaglądając do Burdy, jak mamy te odszycia ułożyć na tkaninie - co oglądamy tutaj.
24. Kroimy ramiączka przy okazji ucząc się, jak łatwo korzystać z rysunkowej podpowiedzi na elementach wykroju, czyli strzałki oznaczającej kierunek zorientowania elementu wobec nitek tkaniny - co oglądamy tutaj.
25. Ostatnim zadaniem jest zrobienie na wszystkich elementach skrojonych z materiału obrysów nitką. To dodatkowa praca, ale bardzo ułatwi nam później szycie, bo da pełną kontrolę nad tym, gdzie są szwy, bo będzie je widać i po lewej i po prawej stronie materiału. 
Kto szył z nami piórnik ten wie, co ma robić. Zwracam tylko uwagę, że krótkimi niteczkami zaznaczamy sobie także wszystkie kreseczki styku (np. linię talii. linię na tyle koło numeru 2 itp.). Poniżej dwa obrazki poglądowe, jak mają wyglądać elementy w pełni przygotowane do szycia:
Elementy dzianinowej bluzy Ślubnego z obrysami z nitki.
Elementy piórnika z obrysami.

***
Szycie topu to temat następnego odcinka. Tradycyjnie powinien się on pojawić w przyszłym tygodniu.

***
I przypominam, że z sierpniowej Burdy też będziemy szyć!!! Kto jeszcze nie nabył materiałów naukowych, ten poszukuje najnowszego numeru w kioskach.

środa, 31 października 2012

SPÓDNICA RAZEM SZYTA - część pierwsza

W części pierwszej będziemy robić wykrój. 

Żeby było łatwiej dokonywać konieczne obliczenia przygotowałam Arkusz Obliczeń Niezbędnych, który można znaleźć tutaj, wydrukować i uzupełnić własnymi wymiarami. Arkusz jest w formacie .pdf i kiedy już otworzy się w okienku przeglądarki, wystarczy nacisnąć CTRL+P i drukarka powinna go wypluć bezzwłocznie.

Kilka uwag na temat mierzenia się. Na początku filmiku mówię to samo, ale tutaj, na piśmie, wyrażę się dosadniej - mierzymy się uczciwie, bez oszukiwania samej siebie, że mamy mniej centymetrów w obwodach!!! Dość ścisło, żeby nie mieć luzów, ale nie odejmujemy sobie centymetrów. Od tego, na ile porządnie się obmierzymy, zależy dopasowanie spódnicy. Mierzymy się w bieliźnie i ewentualnie rajstopach, bo to będziemy później nosić pod spódnicą.Wykrój zakłada, że da nam 1 centymetr luzu w biodrach.

No to teraz narzędzia zbrodni konstrukcyjnej w dłoń i zabieramy się do roboty.

Zaczniemy od wpisania w Arkuszu Obliczeń Niezbędnych danych o wzroście, obwodzie w biodrach i w talii. I na tej tej podstawie obliczymy dane do narysowania Siatki Podstawowej spódnicy wąskiej, ołówkowej:
Zdjęcie książki Zofii Hanus "Kulisy kroju i szycia. Bluzki i spódnice", WATRA, Warszawa 1990, s. 21


Kiedy mamy obliczone dane w centymetrach, zabieramy się do rysowania:

Rysujemy dokładnie! Każdy milimetr ma znacznie. Pamiętamy też o sprawdzaniu, czy tam, gdzie potrzeba mamy kąty proste, żeby nam wykrój nie wyszedł przekoszony.
Mając Siatkę Podstawową, przechodzimy do szaleństw z zaszewkami - wyznaczymy, gdzie mają być, jaka ma być ich długość i głębokość. Pojawi się zaszewka na tyle i na przodzie, ale także tak zwana zaszewka biodrowa, która pozwoli na wyprofilowanie spódnicy na linii krzywizny bioder. Zaczynamy oczywiście od uzupełnienia Arkusza Obliczeń Niezbędnych, a na podstawie wyliczonych wielkości rysujemy zaszewki. Najpierw zaszewka biodrowa.

I zaszewki na przodzie i na tyle:

I to w zasadzie koniec :)))) Możemy zabrać się za wycięcie formy. Tak, jak precyzyjnie rysujemy linie, tak samo precyzyjnie wycinamy. Na etapie wycinania przeniesiemy też narysowane po jednej stronie łuki zaszewki biodrowej i tylnej symetrycznie na drugą stronę. Od razu zajmiemy się też zrobieniem wykroju paska do spódnicy. Szerokość paska to standardowo 4 cm i będą to 4 centymetry wychodzące ponad linię talii. Długość paska to obwód talii plus 4 cm, na tych dodanych 4 cm będziemy później robić dziurkę na guzik. Wykrój paska można pominąć i narysować go bezpośrednio na materiale. Robimy oczywiście papierową formę na 1/2 długości paska i później wytniemy go z podwójnie złożonego materiału.

Jeśli ktoś nie chce spódnicy wąskiej, to nadszedł moment, żeby z formy podstawowej zrobić wykrój na spódnicę rozszerzającą się ku dołowi. 
Zdjęcie książki Zofii Hanus "Kulisy kroju i szycia. Bluzki i spódnice", WATRA, Warszawa 1990, s.32

W tym celu rozetniemy wykrój przodu i tyłu wzdłuż linii zaszewek od dołu do góry i rozsuniemy powstałe w ten sposób części o tyle, o ile nam się podoba. Dobrze jest to robić, mając już pod spodem, pod rozsuwanymi częściami nowy arkusz papieru - poszerzoną formę musimy odrysować na nowo. Pilnujemy, żeby poszerzenie przodu i tyłu spódnicy było dokładnie takie samo w centymetrach!!! Za "punkt obrotu/rozsuwania" traktujemy końcówkę zaszewki - tam dwie rozsuwane części muszą się cały czas stykać. Rozsuniecie formy spowoduje automatycznie zmniejszenie głębokości zaszewek i poszerzenie spódnicy w obwodach na biodrach. (W konstrukcji paska do spódnicy poszerzanej nic się nie zmienia.)


***
Ogłoszenia parafialne:
- Jakość filmów może być tym razem minimalnie gorsza, bo kręcimy je przy sztucznym świetle, ale staramy się, żeby wszystko było widać. Otwierajcie je w wysokiej rozdzielczości i w trybie pełnoekranowym - powinno wtedy być wszystko widoczne i czytelne.
- Mamy szalony plan, że wszystkie filmy kursu pojawią się do niedzieli. Nie będzie takich przerw między nimi, jak przy kursach drutowych. Dlatego zaglądajcie na bieżąco. Mam nadzieję, że kolejna część pojawi się już jutro wieczorem.
- Nastąpiła mała zmiana planów i pokażę, jak uszyć spódnicę bez podszewki i z podszewką. Pokażę także, jak na bazie formy podstawowej uszyć spódnicę z sześciu klinów, z ozdobnym dołem i bez paska. Czyli taką, jaka powstaje z resztek materiału z Carskiego Mundurka.

-Oczywiście w razie jakichkolwiek wątpliwości lub pytań bez wahania używajcie klawiatury i piszcie w komentarzach lub na maila (podanego w profilu Bloggera).

Życzę miłego rysowania i do zobaczenia przy krojeniu.

środa, 15 sierpnia 2012

POCIĄGAJĄCA JESTEM...

Jestem pociągająca w wersji audio... to znaczy nosem ciągam, bo się przeziębiłam przez błędne planowanie strategiczne. Otóż zaplanowałam sobie strategicznie, że niedziela to jest jedyny dzień, kiedy mam szansę umyć okna. Inne dni odpadały w przedbiegach, bo albo miałam za dużo zajęć różnych, albo prognozowana pogoda była zbyt wietrzna (na Rogu Renifera łatwo o przeciągi w wersji mega, hiper i super przeciągowej). A skoro zaplanowałam, że myję w niedzielę, to żeby nawet śniegiem zawiewało i zamiatało, to przecież plan jest planem i trzeba realizować. No to umyłam, marznąc lekko i dając się przewiać też lekko. A w niedzielę wieczorem już widziałam, że lekko nie będzie, bo choroba mi nosem wyłazi i chwyta za gardło.
Zgodnie z mądrością ludową katar trwa tydzień, a nieleczony - siedem dni, więc nadal cztery dni bycia wyjątkowo pociągającą przede mną. 

Oczywiście problem jest, bo stan chorobowy powoduje u mnie niemożność wyrabiania trzystu procent normy dziennej i mam depresję "zamałorobienia". Ślubny w reakcji na moje marudzenie dostaje histerycznych ataków śmiechu, ale kicham na niego (dosłownie i w przenośni :))).

***
Ale przecież nie może być tak, że nic nie robię - przeziębienie nie będzie mi tu psuło wszystkich planów twórczych (zawodowych mi też psuć nie może, bo zwolnienie chorobowe mnie nie przysługuje :))). 
Spódnice miały być! Z materiałów bardzo ozdobnych i szukałam takiego wykroju, żeby mi ta ozdobność nie ginęła w nawale zakładek, plisek, marszczeń oraz wszelkich innych fajerwerków i wodotrysków, a jednocześnie, żeby to nie była spódnica ołówkowa. Chyba się udało... chyba, bo to się okaże po pierwszej uszytej. Jeśli się wykrój sprawdzi, to kolejne będą miały taki sam krój, a jak nie... czeka mnie dalsze kombinowanie.

To od początku, czyli z czego szyjemy. Z bawełen (ale ta "bawełna" się cudnie deklinuje... "z bawełen" :))))) takich oto:
Pierwsza i druga (w kwiaty) to nabytki wyszperane w pobliskim second handzie, w formie zasłon, ale kto mi zabroni w zasłony się odziewać. Natomiast ta na spodzie to bawełna z IKEI, prezent od Ślubnego (sam wybrał, sam kupił, sam wcisnął w żonine rąsie i nawet nie zadzwonił zapytać, ile metrów jest potrzebne :))) i właśnie od Ślubno-ikeowskiej tkaniny będę zaczynać.

Model pochodzi z Burdy z roku 1991 (tak, tak, z zeszłego wieku wydanie :))) i wygląda tak:

I teraz będzie, proszę czytelniczek... i czytelników (???) szanownych, gwóźdź programu. Bo wybrałam ja sobie model, doczytałam się, że znajduje się on na arkuszu wykrojów A w kolorze niebieskim, narysowany linią dziwnie przypominającą elektrokardiogram. Sięgnęłam po arkusz z wykrojami i... rzeczywiście mi serce szybciej zabiło, bo zostałam zaatakowana przez abstrakcję, ewidentnie stworzoną przez niemieckiego artystę (wyrazów trochę twórca używał na tej abstrakcji, to język zidentyfikowałam). Bo stare arkusze wykrojów do przyjaznych dla użytkownika nie należą:

Dobrze, że niemiecka oszczędność kazała konstruktorowi spódnicy zrobić jedną część wykroju, która stanowi jednocześnie połowę przodu i połowę tyłu i różni się tylko zaszewkami, bo gdyby mi przyszło nieco więcej odrysowywać z tej abstrakcji, to mogłabym nie dać rady:

Spódnicę udało się już nawet skroić (trwało to, według mojej nowej miary czasu, cztery chusteczki higieniczne :))) i mam zamiar dzisiaj szyć. 

***
I jeszcze jedno - Denatka się do gazety załapała :))) Kto czytuje bloga, ten wie, o co chodzi i kiedy to też Denatce zrobili sesję zdjęciową. W każdym razie aktualny numer Czterech Kątów wykorzystuje zdjęcia naszej antresoli jako przykład nietypowo zaaranżowanego miejsca do pracy:
 
Prezentacja w gazecie całego mieszkania ciągle przed nami, jak będzie wiadomo, kiedy nastąpi ta wiekopomna chwila, to dam znać.

***
Na drutach też się dzieje, ale żebym pokazała coś konkretnego, to się musi "dodziać" do końca. Dwa, trzy dni i powinien być finisz. Na razie mała zapowiedź, czyli zdjęcie, z którego kompletnie nic konkretnego nie wynika :))))

środa, 28 marca 2012

FENIKS Z POPIOŁÓW

Feniks, czy inne smoki będą na końcu, ale najpierw ogłoszenie parafialne oraz kwestie papiernicze.

***
Przypomina się uprzejmie, że jutro o północy mija czas przeznaczony na pozostawianie komentarzy w Konkursie IKEA 2012!!! Kto czekał na ostatnią chwilę... to ona właśnie nadeszła i czas się brać do roboty i pisać.

Blogowa komisja Konkursowa już powolutku podczytuje Wasze komentarze. Stan na dziś jest taki: mamy 19 kandydatów do wygranej, wszystkie komentarze mają w sumie 2078 słów, 13 272 znaków liczonych ze spacjami.  

***
Ślubny spędził ostatnie dwa dni snując się po targach poligraficznych, oczywiście snuł się w celach czysto zawodowych, ale... czy ja nie pisałam całkiem niedawno, że Ślubny z każdych targów wiele wynosi (wieloznaczność czasownika "wynosi" zamierzona). Co wyniósł zawodowo, to ja mniej więcej wiem, ale nie to jest interesujące. Znacznie lepsze jest to, co wyniósł materialnie. Otóż jego jedyna jak do tej pory żona dostała dzisiaj targowy gadżecik - zeszyt, ale jaki!!! Z malinami!!!

A jak ktoś nie zauważył, to ja maliny bardzo, bardzo... co nawet na blogu widać. Jeść lubię - w każdej postaci, od surowej do przetworzonej. A poza tym ja jestem Malinowska z domu, więc jak mogę nie mieć sentymentu.
W ramach przedziwnych gadżetów na targach rozdawano także (kolejność wymieniania przypadkowa): zakładki do książek z magnetyczną zapinką, żeby się dało przytwierdzić do strony, nici dentystyczne do szurania po zębach, zapałki, jabłka (jak najbardziej jadalne), nasiona rzeżuchy... coś jakbyśmy reklamowo w ekologię szli, patrząc na te dwie ostatnie pozycje rozdawnicze.

*** 
No i teraz będzie gwóźdź programu, Feniks z Popiołów, Projekt Pokutujący, Czkawka Krawiecka (jeszcze nie zdecydowałam, która z trzech nazw najbardziej pasuje :).
Kto pamięta jeszcze, jak to tuż przed przeprowadzką na Róg Renifera miałam Syndrom Odstawienia od Maszyny i w ramach terapii dorwałam fioletową cieniutką siateczkę w chińskie smoki i inne ornamenty wschodnie i nawet zrobiłam wykrój? Chyba tylko najstarsi czytelnicy pamiętają.
I znowu się powtórzę, że ja na drutach mogę robić w dowolnym momencie, nawet w samym środku remontowego tajfunu i bankowej katastrofy, ale do szycia muszę mieć zupełnie spokojną głowę i żadnego mętliku i kociokwiku dokoła. Dlatego Projekt Pokutujący zatrzymał się na etapie zrobionego wykroju i leżał, i leżał, i przeprowadził się na Róg Renifera i dalej leżał w jednej szafie, w drugiej szafie, aż w końcu  mnie odblokowało.
Metry materii zostały wywleczone, Burdy i inne pomoce naukowe przejrzane, model zmieniony, wykrój zrobiony na nowo, wszystko, co potrzeba skrojone i... czuję się szczęśliwa. Bo to znaczy, że moje życie wróciło do stuprocentowej normy, okres błędów i wypaczeń (błędów mało, wypaczeń sporo) za mną. Wiosna przyszła (śnieg w weekend zignoruję). Żyć, nie umierać. A poza tym Kącik Szalonej Rękodzielniczki sprawdza się idealnie - powierzchnie płaskie w nadmiarze, wszystko pod ręką, bałagan można porzucić w dowolnej chwili i nawet się za siebie nie obejrzeć, oddalając się do innych zajęć.

Ale do rzeczy, czyli do Feniksa. Koncepcja, że ma być bluzeczka, się nie zmieniła, ale model będzie nieco prostszy niż poprzednio kombinowałam - materiał jest tak ozdobny, że co za dużo, to nieelegancko (Diana 4/2011).

Jak widać lekko folkowe klimaty pozostały. Marszczenia na tak miękkim i cienkim materiale powinny wyjść genialnie, a w ramach dodatków wystąpi fioletowa wstążeczka (zostało mi jakieś cztery kilometry z szalonych zakupów w celu upiększenia Lampeduzy - teraz będzie jak znalazł).

Oczywiście prace krawieckie nie mogą się odbywać bez udziału Naczelnego Pomagiera. Najpierw się kocio wpakowało na stół i zaprezentowało lekkie ofukanie, że miejsca mało, nie ma gdzie się rozkładać i polegiwać.

A w sekundę później Mały już się zadomowił, rozsiadł i czekał na rozrywki.

***
Do piątku... w piątek będą wyniki... popołudniowym-wieczorem będą... I w piątek pewnie będę szyć, więc może nawet uda się pokazać jakieś fragmentaryczne sukcesy na Denatce.

czwartek, 3 listopada 2011

WRZOSOWISKO NABRAŁO KSZTAŁTÓW - DOSŁOWNIE

Po rękawiczkowym przerywniku przyszedł czas na powrót nad Wrzosowisko
Sukienka jest robiona od góry - od linii dekoltu. Oczka były nabierane na szydełkowy łańcuszek i góra wyglądała tak.
Czyli stanowiła linię prostą nieprofilowaną. Widoczne na zdjęciu spinacze biurowe oznaczają miejsce, gdzie dekolt miał nabrać kuszących kształtów. Po pół godzinie pracy przy użyciu rzędów skróconych i wykończeniu szydełkiem kształty stały się bardziej kuszące.
I osiągnąwszy ten etap, usiadłam sobie przed Denatką i... kształt dekoltu jest cudny, genialny, idealny. Najchętniej zostawiłabym górę jak jest, czyli zrobiła sukienkę bez ramiączek, ale... nigdy przenigdy nie przekonałabym siebie, że moja fizyczność umożliwia noszenie takiej ekstrawagancji. Dlatego mimo zachwytu nad linią dekoltu postanowiłam trzymać się pierwotnej wersji - dodać górę z cienkiego fioletowego materiału.

Materiał na górze równa się wykrój na tę górną część. Wykrój trzeba zrobić od zera. Czego potrzeba do zrobienia wykroju materiałowej wstawki od zera: Denatka odziana w dzianiny sztuk raz, mazak niezmywalny sztuk raz i... folia! Moja była ze zwykłej torebki śniadaniowej. (Żeby nie było, normalnie nie używa się folii, tylko miękkiego materiału, ale ja akurat nic adekwatnego nie miałam, a miękka folia sprawdza się idealnie.)

Gotową robótkę przypinamy porządnie, żeby nam się nic nie przesunęło i przypinamy też folię pilnując, żeby przylegała do manekina.
Rysujemy mazakiem linię dekoltu i linię pachy.
Wykrój gotowy. Można go przenieść z folii na papier.
Podobnie postępujemy z tyłem. Przypinamy folię i rysujemy podkrój szyi z tyłu i linię pachy.
Mając gotowe wykroje przodu i tyłu trzeba sprawdzić, czy linie szwów (w moim przypadku tych na ramieniu) mają taką samą długość na wykroju przodu i wykroju tyłu. 
Po wykrojeniu, zszyciu i narzuceniu półproduktu na Denatkę wygląda to tak.
Teraz muszę sobie znowu posiedzieć przed Denatką i pokombinować, jak i czym wykończyć materiał, ale będę kombinować robiąc dalej w dół część spódnicy, bo przecież sukienka sięga mi na razie do połowy bioder i nawet na miano mini się jeszcze nie nadaje.

Teraz będzie Mały, który po ostatnich fotkach akrobatycznych postanowił dzisiaj pokazać, że bywa normalnym, grzecznym kotem, który sypia w ogólnie przyjętych pozycjach (chociaż podusia musi być).
Ale nawet półśpiący musi się słodko pogapić w obiektyw.

Z okazji poprzedniej notki pojawiła się duża szansa, że będę zmuszona zadzwonić do Nergala...
... jeśli ktoś nie zauważył, to sugeruję spojrzenie na licznik odwiedzin - i te wszystkie szóstki to tylko i wyłącznie dzięki Wam, diabelskie stworzenia, dziękuję :)

I ostatnia rzecz - Francuzi zepsuli mi dzisiaj dzisiaj humor przy śniadaniu! Jak można! Mam wielki sentyment do Peugeotów z serii 200, szczególnie w wersji SW, koniecznie niebieskich, bo taki był mój pierwszy samochód po odebraniu prawa jazdy. Za nowy sportowy model jestem gotowa obiecać, że przestanę jeść winogrona i pić wino. No i wcinam sobie spokojnie porannego banana, przeglądam wieści różne i nagle widzę TO!!! Jak można zrobić coś tak brzydkiego???!!! Jak mi ktoś poda nazwisko projektanta tej linii nadwozia, to obiecuje, że pojadę i ręcznie mu wytłumaczę, że to nie jest Peugeot, to jest zwykły, niefajny samochód. Banana przez nich nie dojadłam.

niedziela, 9 października 2011

KONCEPCJE I ANTYKONCEPCJE

Miniony tydzień na pewno nie na pewno nie należał do tygodni wydajnych koncepcyjnie. Raczej był maksymalnie antykoncepcyjny.
O nierównej walce z rękawami Projektu Poprzednio Znanego Jako Stańczyk pisałam ostatnio. Przy czym przypominam, że obecne rękawy to trzecie podejście. Na szczęście okazuje się, że powiedzenie do trzech razy sztuka ma głęboki sens i obecna wersja (odpukać!) spełnia pokładane nadzieje.
Ale wczoraj upadła jeszcze jedna koncepcja - sznurowanych spodni. W piątek szalałam z wykrojem i nie wiem, jakie dobre duchy ustrzegły mnie przez natychmiastowym krojeniem. Jakoś tak mi się kołatało z tyłu głowy, że tam będą metalowe oczka, a ja nigdy takich oczek nie robiłam. Narzędzie zbrodni dostałam niedawno od Rodzicielki, ale nie próbowałam nigdzie żadnego oczka umieścić. Wytargałam cały zestaw wczoraj rano i dałam do łapy Ślubnemu, bo jedno wiem na pewno - pary w łapach to ja nie mam, komarzasta jestem, a Ślubny wprost przeciwnie. Co się okazało? Dołączone do zestawu oczka są parszywie beznadziejnej jakości i nie zaciskają się, jak należy, zamiast tego łamią się, zostawiają ostre zadziory itp. Jednym słowem - nie współpracują. A jak nie ma oczek, to nie ma spodni! Bo przecież cały ich urok właśnie w tym sznurowaniu z boku.
Wykrój ładnie poskładałam, włożyłam do segregatora z wykrojami i poczeka tam sobie na moment, kiedy nabędę oczka porządniejszej produkcji. Ale skoro nastawiłam się na szycie spodni, to przecież nie odpuszczę! Wytargałam całe zapasy Burd. Poszukałam czegoś odpowiedniego, co dziwnym trafem znalazło się oczywiście w wydaniu z 2009 roku, z maja - to był bardzo dobry rocznik! Spodnie jednak będą!
Ciekawostką tego modelu jest brak paska z przodu i istnienie paska z tyłu. 
I żeby znowu jakiś pech antykoncepcyjny mnie nie dopadł, to z marszu padłam na kolana i zrobiłam wykrój (tak, oczywiście, z kotem w wersji polująco-chowającej obok). Mając wykrój, zapytałam grzecznie Ślubnego, czy wytrzyma bez obiadu jeszcze pół godziny, bo jeśli tak, to ja od razu kroję. Ślubny łaskawie zezwolił na opóźnienia w kwestii żywieniowej, więc skroiłam. Nie ma, że mi znowu coś przeszkodzi!
Dzisiaj mam zamiar poeksperymentować z doborem koloru nici do szycia i ozdobnymi szwami do stebnowania.

Są takie tygodnie, że się wszystko komplikuje, nie udaje, nie współpracuje i bruździ. I może kiedyś bym napisała, że trzeba przeczekać, odpuścić, ale teraz trochę mi się zmieniło podejście i raczej powiem - jak pada jedna koncepcja, to od razu wymyśl inną, pokombinuj, zmień, a może okaże się, że zmuszona okolicznościami stworzysz coś lepszego, bardziej oryginalnego. 

Ślubny zasugerował, że moja walka z materią wszelaką w zeszłym tygodniu wynikała z niewłaściwego doboru literatury towarzyszącej... czytałam "Zamek" Kafki, a raczej brnęłam przez Kafkę, niechętnie, pod górkę (jak to do zamku :) i z rozpaczą, że nadal końca nie widać. Skoro trzeba znaleźć winnego niepowodzeń, to niech będzie Franz - może nie da się tworzyć do Kafki :))))) To w tym tygodniu będzie Thomas Keneally i "Arka Schindlera", czyli książka na podstawie, której nakręcono "Listę Schindlera" i od razu uspokajam - już zaczęłam, właściwie jestem w połowie i oderwać się od tego nie mogę.

piątek, 7 października 2011

STAŃCZYK? RACZEJ BŁAZENADA!

Skończyłam wczoraj jeden rękaw Stańczyka. Na wszelki wypadek nie cięłam nitki na końcu (taki akt jasnowidzenia mnie dopadł). Wyrwałam Małemu spod tyłka papierową formę, przypięłam toto - idealnie. Przyfastrygowałam do korpusu i... wyszło zgodnie z założeniami. Długość jak należy. Nietypowość na poziomie nawet powyżej mojej średniej, ale... Niby miałam świadomość, że rękaw tak robiony będzie bardzo szeroki na dole. A im szerszy, tym mniej funkcjonalny. Ale fruwalność i frywolność gotowego rękawa skojarzyła mi się raczej z błazenadą niż Stańczykiem. A przecież nie zależy mi na sweterku wiszącym w szafie i robiącym wrażenie. Ja chcę ciuch do noszenia i wyglądania na mnie a nie na wieszaku.
Nie rzuciłam się do prucia od razu, bo przecież obiecałam, że pokażę efekt walki. A ja nie polityk, obietnic dotrzymuję. Więc rano wystroiłam denatkę, przy okazji spełniając prośbę Edi-bk, by pokazać korpusik :). Rękaw jest przypięty, spięty szpilkami, bez wykończenia i blokowania, więc trochę bezkształtny i zwinięty, ale i tak widać, że jest szeeeeeroko. Macie od razu widok z boku, z przodu i z tyłu.
 
 
Na drugim zdjęciu widać, że dokoła podkroju pachy drugiego rękawa są już nabrane oczka na rękaw alternatywny. Żeby zachować pewne nawiązania do strojów z epoki Stańczyka, zapadła decyzja, że będzie rękaw z pęknięciami.
Miejsca łączenia będą zszywane i ozdobione "czymś", a czym konkretnie to się okaże. Pewne jest tylko to, że "coś" będzie czerwone, żeby nie biło po oczach, a stanowiło jednak element ozdobny.
Od razu wyjaśniam, żeby mi się nikt nie rzucił do pocieszania, że brak funkcjonalności rękawa i konieczność prucia i wymyślania innego rozwiązania nie wprawiła mnie w nastój depresji, wściekłości, smutku, zniechęcenia, poczucia straconego czasu * (niepotrzebne skreślić). Mogę pruć nawet kilka razy, zaczynać i zmieniać koncepcję gdzieś w połowie, bo liczy się, żeby efekt końcowy zadowalał w stu procentach.
Tylko chyba nazwę projektu powinnam zmienić, ale przecież są już odpowiednie wzorce w kulturze, dlatego podążając śladem piosenkarza Prince'a sweterek od dziś nosi nazwę Projektu Poprzednio Znanego Jako Stańczyk, w skrócie ProPoZJaSt.

A teraz szybkie przejście na teren szycia. Zachęcona opinią Susanny, która potwierdziła moją chęć robienia wykroju w rozmiarze 84, zabrałam się wczoraj do roboty i przy wydatnej pomocy Małego przygotowałam papierowy wykrój. Czas pomiędzy rysowaniem a wycinaniem został przez Małego wykorzystany do sprawdzenia, czy da się tak szeleścić papierem, żeby zagłuszyć pralkę w trakcie wirowania.
 
Przy czym jak tylko wyrażałam jakiekolwiek zainteresowanie jego rozrabianiem, to Mały uciekał, chował się pod półeczkę i udawał, że on nigdy żadnego papieru nawet zadnią łapą nie tykał.
I jeszcze jedno zdjęcie na koniec - chyba ostatnia tęcza tego roku.
 
O, i jeszcze jedno - kto się zdziwił wczorajszym nagrodzeniem szwedzkiego poety Noblem w dziedzinie literatury? Ja miałam cichą nadzieję, że może jednak Murakami, którego wielu uważało za pewniaka, a może Pielewin - jedne z moich ulubionych zakręconych pisarzy rosyjskich?