Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smarowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smarowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lipca 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część piąta - TECHNICZNIE

Dziś odcinek typowo techniczny - o czyszczeniu i konserwacji maszyny.

Ja mam teorię, taką ukutą na własny użytek - każde czyszczenie i przesmarowanie maszyny oddala wizję oddawania jej do serwisu z powodu usterek. Bo maszyna zadbana, to maszyna sprawna.
Nie stresujemy się, że przyjdzie nam rozebrać maszynę do szycia na części... trochę jej tylko poodkręcamy obudowę.
Oczywiście poszczególne modele maszyn do szycia różnią się między sobą, ale położenie śrubek, elementów do odkręcenia i zdjęcia oraz miejsc do smarowania jest zazwyczaj bardzo zbliżone - sugeruję jednak zajrzenie do Waszych instrukcji obsługi!

To zaczynamy - rozkręcamy maszynę w okolicach bębenka i ząbków transportera, co oglądamy sobie tutaj.
W maszynach, które mają bębenek zamontowany poziomo odkręcamy też pokrywę pod spodem, żeby móc się pozbyć wszelkich paprochów, które się nazbierały poniżej bębenka. 
Uwaga!!! Czyścimy maszynę z kurzu i pyłu z materiałów szczoteczką, która powinna być w zestawie fabrycznym, jeśli jej nie ma, kupujemy sztywny pędzelek w sklepie papierniczym. Nie używamy do tego celu igły, szpilek itp!!! - A wszystko to oglądamy tutaj.
I w końcu kwestia smarowania okolic bębenka. Gdzie, ile i jak często :))) - o czym dowiadujemy się tutaj.
Z dołem sobie poradziliśmy, rozkręcamy górną część maszyny. Robi się to w celu przesmarowania elementów odpowiedzialnych za ruch igły, które się tam znajdują. Ale także musimy się tam dostać, jeśli przepali nam się żaróweczka odpowiedzialna za oświetlenie. Film o rozkręcaniu i smarowaniu górnej części oglądamy tutaj.
Po przesmarowaniu bębenka i górnego mechanizmu upewniamy się, że żadne pędzelki, szmatki i inne narzędzia czyszczące nie leżą w okolicy mechanizmów maszyny, włączamy maszynę i przy podniesionej stopce i wyjętej igle (!!!) pozwalamy maszynie popracować chwilę, żeby smar miał okazję się dobrze "rozmazać" po wszystkich powierzchniach.
I ostatnie zabiegi kosmetyczne, czyli przecieramy do czysta maszynę z zewnątrz, szczególnie, jeśli była przesmarowywana - co oglądamy sobie tutaj.

I na wszelki wypadek jeszcze trzy kwestie końcowe, o których wprawdzie mowa w filmie, ale niech zostanie po nich także ślad na piśmie:
- Maszynę czyścimy często! Co najmniej raz w miesiącu, a nawet częściej, jeżeli właśnie skończyliśmy szyć z materiału, który pylił, brudził i sypał nitkami na prawo i lewo.
- Smarujemy maszynę co najmniej raz w roku, a jeśli jest używana bardzo intensywnie, to nawet częściej, na przykład raz na pół roku. Smarujemy zawsze po dokładnym wyczyszczeniu maszyny.
- Po przesmarowaniu górnego mechanizmu maszyny pozostawiamy maszynę z fragmentem materiału lub papierową chusteczką pod opuszczoną stopką, co najmniej na dwanaście godzin, najlepiej na całą dobę, żeby nadmiar smaru miał szansę spłynąć. Nie zakładamy igły!!! Założona igła nam się zatłuści i będzie zostawiała tłuste ślady na pierwszym szytym nią materiale. Uchwyt igły przecieramy po tej dobie czekania i dopiero wtedy zakładamy igłę i sprawdzamy na skrawku testowego materiału, czy cały smar już spłynął i czy nie zostają tłuste ślady na materiale.

***
I jeszcze jedna uwaga - podobnie zachowujemy się w momencie, kiedy w bębenek wplączą nam się nici. Kiedy tylko zauważamy, że taka "tragedia" nastąpiła, natychmiast przestajemy szyć. Wyłączamy maszynę z prądu i bardzo delikatnie sprawdzamy, czy jesteśmy w stanie poruszyć bocznym kółkiem i wyjąć igłę z materiału. Jeśli tak, to oddychamy z ulgą, jeśli nie - odcinamy bardzo ostrożnie ostrymi nożyczkami materiał blisko igły. Może to oznaczać zniszczenie szytej rzeczy, ale lepsze to niż zepsucie maszyny!!!
Wycinamy maksymalnie dużo materiału i kiedy tylko się to uda, wyjmujemy igłę i zdejmujemy stopkę. Następnie odkręcamy metalową płytkę chroniącą ząbki transportera, wyjmujemy szpuleczkę i zapewniamy sobie dostęp do bębenka. Wyciągamy niteczki z mechanizmu bębenka, ostrożnie i cierpliwie, jeśli jest problem, to pomagamy sobie pęsetą. Nie szarpiemy na siłę, nie wyrywamy. Delikatnie możemy obracać bocznym kółkiem, żeby dostać się wszędzie. Kiedy wydaje nam się, że wszystko udało nam się wyjąć, bo ręcznie przekręcane boczne kółko nie stawia oporu, to włączamy maszynę do prądu i bez stopki i bez igły pozwalalmy jej popracować kilka sekund, żeby ewentualne małe kawałeczki miały szansę wypaść dołem lub pokazać nam się na górze. Wybieramy je, najlepiej pędzelkiem, skręcamy maszynę i na testowym kawałku sprawdzamy, czy szyje i żyje.
Zaplątywanie się nici w bębenku zdarza się nawet najlepszym i to żaden wstyd ani tak naprawdę nie wielka tragedia. Tylko podchodzimy do tej sytuacji na spokojnie, bez paniki i ze stanowczą delikatnością :)))

***
I chyba ostatnia tragedia, jaka może nas spotkać na co dzień - złamana igła, której końcówka zostaje gdzieś w odmętach maszyny. Rzadkie, ale się zdarza. Podobnie - maszyna wyłączona, bez resztek igły i bez stopki, Odkręcamy dolną pokrywę (pod spodem maszyny, jeśli mamy bębenek zamontowany  poziomo) i albo się okaże, że ta złamana część już leży na spodzie i tylko trzeba ją wyrzucić, albo pomagamy sobie magnesem! 
Jeśli mamy podejrzenie, że odpryśnięty fragment igły utknął nam w mechanizmie maszyny, bardzo, ale to bardzo (!!!) ostrożnie kręcimy ręcznie kółkiem zamachowym z boku. Przestajemy nim poruszać przy najmniejszym oporze i staramy się wyciągnąć ten odłamany fragment tak, żeby nam mechanizm bębenka ani drgnął, bo wtedy jest bardzo duża szansa, na uniknięcie uszkodzeń.