Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serduszko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serduszko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2012

SERDUSZKOWO I NIE TYLKO

Dzisiaj najpierw będzie o robótkach, a później o samych przyjemnościach.

***
Biały Serduszkowy Pozytyw się skończył, się uprał, się zblokował i oto jest.

Robiony z pojedynczej bawełnianej nitki na drutach coś koło 4 (ale czy to było 3,75 czy 4, to nie wiem, bo sobie nie zapisałam).


Projekt z tych tak zwanych "szybko przybywających". W stosunku do Czarnego Serduszkowego Negatywu zmniejszyłam znacząco liczbę serduszek i nieco skróciłam cały szal. Ten czarny jest długości Nilu i jak go chcę zamotać dokoła szyi w całości, to muszę się zawinąć co najmniej cztery razy, najlepiej przy pomocy osób trzecich.

I jeszcze zdjęcie dla tych, którzy dopiero eksperymentują z własnymi sposobami blokowania szali. W przypadku takich dzieł, jak Serduszkowy, czyli długich prostokątów z ozdobnym brzegiem, ja zawsze używam drutu nie tylko na końcu szala, ale także w miejscu połączenia części głównej z ozdobnym wykończeniem. Dzięki temu te ażury na końcówce można lepiej naciągnąć i łatwiej jest mierzyć długość tego ozdobnego końca i pilnować, żeby po dwóch stronach szala był tak samo naciągnięty, czyli miał tyle samo centymetrów.

***
A teraz proszę jeszcze raz rzucić okiem na zdjęcia gotowego szala powyżej, a dokładniej na tło, na którym Serduszkowy został uwieczniony. Tak! Dojechały sofy. Nie żeby bez problemów, ale dojechały.
Sofa na antresolę przy trzecim podejściu producenta została zmontowana poprawnie i dobrze zabezpieczona w czasie transportu, czyli zastrzeżeń nie ma, sofa jest, poziom zadowolenia w wyższych stanach euforii.


Uchwycenie rzeczywistego koloru tej sofy przekracza możliwości, nawet Ślubnego. Trzeba sobie zwizualizować taką czerwień bijącą po oczach i wpadającą leciutko w burgundowe klimaty (nie krwistą wyjątkowo).

Natomiast sofa do Mamy, która stała grzecznie w magazynie od trzech miesięcy, okazała się niezaradną sierotką, bo przez te trzy miesiące nie zaczepiła żadnego magazyniera i nie powiedziała mu cichutko, że jej czterech z dziesięciu nóżek brakuje. Te braki odkrył dopiero Ślubny w amoku skręcania sof na akord. Co mu się z ust wyrwało w tym momencie, to jego. Zadzwonił do sklepu, został poinformowany o procedurze składania reklamacji. Złożył takową i czekamy, aż producent nóżki dośle Pocztą Polską Powolną. A tymczasem mamina sofa została wsparta słusznej grubości tomem powieści z klasyki literatury angielskiej w oryginale i z takim "supportem" poczeka na nóżki. 


Od razu uprzedzam pytania - poduchy w kwiaty stanowią komplet z sofą, nie są mojej produkcji, ale robią bardzo folklorystyczno-pozytywne wrażenie.

***
A to... to jest prezent, za który jeszcze raz, oficjalnie, na piśmie dziękuję.

A prezent pojawił się przy okazji babskiego sabatu na Rogu Renifera, podczas którego Wyszło Szydło Z Worka, postawiło Kropki Nad I i było bardzo Intensywnie Kreatywnie. Agata z Izą dokonały niewielkiego, ale bardzo zorganizowanego najazdu, a w ramach przekupywania gospodyni, czyli mnie, dziewczyny przytargały w prawicy pakunek pełen prezentowanych powyżej cudowności, a w lewicy... (i tu cichutko, bo Iza nie może i wścieka się na mnie za samo wspominanie)... wino... to znaczy butelkę z cieczą pochodzenia roślinnego.
A wracając do zdjęcia - zostało sprecyzowane przez "darczyniące", że z tego motka w tle po lewej (czarno-szaro-białego) mają powstać skarpetki dla Ślubnego, co sam Ślubny - o lekkie moje dziwo! - zaakceptował i przyklasnął pomysłowi zrobienia mu skarpetek domowych na zimne wieczory.
Co do reszty prezentowych motków, to ta część mojego mózgu, która odpowiada za intensywną kreatywność, pracuje pełną parą i pomysłów jest co najmniej kilka.
Oprócz tego Iza przywiozła Świętego Graala w kilku częściach, czyli te archiwalne numery Burdy, w których była moda męska. Kto szyje, ten wie, czemu ja o wykrojach dla facetów piszę jako o Świętym Graalu. Ślubny już łaskawie wskazał palcem, które modele mu leżą, czyli jakie wykroje mam zrobić. Teraz tylko muszę się zmobilizować, paść na kolana, poszeleścić papierem, wyciąć i odłożyć na półkę z napisem "świętość - nie bezcześcić - używać tylko w uzasadnionych przypadkach".

Zdjęć z sabatu brak, ale za to podzielę się opinią wyrzuconą z siebie w sobotni póóóźny wieczór przez Ślubnego, który to Ślubny dyskretnie opuścił domowe pielesze, żeby sobie niewiasty mogły swobodnie poplotkować, ale powrócił w trakcie rozkwitu imprezy i podobno widok trzech kobiet siedzących razem i bez skrępowania machających drutami (Agata i ja) oraz szydełkiem (Iza) lekko go zatkał, a jednocześnie rozczulił maksymalnie. No cóż, ciekawe, co by powiedział na zbiorowe darcie pierza lub - co bardziej prawdopodobne - przędzenie synchroniczne???

I małe PS: Wioletta wezwała mnie do tablicy i napisania  7 rzeczy o sobie, a że można napisać o siedmiu grzechach, wadach itp., to ja sobie spokojnie pomyślę i w następnym wpisie (o ile skleroza mnie nie zaatakuje i nie zapomnę), to się wyspowiadam z mojej ciemnej strony.

wtorek, 14 lutego 2012

KARDIOLOGIA DLA POCZĄTKUJĄCYCH

Przysięgam, że nie planowałam, że to dziki zbieg okoliczności, że akurat dzisiaj... w dniu świętego od obłąkanych (również obłąkanych z miłości) ja będę pisać o serduszkach.

Szal w serduszka wzbudził emocje oraz wyzwolił w niektórych chęć posiadania takowego. 
 

Stąd dzisiaj będzie wzorek, czyli jak sobie z dziurek zrobić serduszko. A w następnym odcinku (planowanym na piątek) będzie parę wskazówek, jak takowy szal stworzyć w sposób miły, szybki i przyjemny.

Zwyczajowej fotki kota na początku tutorialu nie będzie! Kto nie wie dlaczego, tego odsyłam do poprzedniej notki i niech sobie sam zobaczy, w czym jest problem.

Serduszko robi się z dziurek, czyli z narzuconych oczek. A skoro w rzędzie pojawi się "oczko narzucone", to zaraz po nim lub przed nim pojawi się manewr zwany "dwa oczka razem przerabiane na prawo", żeby nam ilość oczek nie rosła z rzędu na rząd. Pojawi się też "trzy oczka razem przerabiane na prawo", ale może nie wprowadzajmy już na początku nerwowej atmosfery. 

Wzór w postaci schematu wygląda tak:

Uwaga dla zaawansowanych użytkowniczek drutów i włóczki, te niezaawansowane pomijają ten akapit szerokim łukiem i nie zastanawiają się, w czym tkwi problem - te dwa razem na prawo można zróżnicować i zależnie od tego, po której stronie narzutu się pojawiają, pilnować, by odpowiednie oczko było na wierzchu tych dwóch razem (pierwsze lub drugie).

A teraz od początku.
Serduszko można wrobić w dowolnym miejscu robótki, ważne tylko, żeby robiąc pierwszy rząd wzoru, umieścić pierwsze narzucone oczko co najmniej 10 oczek od brzegu, żeby się nam zmieściło w kolejnych rzędach całe puchnące serduszko.
Ja robiłam próbkę z 24 oczek i w pierwszym rzędzie narzut zrobiłam po przerobieniu 12 oczek.

1. Punkt wyjścia jest zatem taki - jesteśmy na prawej stronie robótki i chcemy zacząć robić wzór serduszka.

2. Zaczynamy zatem robić pierwszy rząd wzoru. W moim przypadku zrobiłam 12 oczek prawych i doszłam do narzutu (kółeczko na schemacie). No to narzucamy, czyli zawijamy włóczkę wokół prawego drutu.
A zaraz potem musimy zrobić dwa razem na prawo (pusty trójkącik na schemacie). Dwa razem na prawo, czyli wbijamy drut nie w jedno oczko (jak przy zwykłym prawym oczku), tylko w dwa na raz

i przeciągamy przez nie nitkę - cud! z dwóch oczek mamy jedno.

3. Dalsze oczka robimy wszystkie na prawo do końca pierwszego rzędu. Drugi rząd robimy samymi lewymi oczkami. Po dwóch rzędach powinna być na drutach taka oto sytuacja - mamy pierwszą dziurkę z serduszka.

4. Teraz przystępujemy do robienia 3. rzędu ze schematu, gdzie widać, że będziemy mieć dwa narzucone oczka i dwa razy dwa oczka przerobione razem na prawo (dwa kółeczka i dwa puste trójkąty). Robimy zatem prawe oczka (o dwa mniej niż w pierwszym rzędzie, czyli u mnie 10 prawych, bo w pierwszym robiłam ich 12, jak się komuś nie chce liczyć, to trzeba sobie zapamiętać, że trzeba się zatrzymać dwa oczka przed narzuconym w poprzednim rzędzie oczkiem, dwa oczka przed dziurką, jakkolwiek dwuznacznie by to brzmiało). I teraz dwa razem na prawo, co już umiemy.
Robimy narzut, czyli zawijamy włóczkę na prawym drucie.
Następnie jedno prawe (pusta kratka między kółeczkami na schemacie w trzecim rzędzie) i to prawe musi nam wypaść na dziurze z poprzedniego rzędu. Drugi narzut, bo doszliśmy w schemacie do drugiego kółeczka.
I w ramach finiszu dwa razem.
Ufff, do końca rzędu robimy prawe i w czwartym, parzystym rzędzie same lewe.
Po zrobieniu czterech rzędów wzoru na drucie jest takie coś:

5. Robimy piąty rząd zgodnie ze schematem, czyli zaczynamy od prawych (o jedno prawe mniej niż w poprzednim rzędzie, czyli zatrzymujemy się znowu dwa oczka przed narzutem z poprzedniego rzędu), później dwa razem, narzut, trzy prawe, narzut, dwa razem i prawe do końca. Szósty rząd robimy same lewe. Na drucie powinno być tak:

6. Po ósmym rzędzie powinno być tak:

7. A po dziesiątym tak:

8. W rzędzie jedenastym musimy pamiętać, że pojawia się trzeci narzut, czyli trzecia środkowa dziurka we wzorze. Po dwunastu rzędach jest tak:

9. Po czternastu tak:

10. A w piętnastym rzędzie zamiast dwa razem, mamy czarny trójkącik w schemacie, czyli trzy razem. Które robi się tak jak dwa razem, ale drut wbija się nie w dwa a w trzy oczka jednocześnie (jeśli robimy z grubej włóczki, to można sobie dopomóc szydełkiem w czasie przeciągania przez te trzy na raz).

11. Po zrobieniu szesnastego rzędu lewymi i jeszcze kliku rzędów nieparzystych prawymi i parzystych lewymi oczkami mamy na drutach śliczne, trochę nieforemne serduszko.


I jeszcze jedno - w moim szalu rzędy serduszek były poprzedzielane rzędem dziurek ażuru - taki rząd robi się tak:

1.oczko brzegowe, *1 narzut, dwa razem na prawo* (powtarzać wzór miedzy gwiazdkami do wyczerpania oczek na drucie, 1oczko brzegowe (lub bez oczka brzegowego, jeśli oczka nam się skończyły przy ostatnim dwa razem na prawo)

Wtedy można sobie zrobić serduszka w poliniowanych rzędach:


W następnym odcinku (piątkowym prawdopodobnie) będzie o:
- zaprojektowaniu ułożenia serduszek w szalu, czyli jak narysować, czego dusza pragnie,
- zrobieniu szala tak inteligentnie, żeby na obu końcach serduszka były w tą samą stronę,
- z powodu chęci bycia inteligentnym (patrz punkt wcześniej) będzie też o nabieraniu oczek na prowizoryczny szydełkowy łańcuszek i magicznym robieniu w dwie strony.

A teraz udam się dostojnie w kierunku kuchni i przygotuję odświętną obiado-wieczerzę z okazji Dnia Obłąkanych z Miłości. W ramach wykwintnego obiadu będzie spaghetti (bo czerwone i Ślubny pała do tej potrawy pozytywnymi emocjami) z mozzarellą (bo da się z niej stworzyć namiastkę serduszkowego kształtu i do mozzarelli to ja pałam tym i owym) i wino, dużo wina.