Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pawie oczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pawie oczka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 marca 2014

A TO KOCYK WŁAŚNIE!

Była szansa na skończenie w weekend, ale... zbyt wiele było sobotnio-niedzielnych drzemek, żeby się udało. Deszcz padał, książka usypiała po trzech stronach, determinacja słabła z każdym przerabianym oczkiem. Poddawałam się szybko i bez walki, zasypiając w locie.

Ale wczoraj się wzięłam i zawzięłam. Bo ile można?! I tym sposobem o północy kończyłam, dzisiaj o szóstej z minutami prałam i blokowałam, a w południe mogę pokazywać - kocyk dla Marysi, jedna sztuka:

Sztuka jest wprawdzie jedna, ale za to duuuuuża. Kocyk ma wymiary 1,5 na 1,9 metra. Waży nieco ponad 250 gram. Robiony z cieniutkiej nitki (akryl plus wełna w mało znanych proporcjach, ale nadaje się do prania w pralce, co przy wyrobach dla dzieci ma duże znaczenie), na drutach 4.00. 

Trochę się nerwowo zrobiło, kiedy sobie uświadomiłam, że moje niezastąpione karimaty do blokowania to za mało na te powierzchnie. Środek "blokował się w powietrzu" :))) Brzegi usztywnione drutami do blokowania, ale karimaty rozsunięte. 

Efekt jest bardzo przyjemny dla oka i ciała. Brzegi, jak to przy pawich oczkach same się "pofalowały", jak widać powyżej tylko trochę im pomogłam siłowo. A całość jest miękka, lekka i puszysta.

Tradycji stało się zadość - ręcznie robiony prezent z okazji urodzin gotowy. Starsza z dziewczynek - Zosia - jeszcze przed urodzeniem dostała haftowaną miarę, bardzo podobną do tej, jaka została sprezentowana Izie z Kropek nad I, kiedy rodził się jej syn. A Marysia będzie miała kocyk, potencjalnie na chrzciny, ale mam nadzieję, że nie tylko.
Mogę pakować, wysyłać i przestać się martwić, że się mama Marysi zdecyduje na bardzo szybkie, wiosenne chrzciny. Teraz może, choćby w przyszłym tygodniu.

***
A ja szybko kończę wiosenny melanżowy sweterek i jeszcze szybciej zaczynam sweter dla Ślubnego, bo już dwa razy się upewniał, czy po skończeniu kocyka przyjdzie czas na jego odzież wiosenną. Nie informuję go, że w tak zwanym "międzyczasie" mam w planach jeszcze szycie, bo mi nagle spodni i długich, wiosennych spódnic zabrakło. Ale szyć będę w konspiracji, czyli kiedy Ślubnego w domowych pieleszach nie będzie, w jego obecności będę grzecznie i z entuzjazmem dziergać eksperymentalne odzienie męskie.

piątek, 14 marca 2014

BIJĘ KOCYKOWĄ PIANĘ

Priorytet kocyka został podwyższony z poziomu "szybko" do poziomu "ekspresem" - Marysia od dwóch dni jest na świecie. Kocyk ma być prezentem na chrzest, więc nie jest to jeszcze sytuacja kryzysowa i nie dziergam dniem i nocą, ale intensywność machania drutami jest spora.

Ostatnio pisałam, że wszelkie próby zrobienia zdjęć, kiedy jeszcze robótki było niewiele, powodowały, że otrzymywałam kadr taki, jakbym się uparła sfotografować pianę z mleka - dużo białej piany. Teraz robótki jest znacznie więcej, a próba zrobienia fotki kończy się nadal mniej więcej tym samym - kocyk "się pieni" :)))

Kocyk miał być z założenia bardzo delikatny i ażurowy. Chodziło mi po głowie zrobienie czegoś wzorowanego na Royal Baby Blanket (jeśli jest jeszcze dziewiarka, która nie widziała najsłynniejszego kocyka poprzedniego roku, to proszę bardzo). Jednak po obejrzeniu królewskiego kocyka dokładniej jakoś mi się przestał podobać. Wyśniło mi się coś bardziej "miękkiego wizualnie", bez wyciągniętych zębów na brzegach i geometrycznych wzorów na samym kocyku.

A czego dawno nie było na blogu? Wzoru, do którego pałam wielką miłością? Który swego czasu pchał mi się do wszystkiego, co tylko pojawiało się na drutach?
Pawie oczka! 
Na brzegu robiłam je "standardowo" według wzoru, tworząc coś w rodzaju borderu. Im dalej w kocyk, tym bardziej zwiększam liczbę rzędów oczek prawych między rzędami ażuru:

I tak sobie będę dziergać do połowy kocyka, a po jej osiągnięciu zacznę zmniejszać, robiąc lustrzane odbicie.
Gdyby ktoś chciał sobie "po-pawio-oczkować" we własnym zakresie, to proszę bardzo kurs robienia wzoru był tutaj.

Troszkę przesadziłam z liczbą oczek - mam ich na drutach 350, a spokojnie mogłam nabrać niecałe 300. Kocyk mi wyjdzie... duży, ale najwyżej nie będę celowała w idealny kwadrat, tylko bardziej prostokąt, przy tym wzorze mogę sobie pozwolić na taką modyfikację.

Oprócz tego muszę jeszcze wykombinować jakiś drobny dodatek do prezentowego kocyka, bo mała Marysia ma siostrę, a niepoprawne wychowawczo jest obdarowywanie młodszej latorośli i pomijanie starszej, ale jednak nadal małej dziewczynki. Mam pomysł - średnio pracochłonny (w mojej zwichrowanej skali pracochłonności :))), ale potencjalnie przyjemny dla oka, użyteczny i atrakcyjny dla starszej Zosi. 
Pewnie będę tworzyć w trakcie weekendu, bo potrzebuję trochę oddechu od bicia kocykowej piany :))) Poza tym ma znowu wiać, prawie jak przy Ksawerym, więc potrzebuję zajęcia absorbującego głowę i ręce, żeby nie myśleć o tym, że mi mienie ucierpi i nie pojękiwać w duecie przy każdym zawodzącym w kominie podmuchu wiatru. 

Na deser macie Małego. 
Fotki blogowe są zawsze obrabiane na komputerze Ślubnego, bo tam są zainstalowane wszystkie niezbędne programy, a poza tym monitor jest wielkości telewizora, a tak naprawdę są dwa monitory. A między monitorami jest szpara. A w szparze pojawia się...

Bo skoro pani jest zajęta przy biurku, to kot też będzie siedział na blacie i kropka! 


poniedziałek, 15 października 2012

SFINISZOWANA TUBA

Miał być bardzo, ale to bardzo pracowity weekend. Co to ja miałam w planach: zrobić, skończyć, zacząć, zszyć i wydziergać. Hmmm... Na planach się skończyło, bo ostatecznie potrzeba spania okazała się znacznie silniejsza niż moje pracowite postanowienia. Spałam bardzo intensywnie i mało kreatywnie :))))

***
Ale żeby nie było, że nic nie przybyło, to melduję, że pokazowo-filmowa Wrzosowa Tuba skończona, wyprana, wysuszona i nawet tknięta żelazkiem (ciekawość mnie pchnęła do tknięcia, bo wcześniej tej włóczki żelazkiem nie traktowałam - eksperyment udany).
I proszę na mnie nie pokrzykiwać w komentarzach i nie próbować mnie tłuc "zdalaczynnie" wałkiem, ścierką i  innym sprzętem kuchennym - zdjęcia są na Denatce, ale się wytłumaczę za chwilę, dlaczego nie na mnie.

To od wyjaśnień zacznijmy - czemu mało entuzjastyczna Denatka, a nie ja, wypycha Tubę od środka? Obiecałam sobie, że na blogu nie będzie już "fotek lustrzanych". W tym celu weszłam w bliską komitywę z samowyzwalaczem w aparacie i zdopingowałam Ślubnego do dostarczenia do domu statywu. Nastawiłam się psychicznie, że Tuba zostanie dziś obfotografowana na mnie, jak tylko Ślubny uda się do firmy... Ślubny wyszedł za próg i... po trzech sekundach wrócił pod drzwi, poskrobał, został wpuszczony i powitany podejrzliwym spojrzeniem. Oświadczył, że się wdrapał po piętrach z powrotem, bo będzie im dzisiaj potrzebny statyw... dałam, nawet nie jęknęłam, ostatecznie, jakie było prawdopodobieństwo, że statyw używany w firmie raz na ruski rok okaże się potrzebny akurat tego dnia, kiedy ja sobie zaplanuję sesję...
No i dlatego jest Denatka, ale za to w spódnicy :)))), żeby jej się sweterek lepiej układał na biodrach.


Tuba numer dwa jest jednokolorowa i bez żadnych szaleństw. No dobrze, ma jedno szaleństwo, takie małe, malutkie - dokoła wykończenia dekoltu dorzuciłam szydełkowy łańcuszek na wierzchu.

***
W poprzednim tygodniu, prawie niepostrzeżenie licznik bloga pokazał 200.000 odwiedzin. Ślubny upolował i zrobił print screena ku pamięci:

I to jest okazja do tego, żeby Wam bardzo podziękować. Te 200.000 odwiedzin to Wasza zasługa, ale co ważniejsze - cały ten blog żyje, "oddycha" i powstaje także dzięki Wam, Waszemu zaangażowaniu i chęci bywania na Rogu Renifera.  Bardzo, bardzo dziękuję!!!

A w ramach prezentu dziękczynnego oczywiście Mały:

czwartek, 13 września 2012

TUBA RAZEM ROBIONA - część druga

Pojawiły się już pierwsze sygnały o tym, że dolna ozdobna plisa jest zrobiona, spieszę zatem z kolejną częścią, w której:
- zamkniemy oczka na dole plisy tak, by zachować elastyczność dołu,
- zniszczymy szydełkowy łańcuszek i nabierzemy oczka na część główną korpusu bluzki,
- weźmiemy głęboki oddech i będziemy robić dużo prawych oczek.

Ale najpierw wyjaśnienie, dlaczego nie zaczynaliśmy bluzeczki od samego dołu, tylko szaleliśmy z szydełkowymi łańcuszkami. Po pierwsze dlatego, że oczka nabrane mają ograniczoną elastyczność i bywają "estetycznie wątpliwe" :))) Oczka zamykane w odpowiedni sposób nie tylko mogą się odpowiednio rozciągać, ale jeszcze da się je zamknąć tak ładnie, że wyglądają jak równiutki łańcuszek. To po pierwsze, a po drugie... przecież trzeba się uczyć nowych rzeczy :)

Zamykamy oczka na dole plisy
A zatem druty w dłoń i robimy. Na żyłce powinna być w tej chwili taka sytuacja: ozdobna plisa ma pożądaną szerokość i jesteśmy tuż po zrobieniu czwartego okrążenia wzoru pawich oczek, czyli mamy na drutach oczka lewe.

Sam wzór pawich oczek ma taką cudowną zaletę, że nie pozwala się plisie zawijać, ale na wszelki wypadek robimy dodatkowe trzy okrążenia:
1. okrążenie: wszystkie oczka prawe
2. okrążenie: wszystkie oczka lewe
3. okrążenie: wszystkie oczka prawe.

To, co przed chwilą pojawiło się nam na drutach nazywa się ściegiem francuskim i jest doskonałą metodą na to, by brzegi robótki się nie zawijały, podwijały i zachowywały niewłaściwe :)

A teraz będziemy robić ostatnie okrążenie oczkami lewymi zrobionymi bardzo, ale to baaaaaardzo luźno. Najlepiej dopomóc sobie, biorąc do ręki druty z żyłką o znacznie większej grubości (różnica dwóch numerów, ja robiłam na 3.25 a ostatni rząd na 5.5). Długość tej pomocniczej żyłki dowolna, bo robimy tylko jedno okrążenie. Jeśli nie mamy drutów-grubasków z żyłką, to po prostu robimy powoli lewe oczka, każde z nich wyciągając na mniej więcej tyle samo.


Mamy na drutach bardzo luźne pętelki lewych oczek, które zamkniemy szydełkiem. Jak się do tego zabrać, oglądamy sobie tutaj:

Jest to doskonała metoda na zamykanie oczek nie tylko dlatego, że otrzymujemy wtedy elastyczną końcówkę robótki, ładną i estetyczną, ale ja ją lubię także dlatego, że daje mi większe "panowanie" nad ilością włóczki potrzebną na zamknięcie oczek (a ja często robię "do ostatniego centymetra").

Zwracam uwagę, że oczka zamykamy, zaczynając od oczek tam, gdzie nie mamy nitki z kłębka, bo w tej metodzie z niej nie korzystamy (nitka z kłębka ma nam się pojawić na końcu).

Po zamknięciu wszystkich oczek bardzo ważne jest zabezpieczenie nitki, co na wszelki wypadek pokazano tutaj.

Fanfary!!! Plisa gotowa. Czas zabrać się za robienie części głównej Tuby. A zatem druty w dłoń, nożyczki też i do dzieła.

Nabieranie oczek z pomocniczego łańcuszka szydełkowego
Będziemy nabierać oczka w miejscu, gdzie jest nasz pomocniczy szydełkowy łańcuszek. Potrzebne nam zatem nasze docelowe druty oraz ta włóczka, z której ma być korpus sweterka.
Szukamy tej końcówki pomocniczego łańcuszka, którą oznaczyliśmy sobie pętelką, dla szybszego rozpoznania, skąd mamy pruć (jednocześnie dziękując sobie w duchu za to mądre posuniecie :)). Ostrożnie przecinamy łańcuszek na samym początku, przed oczkami sweterka i tak, żeby tych oczek nie uszkodzić. Zaczynamy pruć łańcuszek oczko po oczku i jednocześnie nabierać nasze oczka na drut, co z drżeniem serca oglądamy tutaj:

Zwracam uwagę, że oczka nabieramy na drut, mając robótkę odwróconą na lewą stronę.
Nie panikujemy, że pogubimy oczka. Jeśli najpierw wbijemy drut w oczko (jeszcze zabezpieczone szydełkowym łańcuszkiem), a dopiero w drugim kroku sprujemy oczko szydełkowego łańcuszka powoli i delikatnie, to nie ma możliwości, żeby cokolwiek nam uciekło.

Zaczynamy robić prawe oczka. Już w tym pierwszym okrążeniu wrzucamy sobie na druty marker oznaczający początek okrążenia i drugi po przeciwnej stronie. Przydadzą się nam bardzo, kiedy dojedziemy do linii pachy, bo nie będziemy rozpaczliwie szukać miejsca, gdzie był początek okrążenia we wzorze pawich oczek, który dla wprawnego oka jest widoczny, a nie chcemy, żeby nam się znalazł na środku przodu, tylko raczej z boku, gdzie nie będzie się rzucał w oczy. Dobrze, jeśli marker oznaczający początek okrążenia jest nieco inny, większy, kolorowy itp. Żeby nam się później nie mieszało, gdzie jest początek okrążenia, a gdzie przeciwległy bok.
Jeśli robimy tym samym kolorem, to nową nitkę z kłębka możemy po prostu dowiązać do zwisającej z robótki końcówki (supełek wypadnie nam kilka oczek po początku okrążenia). Zwracam uwagę, że przy takim rozwiązaniu mamy nitkę z kłębka na lewym drucie (a powinna być na prawym), dlatego pierwsze oczko przekładamy na prawy drut bez przerabiania i dopiero teraz zaczynamy robić prawe.
Jeśli zmieniamy kolor, to zaczynamy po prostu robić nowym kolorem (przytrzymując sobie końcówki obu nitek), a po zrobieniu około 10 oczek zatrzymujemy się na chwilę i wtedy robimy supełek. A to wszystko pokazano tu:

Informacja dla tych, co policzyli nowo nabrane oczka - na drutach pojawi się najprawdopodobniej o jedno oczko mniej niż nabieraliśmy pierwotnie!!! Wynika to z tego, że nabieramy nowe oczka na nitkach między starymi oczkami, a tych nitek jest o jedną mniej.  Tak mam być, wszystko jest w porządku, nikt nic nie narozrabiał, gubiąc jedno oczko :)))

I teraz będzie wiadomość dnia... trzeba pokochać prawe oczka, bo będziemy nimi robić baaaaardzo długi kawał, aż do wysokości pachy.
Jak zdecydować, kiedy wysokość pachy została osiągnięta? Metoda pierwsza, przykładamy sobie robótkę pod pachę i sprawdzamy dokąd nam sweterek sięga - proste i bezproblemowe.
Można też znaleźć taki ciuszek, który ma idealną dla nas długość (bluzeczka, sweterek) i przykładać robótkę na płasko do tego wzorca - też skuteczne.

Dla robiących Otulacz:
robimy sobie prawymi oczkami tak długo, aż osiągniemy prawie pożądaną wysokość Otulacza (pamiętamy, że dojdzie jeszcze szerokość drugiej ozdobnej plisy). Kiedy zdecydujemy, że czas na rozpoczęcie drugiego ozdobnego pasa z pawich oczek, to wracamy sobie do części pierwszej kursu i znowu robimy pawie oczka. Żeby nie pomylić ilości okrążeń najlepiej liczyć sobie ilość okrążeń robionych lewymi oczkami, żeby szerokości plis były dokładnie takie same na obu końcach. Następnie robimy dodatkowe trzy okrążenia ściegiem francuskim, okrążenie bardzo luźnych oczek lewych i zamykamy szydełkiem, czyli korzystamy po raz drugi z informacji pokazanych dziś.
UWAGA!!! Po ponownym nabraniu oczek na druty mamy o jedno oczko mniej, a wzór pawich oczek wymaga ich określonej liczby. Nie dodajemy tego jednego oczka! Zamiast tego, kiedy po raz pierwszy robimy trzecie okrążenie wzoru (to z narzutami i dwa razem) w ostatnim powtórzeniu wzoru robimy sobie dwa razem na prawo, dwa razem na prawo, 1 oczko prawe (zamiast po raz trzeci dwa razem na prawo). I po kłopocie :))) (Wyjaśniałam to w jednym z pierwszych filmów części pierwszej, radząc, jak sobie poradzić, kiedy pomyliliśmy się nabierając oczka.)
Informacja smutna: Otulacz skończony :)))))))))) Można się zabierać za kolejny lub porwać się na robienie z pozostałymi Tuby :)

***
Kolejny odcinek Tuby Razem Robionej będzie uczył, jak się robi podkroje pach i zrobimy też z rozpędu plecy. I ten kolejny odcinek pojawi się, kiedy dostanę od Was co najmniej dwa znaki dymne, że Tuba sięgnęła pachy (obstawiam koniec przyszłego tygodnia, ale wiem, że możecie mnie bardzo zaskoczyć :))).

***
Gdyby ktoś miał wątpliwości, pytania i inne takie, to nie kombinuje, tylko pisze: w komentarzach lub maila (patrz profil Bloggera). Zamiast się zastanawiać i stresować, łatwiej zapytać :)

***
Biorąc pod uwagę, że dla robiących Otulacz to była ostatnia część kursu, to z niecierpliwością czekam na zdjęcia gotowców  :)))
Oczywiście czekam też na zdjęcia Tub w trakcie robienia - równie niecierpliwie.
I będzie niespodzianka - Galeria prac razem robionych zyska bardziej reprezentacyjny charakter :)

poniedziałek, 10 września 2012

TUBA RAZEM ROBIONA - część pierwsza


W części pierwszej będziemy:
- się mierzyć,
- robić próbkę,
- rozliczać oczka,
- nabierać oczka na pomocniczy łańcuszek szydełkowy,
- robić dolną ozdobną plisę wzorem w pawie oczka.

(Dla porządku wszystkie część kursu robienia Tuby będą dostępne w zakładce Nauczanie - patrzymy troszkę w górę :)))
Informacje są podawane jednocześnie i dla tych robiących bluzkę, i dla tych robiących otulacz. Jeśli coś jest tylko i wyłącznie dla osób "otulaczowych", to jest podane na niebiesko. Tutaj tylko w jednym miejscu.

Tuba jest robiona jako... długa tuba, której obwód nie zmienia się od początku aż do linii pachy (zwężenie na talię uzyskamy dzięki zaszywaniu oczek w gotowej robótce). Dlatego zaczynamy od obmierzenia się w biuście i w biodrach (mniej więcej w miejscu, gdzie chcemy, żeby nam się Tuba kończyła). 
Ja bym chciała, żeby Tuba nie opinała mi się na biuście i stąd:

- w biuście mam 96 cm (na ścisło)
- w biodrach (w miejscu, gdzie ma się Tuba kończyć, też na ścisło) około 102 cm
- uśredniłam obwód do 100 cm (w biuście będę miała niewielki luz, a na biodrach elastyczna dzianina będzie ładnie leżeć).

Informacje dla Otulacza, żeby się rzucały w oczy będą kolorowe - obwód otulacza może być dowolny. Na pewno musi nam Otulacz przejść luźno przez głowę. Ja swoje Otulacze robię na co najmniej 70 cm i nie wychodzą wtedy wcale zbyt szerokie po naciągnięciu na głowę, kiedy służą mi jako ochrona dla uszu.

Teraz robimy próbkę prawymi oczkami na docelowych drutach i z docelowej włóczki. Z mojej włóczki wyszło, że 13 oczek daje mi 5 cm szerokości robótki. A ja potrzebuję w obwodzie centymetrów 100, a zatem:

13 oczek = 5 cm (z próbki)
X oczek - 100 cm (w gotowej Tubie)

Z proporcji obliczamy na krzyż, że X = 13*100/5, czyli 260 oczek.

Tyle powinna mieć moja robótka, ale musimy uwzględnić, że wzór pawich oczek wymaga liczby podzielnej przez 17.
Podzieliłam sobie 260 przez 17 i wyszło mi 15 z małym kawałkiem, a to oznacza, że będę miała 15 pełnych powtórzeń wzoru. Tych 15 powtórzeń razy 17 oczek w każdym powtórzeniu daje 255 oczek i to jest liczba oczek, jaką nabiorę ostatecznie na druty.
Gdyby mi wyszła po podzieleniu przez 17 liczba powtórzeń wzoru z dużym ułamkiem, np. 15,78 to bym zaokrągliła liczbę powtórzeń w górę i zrobiła ich 16, czyli mnożyła na końcu 16 powtórzeń razy 17 oczek w każdym powtórzeniu, co daje 272 oczka gotowej robótki.

Oczywiście każdy wykonuje obliczenia dla swoich potrzeb i wyników z próbki. Jeśli ktoś sobie nie poradzi, to poproszę o maila z danymi z próbki i wymiarami i obliczymy liczbę oczek wspólnie.

Robótkę zaczynamy od linii łączącej ozdobny dolny pas wzoru z oczkami prawymi. W tym miejscu nabierzemy oczka i najpierw pojedziemy w dół do samego brzegu (a później nabierzemy oczka ponownie i pojedziemy w górę).
Żeby taki manewr się udał, potrzebujemy oczek nabranych na pomocniczy szydełkowy łańcuszek, który później będzie wypruty (przy drugim nabieraniu oczek). 
Łapiemy zatem za szydełko i resztki włóczki i robimy łańcuszek szydełkowy, który będzie miał tyle oczek, ile wyszło nam z obliczania docelowej liczby oczek robótki plus spory zapas. U mnie to będzie na pewno 255 oczek łańcuszka plus zapas, czyli nawet około 280 oczek łącznie.

A łańcuszek robimy tak:

Kiedy mamy łańcuszek, bierzemy do łapki docelowe druty i włóczkę docelową, z której ma powstać ozdobna plisa i nabieramy oczka.
Pamiętamy, że robimy to wykorzystując nie ładną "łańcuszkowatą" stronę szydełkowego łańcuszka, tylko jego spód, czyli "żeberka".

Jeśli ktoś chce sobie pooglądać ten sposób nabierania dodatkowo na zdjęciach, to zagląda tutaj.

Po nabraniu oczek zrobimy pierwsze okrążenie oczkami prawymi - to okrążenie będzie nam zamykać okrąg, ale będzie też pierwszym okrążeniem wzoru pawich oczek.
Przed zamknięciem okrążenia sprawdzamy, czy robótka nam się na żyłce nie poprzekręcała. I pamiętamy, że oczka tuż po miejscu łączenia robimy ścisło, żeby nie powstała dziura między nimi.

Drugie okrążenie też robimy prawymi oczkami. W tym okrążeniu wkładamy sobie na druty marker, żeby mieć dobrze oznaczony początek okrążenia. Na filmiku sugeruję też wstawienie drugiego markera w połowie okrążenia, ale po przemyśleniu dochodzę do wniosku, że to zbędne. Dlatego pomińcie moja sugestię w tym momencie!!! Dwa markery wstawimy sobie, kiedy będziemy robić Tubę w górę, w tej chwili jeden, na początku okrążenia wystarczy.

Okrążenie trzecie to już okrążenie, gdzie wzorek pawich oczek wymaga od nas robienia narzutów i dwóch razem przerabianych na prawo.

Schemat wzoru wygląda tak:

Jeśli ktoś odczuwa potrzebę obejrzenia sobie wskazówek na temat robienia pawich oczek na zdjęciach, to zagląda tutaj.

Natomiast na filmie to okrążenie z narzutami i dwoma razem oglądamy tutaj.
Zwracam uwagę, że trzy powtórzenia dwóch oczek robionych razem na prawo przed narzutami (a początku schematu) wymagają, żeby na wierzchu znalazło się oczko drugie. A trzy, które znajdują się po narzutach (końcówka schematu), by było to oczko pierwsze. 
Polecam też dokładne liczenie, czy po każdym powtórzeniu schematu mamy sześć narzutów, pięć oczek prawych i sześć razy dwa oczka razem na prawo.

Filmik numer sześć pokazuje miejsce, gdzie dochodzimy do drugiego markera (przeciwległego do tego, oznaczającego początek okrążenia). Jednak, tak jak pisałam wcześniej, można go zignorować, bo nie jest on niezbędny, a fakt, że znaduje się on często na narzutach powoduje, że radzenie sobie z nim w kolejnych powtórzeniach wzoru może sprawić problem.
I w końcu okrążenie czwarte wzoru, robione lewymi oczkami. To okrążenie pozwala nam jeszcze raz sprawdzić, czy na pewno mamy po sześć narzutów i w razie znalezienia błędu, skorygowanie go.

Oglądamy sobie lewe oczka w czwartym okrążeniu tutaj.

To, ile razy powtórzymy te cztery okrążenia, zależy od tego, jak szeroką chcemy mieć ozdobna plisę na dole.

A w kolejnym odcinku:
- zrobimy ostatnie okrążenia ozdobnej dolnej plisy,
- zamkniemy oczka,
- zdewastujemy szydełkowy łańcuszek i nabierzemy w tym miejscu oczka, by robić Tubę w górę,
- i przygotujemy się na dłuuuuugie robienie wielu prawych oczek, by powstała Tuba do pachy.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

CO BY TU...???

Co by tu zrobić ze sobą??? Mam wolne pięć dób. To znaczy od Ślubnego mam wolne i od obowiązków małżeńskich (i proszę tu nie chichotać, bo akurat gotowanie miałam na myśli), bo niestety zawodowo, to mam "niewolne". Ale i tak bilans godzin, które mogę przeznaczyć na rozrywki własne, wychodzi na plus. 
A Ślubny oddalił się w kierunku stolicy, by jutro bladym świtem odlecieć do Mediolanu w celu nawiedzenia międzynarodowych targów dizajnu, czyli wykorzystania tej nagrody, którą sponsoruje IKEA. O kwestii sponsorowania (i pewnych paradoksach) napiszę podsumowując cały wyjazd, czyli w okolicach weekendu.

Oczywiście przedwyjazdowe poszukiwania bilonu spełzły na niczym, ale szczerze mówiąc, wczoraj nie przykładałam się już zbytnio do przedzierania się przez mienie ruchome. Nie za bardzo byłam w stanie, bo mnie gięło, coś jakby przeziębieniowo - najwidoczniej wyłazi mi bokiem i nosem wieszanie prania na tarasie w stroju niezbyt adekwatnym do temperatury (jak bardzo był on nieadekwatny nie będę opisywać, bo mi się od Mamy oberwie telefonicznie, że o siebie nie dbam). 

Z ciekawostek przedwyjazdowych należy jednak wspomnieć o skoku ciśnienia tętniczego krwi, jakiego doświadczył dziś rano Ślubny (a dwadzieścia minut później ja), kiedy to udał się przezornie wykupić ubezpieczenie na czas podróży i w przytomności agenta ubezpieczeniowego stwierdził, że zgubił dowód osobisty... Wywróciliśmy na lewą stronę jego torbę i torbę na laptopa, Ślubny postawił na nogi całą firmę, bo może ten dowód gdzieś w biurze posiał i... nagle go olśniło, że nosi dokument tożsamości od kilku dni w kieszeni kurtki, bo szedł na zebranie i miał w planach podpisywanie petycji, wezwań i manifestów i zabrał na wszelki wypadek dowód i zapomniał włożyć z powrotem do portfela. Czyli przez jakieś pół godziny cały wyjazd zawisł na włosku (nomen omen).

Uprzedzam także, że Ślubny odjechał z aparatem fotograficznym, czyli dzisiaj zdjęcia będą (zrobiłam sobie na zapas), ale kolejny wpis może być bezzdjęciowy, ale za to jak już Ślubny wróci, to będzie cała relacja fotograficzna z pobytu w Mediolanie.

Zanim do robótek, to może jeszcze pokażę Wam niedzielny poranek, a raczej to, co nas w niedzielny poranek powitało na parkingu przed domem.
 
Rowerzyści nas najechali zbiorowo, bo tradycyjnie, jak co kwiecień, odbywał się wyścig. Jak się dobrze przyjrzycie, to widać na szybie krople deszczu - nie mieli kolarze najlepszej pogody. Nie udało mi się uchwycić momentu, kiedy jakiś rowerzysta-ekshibicjonista zmieniał gatki..., ale widok był bezcenny :))
Ślubny, idąc po zakupy, machnął zdjęcia ze startu całej tej imprezy (gdzie wszyscy byli już ubrani od stóp do głów, ku memu rozczarowaniu).

I jeszcze jedno zdjęcie, gdzie w perspektywie widać nasz ekstraordynaryjny ratusz na osiedlowym rynku, czyli placu głównym i reprezentacyjnym.

To tyle o kulturze fizycznej. Teraz o robótkach. Obrus Cioci Maryli rośnie. Jestem obecnie w 182. okrążeniu (z 206), czyli mam na drutach... nie mam pojęcia, ile oczek, bo się boję policzyć, ale powinnam jutro skończyć. I jak skończę, to stanę przed wyzwaniem blokowania okrągłego obrusa... Mam w planach wykorzystać moje wieeeeeeeeelkie hula-hop, ale to się uda tylko, jeśli średnica obrusa wyjdzie mniejsza niż moje kółeczko do kręcenia, bo jeśli wyjdzie większa, to pójdę sobie kupić trzy tysiące szpilek i poświęcę jedno przedpołudnie na mozolnie upinanie tego giganta.
Brak aparatu fotograficznego może uniemożliwić dokumentowanie tego zajęcia, ale jeśli okaże się, że będę szaleć z blokowaniem na hula-hop, to zostawię całość do soboty i machnę zdjęcia po powrocie Ślubnego, bo widok może być niezapomniany.

W wersji "zewłokowej" Ciociny Obrus tradycyjnie wygląda smętnie:

I tak, jak pisałam cała biała część, to wariacja na temat pawich oczek:

I jeszcze na deser Mały w towarzystwie ulubionej zabawki:
Gdyby ktoś nie skojarzył, to wyjaśniam, że ulubioną zabawką są firanki. Idealnie jest, gdy do firanki dołączona jest w pakiecie piłeczka ping-pongowa (na zdjęciu widoczna po lewej, zaplątana w tkaninę, kolor zielony). Gdybym ja miała te firanki przypięte żabkami... codziennie rano zbierałabym materiał z podłogi i wieszała na nowo. Dobrze, że nie lubię tradycyjnych karniszy i wykorzystaliśmy metalowe żyłki do wieszania - prosto z IKEI.

To ja się oddalę do kuchni, zrobię sobie gorącą czekoladę (jako lekarstwo na przeziębieniowe gięcie), włączę sobie "Uciekaj, Króliku" (tak, jeszcze nie przebrnęłam przez całość, bo mogę słuchać tylko w małych dawkach, inaczej zaczynam szukać w otoczeniu obiektu do wyładowania irytacji, frustracji i innych -acji) i będę dalej robić obrus. 
PS. Ślubny porównał kiedyś robienie na okrągło na drutach z żyłką do wpadnięcia na rondo i kręcenia się w kółko bez możliwości lub umiejętności zjechania :)))))))))) - czyli idę wpaść na rondo, okrążenie 182.

środa, 21 marca 2012

RUDO-PAWIO, PAWIO-RUDO

Zapotrzebowanie społeczne zostało zgłoszone na ujawnienie wzoru pawich oczek. Będzie, będzie, ale zanim wzorek, to pokażę stan Rudości na dziś
Denatka została odstrojona w... pasek z dodatkiem. Przepraszam zatem za nieobyczajne fotki, ale obiecuję, że dorobię górę i bluzeczka stanie się mniej obsceniczna.

Przód nie jest jeszcze wykończony na dole szydełkiem i dlatego w falbankach jest taki nieokiełznany chaos. Widać za to, że udało się uzyskać ładne, równiutkie marszczenie pod paskiem.

Tył marszczy się mniej, bo... gdzieś trzeba odwłok zmieścić. I tutaj dół już przeszydełkowany.
Jak się dobrze przyjrzycie, to widać szpilki trzymające szydełkowe wykończenie paska półkolami - po nabraniu oczek zaczęły te półkola odstawać. I albo uda się je okiełznać na etapie prania i blokowania, albo przyszyję je na stałe do dzianiny drutowej poniżej. Bardziej prawdopodobne jest to drugie rozwiązanie, bo wtedy nie będę się zastanawiać, kiedy mi staną dęba.

I jeszcze zbliżenie na szydełkowe wykończenie dołu.
Zastanawiam się nad dodatkowym rzędem szydełkowych półsłupków, zrobionym na samym dole, ale z tej grubszej bawełny - ta cienizna jest bardzo delikatna i lekka i nie jestem pewna, czy nie potrzebuje dodatkowego obciążenia na końcu, żeby grawitacja bardziej ten dół ciągnęła. Się przetestuje, się zobaczy, się zdecyduje.

***
A teraz wzorek - mój ulubiony - czyli pawie oczka. Sprawdza się doskonale na wszelkiego rodzaju włóczkach, nitkach, wełenkach, niezależnie od grubości.

Schemat wygląda tak i pokazuje rzędy parzyste i nieparzyste, od 1. do 4.

Tłumaczyć będę w dwóch wersjach jednocześnie - dla robótki płaskiej (kiedy robimy po prawej i lewej stronie robótki) oraz dla robótki robionej na drutach z żyłką (czyli kiedy robimy po okręgu, tylko po prawej stronie).

Dla robótki płaskiej nabieramy liczbę oczek podzielną przez 17 plus dwa oczka brzegowe. (Dla robótki na okrągło nabieramy liczbę oczek podzielną przez 17). WAŻNE - robiąc na okrągło wstawiamy sobie marker (znacznik, kółko od stanika, cokolwiek) na początku rzędu, żeby później tego początku nie zgubić.

1. rząd - same oczka prawe (dla wersji okrągłej też same oczka prawe).
2. rząd - oczko brzegowe, wszystkie oczka wzoru na lewo, oczko brzegowe (dla wersji na okrągło - same oczka prawe).
Mamy na drutach taki stan rzeczy, czyli punkt wyjścia dla narzutów i dwóch razem:
3. rząd - wersja robótki płaskiej - oczko brzegowe, **3 razy dwa oczka razem na prawo (na wierzchu powinno być drugie oczko z każdej przerabianej razem pary oczek), *1 oczko narzutu, 1 oczko prawe* - powtarzamy 5 razy sekwencję od * do *, 1 o. narzutu, 3 razy dwa oczka razem przerabiane na prawo (na wierzchu ma być pierwsze z każdej pary przerabianych razem oczek)** - powtarzamy dowolną ilość razy sekwencję od ** do **, oczko brzegowe.
3. rząd dla robótki na okrągło - pomijamy oczka brzegowe i zaczynamy od ** i powtarzamy sekwencję między ** i ** do upojenia, czyli do zakończenia rzędu.

Wyjaśnienia: żeby się oczka przerabiane dwa razem dobrze układały we wzorze trzy pary tych oczek (przed narzutem) przekładamy sobie na lewym drucie tak, żeby drugie oczko z pary było na wierzchu, czyli leżało tak (i dopiero wtedy wkłuwamy się w te dwa oczka i przerabiamy razem na prawo):
Natomiast trzy pary oczek przerabianych razem na prawo, które są tuż po narzucie, przerabiamy tak, żeby to pierwsze oczko leżało na wierzchu, czyli wkłuwamy się normalnie, czyli tak:
Uwaga! - jak się robi na okrągło, na żyłce, to oczka wychodzą nam inaczej ułożone na drucie (jakby się tyłem do kierunku robótki układały) - wtedy przy przerabianiu dwóch razem trzeba sobie te oczka układać na drucie tak, żeby wkłuwać się w nie w sposób pokazany na zdjęciach.
Jeżeli komuś nie zależy na idealnej piękności, to może sobie te dwa różne sposoby przerabiania dwóch razem na prawo (czyli pilnowanie, które oczko jest na wierzchu) darować i robić je dowolnie.

Po przerobieniu rzędu 3. mamy taką sytuację na drutach:

4. rząd dla płaskiej robótki - lewa strona wygląda teraz tak:
i robimy wszystkie oczka prawe:
Po odwróceniu robótki na prawą, właściwą stronę po przerobieniu 4. rzędu mamy coś takiego:
4. rząd dla robótki na okrągło - robimy rząd oczek lewych, żeby po zakończeniu tego rzędu mieć dokładnie taką samą sytuację jak na zdjęciu powyżej.

Koniec wzoru! - powtarzamy rzędy od 1. do 4. i otrzymujemy coraz wyraźniejsze fale.
Kiedy chcemy zakończyć robótkę, warto nie kończyć jej tuż po 4. rzędzie, czyli tuż po lewych oczkach, tylko dorobić jeszcze jeden lub dwa rzędy oczek prawych. Wtedy po zamknięciu oczek mamy to:

Oczywiście ja na potrzeby nauczania robiłam tylko jedną sekwencję wzoru, ale w rzeczywistości robi się ich więcej i wtedy tam, gdzie są narzuty robótka nam się wybrzusza, a tam, gdzie mamy 6 par dwóch oczek razem - mamy wklęsłości.

Oczywiście pawie oczka można robić w kolorze, na przykład tak:
Czyli robiąc 3. i 4. rząd innym kolorem.

***
A i jeszcze jedno. Pamiętacie jeden z prezentowych motków od Izy i Agaty, co to miał zostać przerobiony na eleganckie męskie skarpetki cichobieżne? To ja oficjalnie proszę istoty bardziej skarpetkowo doświadczone o podpowiedzenie, który wzór skarpetek robionych od palców (bo chcę sobie potestować, wcześniej robiłam skarpetki ortodoksyjnie, od góry) polecacie. Bo ja się wczoraj zakopałam w całym stogu możliwości i stwierdziłam, że zapowiada się zrobienie coś koło trzydziestu par... A zatem cichutko popiskuję: help!, help!

***
I oczywiście Konkurs IKEA 2012 nadal trwa.