Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluzka. druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluzka. druty. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 sierpnia 2012

TUBA BARDZO KOBIECA I ŻELAZNY BRZYDAL

Przepraszam, skłamałam, nałgałam bezczelnie... bo obiecałam, że w tym wpisie nie będzie ani pół słowa o szyciu... a będzie, musi być, bo Brzydal już dojechał i został nawet przetestowany. Czyli jestem szczęśliwą jak warchlak w czasie mżawki posiadaczką Singera 4423. Ale o maszynie będzie później, najpierw o projekcie dzierganym.

***
Oto Tuba Bardzo Kobieca:

Powstała z tej samej bawełny co Bluzeczka Nie Do Końca Biała i nawet resztki tej białej są wykorzystane jako wykończenia. Poszło nieco poniżej 400 gram.

W całości na Denatce prezentuje się tak:

Na wykończeniach wszelkich dołów moje ulubione pawie oczka. Dodatkowo na wysokości pasa są ozdobne "zaszewki", które pozwoliły bluzce zyskać talię bez kombinowania z dodawaniem i odejmowaniem oczek na drutach:

Wykończenie dekoltu grzeczne, gładkie i bez fajerwerków, żeby nie było "za dużo grzybów w barszczu":

Ale ładny łańcuszek jest:

***
I generalnie Tuba Bardzo Kobieca była robiona z myślą o kolejnym projekcie Razem-Robienia... I tak sobie wykombinowałam, że będzie ją można zrobić w wersji bez rękawów, z krótkim rękawem lub z długim (rosnący poziom zaawansowania, a co!). Przy okazji pokażę, jak zrobić otulacze, do kompletu do Razem-wiczek, (bo w Tubie wykorzystany jest ten sam patent), o taki otulacz na przykład:

Zostało mi zapewnić, że to może nie wygląda, ale poziom zaawansowania Tuby jest jakieś "2" w skali 6-stopniowej (czyli może się zabierać za nią każdy). W wersji z rękawami jest trudno na trzy i pół.
To teraz czekam na jakiś odzew, czy robimy, czy nie robimy :))), bo na Rogu Renifera wola ludu czytającego jest ważniejsza niż wola Ślubnego :))))
Jeśli zdecydujemy, że robimy, to tak jak przy Razem-wiczkach odpowiednio wcześnie podam, jaki jest zestaw niezbędnych narzędzi drutowej zbrodni i sugeruję początek imprezy w drugim tygodniu września.

***
Teraz będzie... nie, jeszcze nie o Brzydalu. Teraz będzie o tym, co na drutach teraz. A na drutach numer 2.00 jest to:

I powstaje Projekt Romantyczny. I to projekt, co u mnie jest rzadkością, na zamówienie... ślubne - mitenki i szal.
Ale przy okazji zrobiłam fotki i pokażę Wam, jak się Intensywnie Kreatywnie przewija wełenkę z takich motków w kłębki, kiedy nie posiada się do tego specjalnego narzędzia (można go sobie u Ani pooglądać) ani nie ma się na podorędziu drugiej pary rączek (Ślubnego na przykład). Bierze się wtedy dwie miski i konstruuje się to:

Po pierwsze zwija się bez problemów i nic się nie usiłuje poplątać. A po drugie i czasami ważniejsze, kłaczki nam nie latają po metrach przestrzennych, bo większość z nich osiada na dnie miski spodniej :)

***
To jeszcze zanim Brzydal, to koniecznie Mały. Mały w wersji tradycyjnej, czyli wdzięcznie rozpłożony na dywaniku:

Ale to już było - dywanik i Mały na wierzchu, to będzie ujęcie nietypowe:

Mały zatrzymany na chwilę w porannym tarzaniu się w firankach. I ujęcie drugie, poprawione, bo przecież aparat trzeba obwąchać:

***
To teraz do dzieła, do rzeczy i do Brzydala, czyli Singera 4423 Heavy Duty. To ja napiszę tyle - zakochałam się od pierwszego wejrzenia :)))) No dobra, może od drugiego, bo pierwsze wejrzenie było mocno styropianowe:

Moje wrażenia po pierwszym dniu z Singerem... ekstaza... To jest mniej więcej tak, jakby osobę jeżdżącą na co dzień starą Skodą wsadzić do Audi Q7.
Na razie jestem w stanie takiej euforii, że niewiele konkretów mogę Wam przekazać. Jak już emocje opadną, to obiecuję, że zrobię porządną recenzję, z filmikami i zdjęciami. Ale jednego jestem pewna, na filmie prezentacyjnym wrzuconym w poprzednim wpisie nie kłamali, że przeszycie wielu warstw materiału to dla tej maszyny kaszka z soczkiem malinowym - sprawdziłam (szycia drewnianych listewek nie testowałam, ale zaczynam wierzyć i w to :))). Szwy elastyczne też są rzeczywiście elastyczne.
Przy czym Singer wcale nie jest gigantyczny ani makabrycznie ciężki. Gabaryty i ciężar ma bardzo zbliżony do Zośki, aż byłam zaskoczona, bo się nastawiłam psychicznie na wielkoluda i regularne ćwiczenia bicepsów :)))):

I Żelazny Brzydal imienia nie zmieni :))), bo jest bardzo... kanciaty i toporny (ale przy tym jakość wykonania, bez zarzutu!).

***
To ja idę się rozdwoić, bo Brzydal wzywa i druty wzywają... chyba rzucę monetą :)