Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blokowanie swetra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blokowanie swetra. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 maja 2013

RAZEM ROBIMY OD GÓRY - Epilog

W poprzednich odcinkach:
Prolog - czyli spis narzędzi i materiałów.
Część pierwsza - gdzie oswajamy Tabelkę Samoliczącą, nabieramy oczka i kształtujemy reglan.
Część druga - gdzie dzielimy oczka na przód tył i rękawy, kształtujemy podkroje pach i łączymy tył z przodem.
Część trzecia - robimy wykończenie dołu swetra, zamykamy oczka na dole i robimy rękawy.
Część czwarta - doprowadzamy do porządku linię dekoltu, kształtując go rzędami skróconymi. 
Część piąta - plisa zapięcia w swetrach rozpinanych. 

***
Tradycyjnie Epilog będzie poświęcony praniu, formowaniu i suszeniu swetra. Osoby, które już Razem-Robiły Tubę dobrze wiedzą, co w Epilogu można znaleźć, ale na wszelki wypadek jeszcze raz.


Po wykończeniu robótki, czyli pochowaniu i zabezpieczeniu wszelkich luźnych nitek sweterek trzeba wyprać. Jeżeli ktoś ufa swojej pralce, to może wrzucić dzianinę do pralki i wybrać program prania ręcznego lub prania wełny (zależnie, którym z nich pralka dysponuje). 
Jeżeli decydujemy się na ręczne, własnoręczne pranie ręczne :))), to ważnych jest kilka kwestii:
- przygotowujemy chłodną (!!!) wodę do prania, nie ciepłą, nie gorącą, nie studziennie zimną;
- używamy płynu do prania wełny lub łagodnego płynu do prania ubrań (nigdy nie proszku do prania!!!, bo wypłukanie go ze swetra pranego w chłodnej wodzie jest praktycznie niemożliwe);
- pranie dzianiny polega głównie na dwóch czynnościach - miętoszeniu i moczeniu (nie trzemy, nie skręcamy, nie wyciągamy - raczej ściskamy i ugniatamy);
- po wymiętoszeniu sweterka zostawiamy go w wodzie na dłuższą chwilę (nawet pół godziny), żeby włóczka mogła sobie spokojnie wchłonąć wodę, to później powoduje, że oczka stają się równiejsze;
- do płukania używamy wody o dokładnie tej samej temperaturze, co woda do prania (używanie płynu do płukania jest możliwe, ale raczej dla mniej szlachetnych włóczek, np. akrylu, przy delikatnych włóczkach, szczególnie z włoskiem płyn do płukania da nam ładny zapach i nieciekawy "kołtuński" wygląd robótki); lepiej wybrać po prostu taki płyn do prania, który ma miły zapach i zrezygnować z płynu do płukania;
- dzianiny nie wykręcamy!!!, miętosimy ją, ugniatamy, pozbywając się nadmiaru wody i pozostawiamy do obcieknięcia, nawet, gdyby to miało trwać kilka godzin; do obciekania sweterek układamy tak, żeby nam się nic nie wyciągało (żadnych zwisających rękawów :)))), ja składam w kosteczkę i układam na płasko na suszarce, podstawiając pod spód wielgachną miskę; (przy mniejszych robótkach, na przykład szalach czy chustach, można szybko wycisnąć nadmiar wody, zawijając robótkę w ręcznik i miętosząc całe zawiniątko, a nawet łażąc po nim bosą stopą - nic się robótce nie stanie :)));
- kiedy sweter jest wilgotny, ale nie mokry, układamy go na płaskiej powierzchni do ostatecznego wyschnięcia (na ręcznikach, na karimacie, piance); nie układamy na oko!!!, używamy centymetra, mierząc układaną robotkę w newralgicznych miejscach (obwód bioder, talii, długość swetra, długość rękawów itp.); zwracamy uwagę na ułożenie na płasko wykończeń (końcówki rękawów, dół swetra, dekolt); jeśli trzeba to te miejsca, gdzie kształt jest ważny - na przykład "falki" w pawich oczkach - przypinamy szpilkami;
- nie tykamy schnącego sweterka aż do momentu, kiedy rzeczywiście będzie suchy.
Dodatkowa uwaga do prania bawełny - namoczona bawełna dostaje małpiego rozumu, staje się ciężka, lejąca się, wydaje się, że sweter nam się robi dwa razy za duży i z rękawami dla osoby z dłońmi w okolicach kolan. Spokojnie! Schnięcie oznacza dla bawełny także kurczenie się. Ale bardzo ważne jest, żeby jej nie dawać okazji do nadmiernego wyciągania się (na przykład przy obciekaniu) i żeby ułożyć ją do schnięcia na płasko, bardzo pilnując pożądanych wielkości i obwodów, czyli mieć pod ręką centymetr i nie rozciągać, tylko układać, delikatnie dostosowując ten mokry twór do potrzebnych rozmiarów.


***
I robiąc zdjęcia gotowego Granatu uświadomiłam sobie, że to chyba pierwszy raz, kiedy kończę Razem Robienie, piszę Epilog, a moja robótka jest gotowa. Zazwyczaj było tak, że Epilog się pojawiał, a ja dziergałam sobie spokojnie końcówkę nieco później. Czasami kończąc znacznie później niż pierwsze z Was.

Czekam niecierpliwie na Wasze Robione Od Góry - niech się Galeria rozrasta.

***
I dawno Małego nie było, więc w nagrodę dla tych, którzy dotrwali - kocio w bliskim kontakcie z obiektywem :)