Może ktoś ma ochotę na Archanioła?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzór. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzór. Pokaż wszystkie posty
środa, 31 sierpnia 2016
środa, 10 września 2014
wtorek, 1 lipca 2014
SHADES OF THE SKY
Na stronie jest już dostępny do ściągnięcia wzór otulacza Shades of the Sky. Zapraszam.
sobota, 24 maja 2014
WZORY, WZORKI, INSPIRACJE
Na stronie pojawiło się już kilka wzorów większych i mniejszych do ściągnięcia. Poniżej link do zestawienia tego, co już dostępne.
A na zachętę zdjęcie najnowszego tłumaczonego wzoru - Sivia Harding i jej Tibetan Clouds.
niedziela, 16 marca 2014
KILOGRAM "WINTYDŻA"
Dostałam kilogram bardzo cennego dobra. Dobro ma bez wątpienia cechy "vintage" i wywołało mój bezgraniczny zachwyt.
I tutaj jest miejsce na oficjalne podziękowania dla Marka - szyjącego Marka (!!!), który wszedł w posiadanie wyżej wspomnianego tajemniczego dobra i postanowił mnie obdarować, licząc na to, że napadnie mnie dzięki temu potężna inspiracja.
Marku, jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję! Inspiracja już za mną gania i pokrzykuje. Sprawiłeś mi tym kilogramem "wintydża" wielką radochę!!!
A co to za tajemnicze dobro? To angielskie "przepisy" na wyroby druciane z lat 60, 70 i 80. Genialne źródło inspiracji, a jednocześnie doskonała lekcja historii "ubioru dzierganego" z ubiegłego stulecia.
Co ciekawe, niektóre modele w ogóle nie straciły na atrakcyjności. Gdyby zmienić modelki i sfotografować je bardziej współcześnie, to spokojnie można założyć, że wywołałyby zachwyt dzisiejszych dziergających.

Niektóre sweterki (te z lat 60, drukowane w czarno-białej, a raczej szaro-żółtej wersji :))) mają urok prawdziwego "vintage" i wywołują u mnie potrzebę natychmiastowego zrewidowania charakteru swojej garderoby i powrotu do klimatów z tamtych lat:

Są też takie modele, które nie zachwycają mnie jako całość, ale za to jakiś element wykończenia lub sposób zdobienia powoduje, że mój mózg zaczyna natychmiast kombinować, jak to można wykorzystać w bardzo współczesnych "udziergach":

I do tego jest całe mnóstwo modeli męskich i dziecięcych oraz trochę "ciekawostek". Na przykład mała książeczka o... stempelkach z ziemniaka! Dla nas to jest pomysł na zajęcie dla dziecka w podstawówce, a tymczasem okazuje się, że można na to spojrzeć znacznie bardziej kreatywnie:

A w ramach wisienki na torcie w tym kilogramie cudowności było mnóstwo angielskich wzorów do haftu, gotowych do naprasowania na materiał. Motywy różne, przeróżne - od tradycyjnych kwiatków, przez bałwanki i domki, po znaki zodiaku:

Od trzech dni siedzę, przeglądam, knuję i planuję. I śmieję się trochę sama z siebie - jak wiele radości może sprawić kilogram papieru :))))
sobota, 11 stycznia 2014
DAJ SIĘ RAZEM-WROBIĆ - część pierwsza - WPRAWKI
Dzisiaj zaczynamy od "wprawek", czyli pokażę jak:
1. czytać schemat;
2. dobierać druty tak, żeby dzianina była zwarta, ale nie sztywna;
3. panować nad nitkami przy pomocy osławionego pierścionka;
4. robić wzorek od brzegu do brzegu;
5. robić wzorek jako ozdobny "panel" wrobiony w jednokolorową dzianinę.

Przypominam, że robimy "wprawki" z jak najgrubszej włóczki, bo wtedy łatwiej zapanować nad odpowiednią długością nitki pozostawianej z tyłu. I przypominam, że szalejemy dwoma kolorami włóczki, ale obie one muszą być identycznej lub bardzo zbliżonej grubości. (O tym, co jest nam potrzebne w kwestii narzędzi i materiałów można poczytać w Prologu do Razem-Wrabiania.)
To jeszcze dwa słowa na temat grubości drutów. Ja wiem, że robiąc żakardowe wzorki, zaczynam robić nieco luźniej niż zwykle, dlatego wybieram druty o pół numera cieńsze, żeby to zniwelować. Wy po to robicie wprawki, "żeby zdiagnozować" jak to jest u Was - zacznijcie od drutów, jakie wzięlibyście normalnie do tego typu włóczki. Jeśli macie wrażenie, że robótka jest zbyt sztywna - zmieńcie druty na nieco grubsze. Jeśli robią się dziury między oczkami - łapiemy druty cieńsze.
1. To zaczynamy - krótkie wprowadzenie, co musimy mieć pod ręką i od czego zaczniemy - oglądamy to wprowadzenie tutaj.
2. Na wszelki wypadek - dla tych, którzy dopiero zaczynają robić - nabieranie oczek. Pokazuję metodę, którą sama stosuję, ale oczywiście oczka można nabrać dowolnym sposobem. Wybierajcie ten, który lubicie.
3. Robimy pierwszy rząd wzoru. Przy okazji wyjaśni się, do czego nam pierścionek i w czym on pomoże.
Pamiętamy o dwóch kwestiach:
- na prawym drucie oczka rozciągamy do ich "naturalnej" szerokości, żeby nitka zostawiana za nimi miała odpowiednią długość;
- oczko brzegowe na końcu zawsze przerabiam obiema nitkami, żeby na początku kolejnego rzędu mieć "do dyspozycji" oba kolory od razu.
4. Rząd drugi przed nami. Tym razem robimy oczka lewe, a co ważniejsze - wzorek czytamy tutaj od lewej do prawej.
Pamiętamy tutaj, że nitka pozostaje z przodu robótki. Robienie oczek lewych jest nieco mniej przyjemne niż oczek prawych, ale po pewnym czasie nabiera się wprawy i szybkości.
Druga kwestia, to wyrównywanie oczek - robimy to naciągając robótkę w pionie. Nigdy nie ciągniemy w poziomie.
5. Rząd trzeci.
Od razu zabieramy się do dziergania - co oglądamy tutaj.
6. Rząd czwarty, piąty i szósty robicie samodzielnie. Na wszelki wypadek o tym, od której strony patrzeć na schemat przy poszczególnych rzędach mówię tutaj.
I jeszcze raz pokażemy, jak sobie radzić z robieniem oczek lewych na przykładzie szóstego rzędu - patrzymy tutaj.
7. Rząd siódmy - rząd jednokolorowy, ale to nie znaczy, że czerwona nitka zostaje nietknięta. O tym, jak sobie radzić, kiedy mamy pojedynczy kolorowy rządek, mówię tutaj.
Uwaga, robiąc wzorek płasko (od brzegu do brzegu) nitkę "bezrobotną" ciągniemy z tyłu wtedy, kiedy mamy nieparzystą liczbę jednokolorowych rządków. Jeśli kolorowych rzędów jest liczba parzysta, to nitkę niewykorzystywaną możemy zostawić tam, gdzie jest, bo sobie do niej wrócimy.
8. Rzędy od ósmego do 11 - robimy samodzielnie zgodnie ze schematem.
9. Krótkie podsumowanie tego, co się do tej pory działo - oglądamy tutaj.

Teraz ten sam wzorek wrobimy jako ozdobny panel.
Sam wzorek jest rozpisany na 17 oczek szerokości. Nabieramy zatem większą liczbę oczek - na przykład 27 i będziemy robić; pięć oczek jednokolorowych, wzorek, pięć oczek jednokolorowych. Przerabiamy kilka rzędów w jednym kolorze i zabieramy się za wrabianie:
1. Jak zacząć i zrobić pierwsze dwa rządki oglądamy tutaj.
Pamiętamy o zakręcaniu o siebie nitek na początku i na końcu rzędu, żeby nam się dziury nie robiły.
PS. Na filmie zamiast Rowu Mariańskiego powiedział mi się Rów Marsjański... tfu, tfu, tfu! Chociaż na Marsie pewnie głębokość rowów znacznie większa niż na dnie Pacyfiku. Co nie zmienia faktu, że nitki skręcamy, żeby nam się żadne rowy i dziury w robótce nie pojawiały :)))
2. Rząd trzeci - oglądamy tutaj.
3. Kolejne rzędy robicie samodzielnie pamiętając o wszystkich wskazówkach i o tym, że w takim sposobie robienia zakręcamy nitki o siebie na początku i końcu rzędu.
***
Wprawki mają Wam pozwolić oswoić się z tego rodzaju wzorami - żakardami, wzorami wrabianymi, norweskimi.
Wzór robiony powyżej, wspólnie, jest jednym z trzech, które dla Was przygotowałam.
I w końcu największy - trzeci jest tutaj. Ten największy nawet zrobiłam i powinien wyglądać tak:

Spróbujcie zrobić wszystkie trzy, koniecznie w wersji "od brzegu do brzegu", czyli z oczkami brzegowymi. Ale możecie też spróbować zrobić je jako wrabiane "ozdobne panele", czyli w tej drugiej wersji.
Nie spieszcie się! Potraktujcie te "wprawki" jako poligon doświadczalny - przetestujcie, jaka grubość drutów jest Wam potrzebna, czy chcecie używać pierścionka, czy może łatwiej Wam trzymać nitki na dwóch palcach, czy w pełni panujecie nad napięciem nitki i długością nitek zostawianych z tyłu. I koniecznie, koniecznie (!!!) róbcie z grubej włóczki. Ćwiczenie na cienkiej to stanowczo zbyt duże wyzwanie.
***
Każdy, kto zechce się pochwalić gotowymi "wprawkami", może to zrobić, wysyłając zdjęcia na maila (podany na górze po prawej). Do Galerii nie trafią, ale będę chwalić! Albo radzić, jeśli będą problemy. Ale i tak chwalić, chwalić, chwalić.
Aktualizacja - Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak się z wprawkami rozpędziła Anneczka, to koniecznie odwiedza jej bloga. Ale oprócz tego na zdjęciach u niej widać, jak wygląda profesjonalny naparstek do dziergania żakardów. Jeżeli ktoś ma w planach sporo takich projektów, to warto poszukać takowego do natychmiastowego nabycia. Po chwili przyzwyczajenia robi się z nim bardzo wygodnie.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
MAM GWIAZDKI PRZED OCZAMI
Od razu zwalę całą winę na Lidię, bo gdyby nie ona, to pewnie bym tych gwiazdek przed oczami nie miała, nie zachwyciłabym się wielkim zachwyceniem i tego wpisu też by nie było.
Lidia podesłała mi link do blogowego wpisu i poprosiła o "łopatologiczno-filmowe" zaprezentowanie gwiazdkowego wzoru. Pognałam na wskazanego bloga, tym bardziej, że w tytule było coś o kocykach dziecięcych, a jak wiecie "napad radosnej twórczości kocykowej" jeszcze mi nie minął.
I tak trafiłam na bloga Ani - "Dziergam sobie" - klikamy, zaglądamy, a kto chce od razu pozachwycać się gwiazdkowym kocykiem w wykonaniu Ani, to udaje się tutaj.
Napisałam do Ani, czy mogę jej autorski opis "przełożyć na ruchome obrazki" i od razu dostałam maila zwrotnego z entuzjastycznym "tak!".
Tym sposobem Spółka Cicha Ania, Agnieszka i Ślubny Operator Kamery prezentują wzór gwiazdkowy:

Na zdjęciu powyżej wzorek jest robiony na dwóch grubościach drutów. Na dole cienka nitka i cienkie druty - wzorek staje się bardziej zwarty i "mięsisty". Na górze ta sama cienka włóczka i relatywnie grube druty (5.00) i mamy zwiewny ażur o przecudownej fakturze. Zgadzam się z Anią, że z grubszej włóczki wzorek nadal będzie wyglądał rewelacyjnie, bo wzór nic nie straci na swoim uroku.
Po opis słowny wzoru zapraszam do Ani, na bloga Dziergam Sobie - zaglądamy tutaj. A poniżej jest wersja filmowa:
I nawet nie będę ukrywać, że też będę dziergać gwiazdkowy kocyk... i może gwiazdkowy szal... albo chustę... z czegoś miękkiego, cienkiego, z włoskiem... rozmarzyłam się.
Ale na razie wracam do pledzika numer dwa i trzymajcie kciuki, to może uda mi się go dzisiaj skończyć!

piątek, 29 listopada 2013
LOVE, LOVE, LOVE...
Od wczesnego rana chodziłam dzisiaj i podśpiewywałam pod nosem, fałszując oczywiście (bo do śpiewu mam talent równie wielki jak do baletu :))). Ale podśpiewywałam z naciskiem i natrętnie jeden jedyny wers z piosenki Ewy Bem: "Podaruj mi trochę słońca!!! Podaruj mi trochę słońca!!! Podaruj mi trochę słońca!!!" Bo jak, o Opatrzności, o Matko Naturo, o Jesieni, nie podarujesz, to z fotek na bloga nici!
Opatrzność, Matka Natura lub Jesień, a możliwe że wszystkie trzy, miały widocznie powyżej uszu mojego zawodzenia, bo słońca mi poskąpiły, ale spowodowały dość znaczące rozjaśnienie okoliczności przyrody. Na tyle znaczące, że bez większych problemów udało się sfotografować półkę w kącie salonu, a na półce:

Skończone wczoraj, prasowane wczoraj, upychane w ramkę wczoraj i... uszczerbek na zdrowiu poniosłam również wczoraj - potrzeba czystości mi zaszkodziła.
Szkło od literki L (żeby od razu było wiadomo, co jest winne uszczerbkowi) okazało się ukruszone na brzegu. A ja po jednym rzucie oka na rzeczone szkło doszłam do wniosku, że wymaga ono przetarcia, bo ma ślady paluchów (bez dwóch zdań moich własnych). I przetarłam - środek ściereczką, a brzeg palcem. Wyciąganie szklanych "drzazg" z palca... długotrwałe i krwiste zajęcie.

Moje pierwsze wrażenie po postawieniu na półce? Już cytuję: "O, Boże... ale mi wyszło... folklorystyczno-kwieciste bizancjum! Piękne!!!"
I jeszcze ramka w szerszej perspektywie:

***
A teraz zmiana tematu i narzędzia rękodzielniczej zbrodni.
Mnie czasami nosi po różnych potencjalnie bardzo niebezpiecznych stronach (czytaj - po blogach i stronach internetowych rękodzielniczek z krajów co najmniej zróżnicowanych). No i mnie zaniosło, a może raczej zniosło na wschód, a tam zawsze znajduję nie źródełko, ale cały wodospad inspiracji.
I znalazłam, i nie mogłam nie spróbować, co mnie z tego "znaleziska" wyjdzie. Wyszło to:

Wzorek idealnie dwustronny, od razu zobaczyłam z tego szalik, kolorowy. W oryginale był tym wzorem robiony kocyk dla dziecka - też świetny pomysł! Tutorial obrazkowy można sobie zobaczyć tutaj i gotowe kocyki też!
Rzadko się zdarza, żeby mnie coś szydełkowego tak złapało, przydusiło i puścić nie chciało, skłaniając do szaleństwa i robienia próbki wielkości szalika dla dużej lali :)))

***
A w weekend będzie wpis - bogato ilustrowany zdjęciami - o tym, jaka jest recepta na zgodne pożycie małżeńskie z szaloną kobietą dziergającą/szyjącą/tworzącą :))))
sobota, 7 września 2013
WZOREK NA ŻYCZENIE
Ażur użyty w Pastelowym Szalu jest częścią chusty Summer Flies autorstwa Donny Griffin (wprawdzie nie ona wymyśliła sam wzór, bo funkcjonuje on "na drutach" zapewne od lat, ale dla porządku podaję, skąd mi się sam wzorek przyplątał).

Sytuacja wyjściowa na drutach powinna być taka - co najmniej dwa rządki/okrążenia oczek prawych, jeśli chcemy, żeby nam się wzorek zaczynał od samego brzegu - lub dowolna ilość rzędów dowolnego wzoru, jeśli chcemy wzorek zacząć gdzieś w środku dzierganego szala, chusty itp.
Ten efektowny wygląd uzyskuje się powtarzając sekwencję w rzędach lub okrążeniach nieparzystych (jeśli robimy na drutach z żyłką): "narzut, trzy oczka przerobione na prawo, po czym pierwsze z nich łapiemy ponownie lewym drutem, przeciągamy przez nie pozostałe dwa prawe i puszczamy". Jeśli zabraknie nam oczek na pełną sekwencję, to ostatnie dwa lub jedno oczko przerabiamy na prawo.
Rzędy parzyste w robótkach płaskich całe na lewo.
Okrążenia parzyste w robótkach na drutach z żyłką - całe na prawo.
W kolejnych rzędach/okrążeniach nieparzystych, gdzie robimy sekwencję "narzut, trzy prawe i te dziwne sztuki z pierwszym prawym" musimy tylko ustalić, gdzie zaczynać robić wzorek - najłatwiej zapamiętać, że drugie prawe musi się znaleźć nad narzutem z poprzedniego rzędu i wobec tego oczka ustalić, gdzie zacząć sekwencję. Oczka przed pierwszym narzutem (jedno lub dwa) też przerabiamy na prawo.
Jako ciekawostka - to przedziwnie przekładane prawe oczko, które ląduje poziomo na dwóch kolejnych nazywane jest oczkiem zawieszonym (bardzo adekwatnie, bo wisi na dwóch pozostałych).
![]() |
Opisywany ażur tuż przed samą dolną plisą. |
A teraz po tym zawiłym opisie będzie krótki film, po którym wszystko powinno być jasne.
I mała aktualizacja:
Wiewiórka dziergała szal przecudnej urody - Midnight i w nim używała pewnego wariantu tego wzoru. Jak napisała w komentarzu: "Pisałaś, że wzór ulega pewnemu "przekoszeniu". Bardzo podobny wzór wykorzystałam niedawno w swoim szalu i we wpisie o nim zamieściłam opis wzoru. Różnica polega na tym, że oczka "zawieszonego" u mnie się nie przerabia - jest ono przeciągane przez dwa prawe. Myślę, że wzór się "kosi", przez to przerobione oczko, które jest potem przeciągane, bo mój szal nie ma żadnych tendencji do przekrzywiania się. W tej wersji, którą wykorzystałam między rzędami z narzutami i oczkami przeciągniętymi są dwa rzędy proste, ale można spokojnie z nich zrezygnować jeśli chce się mieć gęstszy ażur."
Zajrzyjcie, popatrzcie. Inny sposób robienia wzoru to jedno, ale ten szal... cudowny i bardzo inspirujący!
Wiewiórka dziergała szal przecudnej urody - Midnight i w nim używała pewnego wariantu tego wzoru. Jak napisała w komentarzu: "Pisałaś, że wzór ulega pewnemu "przekoszeniu". Bardzo podobny wzór wykorzystałam niedawno w swoim szalu i we wpisie o nim zamieściłam opis wzoru. Różnica polega na tym, że oczka "zawieszonego" u mnie się nie przerabia - jest ono przeciągane przez dwa prawe. Myślę, że wzór się "kosi", przez to przerobione oczko, które jest potem przeciągane, bo mój szal nie ma żadnych tendencji do przekrzywiania się. W tej wersji, którą wykorzystałam między rzędami z narzutami i oczkami przeciągniętymi są dwa rzędy proste, ale można spokojnie z nich zrezygnować jeśli chce się mieć gęstszy ażur."
Zajrzyjcie, popatrzcie. Inny sposób robienia wzoru to jedno, ale ten szal... cudowny i bardzo inspirujący!
środa, 13 marca 2013
MIODZIO
Okazało się, że wzór na swetrze Ślubnego jest równie pociągający jak miód dla Kubusia Puchatka. Dlatego dzisiaj będziemy dziergać "Miodzio" :))

Wzór funkcjonuje w sieci pod nazwą "plaster miodu" lub angielską - "Honeycomb Brioche". I robiony jest na dwa sposoby. W wersji trudniejszej są tam narzuty, dwa razem i inne takie fajerwerki, ale jest też wersja prostsza w dzierganiu - oparta o oczka patentowe, czyli takie, kiedy wkłuwamy się nie w oczko na drucie, tylko "pięterko niżej", w oczko poprzedniego rzędu. I my się skupimy na tym drugim sposobie dziergania.
Uprzedzam, że wzorek przyrasta wolno, trzeba się namachać drutami, żeby przybywało centymetrów. A po drugie jest bardzo włóczko-żerny. Dzieje się tak, bo otrzymujemy dzianinę dwuwarstwową, miękką, ciepłą, moim zdaniem idealną na zimowe i wiosenne swetry, płaszczyki, poncza.
No to do roboty. Najpierw wersja "miodzia" dla dzianiny płaskiej, czyli kiedy robimy przód lub tył sweterka oddzielnie, szalik itp.
Wzór budujemy na rządku oczek lewych. I ogólna zasada jest taka, że w rzędach nieparzystych robimy na zmianę oczka prawe i patentowe prawe. Natomiast w rzędach parzystych, czyli po lewej stronie również oczka prawe i oczka prawe "zgarniające" nitkę podciągniętą w poprzednim rządku. W praktyce wygląda to tak:
A teraz wersja "Miodzia" dla dzianiny robionej na okrągło.
Również budujemy ją na lewych oczkach. W okrążeniach nieparzystych robimy na przemian oczka prawe i prawe patentowe. Natomiast w okrążeniach parzystych robimy oczka lewe i oczka lewe "zgarniające" nitkę podciągniętą w poprzednim rzędzie. W praktyce wygląda to tak. Przy okazji zobaczycie akcję "Nie panikuj, kobieto", czyli co zrobić, jak się wdzięcznie wyciągnie drut ze wszystkich oczek, co mnie się przydarzyło.
Przy robieniu na okrągło widoczne jest miejsce będące początkiem okrążeń - wgłębienie w dzianinie. Trzeba to uwzględnić planując robótkę. Ja mam zamiar upchnąć to wgłębienie z boku swetra, żeby znikało jak najbardziej pod ręką.

Przy okazji na zdjęciu powyżej widać, jaki jest "udzierg" w swetrze Ślubnego - 27 centymetrów wydzierganych mozolnie, ale z wielką radością. Ma być coś koło 42cm... jeszcze trochę przede mną, zanim dobrnę do pachy.
***
Aktualizacja puzzlowa też jest - dziś, bo jakże by mogło być inaczej, z konklawe w tle.
I Mały też jest - dzisiejsza fotka poranna, zaspana i lekko... podejrzliwa :)))

wtorek, 25 września 2012
OPONKI I BRZUSZKI
Będzie o oponkach i brzuszkach :)))) Kto pomyślał, że o tych w okolicach talii, ten się musi przenieść nieco wyżej... w okolice szyi.
Bo pozazdrościłam tym wszystkim, którzy razem-dziergają Otulacze i postanowiłam też takowy wydziergać. Z wielkim bólem, bo przecież wiadomo jak wielką miłośniczką pawich oczek jestem, zrezygnowałam z ażurów i postawiłam na prostsze wzory.
I tak oto powstały Oponki i Brzuszki:

Gdyby ktoś chciał sobie zrobić Oponki dla siebie, to przepis jest następujący:
Weź motek dowolnej włóczki z szafy z zapasami i druty z żyłką. Nabierz tyle oczek, by mieć obwód około 70 centymetrów i rób na zmianę - cztery okrążenia prawymi, cztery okrążenia lewymi, cztery prawymi, cztery lewymi. Gdy osiągniesz pożądaną wysokość, oczka zamknij. W miejscu, gdzie był początek okrążenia nabierz na samym dole 7 oczek włóczką w kontrastowym kolorze i zrób "taśmę" z bąblami. Bąble rób w każdym siódmym rzędzie, a samą taśmę zrób wzorem ryżowym (nabieramy nieparzystą liczbę oczek, np. 7 i robimy 1. rząd: oczko prawe, oczko lewe, prawe, lewe (a w co siódmym rzędzie bąbel!), prawe, lewe, prawe; 2. rząd i dalsze - tak samo jak pierwszy, co nam da taki efekt, że na prawej stronie robótki nad oczkiem prawym powstanie lewe i odwrotnie). Kochamy wzór ryżowy za to, że robiąc nim, robótka nawet tak wąska jak ta taśma, nam się nigdzie nie zawija. Taśmę rób tak długo, by po przyszyciu jej końca do początku trochę ściskała Oponkę. Zamknij oczka taśmy, przyszyj do miejsca, gdzie oczka na taśmę były nabierane. Załóż i noś z dumą.
Oponka ma takie fajne wybrzuszenia, dzięki robieniu na zmianę 4 okrążeń prawymi i 4 lewymi. Lewe oczka nam wyłażą na wierzch, a prawe wpadają do środka i mamy efekt trójwymiarowej faktury:

***
A ja idę szyć. Na tapecie są dwa duuuuuuuuuuuuże, kręte i skomplikowane projekty. Ten pierwszy męski. Ten drugi damski.
I do tego drugiego projektu, damskiego, czyli oczywiście dla mnie, potrzebowałam materiału na podszewkę. I zaparłam się zadnimi łapami, ze żadnych czystych poliestrów sobie nie wszyję. Nie i koniec. Poszłam zatem do pobliskiego second handu, przeryłam kopiec z prześcieradłami i znalazłam wielgachne prześcieradło w idealnym kolorze, dopasowanym do materii wierzchniej. Prześcieradło, które ma 60% bawełny i 40% poliestru - czyli w dotyku jest bardziej naturalne i tkanina "oddycha". Bez żalu dokonałam wymiany 10 złotych na metry prześcieradła, wróciłam do domu i rzuciłam zakup na podłogę, żeby sprawdzić, czy na pewno nie ma jakiś plam niespieralnych i skaz w materiale, które będę musiała omijać przy krojeniu. A co się dzieje, kiedy na podłodze pojawia się kłąb materii dowolnej? To się dzieje:

***
I zaglądajcie regularnie do Galerii Rzeczy Razem Robionych, bo nowe "zdjęcia chwalebne" pojawiają się w zasadzie co dzień :)))
I przy okazji Razem-robienia... pojawiły się prośby o to, by w ramach następnej wspólnej akcji zająć się, tak dla odmiany, Razem-szyciem. Nie ukrywam, że to będzie dla Was i dla mnie większe wyzwanie, ponieważ łatwiej rozliczyć oczka na sweterek niż dopasować wykrój bluzki.
Zadanie trudne, ale to nie znaczy, że niemożliwe. Propozycja jest taka - zrobimy wspólnie, od zera własny wykrój na prostą, ale bardzo efektowną spódnicę i na podstawie tego wykroju uszyjemy sobie powoli i krok po kroku, tłumacząc kolejne działania, kiecki, szalejąc kolorystycznie oraz z ozdobami i dodatkami. I tu pada pytanie, co Wy na to??? Dajcie znać, ile osób będzie zainteresowanych Razem-szyciem i czy mam się szykować na jesienne wspólne szaleństwa krawieckie :)))))
środa, 21 marca 2012
RUDO-PAWIO, PAWIO-RUDO
Zapotrzebowanie społeczne zostało zgłoszone na ujawnienie wzoru pawich oczek. Będzie, będzie, ale zanim wzorek, to pokażę stan Rudości na dziś.
Denatka została odstrojona w... pasek z dodatkiem. Przepraszam zatem za nieobyczajne fotki, ale obiecuję, że dorobię górę i bluzeczka stanie się mniej obsceniczna.
Przód nie jest jeszcze wykończony na dole szydełkiem i dlatego w falbankach jest taki nieokiełznany chaos. Widać za to, że udało się uzyskać ładne, równiutkie marszczenie pod paskiem.

Tył marszczy się mniej, bo... gdzieś trzeba odwłok zmieścić. I tutaj dół już przeszydełkowany.

Jak się dobrze przyjrzycie, to widać szpilki trzymające szydełkowe wykończenie paska półkolami - po nabraniu oczek zaczęły te półkola odstawać. I albo uda się je okiełznać na etapie prania i blokowania, albo przyszyję je na stałe do dzianiny drutowej poniżej. Bardziej prawdopodobne jest to drugie rozwiązanie, bo wtedy nie będę się zastanawiać, kiedy mi staną dęba.
I jeszcze zbliżenie na szydełkowe wykończenie dołu.

Zastanawiam się nad dodatkowym rzędem szydełkowych półsłupków, zrobionym na samym dole, ale z tej grubszej bawełny - ta cienizna jest bardzo delikatna i lekka i nie jestem pewna, czy nie potrzebuje dodatkowego obciążenia na końcu, żeby grawitacja bardziej ten dół ciągnęła. Się przetestuje, się zobaczy, się zdecyduje.
***
A teraz wzorek - mój ulubiony - czyli pawie oczka. Sprawdza się doskonale na wszelkiego rodzaju włóczkach, nitkach, wełenkach, niezależnie od grubości.
Schemat wygląda tak i pokazuje rzędy parzyste i nieparzyste, od 1. do 4.

Tłumaczyć będę w dwóch wersjach jednocześnie - dla robótki płaskiej (kiedy robimy po prawej i lewej stronie robótki) oraz dla robótki robionej na drutach z żyłką (czyli kiedy robimy po okręgu, tylko po prawej stronie).
Dla robótki płaskiej nabieramy liczbę oczek podzielną przez 17 plus dwa oczka brzegowe. (Dla robótki na okrągło nabieramy liczbę oczek podzielną przez 17). WAŻNE - robiąc na okrągło wstawiamy sobie marker (znacznik, kółko od stanika, cokolwiek) na początku rzędu, żeby później tego początku nie zgubić.
1. rząd - same oczka prawe (dla wersji okrągłej też same oczka prawe).
2. rząd - oczko brzegowe, wszystkie oczka wzoru na lewo, oczko brzegowe (dla wersji na okrągło - same oczka prawe).
Mamy na drutach taki stan rzeczy, czyli punkt wyjścia dla narzutów i dwóch razem:

3. rząd - wersja robótki płaskiej - oczko brzegowe, **3 razy dwa oczka razem na prawo (na wierzchu powinno być drugie oczko z każdej przerabianej razem pary oczek), *1 oczko narzutu, 1 oczko prawe* - powtarzamy 5 razy sekwencję od * do *, 1 o. narzutu, 3 razy dwa oczka razem przerabiane na prawo (na wierzchu ma być pierwsze z każdej pary przerabianych razem oczek)** - powtarzamy dowolną ilość razy sekwencję od ** do **, oczko brzegowe.
3. rząd dla robótki na okrągło - pomijamy oczka brzegowe i zaczynamy od ** i powtarzamy sekwencję między ** i ** do upojenia, czyli do zakończenia rzędu.
Wyjaśnienia: żeby się oczka przerabiane dwa razem dobrze układały we wzorze trzy pary tych oczek (przed narzutem) przekładamy sobie na lewym drucie tak, żeby drugie oczko z pary było na wierzchu, czyli leżało tak (i dopiero wtedy wkłuwamy się w te dwa oczka i przerabiamy razem na prawo):

Natomiast trzy pary oczek przerabianych razem na prawo, które są tuż po narzucie, przerabiamy tak, żeby to pierwsze oczko leżało na wierzchu, czyli wkłuwamy się normalnie, czyli tak:

Uwaga! - jak się robi na okrągło, na żyłce, to oczka wychodzą nam inaczej ułożone na drucie (jakby się tyłem do kierunku robótki układały) - wtedy przy przerabianiu dwóch razem trzeba sobie te oczka układać na drucie tak, żeby wkłuwać się w nie w sposób pokazany na zdjęciach.
Jeżeli komuś nie zależy na idealnej piękności, to może sobie te dwa różne sposoby przerabiania dwóch razem na prawo (czyli pilnowanie, które oczko jest na wierzchu) darować i robić je dowolnie.
Po przerobieniu rzędu 3. mamy taką sytuację na drutach:

4. rząd dla płaskiej robótki - lewa strona wygląda teraz tak:

i robimy wszystkie oczka prawe:

Po odwróceniu robótki na prawą, właściwą stronę po przerobieniu 4. rzędu mamy coś takiego:

4. rząd dla robótki na okrągło - robimy rząd oczek lewych, żeby po zakończeniu tego rzędu mieć dokładnie taką samą sytuację jak na zdjęciu powyżej.
Koniec wzoru! - powtarzamy rzędy od 1. do 4. i otrzymujemy coraz wyraźniejsze fale.
Kiedy chcemy zakończyć robótkę, warto nie kończyć jej tuż po 4. rzędzie, czyli tuż po lewych oczkach, tylko dorobić jeszcze jeden lub dwa rzędy oczek prawych. Wtedy po zamknięciu oczek mamy to:

Oczywiście ja na potrzeby nauczania robiłam tylko jedną sekwencję wzoru, ale w rzeczywistości robi się ich więcej i wtedy tam, gdzie są narzuty robótka nam się wybrzusza, a tam, gdzie mamy 6 par dwóch oczek razem - mamy wklęsłości.
Oczywiście pawie oczka można robić w kolorze, na przykład tak:

Czyli robiąc 3. i 4. rząd innym kolorem.
***
A i jeszcze jedno. Pamiętacie jeden z prezentowych motków od Izy i Agaty, co to miał zostać przerobiony na eleganckie męskie skarpetki cichobieżne? To ja oficjalnie proszę istoty bardziej skarpetkowo doświadczone o podpowiedzenie, który wzór skarpetek robionych od palców (bo chcę sobie potestować, wcześniej robiłam skarpetki ortodoksyjnie, od góry) polecacie. Bo ja się wczoraj zakopałam w całym stogu możliwości i stwierdziłam, że zapowiada się zrobienie coś koło trzydziestu par... A zatem cichutko popiskuję: help!, help!
***
I oczywiście Konkurs IKEA 2012 nadal trwa.
***
I oczywiście Konkurs IKEA 2012 nadal trwa.
niedziela, 8 stycznia 2012
PERCY PO LIFTINGU
Stanęłam wczoraj przed trudną kwestią - gdzie ja się mam rozkładać z blokowanymi chustami? Biorąc pod uwagę, że dla Małego antresola nadal nie istnieje i kocio nie wykazuje żadnych zapędów do eksplorowania drugiego poziomu mieszkalnego, rozpełzłam się z Percym na pięterku.
Jak każdy porządny chirurg plastyk-fantastyk zobowiązana jestem zaprezentować stan przed i po liftingu. Stan zmarszczkowy można sobie w stanie wielkiego zniesmaczenia estetycznego obejrzeć tutaj. Natomiast cudo po naciągnięciu prezentuje się tak (proszę zwrócić uwagę na fotogeniczność balustrady i jej wielkie możliwości prezentacyjne):

Zrobiony z włóczki ze sporą zawartością wełny, Percy zblokował się doskonale. Sprawdził się sposób zamykania oczek zaproponowany przez Patrycję (pisałam o tym w szczegółach w poprzedniej notce) - jak widać Percy stał się chustą zębatą i zęby mu wyrosły bez walki o zachowanie linii prostej na górze chusty.
Jeszcze zbliżenie na piekielne szyszunie.

Powstaje już sweterek inspirowany zdjęciem na blogu Tanit-Isis, o którym pisałam również w poprzedniej notce. Powstaje powoli, bo wzorek sobie wybrałam może nie piekielny, ale czyśćcowy na pewno - częste krzyżowanie oczek na szybkość dziergania najlepiej nie wpływa. Ale za to osiągam dokładnie taki efekt, o jaki mi biegało, więc nie marudzę i krzyżuję.

I jeszcze akcent humorystyczny, do którego niechcący zupełnie sprowokowała mnie Brahdelt, skarżąc się, że dopadła ją złośliwość Wodnego Smoka. To może moje nadwrażliwe przeciekające okno też zostało łupnięte ogonem Wodnego Smoka? Poradziłam Brahdelt, żeby zawiązała czerwoną kokardkę na rurze stanowiącej główny dopływ wody do mieszkania. Ale żeby nie było, że radami sieję na prawo i lewo, a sama z nich nie korzystam, oto dowód zdjęciowy, że Jej Okienna Nadwrażliwość na antresoli została zaopatrzona w czerwoną włóczkową kokardkę (plucie przez lewe ramię w czasie wiązania sobie darowałam).

Małe PS kompletnie nie na temat - piłyście kiedykolwiek kawę z piankami Marshmallow (wrzuconymi do środka)? Ja już piłam :)))
piątek, 18 listopada 2011
MATERIAŁ TKANY NA DRUTACH
Trzeba było w końcu zdecydować, co zrobić z górą Wrzosowiska i rozstrzygnąć, czy ma być pudrowy róż czy mieniące się fiolety. Wasze podpowiedzi rozłożyły się w zasadzie na pół. Mój poziom zdecydowania leciał z każdym dniem na łeb na szyję... A skoro nie mogłam się zdecydować ani na rybki, ani na akwarium, to znalazło się trzecie wyjście (Magdor powinna poczuć się usatysfakcjonowana) - zrobię sobie tkaninę sama, wykorzystując bawełnianą fioletową nitkę, z której jest koronka na dole.
Nie po raz pierwszy wykorzystałam wzorek nazywany TKANYM (widziałam też nazwę LNIANY, ale zostańmy przy tej popularniejszej). Wcześniej pojawiła się tyrolska bluzeczka z rękawami robionymi tym wzorem. Poniżej powstający tył Wrzosowiska.
Lewa strona też wygląda ciekawie, bo jest bardzo przestrzenna.
Poniżej opis wzoru (także w wersji łopatologiczno-fotograficznej :)
--------------------------------------------------------------------------------------------
Tkany wzorek ma swoją łatwiejszą wersję - WZÓR PÓŁTKANY i od niego zaczniemy.
Nabieramy parzystą liczbę oczek.
1. rz. - wszystkie oczka prawe
2. rz. - wszystkie oczka lewe
3. rz. - oczko brzegowe, *oczko prawe, oczko przełożone bez przerabiania nitka z przodu roboty*, oczko brzegowe (powtarzamy od * do *)
4. rz. - oczka lewe
5. rz. - oczko brzegowe, *oczko przełożone bez przerabiania nitka z przodu roboty, oczko prawe*, oczko brzegowe (powtarzamy od * do *)
6. rz. i wszystkie rzędy parzyste - oczka lewe
Powtarzamy rzędy od 3. do 6.
Rozrysowując to na schemacie, widać, że oczka przekładane bez przerabiania z nitką z przodu robótki, pojawiają się w rzędach nieparzystych naprzemiennie.
I jeszcze raz ten sam opis wzoru półtkanego wersji dla początkujących.
1. Nabieramy oczka pamiętając, że ich liczba ma być parzysta,
2. Przerabiamy pierwszy rządek samymi prawymi i drugi rządek samymi lewymi. Te dwa rzędy to baza do zrobienia wzoru półtkanego. Mamy takie cudo na drutach.
3. W trzecim rzędzie zaczynamy wzorek. Pierwsze oczko (nazywane inteligentnie brzegowym) przerabiamy na prawo. A później robimy: jedno oczko na prawo, drugie oczko przekładamy na prawy drut bez przerabiania, a nitkę zostawiany przed robótką (żeby była widoczna po prawej stronie robótki), czyli tak (na zdjęciu oczko jest już przełożone):
I znowu prawe, przełożone, prawe, przełożone, aż dotrzemy do końca. Ostatnie oczko (taaaak, brzegowe) przerabiamy na prawo.
4. Obracamy robótkę na lewą stronę i czwarty rządek robimy samymi lewymi. Mamy teraz cztery rzędy i wygląda to tak:
5. Piąty rząd zaczynamy od oczka brzegowego przerobionego na prawo, a później przekładamy oczko na prawy drut bez przerabiania, zostawiając nitkę z przodu, kolejne oczko robimy na prawo i powtarzamy te dwa: przełożone, prawe, przełożone, prawe i tak do ostatniego oczka - brzegowego przerobionego na prawo.
6. Szósty rząd - same lewe.
7. Kolejne rzędy robimy powtarzając kroki 3, 4, 5 i 6.
Powstaje coś takiego:
-------------------------------------------------------------------------------------------------
A teraz wersja bardziej zakręcona, czyli WZOREK TKANY. Różni się tym, że parzyste rzędy nie są relaksacyjne i robione lewymi. We wzorku tkanym w rzędach parzystych też się tka.
Nabieramy parzystą liczbę oczek.
1. rz. - wszystkie oczka prawe
2. rz. - wszystkie oczka lewe
3.
rz. - oczko brzegowe, *oczko prawe, oczko przełożone bez przerabiania
nitka z przodu roboty*, oczko brzegowe (powtarzamy od * do *)
4. rz. - oczka brzegowe, *oczko lewe, oczko przełożone bez przerabiania nitka z tyłu roboty*, oczko brzegowe (powtarzamy od * do *)
Powtarzamy rzędy 3. i 4.
Po rozrysowaniu na schemacie widać, że przekładane nitki pojawiają się w każdym rzędzie, na zmianę.
I opis wzoru tkanego dla początkujących.
1. Nabieramy oczka pamiętając, że ich liczba ma być parzysta,
2.
Przerabiamy pierwszy rządek samymi prawymi i drugi rządek samymi
lewymi. Te dwa rzędy to baza do zrobienia wzoru półtkanego. Mamy takie
cudo na drutach.
3. W trzecim rzędzie zaczynamy wzorek. Pierwsze oczko (nazywane
inteligentnie brzegowym) przerabiamy na prawo. A później robimy: jedno
oczko na prawo, drugie oczko przekładamy na prawy drut bez przerabiania,
a nitkę zostawiany przed robótką (żeby była widoczna po prawej stronie
robótki), czyli tak (na zdjęciu oczko jest już przełożone):
Do tego momentu wzorek tkany robiony jest tak samo jak półtkany. Ale w czwartym rzędzie zaczynamy szaleć.
4. Czwarty rząd zaczynamy oczkiem brzegowym robionym na prawo, a później powtarzamy sekwencję: oczko lewe, oczko przełożone na prawy drut bez przerabiania nitka prowadzona za robótką, lewe, przełożone nitka za robótką, lewe, przełożone i tak do końca, czyli oczka ostatniego brzegowego przerobionego na prawo.
W tym rzędzie nitka jest prowadzona za robótką, czyli tak (drut jest już wbity do przełożenia, a nitka jest z tyłu, za całym drutowym żelastwem):
Robimy na lewej stronie, więc zostawiając nitkę za robótką, mamy ją ostatecznie na odpowiedniej, prawej stronie.
5. Powtarzamy kroki 3. i 4. i dostajemy taki wzorek:
----------------------------------------------------------------------------------------------
Uwagi dodatkowe:
- wzorek jest nitkożerny;
- robi się toto powoli, szczególnie pełen wzór tkany, bo co drugie oczko przekładamy, nie ma żadnej płynności robienia;
- trzeba bardzo pilnować napięcia nitki przy przekładaniu oczek bez przerabiania, żeby nam te niteczki nie wisiały przed oczkami;
Ciekawostka:
Wykorzystując oczka prawe i wzorek tkany można szybko zrobić idealną falbankę.
Robimy tyle rzędów prawymi, żeby otrzymać pożądaną szerokość falbany, a następnie zaczynamy robić wzór tkany (można nawet zmienić druty na mniejsze, to efekt ściągnięcia będzie jeszcze bardziej widoczny) i wzorem tkanym robimy 6-8 rzędów. Otrzymujemy takie cudo:
A jeśli chcecie zobaczyć, jakie cuda można wyczarować tym wzorem przy użyciu kolorowych nitek, to zapraszam do koleżanek Rosjanek - Knitting Club.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Teraz z innej beczki. Zaliczyłam wczoraj rano typowy atak paniki: świat się wali, same problemy, banku nienawidzę, nowe mieszkanie robi się za wolno i w ogóle pozostaje mi tylko wleźć pod biurko, przytulić się do kaloryfera i udawać, że mnie nie ma. Ślubny stanął na wysokości zadania, dokonał przytulenia w wersji żebra-łamiącej, odmówił znalezienia lekarza, który na najbliższy miesiąc wprowadzi mnie w stan śpiączki farmakologicznej i na koniec zaordynował: "Zajmij się czymś. Uszyj coś."
Wykrój na Chińską Poranną Bezsenność nie był gotowy, więc trzeba było coś na szybko. Powstał korpusik do od dawna planowanej białej bluzeczki.
W wersji wyciągniętej prosto spod stopki wygląda tak i zwróćcie uwagę na linię dekoltu, cudo.
Rękawy i dół będą białe koronkowe. Dekolt też wykończony biała koronką.
Powstało toto na podstawie wykroju kamizelki z wiekowej Burdy 7/1996 (model 103). Tylko u mnie przód jest cięty jako całość, bez zapięcia.
Materiał znacie, to resztki elastycznej bawełny, z której powstały Destrukcyjne Falbany (jej elastyczność pozwoliła na wyrzucenie zapięcia, bo rozciąga się na tyle, że można to wciągnąć przez głowę bez żadnych problemów, a koronki dołu doszyję elastyczną nitką, żeby nie okazało się, że szew zwykła nitką nie pozwala przeciągnąć tego przez biust).
I Ślubny miał rację, panika zniknęła, jak tylko wyciągnęłam materiał. O dodatkowej płynnej kuracji wieczornej nie będę pisać, bo może dzieci czytają, a szerzenie uzależnień nie jest dobrze widziane.
Był tutorial? Był! Kot na początek, na zachętę był? Nie było! Za to teraz będzie.
Oto Mały z ulubioną zabawką, czyli zużytymi fragmentami klejącej rolki do czyszczenia ubrań. Im bardziej się klei, tym lepiej.
Poluje się na to.
Nosi się w zębach.
I nie odpuszcza, dopóki nie odniesie się pełnego zwycięstwa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)