Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluzka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lutego 2014

NA MELANŻU

Na początku był Perfidny Obibok, czyli Ania mamiąca wizją posiadania szydełkowych szortów. Klasyczna, wyszczuplająca czerń w formie kształtnych kółeczek powstawała... i powstawała... i w tym powstawaniu coraz ciężej mi było wyobrazić sobie własny odwłok obleczony w te kuszące koronki. Przy czym same koronki podobały mi się z każdym metrem przerobionej bawełny coraz bardziej.

A jeszcze wcześniej był prezent od Joli, a w nim dwa motki cudownego czarno-białego melanżu, z którego miała powstać chusta.

A co się otrzymuje mieszając koronkowe szorty z chuścianym melanżem... Szorty na melanżu? Nie! To nie na Rogu Renifera. 
Na Rogu Renifera z niedoszłych szortów robi się ozdobną koronkową wstawkę w talii:


Z melanżu dzierga się korpusik sweterka, bo na rękawy nie starczy. 

Z rękawami trzeba się trochę pomęczyć, żeby je w końcu zrobić jak najbardziej klasyczne i bez fajerwerków. 

Czyli powstaje to:

Przy okazji bluzeczka stała się poligonem doświadczalnym dla następujących szaleństw:

- Bluzka ma zrobione zaszewki na poziomie biustu przy wykorzystaniu rzędów skróconych. Przez to leży jak ulał i koronkowa wstawka w talii nie ignoruje praw grawitacji i nie podjeżdża mi pod brodę, bo się nie opina na wypukłościach.

- Cięłam dzianinę, tworząc w korpusie dziurę na rękawy. Uparłam się, że tył i przód mają mieć paski melanżu ułożone identycznie, co do milimetra i tak, że nawet najbardziej zmęczona mucha nie siada. Przy obfitości włóczki bym sobie z tym poradziła tnąc nitkę, ale obfitości nie było. Było na styk. No to zrobiłam górę korpusu jako tubę, na okrągło i cięłam... 
Cięcie, a raczej przygotowanie do cięcia okazało się wykonane poprawnie, bo bluzeczka przetrwała przymiarki, nabieranie oczek na rękawy i pranie w pralce. Nic się nie usiłuje pruć.

- I na koniec, jako ta wisienka na torcie spłynęło na mnie natchnienie w kwestii wykończenia całości szydełkowymi plisami.
Zawsze mnie z lekka trafiało, że miejsce przejścia między dzianiną drucianą a szydełkową nie jest perfekcyjne. A to nierówno, a to jakaś dziurka niekontrolowana, a to widać nitki pierwszego szydełkowego rzędu. 
Kombinowałam, jak ładnie i równo przymarszczyć rękawy, wrabiając je jednocześnie w szydełkową plisę i mnie olśniło. Z tym szydełkiem w ręku, przy kawie z mlekiem czekoladowym, ze Ślubnym opowiadającym o plakatach teatralnych i z muzyką mało poważną w tle, spłynęło na mnie natchnienie miesiąca.
Efekt olśnienia na rękawach jest taki:

Efekt na przejściu od jasnej włóczki do czarnej plisy przy dekolcie jest taki:

I mogę napisać - W końcu! Od października dziergałam ten melanż i to ja go wykończyłam, a nie on mnie :)))


***
Teraz będzie jeszcze ciekawiej - kolejny projekt tworzony długo i namiętnie. Błękitny otulacz w jodełkę dziergany. Otulacz, który ma być docelowo pomieszaniem wielu elementów dzierganych, haftowanych i szytych...
Nie pytajcie! Nawet Ślubny nie jest sobie w stanie wyobrazić, co ja chcę zrobić, choć macham mu wszystkimi kawałkami przed oczami. 
W każdym razie jodełkowy panel gotowy i haftowany panel gotowy:

Teraz będę to dopełniać całymi metrami innych tkanin i łączyć. O ile coś z tego szaleństwa wyjdzie, to oczywiście dam znać.

***
I jeszcze dowód na to, że mnie czasami dopada pomroczność jasna i zapominam o ciekawych "pomocach naukowych", które mogą Was zauroczyć albo wodzić na "żakardowe" pokuszenie.
Ewa już dawno temu podesłała mi linka do strony, gdzie można sobie zaprojektować własny sweter z kolorowym żakardowym karczkiem, czyli klasykę gatunku w najczystszym wydaniu.

czwartek, 30 stycznia 2014

BLUZECZKA O POTĘŻNEJ MOCY URZĘDOWEJ

***
Zaczniemy jednak od tego, że w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne jest wpis o włoskim zamykaniu oczek - klikamy sobie tutaj i wzbogacamy wiedzę o bardzo nietypowy sposób kończenia robótki.
Sposób wykorzystywany najczęściej do zamykania oczek pojedynczego ściągacza. Pracochłonny i w pierwszym odruchu mogący wywołać panikę - bo nie dość, że zamykamy igłą, to jeszcze machamy nią na wszystkie strony, ale za to efekt końcowy jest świetny! Mamy bardzo estetyczny brzeg, "jak ze sklepu" :))) i na dodatek rozciągliwy w zasadzie tak samo jak robótka. Nadaje się toto idealnie na przykład do kończenia skarpetek robionych od palców.
Dlatego bez paniki oglądamy, testujemy na próbce, wzdychamy radośnie, że wychodzi i wykorzystujemy w przyszłości.

***
To do rzeczy!

Rzadko, nawet bardzo rzadko, ale bywają takie "udziergi", które się u mnie muszą odleżeć. Najlepiej schowane w pudle, przywalone stertą książek lub gazet i nie wołające o pomstę do nieba, że się nimi nikt nie zajmuje. I to się nazywa, że robótka nabiera mocy urzędowej.

Tak było i z tą melanżową bluzeczką:

Nie miałam koncepcji na rękawy, do których tworzyłam otwory w sposób krew w żyłach mrożący - tnąc dzianinę ostrymi nożyczkami bez znieczulenia.
Najpierw była koncepcja, że rękawy będą szydełkowe. Ale wydawało mi się, że staną się zbyt ozdobne i "się pogryzą" z szydełkowym paskiem w talii. 

Później przetestowałam wersję godną Orlanda Szalonego - doszyjemy rękawy z materiału. Koncepcja podobała mi się bardzo, ale żaden posiadany materiał nie pasował, a na kupowanie nowych mam embargo (nałożone samodzielnie na siebie, bo każdy kolejny kawałek materiału musiałby zostać zakupiony razem z nową wielką szafą w komplecie - nie mieszczę się!!!).

I w końcu kilka dni temu mnie zgniewało, że taka oryginalna odzież leży i czeka na zmiłowanie, bo ja się zdecydować nie mogę. Rękawy będą tradycyjne i kropka! - na drutach, prawymi, z tej samej nitki, co szydełkowa wstawka. Na dole mankiet szydełkiem.

Nabieranie oczek na rozciętej i zabezpieczonej dzianinie, jak widać, nie jest żadnym problemem. Wychodzi idealnie.
Dziergam zatem dzielnie rękawy, wzdychając w regularnych odstępach - "jakie ja mam długie ręce"...

***
W tak zwanym "międzyczasie" przygotowała się próbka do "double knitting", czyli dwustronnego żakardu.

Będziemy zgłębiać technikę dwustronnego żakardowania jako deser do Razem-Wrabiania się. Deser serwowany już w najbliższą niedzielę.


***
A poza tym wyjęłam dwa motki. Położyłam "na widoku" i patrzę na nie intensywnie, czekając aż mnie olśni, jak z nich stworzyć sweterek...


czwartek, 7 listopada 2013

BEZ DRŻENIA

Bez wątpienia największymi bohaterami tego wpisu są...

... moje najostrzejsze nożyczki. Zazwyczaj używane przy haftowaniu, ale tym razem grające rolę narzędzia tnącego sweterek.

Zaczęło się od zrobienia próbki i pójścia za radą Eli - zabezpieczenia brzegów do cięcia szydełkiem. Ścisło, porządnie, ściślej, porządniej i jeszcze ściślej... sześć razy na różnych próbkach:

Za każdym razem moje próby kończyły się tak:

Jedno pociągnięcie i pruło się wszystko.
Przetestowałam na włóczce docelowej - to samo. I wtedy mnie oświeciło - moja włóczka jest śliska, ta docelowa nawet z włoskiem, też śliskim. Na wełnie pewnie by się trzymało bez problemu albo... ja jakaś "nieumna" jestem w temacie. Trzeba kombinować inaczej. Może igłą, bo tam się przekłuwa nitki dzianiny nitką zabezpieczającą?

Zachowałam się zgodnie z powiedzeniem, że "strzeżonego Pan Bóg strzeże" i zamiast jednej linii zabezpieczającej zrobiłam po każdej stronie dwie:

A później zmieniłam myśl przewodnią na "raz kozie śmierć" i ciachnęłam. Bez drżenia rąk i kołatania serca. Na zasadzie, co będzie, to będzie, kosz na śmieci blisko.

Trzyma! Od wczoraj mierzyłam toto dwa razy. Wciągałam i ściągałam z Denatki. Czyli sprawdziłam wszechstronnie i jest bezpiecznie. Niteczki nie prują się ani milimetr poza pierwsze zabezpieczenie. Otwory na razie wyglądają jak obraz nędzy i rozpaczy - z wiszącymi nitkami w ilościach nieprzyzwoitych, rozjechanymi oczami przy ich zamykaniu, ale to się wszystko "sprzątnie", pochowa i będzie pięknie!


Ale patrząc od frontu, już jest bardzo przyzwoicie. I niechcący powiększyłam sobie optycznie biust... ta biel dokładnie na tym poziomie i czerń dokoła powoduje, że wyglądam, jakbym miałam tam co najmniej DD.
Dekolt na razie wykończony wstępnie, żeby trzymał kształt. Zdobienia zostawiam sobie na później.

Od tyłu też wygląda :)))

Teraz dodziergam brakujący kawałek dołu i będę myśleć nad rękawami.

***
Z domu rodzinnego doszły krajki! Piękne!

Oznacza to, że mogę zacząć poważnie rozmyślać nad projektem Wora Spacerowego numer dwa. Muszę tylko dokupić czarną taśmę parcianą, kilka innych drobiazgów "technicznych" i będzie można szyć.

niedziela, 3 listopada 2013

PRAWIE JAK U JANE AUSTEN

Będzie prawie jak u Jane Austen, bo u niej była "Duma i uprzedzenie", "Rozważna i romantyczna", a u mnie będzie...

Prosta i skomplikowana.

***
Prosta...
Od dłuższego czasu marzyła mi się spódnica z dzianiny, taka do ziemi, miękka, ciepła, na jesienne chłody. Nawet materiał leżał i "dojrzewał", darowany przez Mamę Moją Rodzoną Jedyną. Ale jakoś mi było z kiecką nie po drodze. Do wczoraj. 
Konstrukcyjnie to jest... prostokąt 140 na 120 cm (trzy minuty prasowania i dwie minuty krojenia), zszyty wzdłuż brzegu fabrycznego (minuta roboty). Wszyty w czarną gumkę, żeby mi się ładnie i równo zmarszczyło (10 minut razem ze zszywaniem gumki i upinaniem mniej więcej, żeby było równo). Podszyty na dole ręcznie... ponad godzina :)))))))
I nawet uwzględniając "kopciuszkowanie" przy ręcznym podszywaniu dołu całość była gotowa w mniej niż dwie godziny. 
Proszę bez skrępowania pukać się po głowie z powodu ręcznego szycia, ale miałam nitkę niby pasującą kolorem, ale nie tonacją do materiału i nie było mowy, żeby zrobić szew widoczny po prawej stronie. No to sobie podziubałam prawie półtora metra drobnych krzyżyków, żeby nie tylko podłożyć, ale i zabezpieczyć dzianinę.

Szeroka czarna gumka wszyta zygzakiem do tkanin elastycznych, żeby miała jak największe możliwości swobodnego naciągania się przy zakładaniu:

No i zdjęcie poglądowe, "lustrzane", robione "ajpapadem", bo przecież wszystkie sprzęty bardziej godne miana aparatu fotograficznego wojażują ze Ślubnym. Ale to, co ma być widać, to widać - mam spódnicę do samiuśkiej podłogi :))) 
A w tle macie kocia, oddalającego się godnie do sypialni, w celu odespania bardzo emocjonującego i aktywnego poranka.

***
... i Skomplikowana
Bez wątpienia powstająca bluzeczka z koronkową wstawką zasługuje na miano udziergu o skomplikowanym sposobie tworzenia.
Koronkowa wstawka została trwale połączona z drucianą częścią górną. Przy czym, żeby przejście było łagodniejsze kolorystycznie dołożyłam trzy rzędy robione czarną wełenką:

W tej chwili całość, od strony rufy patrząc, wygląda tak:

I teraz będzie "numer sezonu"... 
Robię z melanżu, mam go niewiele, więc wszelkie manewry z cięciem nitki i dopasowywaniem koloru odpadają. Z drugiej strony bardzo mi zależy, żeby przejścia kolorystyczne (tak cudowne w tej włóczce) układały się naturalnie i były symetryczne na tyle i przodzie, pomimo dekoltu, pomimo podkrojów pach...
Trzy dni siedziałam, szydełkowałam tą wstawkę i kombinowałam, jak to zrobić, żeby było po mojemu. No i wykombinowałam...

Bluzeczka w części "biuścianej" była robiona na okrągło, w ramach podkroju pach zamknęłam po 10 oczek po lewej i po prawej stronie i... dalej robię na okrągło! Tym sposobem ani razu nie przecięłam nitki, kolory wszędzie układają się zgodnie z farbowaniem producenta. A dziura na rękawy??? Będę ciąć! Zgodnie z tutorialem Elki. Pomysł jest karkołomny, ale jedyny, który bezkompromisowo spełnia moje potrzeby "dziergania na melanżu".

Na zdjęciu powyżej wyraźnie widać też, że na przodzie były robione zaszewki na biust - wysokość przodu jest większa niż tyłu (białego mam więcej z frontu :))), a dzięki temu bluzeczka idealnie leży na kobiecych krągłościach.

Pomysł na kształt dekoltu już mam i nawet został zrealizowany, wykończenie go - mgliście, ale też coś się pojawia w głowie. Całość będzie zapewne powstawała powoli, szczególnie jeśli nadal będę miała tak karkołomne pomysły jak ten z cięciem dzianiny :))) Ale obiecuję raporty na bieżąco.

czwartek, 31 października 2013

CZARNO TO WIDZĘ

Wręcz smoliście czarno widzę, ponieważ szydełkuję z czarnej bawełny. Powstaje ozdobna wstawka do sweterka. Wstawka, która jeszcze dwa tygodnie temu miała być szydełkowymi szortami, ale zmieniła swoje przeznaczenie.

Ponieważ wstawka ma się znaleźć między pępkiem a biustem (bliżej tego drugiego), to staram się, żeby wyszło mi to jak najmniej dziurawe. Z tego powodu na środku pojawiły się małe kółeczka pomiędzy dużymi kółkami, ale również z tego powodu... szydełkuję trzydzieści dwa malutkie półkółeczka i upycham je pracowicie na górze i na dole wstawki, żeby i te części były bardziej zabudowane.
Trzydzieści dwa małe, malutkie półkółeczka, każde z nich trzeba połączyć z całością, każde z nich ma nitki do schowania... Jak ja nie lubię chować nitek! Staram się to robić na bieżąco, żeby mniej bolało.
Poniżej zdjęcie pokazujące stan z półkółeczkiem i jeszcze bez niego:

Gotowa wstawka zostanie połączona z bluzeczką, która też się dzieje na drutach. Oooo, mniej więcej tak to będzie wyglądało:

Tylko w ostatecznej wersji będzie nieco więcej czarnego między koronką a dzianiną, żeby to przejście od czarnej bawełny do czarno-szaro-białego melanżu było płynniejsze i ładniejsze.

Pomysł na całość tej bluzeczki jest bardzo karkołomny... i jeszcze cały czas płynny. Na przykład kwestia kształtu i wykończenia dekoltu - miałam już co najmniej cztery wizje, jak to powinno wyglądać i mam głębokie przekonanie, że ostateczne rozwiązanie będzie bardzo dalekie od każdego z nich. Rękawy... nawet  ich długość jest jeszcze dla mnie wielką zagadką. 
Szaleję na bieżąco, licząc na to, że wyjdzie mi "mistrzostwo świata" a nie "porażka sezonu".

*** 
I jeszcze na chwilę wrócimy do pokazywanego w ostatnim wpisie Wora Spacerowego, bo historia ma ciąg dalszy...

Pisałam, że to było bardzo udane "klonowanie" lubianej przeze mnie torby. Pisałam, że mam ochotę na jeszcze jedną wersję - czarną z lekko ludowym klimatem ozdobnym. I rozmawiam wczoraj z Mamą Moją Rodzoną Jedyną, że czarna, że tak trochę "na ludowo", a Mama Ma pyta, czy zabierałam z domu taką ludową krajkę, która na pewno w domu była i prawdopodobnie będzie pasowała jak ulał. Nie, nie zabierałam (chociaż podejrzenie, że dokonałam zaboru i tego mienia byłoby w pełni uzasadnione, bo grabież w tej sferze była swego czasu zakrojona na szeroką skalę).
Mama sprawdziła, krajka jest, zostanie mi podesłana pocztą. 
I tu ciekawostka, to jest krajka bardzo wiekowa. Mama ocenia ją na jakieś trzydzieści lat!!! 
Jak tylko dojdzie na Róg Renifera, to pokażę, jakie ładne ozdobne taśmy onegdaj produkowali.

***
I po dłuuuugiej przerwie aktualizacja puzzlowa - zaglądamy tutaj.

środa, 23 października 2013

CTRL+ALT+DEL

Mam wrażenie, że potrzebny mi szybki reset. Zrestartowanie systemu twórczego. 

Czemu, ach czemu, "dlaczemu"? Bo dwa wieczory temu okazało się, że mam rozgrzebane kilka przedziwnych projektów, ale woli skończenia ich kompletnie we mnie brak. Wizje efektu końcowego nawet mam, ale jakoś ciężko mi przełożyć wizje na rzeczywistość, a jak człowiek ma same wizje... :))) 

Zrobiłam mini-inwentaryzację i oto, co z niej wynika:

1. Jodełka - najbardziej zaawansowana twórczo. Jak widać poniżej do kompletu powstały już elementy dodatkowe, szydełkowe i to jest projekt, który ma szansę na najszybsze zakończenie, bo tutaj wizja jest skrystalizowana i jasna. 

Oczywiście nawymyślałam cuda wianki, więc do elementów szydełkowych i drucianych zostaną dodane wypustki białe, aksamitki czekoladowe i zamki błyskawiczne... chyba białe i całość ma się zamienić w przedmiot użytkowy.

2. Szydełkowe szorty zaczęte razem z Perfidnym Obibokiem. I tu reset już nastąpił, a raczej nacisnęłam "delete". 
Nagle okazało się, że zaczynają mi się lekko zmieniać wymiary, a szorty to odzież wybitnie nie zimowa. Wizja tego, że się zaszydełkuję na amen, nadziubię i wiosną się okaże, że mam za duże szorty, trochę mnie przeraziła. Zatem szorty wiosną, ale przecież nie będzie mi leżało kilkanaście kółeczek bez przydziału. No to znalazłam im przydział - staną się elementem ozdobnym dzierganej bluzeczki melanżowej (dzierganej z wełenki od Joli).
Wizja tej bluzeczki jest... mglista, ale bardzo bizantyjska.
Projekt w fazie wstępnej - jest niedokończony pasek szydełkowych kółek i wydziergany pasek na... biust :))) Ale zaczynam od niego, bo sobie wymyśliłam, że zrobię w dzierganej bluzce zaszewki, jak w szytej. Wyszły, więc mogę dziergać dalej.

3. Ramka... Tutaj powinnam się walić w piersi najmocniej, żeby aż huczało. Wszystko kupione, przygotowane i... leżakuje, dojrzewa. Wysiliłam się i przygotowałam materiał w kształcie...


Wstyd i poruta (jak mówią w Wielkopolsce), ale się wezmę, ja to zrobię, obiecuję.

4. Torba. Taaak, o niej nic nie było, ale rozgrzebana torba też leży. Mam ulubioną torbę spacerową - wór takowy, gdzie wszystko wchodzi. Ale ulubiona torba zaczyna "wyziewać ducha". Należy ją odtworzyć. Prace odtwórcze zaczęłam, machnęłam wszystko, co ręczne i... leży, czeka, dojrzewa.

Ale ja się wezmę, ja to skończę, obiecuję.

5. A na dodatek leży jeszcze to:

Od wczoraj leży. 
Dostałam od Ślubnego jako wyraz sprawiedliwości dziejowej. Ponieważ Ślubny zamawiał w weekend ogromne ilości przedziwnych rzeczy z jedynego słusznego portalu aukcyjnego i doszedł do wniosku, że skoro tyle dobra przyjdzie dla niego, to niesprawiedliwie by było, jeśli nic nie przyjdzie dla mnie i tym sposobem sam(!!!) wybrał i zamówił - upewnił się tylko, czy ilości właściwe, ale jak może być niewłaściwe zamawianie 800 gram włóczki :)) 

I tak sobie myślę, że może w ramach resetu systemu twórczego trzeba odłożyć to, czego się nie ma najmniejszej ochoty kończyć w tej chwili i zająć się czymś zupełnie innym... Zacząć, zrobić, skończyć, uradować się efektem i z nową energią wrócić do Projektów Bardziej lub Mniej Rozgrzebanych. 

Albo w drugą stronę - obiecać sobie, że się zacznie przerabiać nową, miłą w dotyku włóczkę dopiero po skończeniu przynajmniej dwóch z Projektów Rozgrzebanych, taka motywacja negatywna - kończ, kobieto, kończ, to w nagrodę zaczniesz coś nowego.

wtorek, 3 września 2013

TO MOŻE JA POKAŻĘ

***
Wypada pokazać moją wersję bluzki - model 108. Jak wiecie, kompletnie zignorowałam sugestie burdowych specjalistów od doboru tkanin i zamiast jedwabiu mam... połączenie siermiężnego bawełnianego płótna (kupowanego na prześcieradła) oraz cienizny bardzo ozdobnej (jak się dość późno dopatrzyłam - sygnowanej przez podobno znanego włoskiego projektanta, ale oczywiście tkanej w krajach azjatyckich :).

Dwa poniższe zdjęcia najlepiej podsumują moje podejście do "szycia według Burdy". Oryginał zakładał, że uszyję sobie zwiewną, lejącą się bluzeczkę, romantyczną i nie do końca klasycznie elegancką.

A u mnie? Ekstrawaganckie podejście do doboru tkanin. Bezceremonialne wyrzucanie tych elementów modelu, które jakoś mi nie pasowały. Wszywanie zamków w boczne szwy i podkreślanie talii, bo skoro ją jeszcze mam, to czemu ją ukrywać :))) Dodanie drobiazgów, które miały podkreślić nowy charakter modelu. I tym sposobem powstaje to:

I oczywiście kobieta zmienną jest. Na etapie przygotowań do szycia wymyśliłam sobie, że mankiety będą zapinane klasycznymi spinkami do koszul męskich. W czasie kręcenia filmów twierdziłam uparcie, że spinek nie będzie, będą zatrzaski. A ostatecznie... są dziurki i guziki. Przecież można trzy razy zmienić zdanie, prawda?

***
Pozostajemy w obszarach szyciowych.  
Pooglądaliście sobie Wieczko (przez duże W) i prosiłam grzecznie o trzymanie kciuków, żeby takie piękne Wieczko się w trakcie przerabiania na Pojemnik nie zepsuło w moich łapach. Chyba się nie zepsuło... Oto Pojemnik Z Różyczkami:
Całość wyszła jak... bardzo eleganckie pudełko z epoki, przeznaczone na mini-kapelusik. I nadal Wieczko, już obramowane żółtą wypustką, zachwyca mnie bezgranicznie.

I nie wiem, czy ktoś zauważył przy okazji prezentacji Wieczka, że napisałam o tym, iż bardzo chętnie takowy pojemnik z czarnego sztruksu "bym uszyła"... a nie, że "bym uszyła sobie" lub "bym posiadała" czy "użytkowała". Bo Pojemnik z Różyczkami wędruje do Tajemniczego Czarnego Pudła i stanowi kolejną część nagrody głównej w Konkursie Szatańsko Kreatywnym! Oczywiście nie trafi do rąk zwycięzcy pusty. Doskonale nadaje się do wypełnienia niezbędnymi drobiazgami krawieckimi. Przy okazji informuję, że Pudło zostało w tym tygodniu uzupełnione kolejnymi "kupnymi" elementami radość dającymi  :)))

***
I jeszcze jeden drobiazg, który uzupełnił w tym tygodniu Tajemnicze Czarne Pudło. Bo przecież na Rogu Renifera czyta się dużo i do czytania zachęca, więc jak może w nagrodzie głównej zabraknąć zakładki do książki?

niedziela, 1 września 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część dziesiąta - SZYCIE BLUZKI

Uprzedzam bardzo lojalnie - wychodzę z założenia, że bardzo sumiennie odpracowaliście wszystkie poprzednie części Letniej Szkoły Szycia i na wiele rzeczy w opisie bluzki spojrzycie tylko w Burdzie i od razu radośnie zakrzykniecie: "To, to ja już wiem, umiem, łatwizna!" Dlatego przy bluzce wiele kolejnych kroków jest jedynie wspomnianych, a pokazuję tylko to, co nowe, problematyczne, lekko zakręcone lub napisane "po burdowemu".

To do roboty. Szyjemy bluzkę model 108 z sierpniowej Burdy 2013.
Będzie w punktach:
1. Robimy plan działań, zaczynając od ścisłego podążania za Burdą, a później... układamy to po swojemu - co oglądamy tutaj.
2. Zszywamy środkowy szew przodu. Kilka słów nawet nie o samym zszywaniu, a o potrzebie wzmocnienia szwu tuż przy pęknięciu pod szyją - co oglądamy tutaj.
3. Wykańczamy zapasy szwów na środku przodu tak, żeby nam się bluzka mogła swobodnie rozchylać.
Najpierw o możliwościach, jakie w tym obszarze mamy oraz o tym, jak zacząć wykończenie lamówką - co oglądamy tutaj.
A w kolejnym filmie - jak skończyć wykończenie lamówką, czyli o ułożeniu jej i podszyciu - co oglądamy tutaj.
4. Zszywamy szwy pionowe przodu - tajemnicze pojęcie "wdać" straci całą tajemniczość. Spinanie i wdawanie oglądamy tutaj.

!!!UWAGA!!! Czeremcha w komentarzach z naciskiem zwróciła mi uwagę (i słusznie), że wdawanie nie może zawierać elementu rozciągania materiału o krótszym odcinku.
"(...) zadrżałam, wręcz zatrzęsło mną przy opisywaniu wdawania. Masz wdać - a naciągasz materiał /w 7 minucie/? To są przecież dwie oddzielne czynności!
Jeśli dłuższy odcinek A masz wdać do krótszego odcinka B, to nie wolno ci naciągać odcinka B! Po uszyciu gotowy szew musi mieć długość B! Wdawanie jest "upychaniem" dłuższego odcinka w krótszy, korzystając z faktu, że materiał wzdłuż linii idącej po skosie da się "zsunąć" i odcinek A można skrócić. Naciąganie brzegu, do którego wdaje się drugi brzeg powoduje zmianę jego długości i utratę przynajmniej części właściwości wdania..."

Podsumowując, przyjmując, że "naciągnięcie" znaczy maksymalne wyprostowanie bez zmiany długości, a "rozciągnięcie" - wydłużenie siłą, to - "naciągamy"na sztywno krótszy fragment materiału przy spinaniu, ale za żadne skarby go nie "rozciągamy"! Podobnie przy szyciu, żeby już nie było wątpliwości - "naciągamy" krótszy fragment materiału do stanu maksymalnego jego wyprostowania, ale nie rozciągamy, żeby nie zmienić jego długości..

Jeśli mamy wdawać - to wdajemy, jeśli mamy naciągać - to naciągamy, nigdy obie czynności na raz...
A szycie z użyciem siły oglądamy tutaj.
I w końcu prasowanie takiego wdanego szwu - co oglądamy tutaj.
5. Zszywamy szwy pionowe tyłu - analogicznie do szwów pionowych przodu, ale bez żadnego wdawania.
6. Wykańczamy zapasy szwów pionowych przodu i tyłu, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, gdzie szyliśmy po dużym łuku na przodzie - co oglądamy tutaj.
7. Zszywamy szwy ramion.
8. Zszywamy wstępnie szwy boczne, żeby móc zrobić przymiarkę. W wersji bez zamka błyskawicznego - zszywamy je po obu stronach.  Przy zamku wszytym w boczny szew - zszywamy prawy bok, a lewy zostaje otwarty.
9. Czas na przymiarkę i ewentualne poprawki - co oglądamy tutaj.
10. Trochę zmieniamy planową kolejność i podkładamy dół oraz kilka słów o tym, jak wszyć zamek w boczny szew, dla tych, którzy się na takie rozwiązanie zdecydują - a wszystko to tutaj.
11. Zajmujemy się stójką. Kto chce dodawać ozdoby, ten od tego zaczyna. Kto kroił stójkę (z wiązadełkami lub bez) z dwóch kawałków zaczyna od zszycia tych dwóch kawałków w jeden. Wszystko, co ze stójką związane oglądamy tutaj.
12. Przyszywamy stójkę do podkroju dekoltu - oglądamy to tutaj.
13. Kto ma wiązania, zszywa wiązania, kto ich nie ma - zszywa boczne pionowe szwy zamykające stójkę - co oglądamy tutaj.
14. Wywijamy stójkę na prawa stronę i podszywamy ręcznie po lewej stronie - co oglądamy tutaj.
15. Rozcięcie przy mankietach. Zaczniemy od przygotowania teoretycznego - co oglądamy tutaj. I bardzo szybko przejdziemy do praktyki. Najpierw rozcinamy nacięcie i przypinamy lamówkę - co oglądamy tutaj. Przyszywamy - co oglądamy tutaj. Wykańczamy, prasujemy - co oglądamy tutaj.
16. Zszywamy szwy rękawów. Można zastosować szew francuski.
17. Wszywamy rękaw, pamiętając, że główka  ma zostać przymarszczona - co oglądamy tutaj. I jeszcze wskazówki, jak wszyć rękaw dla tych, którzy w jeden z boków wszywali zamek błyskawiczny - co oglądamy tutaj.
I dla wszystkich o tym, że przy wszywaniu rękawów bardzo dobrym rozwiązaniem jest pozbawienie maszyny jednej z części i wykorzystanie tak zwanego wolnego ramienia - co oglądamy tutaj.
I w końcu kilka słów o wykończeniu zapasów szwów po wszyciu rękawa, szczególnie w przypadku, kiedy mamy do czynienia w rękawie lub bluzce z materiałami przezroczystymi - co oglądamy tutaj.
18. Dokonujemy przymiarki numer dwa - wyznaczając odpowiednią długość rękawa. Ale zastanawiamy się też, jak chcemy wszyć mankiet - równo w stosunku do brzegów nacięcia wykończonego lamówką, czy z pewnym przesunięciem, żeby mieć więcej miejsca na przyszycie guzika - a rozważania na ten temat oglądamy tutaj.
19. Marszczymy dół i wszywamy w mankiet - co oglądamy tutaj.
20. Zszywamy pionowe szwy mankietów, wywijamy je na prawą stronę - co oglądamy tutaj.
21. Kto ma ochotę na zatrzaski przyszywa je, a w drugiej kolejności podszywa spód mankietu po lewej stronie. Kto chce guziki, zaczyna od podszycia mankietów na gotowo, a później dzierga dziurkę guzika i przyszywa sam guzik. Film o guzikach, zatrzaskach i podszywaniu jest tutaj.
Przed zrobieniem choć jednej dziurki na guzik na mankiecie gotowej bluzki, najpierw ćwiczymy ten czyn na skrawkach materiału po ty, by wyczuć, co nasza maszyna wyczynia przy robieniu tej dziurki, gdzie zaczyna, w którą stronę się przesuwa materiał itp.
Film o robieniu dziurek na guziki przy użyciu Brzydala, czyli w tak zwanym jednym przebiegu oglądamy tutaj.
A film o tym, jak sobie poradzić, kiedy maszyna sama dziurek robić nie chce i musimy wykorzystać jedynie ścieg zygzakowy oglądamy tutaj.
I żeby już wszystko  było jasne - słowa dwa o oznaczaniu miejsca przyszycia guzika i samym przyszywaniu - co oglądamy tu.
24. Prasujemy na gotowo i popadamy w zachwyt.

***
I tak kończymy Letnią Szkołę Szycia Anno Domini 2013.
Mój podziw dla Was, Waszego zaangażowania, entuzjazmu, chęci uczenia się i przede wszystkim dla Waszych zdolności (!!!) jest potężny, ogromny, bezkresny. 
Czy sobie zdajecie sprawę, że są takie niesamowite osoby, które w czerwcu pierwszy raz siadały do maszyny, w sierpniu szyły swoje pierwsze spódnice, a we wrześniu uszyją bluzkę!!! To jest coś, co zasługuje na ogłuszające brawa i ja je z wielką dumą dla Was biję.
Oczywiście Letnia Szkoła nie kończy się definitywnie, nadal czekam na Wasze zdjęcia, gdzie pokażecie swoje piórniki, topy, fartuszki, spódnice i bluzki. Niech Galeria Letniej Szkoły Szycia rozrasta się przez cały rok! Mój mail nadal jest dla Was wszystkich miejscem, gdzie można się pochwalić, zadać pytanie, pękać z dumy, bo się Wam coś udało i wyjaśniać wątpliwości.

Mam nadzieję, że zyskaliście nie tylko całe morze nowych umiejętności, ale przede wszystkim zobaczyliście, że szycie to może być źródło wielkiej radości i satysfakcji. Odczarowaliście te kłamliwe teorie, że szycie jest "nie dla mnie". 
I ja wiem, że jestem w szyciu wielką tradycjonalistką, żeby nie powiedzieć "starociem zmurszałym" i że kazałam Wam fastrygować, szyć ręcznie, prasować co pięć minut, ale to jest moje codzienne podejście. Uwielbiam sam proces szycia, tworzenia, uzyskanie efektu końcowego to ta przysłowiowa wisienka na torcie - moment na który czekam, ale bynajmniej nie niecierpliwie. Jeśli ktoś zaraził się tym podejściem, będzie mi miło.

I jeszcze jedno. Wielkie podziękowania dla mojego męża!!! Że umożliwił mi zrealizowanie tego szaleńczego planu edukacyjnego. Że w każdy weekend wakacji poświęcał kilka godzin sprawom blogowo-filmowym. Nie jęknął nawet raz. Nie powiedział, że mu się nie chce. Mało tego - kiedy mnie brakowało siły, mobilizował i powtarzał, że to, co robię ma sens. Bardzo dziękuję!

Czy za rok zrobimy Letnią Szkołę Szycia Dla Zaawansowanych? Nie wiem, nie obiecuję, ale też nie mówię nie, bo marzy mi się, żeby uszyć z Wami żakiet z podszewką, jakieś spodnie z fajerwerkami i wodotryskami, żeby zrobić wspólnie wykrój na sukienkę... :)))
Na razie na pewno w planach jest dopieszczenie osób robiących na drutach, bo w wakacje trzymały za nas - szyjących kciuki i jedynie podpatrywały z boku nasze szaleństwa. Jesienią będzie zatem czas na coś Razem Wydzierganego :)

sobota, 24 sierpnia 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część... urodzinowa

Po serii pytań i odpowiedzi z części dziewiątej i dziewiątej bis czas na ostatni element przygotowań do szycia bluzki, czyli krojenie.

Jestem pewna, że po doświadczeniach z piórnikiem, fartuszkiem i topem doskonale dacie sobie radę z odrysowaniem elementów wykroju na materiale. Będziecie pamiętać o zapasach na szwy. Wiecie już, że rysujemy i kroimy raczej na pojedynczej warstwie materiału dwa razy ten sam element w lustrzanym odbiciu, a nie składamy - jak sugeruje Burda - materiału podwójnie. I że przenosimy na materiał wszelkie oznaczenia, ale malując je na zapasach szwów.

Na wszelki wypadek pokażę jednak, jak wygląda mój komplet skrojonych i obszytych nitką po liniach szwów elementów bluzki.
!!!Uwaga!!! Zwróćcie szczególną uwagę na początku filmu na kwestię krojenia rękawów, żeby mieć rękaw prawy i rękaw lewy. Podobnie inne elementy, które mają być wobec siebie jak w lustrzanym odbiciu - raz układamy je do dorysowania na materiale "ołówkową" stroną do góry, a drugi raz tą "ołówkową" stroną do dołu.
A wszystko to oglądamy sobie tutaj.


Ale... wbrew zapowiedziom w tym tygodniu nie zaczniemy szyć. Zrobimy to dopiero w przyszłym tygodniu.
Dlaczego?
Ponieważ Wasz ulubiony i nieoceniony filmowiec/kamerzysta/mistrz spraw technicznych ma dziś... urodziny.



I nie ma mowy o szyciu i kręceniu jakichkolwiek filmów, ponieważ solenizant ma bardzo intensywny, dwudniowy plan świętowania. A wykonaniu tego planu w trzystu procentach oddajemy się od rana z wielkim poświęceniem :))))

Życząc Wam miłego, leniwego weekendu, oddalam się celebrować mężowskie urodziny wieczorową porą.

wtorek, 20 sierpnia 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część dziewiąta bis - ODPOWIEDZI

Zaczniemy od odpowiedzi na pytania. Później będzie Gwiazdkowa Lista Kartkówkowej Chwały, czyli wielkie brawa dla tych osób, które udzieliły najwięcej poprawnych odpowiedzi i w końcu poopisuję Wam, co też ja mam zamiar nakombinować w bluzce nr 108.


Przypominam, że lista kartkówkowych pytań jest w poprzednim wpisie, a teraz czas na odpowiedzi, uzasadnienia, przemyślenia i jedną historię rodem z pasmanterii:
1. Obwód biustu 104cm, to rozmiar 46, czyli bezpośrednio na arkuszu wykrojów takowego nie mamy, ale... umiemy modyfikować rozmiar wykroju. Zatem da się skroić.
2. Odpowiedź analogiczna do poprzedniej, tylko tym razem musimy sobie rozmiarówkę pomniejszyć.
3. Przód bluzki poskładamy z dwóch kawałków o numerze 21 (środkowa część przodu), dwóch o numerze 22 (boczna część przodu) i jak słusznie zauważyli niektórzy można tu też dołożyć numer 26, czyli stójkę z wiązaniem, bo ona nam ten przód wykończy (oby nie wykończyła przy szyciu nas :)))
4. Zasadniczo tył składa się z trzech części: 23 (środkowa część tyłu) plus dwa razy 24 (boczna część tyłu), jako dodatkowy element może być wymieniona nasza stójka (26).
5. Rękaw zostanie zmarszczony w dwóch miejscach: przy mankietach na dole na całej długości i główka rękawa na pewnym odcinku.
6. Odpowiedź poprawna: "a kto nam zabroni, można!". Uzasadnienie - linia środka przodu, po której Burda planuje poprowadzić nam szew przez środek brzucha, jest linią doskonale prostą, żadnych łuków czy wcięć. Ale!!! Jeśli zdecydujemy się na krojenie przodu jako jednego kawałka, to jak słusznie zauważyło kilka osób, staniemy przed zadaniem innego wykończenia rozcięcia pod szyją (można to wykończyć tak, jak będziemy wykańczać rozcięcie w rękawach przy mankietach, czyli wąziutką lamówką z tego samego materiału, ale lepszym rozwiązaniem będzie posłużenie się wtedy dodatkowo skrojonym odszyciem). Ja modyfikacji tutaj nie planuję - szew przez środek brzucha będzie :)))
7. Wyrzucenie wiązania w tej bluzce marzy mi się po nocach, bo nijak mi ten fontaź pod szyją nie pasuje. Żeby to zrobić, trzeba ciachnąć element numer 26 w miejscu oznaczonym na wykroju cyferką "4", bo to jest miejsce, gdzie stójka styka się z brzegiem rozcięcia z przodu pod szyją.
Uwaga!!! Kilka osób zasugerowało się tym, że w modelu 109, czyli sukience szytej z tych samych elementów, jest stójka i chciało wykorzystać ten fakt, krojąc element 27 z wykroju tej sukienki. Ale!!! To nie jest stójka! To jest odszycie podkroju szyi. W modelu 109 jako stójkę przyszywa się aksamitną tasiemkę, na arkuszu wykrojów nie uwzględnioną :))). Dlatego zostaje nam tylko skrócenie naszej stójki z modelu 108 o wiązanie.
8. Teoretycznie tak, można skroić samą stójkę jako jeden kawałek (w praktyce jako wąski i długi prostokąt), ale nadal cały po skosie! 
9. Na pewno stójką z wiązaniem lub bez wiązania musi być skrojona ze skosu, żeby nam się ładnie układała po wszyciu w łuk podkroju szyi. Ale!!! Bardzo słusznie zauważyło kilka osób, że lamówki do wykańczania rozcięć rękawów (oznaczone jako "a" w rzeczach dodatkowych do skrojenia) też dobrze by było skroić ze skosu, a nie jak sugeruje Burda prosto.
10. Falka na tej części przodu oznacza wdanie materiału - czyli zszycie ze sobą dwóch części materii tkanej lub dzianej, które mają nieco odmienną długość. I to zszycie tak, żeby pomimo odmiennej długości linii szwu nic nam się nie marszczyło, nie falowało i nie wybrzuszało. Zazwyczaj z wdawaniem mamy do czynienia przy wszywaniu rękawów, a w naszym modelu rękawy są marszczone, ale wdanie nam się pojawi w okolicach żeber.
11. Osiem - sześć skopiowanych części z arkusza wykrojów i dwa dodatkowe prostokąty, które zamienimy na mankiety i lamówkę rozcięć rękawów.
12. Miejsce guziczków jest na mankietach.
13. Według Burdy tylko na mankiety dwa należy przykleić fizelinę. Czemu nie na stójkę? Bo podejrzewam, że stójka jest skonstruowana tak, że nie leży perfekcyjnie na/przy/dokoła szyi, tylko stanowi element raczej... "stójko-podobny" i jak ją usztywnimy fizeliną, to może się zdarzyć, że zamiast ładnej stójki wyjdzie nam coś odstającego od szyi w kształcie niedopasowanej obroży :)))
14. Tylko wykrój tyłu jest przygotowany do krojenia po ułożeniu przy brzegu podwójnie złożonego materiału. Gdyby ktoś chciał mieć też przód z jednego kawałka, bez szwu na brzuchu, to i on wtedy powinien być skrojony tak samo.
15. Nie, proszę Państwa, zaszewek w tradycyjnym tego słowa znaczeniu nie ma. Robotę zaszewek w tym modelu biorą na siebie pionowe cięcia modelujące.
16. Oczywiście, szwy francuskie mile widziane na każdym prostym kawałku. Przy łukach również można, ale tylko pod warunkiem, że pracujemy z materią, która nam się dobrze ułoży po takim potraktowaniu.
17. "3" to punkt styku środkowej części przodu i środkowej części tyłu i wypadnie on nam na ramieniu od strony szyi, a dodatkowo będzie się tam stykał z zaznaczonym miejscem na stójce.
18. Środkowe części przodu i tyłu nie mają strzałek oznaczających kierunek ich ułożenia na materiale, bo ich linia środka jest linią prostą i to ona ma nam pomóc te dwa kawałki na materiale odpowiednio poukładać.
19. Na rozmiar 42 potrzebujemy około 185 cm materiału o szerokości 140 cm.
20. Pytanie o możliwość szycia z materii rozciągliwych wywołała burzę w mailach. 
Moim zdaniem można i będzie to nawet miało swoje zalety. Ten model nie ma zapięcia na całej długości i dlatego, żeby się dało w to wcisnąć, trzeba szyć go mniej niedopasowanego w okolicach pasa. Tkanina, która się nieco rozciągnie, pozwoli na modyfikację taliowania - można toto uszyć mniej workowate. Oczywiście trzeba dobrać taki elastyczny materiał, który pozwoli nam zachować formę - czyli nie "zwiśnie nam smętnie" na pionowych cięciach i da się przymarszczyć na rękawach bez tworzenia wielkich buf.
21. Marszczenia oznaczone są linią przerywaną, na główce rękawa dodatkowo ograniczone gwiazdkami, bo nie marszczymy całości.
22. Punkt styku nr "7" wyląduje po zszyciu na przodzie bluzki.
23. Zapasy na szwy i podłożenia to według Burdy odpowiednio 1,5 i 2 cm.
24. Jak bardzo słusznie zauważyło wiele osób, jeśli chcemy wykorzystać szwy francuskie, to dobrze jest zapasy na szwy zwiększyć do 2 cm. I jak jeszcze słuszniej zauważyliście - długość bluzki może być za duża, ale te 2 cm na dole, to ja bym jednak zostawiła. Obciąć zawsze można, a przedłużyć...
25. Dwa zamalowane kółeczka w skali trudności to model, który wymaga podstawowych umiejętności krawieckich.
26. Tkaniny jedwabne to te, które sugeruje Burda jako odpowiednie do tego modelu. Ale!!! Nauczcie się odchodzić od schematów w doborze materiałów i przestańcie myśleć stereotypowo. Wiele modeli da się szyć z bardzo niekonwencjonalnych materiałów, choć trzeba mieć świadomość, że nasz wybór może oznaczać wprowadzenie pewnych modyfikacji.
Moja wczorajsza wizyta w pasmanterii najlepszym przykładem:
Ja - Potrzebuję coś białego, w miarę naturalnego na bluzkę i nie za cienkie, żeby było.
Właścicielka - Taki śliczny biały batyst mamy! (Bo batyst to najbardziej oczywisty wybór, prawda???)
Ja - Za cienkie! (Tu pani robi wielkie oczy i mamrocze pod nosem, że ja przecież na bluzkę chcę, to jak za cienkie.) Niech mi pani pokaże materiały, które panie kupują na białe, bardzo mocne prześcieradła...
Wzrok właścicielki bezcenny. Zawał prawie gwarantowany, bo jak ja chcę z takiego grubego płótna bluzkę szyć. A ja mam to, o co dokładnie mi chodziło :)))

To teraz Lista Gwiazdkowej Kartkówkowej Chwały - na szóstkę, a kilka z dziewczyn nawet na szóstkę ze słoneczkiem (za obszerne uzasadnienia i bardzo mądre przejawy samodzielnego myślenia!!!) zasługują w kolejności alfabetycznej:
- Babaruda,
- Dorota (XYZ),
- Inez,
- Nina,
- Ola K.,
- Szyjąca Bez Bloga.

Ale wszystkim, którzy nadesłali maile z odpowiedziami (a było ich blisko trzydzieści!!!), nawet częściowymi, po pierwsze bardzo gratuluję, po drugie chwalę za chęci i odwagę. Brawo!

A teraz moje pomysły na modyfikacje bluzki tak, żeby była szansa na jej noszenie:
- Po pierwsze i najbardziej ekstrawaganckie - korpusik będzie biały z tego grubego prześcieradłowego materiału, a rękawy z przezroczystego granatowego materiału we wzory jakby liści, a może raczej rogów renifera??? :)))))))) Mankiety oczywiście białe.
- Po drugie wiązania nie będzie. Będzie sama stójka. Możliwe, że ozdobiona delikatnie jakimiś granatowymi akcentami.
- Mój wybór grubszego materiału oznacza, że nie będzie mnie materiał delikatnie i zgodnie z zaleceniami Burdy - jedwabiście - otulał, tylko będzie sztywny. Sztywny oznacza, że w okolicach talii miałabym strój potencjalnie ciążowy. Dlatego będę zwężać. Ale! Jak zwężę w talii, to mam małe szanse, że toto założę przez głowę i dlatego w lewym bocznym szwie będzie zamek błyskawiczny :))) Zwężania dokonam na żywym organizmie, nie na etapie papierowego wykroju.
- Bardzo prawdopodobne, że nie będę robić guziczków na mankietach, tylko dziurki po obu stronach, żebym... mogła używać spinek do koszuli :)))
- I w końcu chcę inaczej rozwiązać wykończenie pęknięcia pod szyją. Sposób wykończenia proponowany przez Burdę wydaje mi się co najmniej mało estetyczny, szczególnie, jak się materiał pod szyją odchyli i będzie widać przeszycia, zygzaki albo inne paskudztwo. Dlatego sugeruję Wam również kupno około 150 cm lamówki w dobranym do bluzki kolorze (ja mam białą) i wykończymy brzegi materiału przy tym rozcięciu lamówką. Jeśli ktoś szyje z bardzo delikatnego materiału o dziwnym kolorze, to może zrobić sobie lamówkę z tego materiału właśnie i nie polować na nic pasującego. Nauczymy się nowego sposobu, a poza tym będzie tak estetycznie, że bluzka będzie mogła być rozchełstana bez umiaru, a i tak będzie wyglądać perfekcyjnie.

Wnioski z moich modyfikacji dla Was są takie:
- kupno lamówki, jeśli ktoś chce wykończyć pęknięcie pod szyją bardziej estetycznie;
- kupno zamka błyskawicznego krytego (ok. 40cm) w pasującym kolorze, jeśli ktoś chce uszyć bluzkę bardziej dopasowaną, a  żeby nadal była szansa na jej założenie bez pękających szwów :)))

niedziela, 18 sierpnia 2013

LETNIA SZKOŁA SZYCIA - część dziewiąta - PRZYGOTOWANIA DO SZYCIA BLUZKI

Tym razem do etapu przygotowań do szycia bluzki numer 108 z sierpniowej Burdy podejdziemy nieco inaczej... Będziecie mieć okazję do sporej samodzielności, bo sami przygotujecie papierowy wykrój, zrobicie listę materiałów i narzędzi niezbędnych oraz skroicie elementy bluzki z wybranego materiału. A pomogą Wam w tym pytania, czyli... Kartkówka Letniej Szkoły Szycia :))))

Zakładam, że nawet jeśli ktoś nie szył dzianinowego topu, to przynajmniej zajrzał do materiałów filmowych. Jeśli nie, to sugeruję poczytanie i pooglądanie części szóstej kursu - wykrój i krojenie dzianinowego topu

Od razu zwracam Waszą uwagę na jeden fakt - Burda wykorzystuje te same elementy wykroju do szycia modelu 108, czyli naszej bluzki i modelu 109, czyli sukienki, której góra jest wariacją na temat kroju bluzki. Z tego względu na arkuszu wykrojów części do przekopiowania oglądamy sobie bardzo dokładnie i porównujemy ze "świętym rysunkiem technicznym" w opisie bluzki w Burdzie. Kopiujemy na papier jedynie to, co dotyczy modelu 108. Na wszelki wypadek, żeby łatwiej było ogarnąć ten niewielki bałagan, oglądamy sobie wyjaśnienia tego zamieszania tutaj.

I ponieważ może się zdarzyć, że szycie tej bluzki lub jej elementów zaplanujecie z materiałów cienkich lub nawet bardzo cienkich, to dwa słowa o tym, jak sobie w takim wypadku radzić przenoszeniem wykroju na materiał, z pominięciem rysowania ołówkiem, znikającym flamastrem lub innym narzędziem - od razu robimy obrysy nitką, dokoła przypiętego papierowego wykroju - co oglądamy tutaj.

A teraz... będzie obiecana kartkówka :)) 
Są trzy rodzaje pytań:
* Pytania z jedną gwiazdką to pytania proste i przyjemne.
** Pytania z dwoma gwiazdkami to pytania nieco trudniejsze, wymagające trzech sekund zastanowienia, uważnego popatrzenia w czeluście Burdowego opisu.
*** I w końcu pytania z trzema gwiazdkami... gdzie trzeba się wykazać nieco bardziej i pokombinować.

To zaczynamy!!!
1.* Czy bluzkę można skroić dla osoby o obwodzie biustu 104cm?
2. ** Czy można uszyć ten model bluzki dla osoby mającej rozmiar 34?
3. * Jakimi numerami oznaczone są części wykroju, z których ma powstać całość przodu bluzki?
4. * Z ilu części zszytych ze sobą składa się tył bluzki?
5. * Który element wykroju bluzki będzie marszczony w dwóch miejscach?
6. ** Czy przód bluzki - tak samo jak tył - można skroić jako całość, bez szwu na środku?
(Uzasadnienie Waszej opinii jest warte *** gwiazdki :)))
7. ** Jeśli chcemy się pozbyć wiązania, to w którym miejscu trzeba obciąć wykrój stójki z wiązaniem (26)?
8.** Czy krojąc tylko stójkę, bez wiązania, możemy ją skroić jako całość, bez szwu na środku tyłu szyi?
9.* Które elementy wykroju kroimy ze skosu (układając je pod kątem na materiale)?
10. ** Co oznacza "falka" na części wykroju oznaczonym numerem 21?
11.** Ile papierowych elementów wykroju trzeba przygotować, jeśli chce się mieć komplet (!) do przeniesienia na materiał?
12.* Po co nam cztery guziczki?
13.* Na które elementy naprasowujemy fizelinę?
14.* Które elementy Burda każe nam przenieść na podwójnie złożony materiał, układając je wzdłuż brzegu złożenia? (Oczywiście my korzystamy ze sposobu rysownia dwóch części wykroju na pojedynczym materiale, "w lustrzanym odbiciu", jak przy przodzie i tyle dzianinowego topu.)
15.* Czy na elementach wykroju mamy zaznaczone zaszewki?
16.** Czy możliwe jest w tym modelu wykorzystanie szwów francuskich? Jeśli tak, to gdzie?
17.* Punkt styku oznaczony na wykroju cyfrą "3" to miejsce połączenia jakich dwóch elementów wykroju i gdzie wypadnie to miejsce połączenia w gotowej bluzce?
18.* Kierunek ułożenia elementów nr 21 i 23 na materiale nie jest oznaczony specjalną strzałką. Co wyznacza w tych elementach ten kierunek ułożenia na materiale?
19.* Jakiej wielkości kawałek materiału przygotowujemy, by uszyć bluzkę w rozmiarze 42?
20.** Czy ten model bluzki można uszyć z materiału elastycznego?
21.* Jak oznaczone jest marszczenie na "świętym rysunku technicznym" w opisie Burdy (strona 42 Burdy)?
22.* Punkt styku nr 7, oznaczony na rękawie bluzki będzie dotykał po zszyciu przodu czy tyłu bluzki?
23.* Sugerowane zapasy na szwy i podłożenie dołu bluzki wynoszą...?
24.*** Czy z doświadczeń z szycia topu wydaje się Wam, że sugerowane zapasy na szwy i podłożenia należy zmodyfikować i jeśli tak, to w jaki sposób?
25.** Burda oznaczyła stopień trudności tego modelu dwoma zamalowanymi kółeczkami, co to oznacza?
26.* Jakie materiały sugeruje Burda jako odpowiednie do tego modelu bluzki?

Umówmy się, że żeby każdy miał okazję do samodzielnego "rozpracowania" pytań przez najbliższe trzy dni możecie przysyłać swoje odpowiedzi mailem (adres w pasku po prawej, jeśli jest choć jedna osoba, która jeszcze tego nie wie :))). We wtorek wieczorem umieszczę odpowiedzi w tym wpisie i... podam, kto zdobył najwięcej gwiazdek!!!

Oczywiście już przygotowujecie papierowy wykrój i polujecie na materiał. Można także kroić, ale kto chce poczekać i zobaczyć, jakie modyfikacje są w tym modelu możliwe, ten z krojeniem niech poczeka do przyszłego tygodnia. Wtedy pokażę, jakie zmiany można wprowadzić (moim zdaniem na lepsze :))) i co to oznacza na etapie krojenia materiału. I oczywiście zaczniemy szyć!