Na pytanie, jakie są wrażenia po pierwszym w życiu szyciu, Ślubny powiedział dokładnie to: "Generalnie jestem zadowolony."
![]() |
Ślubny w akcji. |
Ja też jestem zadowolona. W końcu mogę zdradzić, co szył... sukienkę dla mnie :))) Ale wybór pierwszego szytego ciuszka nie wynikał bynajmniej z chęci uradowania żony (no może trochę też), ale przede wszystkim z faktu, że sukienka wydała się dobrym początkiem, nie takim banalnym, ale też nie przekraczającym możliwości osoby pierwszy raz siadającej do maszyny.
![]() |
Dziuniowate zdjęcie przodu. |
Ale po drodze z prostej sukienki zrobiła się sukienka trochę bardziej wymagająca, bo zdecydowaliśmy, że dobrze by było dołożyć króciutką podszewkę. I nagle Ślubny stanął przed koniecznością opanowania wielu nowych umiejętności. Ale dał radę. I nie tknęłam w tej sukience ani jednego szwu, nie obcięłam ani jednej nitki, nie uprasowałam ani milimetra. Robiłam tylko za Denatkę przy przymiarkach :)))
![]() |
Zdjęcie na Superwoman. |
To dzisiaj zamiast mojego pisania będą pytania i wyczerpujące odpowiedzi Ślubnego.
Żyjesz po pierwszym w życiu szyciu? - Żyję. Szycie było tak mocno rozłożone w czasie, że miałem czas na regenerację sił pomiędzy kolejnymi "posiedzeniami".
Najtrudniejsze było... - Na początku wszystko wydawało mi się równie trudne i stresujące. Ale okazało się, że szycie nie jest tak strasznie skomplikowane, szczególnie, gdy ma się kogoś, kto podpowie, w jakiej kolejności, co gdzie chwycić i jak zrobić. Nawet wszywanie zamka nie było złe, ale może dlatego, że zapomniałaś mi powiedzieć, że to trudne i nie zdążyłem się zestresować.
![]() |
Zwracam uwagę na spasowanie wzoru!!! |
I nie żal Ci, że to sukienka dla mnie, a nie na przykład spodnie dla Ciebie? - Nie, wprost przeciwnie. Jak każdy facet jestem straszenie wymagający, jeśli chodzi o jakość szytych ciuchów, więc przy pierwszym nie chciałbym marudzić, że to nie wygląda "jak sklepowe" i mieć świadomość, że nie będę tego nosić z radością.
W szyciu najfajniejsze jest... - Szycie... na maszynie. Ale szycia w szyciu jest zaskakująco mało.
![]() |
Podszewka przy zamku (wykończona nieortodoksyjnie przyszytą lamówką :)) |
A jak Ci się szyło pod moim czujnym okiem. - Bez problemu. Na początku trochę mi się ręce trzęsły, ale nawet nie dlatego, że patrzyłaś, tylko było trochę stresu. Ale szybko przeszło.
![]() |
Spasowanie wzoru na łukach przodu. |
Twoim zdaniem dla osoby uczącej się szyć najważniejsze jest... - Brak pośpiechu i dokładność co do piksela :))) I na pewno kwestia pomocy i podpowiedzi. Albo trzeba sobie poczytać, ale lepiej mieć obok kogoś, kto na bieżąco będzie radził.
A skąd Ci się wzięła ta nagła potrzeba szycia? - Zawsze jest fajnie nauczyć się czegoś nowego. A jeżeli to jest pożyteczne na co dzień, to tym bardziej super. A drugi i główny powód jest taki, że w przyszłości chcę się pobawić projektowaniem odzieży, a żeby projektować, to trzeba znać proces szycia od podstaw.
![]() |
Z tyłu na środku dodatkowa zaszewka, żeby leżało jak na miarę szyte. |
Jakaś złota myśl dla tych, którzy chcą szyć, ale się boją i nawet nie próbują. - To naprawdę jest prostsze, niż by się wydawało. To była pierwsza rzecz, jaką w życiu szyłem i wcześniej nie siadłem nawet do maszyny, żeby podłożyć spodnie. Więc skoro ja dałem radę, to można.
W tej sukience najbardziej dumny jestem z... - Z elementów przyszywanych ręcznie, bo wyszło estetycznie, a szycia ręcznego nie cierpię.
![]() |
Widok na zamek w bocznym szwie. |
Plany... - Plan jest taki, żeby szyć kolejne rzeczy. Część z wykrojów, część według własnej konstrukcji. W międzyczasie chcę się pobawić łączeniem materiałów i tym zmieniać gotowe projekty, dodać coś od siebie. A z czasem właśnie... "pójść na całość".
![]() | |
Lewa strona... mucha nie siada!!! |
I szycie nie umniejsza męskiej dumy, czy jak tam nazwać te poziomy testosteronu? - Nie, nie umniejsza. Z szyciem jest jak z każdym zajęciem, jeśli coś wyjdzie i jeszcze można to sprezentować bliskiej osobie, to daje satysfakcję. I na pewno po szyciu nie czuję się mniej męski. To tak jak wczoraj, skończyłem szyć i ze śrubokrętem w łapie poszedłem naprawiać lampę :)))
![]() |
Zdjęcie z kotem... kot jest poza kadrem, oooo tam :))) |
To ja od siebie dodam tylko, że skoro sukienka jest w wykonaniu Ślubnego, to on dzisiaj odpowiada na komentarze. A ja pełna dumy posiedzę sobie i poczytam :)))) Wykorzystujcie okazję, bo po raz kolejny może mi się nie udać go namówić na tak aktywne uczestnictwo w życiu blogowym.