Budząc się w sobotę rano, miałam w planach odpracowanie obowiązków wszelakich i udanie się na antresolę w celu sporządzenia wykroju Żakietu Bardzo Chcianego i dokonania dzieła przeniesienia go na materiał. Nie dane mi było, a nabruździł oczywiście kto? Ślubny.
Mimochodem, bez nadmiernie czytelnych aluzji poinformował mnie, że mu osoba płci męskiej w dalszej rodzinie udzieliła pomocy w sprawach zawodowych. Że za pomoc czuje wdzięczność. Że w ramach podziękowań będzie nabywał butelki dwie z płynami szlachetnymi. I że dobrze wiem, iż osobnik płci męskiej posiada żonę i dziecko, a głupio tak przed świętami paczkę wysłać z prezentem męskim, a pominąć płeć piękną, a tym bardziej nieletnią. Czy może w takim razie mam pomysł na jakiś prezent rękodzielniczy dla obu pań?
I tym sposobem, zamiast mazać ołówkiem po papierze i wcinać nożyczkami, siadłam do dziergania chust dwóch, modeli ekspresowych. Bo o tym, że dla starszej obdarowanej będzie chusta, to zdecydowałam od razu. A później sobie pomyślałam, że mała dama chętnie dostanie własną wersję otulinki.
Chusta dla Zosi, czyli pięcioletniej nieletniej już jest.

Zrobiona z potrójnie złożonej cienkiej bawełnianej niteczki w śnieżno białym kolorze. Same prawe, na wszystkich brzegach ścieg francuski. A jako ozdoba dołu falbanka w ilościach nieumiarkowanych. W czasie blokowania, "goła", czyli bez kolorowych dodatków wyglądała tak:

I gdyby to było dla nieco starszej dziewczynki, to pewnie taka biel bez niczego by została, ale dla pięciolatki to jednak stanowczo za mało. Dodatki muszą być. Więc wyciągnęłam zapasy zakupione przez Teściową i wyszło mi, że zielona wąska wstążeczka plus urocze czerwone różyczki to będzie strzał w dziesiątkę.

Wielkościowo to jest maleństwo, szczególnie w porównaniu z rozmiarami "dorosłych" chust, ale za to poziom słodyczy tej chusty... chusteczki jest ponad wszelkie normy :)

Robienie tego to była gigantyczna przyjemność i doskonały uśmiecho-wywoływacz. A przy okazji także wielka frajda dla Małego, bo on uwielbia, kiedy ja robię z takich dużych szpul bawełny, bo nitka się odkręca i to widać i można na taką nitkę polować do woli (do zwykłych kłębków go znacznie mniej ciągnie).

Oczywiście tradycyjna fotka chusty owijającej doniczkę musi być:

Natomiast dla Zosinej mamy powstaje kolejna Echo Flower, również z merceryzowanej bawełny, ale tym razem w kolorze gołębim. Na razie jestem mniej więcej tutaj, ale do końca weekendu, żeby się waliło i paliło muszę skończyć, bo przecież ta paczka powinna dotrzeć przed świętami.

To ja sobie pójdę, wykorzystam wolne popołudnie i podziergam prezentowo, bo im szybciej skończę, tym szybciej będzie szansa na dorwanie się do materiału na żakiet.