Wychodzę z założenia, że zawsze obowiązuje zasada - przede wszystkim wymagaj od siebie. Nawet podwójnie, jeśli wymagasz od kogoś...
A skoro Konkurs Szatańsko Kreatywny ma regulamin, który zmusza Was do wysiłku, to zgodnie z powyższą zasadą... ja powinnam włożyć co najmniej dwa razy tyle wysiłku w skompletowanie Nagrody Głównej.
I o ile elementów zasadniczych - czyli rzeczy kupowanych, z których Wy sami będziecie mogli coś stworzyć/uszyć/wydziergać/wykombinować* (*właściwe radośnie podkreślić :))), nie mam najmniejszego zamiaru pokazywać. Niech zostaną wielką miłą niespodzianką. O tyle dodatkowe drobiazgi, stworzone moimi górnymi kończynami, stopniowo zostaną ujawnione w ramach zanęcania, zachęcania i motywowania Was do uczestnictwa w Konkursie.
Wracamy to tytułowego Tajemniczego Czarnego Pudła. Ślubny został wczoraj grzecznie poproszony o szybki wypad do schowka i sprawdzenie, czy mamy tam jakoweś tymczasowe pudełko na gromadzące się elementy Nagrody Głównej. Po minucie dostarczył mi coś w bardzo adekwatnym smolistym kolorze:

A w pudle na zwycięzcę konkursu czeka już:
1. Element haftowany. Na razie w formie półproduktu, który zostanie wkomponowany w okładkę kalendarza na rok 2014 lub zeszytu ("lub" wynika tylko z chwilowego deficytu porządnych kalendarzy na przyszły rok; jednak mam nadzieję, że uda mi się coś odpowiedniego kupić, zanim nadejdzie moment wysyłki).
Przypominam, że pomysł na element haftowany rzucił się na mnie w czasie szycia Spodzianków, kiedy okazało się, że mam kawałek materiału z całym motywem wzoru:

Po "obróbce zdobniczej" - zwykła maszynowa nitka w dwóch kolorach, 12 koralików, dwa dni wielkiej radości wyszywania - Element wygląda dziś tak:

2. Chusta Summer Flies w estońskich zieleniach:

Raczej do ozdoby niż otulania się, bo po pierwsze to estońska wełna... zgryźliwa nieco :))), a po drugie wielkościowo należy do tych mniejszych. Ale za to nitka była na tyle "dobrze ułożona", że chusta zyskała piękną ciemnozieloną plisę wykończenia.
3. A skoro chusta jest mała i raczej ozdobna, to nie może zabraknąć czegoś do otulenia się w jesienne i zimowe wieczory - powstaje zatem Pastelowy Szal:

Szal robiony z niteczki ze sporą zawartością moheru i wełenki - grzeje w cudownie miękki sposób. Schemat z głowy, bo tak mi się spodobał jeden z wzorów z chusty, że nie mogłam się oprzeć, żeby nie zacząć kombinować, jak go wykorzystać i w szalu.
4. i 5. "Rzeczy Kupne" do kreatywnego wykorzystania, które już udało się nabyć, więc o nich cicho sza!
A ja siedzę i kombinuję, co dalej, bo przygotowywanie elementów nagrody i planowanie zakupów jest niewiarygodną frajdą.
I żeby nie było wątpliwości - Konkurs wygrywa jedna osoba... i całe pudło z zawartością wędruje do niej. Tylko zaczynam się obawiać, że to może być bardzo duże pudło :)))
Kto już działa, za tego trzymam kciuki. Kto jeszcze kombinuje, temu życzę, żeby go natchnienie dorwało jak najszybciej. A jeśli ktoś się jeszcze zastanawia, czy brać udział... bardzo zachęcam :)))
***
I jeszcze z innej beczki - rok temu męczyłam mailowo Ulę, że ja chcę, domagam się, bardzo sobie życzę raportów zdjęciowych z jej "udziergów" (część z nich można pooglądać w Galerii Rzeczy Razem Robionych - szukamy zdjęć Uli). A w ogóle to może niech założy bloga, to wtedy przestanę ją dręczyć o maile...
I dzisiaj mogę z wielką radością zaprosić do Uli, na "jej własny kawałek blogowej podłogi" - blog Prawo Lewo. Ula, trzymam kciuki i niech Ci blogowa aktywność sprawia jak najwięcej radości!