Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spódnica ołówkowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spódnica ołówkowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 stycznia 2014

DAJ SIĘ RAZEM-WROBIĆ - część trzecia - SPÓDNICA

Żakardowej spódnicy nie będziemy robić razem "filmowo", ponieważ wszelkie niezbędne umiejętności do jej stworzenia macie już po dwóch poprzednich częściach Razem-Wrabiania.
Ten wpis będzie przewodnikiem po kolejnych etapach dziergania spódnicy, pokazującym krok po kroku, co powinno się dziać u Was na drutach i na co zwrócić uwagę. Zacznijcie od przeczytania wszystkiego na spokojnie, a później narzędzia dziewiarskie w dłoń i krok po kroku dziergamy.

***
Zakładam, że osoby, które dopiero oswajały się z żakardem, entuzjastycznie zrobiły Wprawki. Że powstał też Żakardowy Otulacz, który ma Was przyzwyczaić do "żakardowania" w okrążeniach.

A dzisiaj zabieramy się do dziergania Żakardowej Spódnicy.

1. Zbieramy niezbędne narzędzia i materiały.
Wszystko na temat włóczki, drutów i "osprzętu" dodatkowego zostało opisane w Prologu do Razem-Wrabiania. Dodatkowo przyda się także coś do notowania, żeby zapisywać przerobione rzędy na początku robótki.

2. Wybieramy model spódnicy i wzory.
Na początek sugeruję zrobienie spódnicy prostej, "ołówkowej" - używając krawieckiej terminologii. Wtedy dodawanie oczek czeka nas tylko na górze spódnicy i nie będzie kolidowało z wrabianiem żakardowych wzorów.

Inspiracje i proste wzory znajdziemy tutaj - na rosyjskim blogu.
Można też zajrzeć na Osinkę, czyli kolejne rosyjskie źródło estetycznej radości - link do 110 (!!!) stron zdjęć opisanych jako żakard.
I w końcu wzory, spódnice i nie tylko znajdziemy także na chińskiej stronie - zaglądamy tutaj.
Oczywiście możecie wykorzystać dowolny schemat żakardowego wzoru, według własnych potrzeb i upodobań. Niech Was nic nie ogranicza!

3. Pomiary.
Będziemy mierzyć siebie i próbkę robótki.

Zacznijmy od siebie. Potrzebne nam będą trzy liczby: obwód w pasie (lub na takiej wysokości, na jaką ma sięgać spódnica na górze, jeśli ktoś chce biodrówkę); obwód w biodrach i odległość między poziomem pasa a bioder w najszerszym miejscu (czyli przykładamy sobie początek centymetra z boku na poziomie talii (lub niżej dla biodrówki), pozwalamy mu "zwisnąć" w dół po biodrze i sprawdzamy, ile centymetrów jest do miejsca, w którym mierzyłyśmy obwód bioder w ich najszerszym miejscu).
Mierzymy się bez oszukiwania! Czyli nie na ścisk i nie z wielkim luzem. Spódnica na drutach ma tendencję do lekkiego rozciągania się w użytkowaniu, między praniami, więc nie wyjdzie nam raczej nic bardzo opiętego na tyłku, ale też nie o to chodzi, żeby na nas wisiała.

O tym jak zrobić próbkę robótki było przy okazji Otulacza, czyli w części drugiej Razem-Wrabiania. Próbkę robimy kolorem podstawowym, a w drugiej części robimy fragment żakardu, czyli powinno to wyglądać tak:

Mierzymy próbkę i w części jednokolorowej, i w części z żakardem. Mierzymy w poziomie (ile oczek daje ile cm) i w pionie (ile rzędów daje ile cm).
Teoria jest taka, że pomiary powinny być identyczne. Praktyka jest taka, że w części z żakardem zazwyczaj robimy minimalnie ściślej. Jeśli ta różnica jest spora, to sugeruję zrobienie jeszcze jednej próbki - część jednokolorową zróbcie na drutach o ćwierć lub pół numera cieńszych, a żakard na tych, co poprzednio. Powinno to zniwelować różnicę. Spódnicę też będziecie wtedy zaczynać na drutach trochę cieńszych, a w momencie przejścia do żakardowych wzorów sięgniecie po grubsze. (Jeśli ktoś robi żakardy luźniej niż jednym kolorem, to sięgnie po druty nieco grubsze na początku.)

4. Pomiary przekładamy na oczka.
Spokojnie, kalkulatory wrzucamy do szuflad, a zamiast tego sięgamy po Tabelkę Bardzo Spódnicową, która policzy wszystko za Was.
Klikamy w odpowiedni link poniżej i zapisujemy sobie Tabelkę na dysku.

Jak zwykle do Tabelki wpisujemy dane tylko w pola zielone, reszta policzy się sama i nie musimy niczego więcej dotykać nawet końcem myszki.
Wpisujemy zatem "ku pamięci" grubość drutów, na których robimy. Następnie ile oczek z próbki, dało ile centymetrów i poniżej ile rzędów z próbki, dało ile centymetrów.
Później spowiadamy się z obwodu w talii, w biodrach i odległości między talią a biodrami. 
A Tabelka wyliczy nam, ile oczek musi być w talii (je będziemy nabierać na początku robótki), ile w biodrach (czyli po wszystkich dodawaniach) i ile rzędów robótki mamy na to, żeby potrzebne oczka dodać.
Założenie jest takie, że będziemy dodawać w co czwartym rzędzie (czyli w pierwszym, piątym, dziewiątym itd.) i w każdym takim "dodającym rzędzie" przybędzie nam tyle oczek, ile Tabelka wyliczyła w komórce G23. A poniżej Tabelka policzy nam jeszcze, co ile oczek w "dodających" okrążeniach mamy dodać te oczka i mniej więcej ile oczek będziemy mieć po takim okrążeniu na drutach (może tu wystąpić różnica jednego lub dwóch oczek ze względu na zaokrąglenia liczb).

5. Druty w dłoń i nabieramy oczka.
Założenie jest takie, że spódnicę będziemy robić od góry, czyli od talii w dół. Oczka dodawane będą równomiernie w co czwartym rzędzie, aż do osiągnięcia obwodu, jaki chcemy mieć w biodrach. Ta część spódnicy będzie robiona jako jednokolorowa, żeby nie walczyć z wzorem żakardowym i dodawaniem oczek jednocześnie. Żakard pojawi się dopiero wtedy, gdy liczba oczek na drutach nie będzie się zmieniać.

O zaczynaniu robótki na okrągło było wszystko w części Razem-Wrabiania, kiedy powstawał Otulacz

Nabieramy dowolnym sposobem tyle oczek, ile Tabelka nam wyliczyła w komórce G16 i robimy to kolorem podstawowym. 
Pamiętamy, że przed zamknięciem robótki "w kółeczko" trzy (!!!) razy sprawdzamy, czy się nam ona nie poskręcała w spiralkę. 
Pamiętamy też o oznaczeniu początku okrążenia markerem.

6. Poszerzamy do obwodu bioder.
Kiedy mamy robótkę zamkniętą i przerobione jedno lub dwa okrążenia zabieramy się za dodawanie oczek.

Od razu wyciągamy kartkę i coś do pisania, żeby mieć gdzie oznaczać każde przerobione okrążenie, żeby łatwo nam było zlokalizować "okrążenia dodające", czyli pierwsze, piąte, dziewiąte itd.
Pierwsze "okrążenie dodające" - Tabelka w komórce G23 wyliczyła, że zawsze będziemy dodawać określoną liczbę oczek w takim okrążeniu. Spoglądając poniżej wiemy, że w pierwszym okrążeniu dodajemy je co... oczek - patrzymy na komórkę G25. 
Czyli zaczynamy, pierwsze oczko dodajemy na samym początku okrążenia, przerabiamy tyle oczek, ile pokazuje komórka G25, dodajemy kolejne oczko, przerabiamy prawe, dodajemy itd.

Kolejne rzędy (2., 3., 4.) robimy po prostu prawymi.

W rzędzie piątym liczba dodanych oczek jest taka sama jak poprzednio, ale dodajemy je co... oczek - patrzymy na komórkę G27. Tym razem jednak możemy dodać pierwsze oczko nie na samym początku okrążenia, ale po przerobieniu jednego lub dwóch oczek, żeby nie tworzyła się wyraźna linia dodanych oczek w robótce. Takie przesunięcie w co drugim "okrążeniu dodającym" spowoduje, że miejsca dodawania na początku okrążenia będą mniej widoczne.

Przerabiamy tyle okrążeń, ile wskazuje komórka G20, jednocześnie dodając oczka, aż uzyskamy mniej więcej liczbę oczek, jaką powinnyśmy mieć na poziomie bioder. Ona może się minimalnie różnić o kilka oczek od liczby wyliczonej tak po prostu z obwodu bioder (komórka G18), bo dodajemy stała liczbę oczek. 

Jak dodajemy oczka? Wszystko o poprawnym dodawaniu oczek znajdziecie na filmie:

Kto woli opisy i zdjęcia, ten zagląda do drugiej części wpisu o poszerzaniu Turkusu  :)))

PS. Gdyby ktoś chciał się pobawić w robienie spódnicy z poszerzaniem "zakładkowym", który już się na blogu pojawił, to oczywiście może - zaglądamy tutaj i dokonujemy potrzebnych obliczeń. Część z nich zrobi za nas Tabelka, ale podział dodawanych oczek na poszczególne "zakładki" to już trzeba samodzielnie.

7. Czas na żakard.
Wzory żakardowe mogą się pojawić w spódnicy już na poziomie bioder, czyli w momencie kiedy liczba oczek na drutach nie będzie się zmieniać. Można też nadal robić w dół jednym kolorem, a żakard wykorzystać tylko, jako ozdobny pas na samym dolnym brzegu spódnicy.
O wrabianiu żakardu w okrążenia nasłuchałyście się przy okazji Otulacza. Teraz czas te same zasady przenieść na nieco większy obwód.

Uwaga, dla ułatwienia można zwiększyć liczbę używanych markerów i włożyć je na druty, oznaczając każde kolejne powtórzenie wzoru. Pamiętajcie tylko, że wtedy marker oznaczający początek okrążenia musi się wyróżniać!!! W innym kolorze, większy, podwójny, ale musicie wiedzieć, gdzie się okrążenie zaczyna.

Ktoś może zapytać, dlaczego w obliczaniu liczby oczek potrzebnej do uzyskania naszych obwodów nie uwzględniałyśmy szerokości żakardowego wzoru i nie było ani słowa o tym, że liczba oczek powinna być podzielna przez powtarzaną liczbę oczek.
Jeśli spojrzycie na zdjęcia naszych "inspiracji", to zauważycie, że wzory w spódnicy się zmieniają i są przedzielone pasami w kolorze podstawowym. To oznacza, że każdy wzór, by się zmieścić w całości musiałby mieć inna liczbę oczek, a tym samym musiałybyśmy poszerzać i zwężać spódnicę przy każdym początku wzoru. Dlatego wychodzimy z założenia, że wzorek może nam "się uciąć" na końcu okrążenia i nie walczymy z tym. 

Jeśli jednak ktoś chce wykorzystać tylko jeden wzór, to może liczbę oczek, jaką mamy na biodrach dostosować do potrzeb wzoru. Czyli zadbać o to, by ta liczba oczek była jak najbardziej zbliżona do wielkości z komórki G18 i jednocześnie podzielna przez podstawowy raport wzoru (czyli liczbę oczek, które są we wzorze powtarzane).

8. Gdyby ktoś się uparł, że chce spódnicę rozszerzaną na dole.
To oczywiście może, ale sugeruję wtedy rozwiązanie, które pogodzi chęć rozszerzania i wrabiania żakardów bez problemów. Zwracałam już uwagę, że w przykładowych spódnicach pasy żakardowych wzorów są rozdzielone pasami jednolitego koloru. I właśnie w tych jednokolorowych okrążeniach macie szansę na dalsze dodawanie oczek. Trzeba jednak pamiętać, żeby robić to jak najbardziej regularnie, czyli tak dobrać wzory żakardowe, by mieć jednokolorowe pasy w równych odstępach i dodawać, co stałą liczbę okrążeń oraz by dodawać, co stałą liczbę oczek w takim poszerzającym okrążeniu. 

Sugeruję, by osoby początkujące swoją pierwszą żakardową spódnicę zrobiły w wersji prostej, a eksperymenty z poszerzaniem zostawiły na wersję drugą, ulepszoną : ))))

9. Zamykanie oczek.
Ponieważ to dół spódnicy, który będzie pracował, to wybieramy sposób o sporej elastyczności. Sprawdzi się pomysł z przerabianiem ostatniego okrążenia na grubszych drutach i zamykanie szydełkiem - ponownie odsyłam do Otulacza. Ale także każdy inny sposób, który pozwoli na uzyskanie sporej rozciągliwości.

Ale!!! Mam nadzieję, że do przyszłego tygodnia nikt spódnicy kończyć nie będzie, ponieważ mam zamiar pokazać Wam, "z czym się je" double knitting, czyli dwustronny żakard. A kiedy już opanujemy jego robienie, to okaże się, że to jest doskonały sposób na wykończenie dołu takiej spódnicy tak, żeby był trwały, elastyczny i nic nam się nie wywijało, odwijało i źle układało.

10. Wykończenia na górze.
W przyszłym tygodniu zastanowimy się też, jak najlepiej wykończyć górę spódnicy, żeby to było estetyczne i funkcjonalne i żeby nam taka spódnica nie usiłowała zjechać w kierunku podłogi!

11. Ufff...
Żakardowa spódnica najlepiej wygląda robiona z relatywnie cienkiej wełenki, bo wtedy wzory nie są "siermiężne", tylko estetyczne i ładne w kształcie. Ale to oznacza, że czeka nas sporo oczek do przerobienia. Nie spieszcie się, przy żakardzie się nie da :))) Warto wolniej, ale dokładniej i pięknie. 
Za tydzień jeszcze powiemy sobie wszystko o wykończeniach góry i dołu. 

Miejsce w Galerii już czeka na Wasze otulacze, spódnice i inne dzieła Razem-Wrobione!

niedziela, 4 listopada 2012

SPÓDNICA RAZEM SZYTA - część piąta

Część piąta i ostatnia - czyli głównie czekają nas wykończenia, szycie ręczne i na końcu trochę pomysłów niestandardowych. A całość dzisiaj okraszona zdjęciami mojej gotowej spódnicy, która zyskała nazwę - Klasyki Do Sześcianu, bo nie dość, że klasyczny krój spódnicy ołówkowej, nie dość, że bardzo klasyczny materiał, to jeszcze bardzo "podszewkowa" podszewka - baaaardzo klasycznie.

Zaczniemy od ręcznego podszycia paska od strony wewnętrznej:

I jeszcze na wszelki wypadek końcówka, czyli miejsce, gdzie pasek nam wystaje poza część główną spódnicy:

A skoro mamy podszyty pasek, to osoby szyjące wersję z podszewką muszą jeszcze zająć się przyszyciem jej w okolicach zamka błyskawicznego. Podłożone brzegi podszewki będziemy przyszywać do taśmy zamka błyskawicznego, pamiętając, by zostawić minimalnie 2 milimetry od ząbków, żeby nam brzeg podszewki nie przeszkadzał w rozpinaniu i zapinaniu zamka:


No dobrze, ja wiem, że każdy wie, ale na wszelki wypadek pokazuję, jak przyszyć guzik :))) Ale tak go przyszyć, żeby nawet pół supełka nie było nigdzie w okolicy widać:

To teraz przenosimy się na dół i na początek czyścimy ten dół ze wszystkich wiszących nitek, które nam się wysnuły z materiału do tej pory (przypominam, że dół został już obrzucony zygzakiem lub innym używanym przez Was ściegiem). Następnie ten dół podwijamy zgodnie z wyznaczoną przez nas na etapie krojenia krawędzią dolnego brzegu. Fastrygujemy i mierzymy spódnicę!!! Musimy mieć pewność, że linia podłożenia jest równa, że nigdzie nam spódnica nie podjeżdża do góry, nie tworzy dziwnych kształtów. Jeżeli cokolwiek jest nie tak, to prosimy kogoś o pomoc. Nasz pomocnik łapie w dłonie centymetr, a jeszcze lepiej długa linijkę i mierząc od poziomu podłogi (!!!) zaznacza nam mydełkiem, ołówkiem, czy innym narzędziem mażącym równiutką poziomą linię na materiale na stałej wysokości od podłogi. Nie próbujemy wyrównać spódnicy mierząc ją od linii talii - to się jeszcze nikomu nie udało. Kiedy jesteśmy pewne, że mamy ładną linię podłożenia, to przyfastrygowany brzeg zaprasowujemy na blachę.


Zaprasowane podłożenie klasycznie podszywa się ręcznie ściegiem krzyżykowym. I tu kilka uwag:
- do ręcznego podłożenia nie nadają się wszystkie materiały; sprawdza się to na materiałach grubych, mięsistych, na których po lewej stronie wyraźnie widać pojedyncze nitki wątku i osnowy;
- materiały miękkie, cienkie, lejące lepiej wyglądają podszyte maszynowo, bo równy szew na dole jest lepszy niż bałagan, jaki zrobimy próbując podszyć je ręcznie;
- osoby, które szyły spódnicę z pęknięciem zaszywają także miejsce styku materiału z podłożeniem na dolnym brzegu pęknięcia, pilnując, żeby ani fragmencik materiału z podłożenia nie wystawał z boku poza materiał wierzchni:

Ścieg krzyżykowy trzeba sobie poćwiczyć, żeby wychodził ładny, równy, estetyczny. Pamiętamy, że na materiale wierzchnim łapiemy dosłownie jedną nitkę, a i to delikatnie!!!

Kto szył spódnicę bez pęknięcia i ma już podłożony dół, a nie ustalił jeszcze długości podszewki - robi to teraz. Podszewka powinna się kończyć 2/3 cm powyżej dolnej krawędzi spódnicy, żeby w czasie ruchu, siadania itp. nie zaczynała nam wystawać spod spódnicy. Podszewkę, zgodnie z wcześniejszymi zaleceniami podkładamy dwukrotnie i przyszywamy maszynowo.

Ale jest też inny sposób na wykończenie podłożenia - śliczny i przeze mnie bardzo lubiany. Użyjemy do niego lamówki lub zwykłej wstążki. Uwaga!!! Zwykła wstążka nadaje się do tego celu tylko w spódnicach wąskich, gdzie będziemy ją przyszywać wzdłuż idealnie prostej linii! Tam, gdzie mamy choć odrobinę łuku używamy raczej tasiemki ze skosu lub gotowej lamówki, bo oba te rozwiązania pozwalają na to, by ładnie wyprofilować kształt łuków i "pracują" (czego nie robi zwykła tasiemka).
Do tego rodzaju wykończenia pozbywamy się fastrygi (ale podłożenie jest porządnie zaprasowane) i przyszywamy tasiemkę lub lamówkę do samego brzegu, układając prawą stroną na prawej. Jeśli mamy pęknięcie to przy jego brzegach tasiemkę zaczynamy naszywać około 2/3 mm od brzegu i od razu podwijając jej brzeg. Przyszytą tasiemkę lub lamówkę prasujemy - najpierw wzdłuż szwu, a później zaprasowujemy do góry. I tu dwie uwagi:
- prasując wzdłuż ściegu uważamy, żeby nie rozprasować zaprasowanego wcześniej podłożenia;
- tasiemki i lamówki źle znoszą wysoką temperaturę zwykłego żelazka - prasujemy przez szmatkę i niewielką temperaturą, koniecznie, bo zniszczymy nie tylko tasiemkę i spódnicę, ale przede wszystkim stopę żelazka.

Tak przygotowaną tasiemkę możemy dodatkowo zagiąć do wewnątrz, żeby brzeg był gładszy (lamówka jest zagięta sama z siebie) i przyszywamy ręcznie, tak samo jak przyszywany był pasek. Oczywiście łapiąc na materiale samej spódnicy po jednej nitce i starając się, by i w tasiemce łapać po jednej, dwie nitki na samym brzegu.


Prasujemy całość, ze szczególnym uwzględnieniem właśnie podłożonego dołu i... KONIEC!!! Spódnica gotowa do noszenia.

*** POMYSŁY RÓŻNE***
Na podstawie tego samego wykroju jest szyta spódnica z sześciu klinów, bez paska, na podszewce:

Mam nadzieję, że wkrótce skończona spódnica będzie się nadawała do pokazania.

***
LAMÓWKI - doskonały sposób na szybkie i bardzo estetyczne wykańczanie brzegów wszelakich - kieszeni, podkrojów szyi czy pach. Praca z nimi to sama przyjemność, choć wymaga trochę ręcznego szycia:

***
WYPUSTKI - kolejny niewielki dodatek, który może wiele zmienić. Wymaga trochę uwagi przy wszywaniu, ale efekt bywa oszałamiający:



I to tyle. Czekam na zdjęcia Waszych spódnic. Niecierpliwie czekam :)))) 

Jak już trochę ochłonę po tym długim weekendzie z kursem razem-szycia, to chętnie z Wami podyskutuję na temat publikowania kursów szyciowych w przyszłości, bo ja mam pewne przemyślenia i chętnie posłucham, co Wy macie do powiedzenia w tym temacie. Ale to za chwilę, nie dziś. 

A jutro... jutro, w nagrodę dla wszystkich ciężko szyjących i dla tych, którzy cierpliwie przeczekiwali ostatnie kilka dni będzie plenerowa sesja Carskiego Mundurka.
A pojutrze albo po pojutrze... tez będzie coś niezwykłego...

sobota, 3 listopada 2012

SPÓDNICA RAZEM SZYTA - część czwarta

Uprzedzam - będzie dzisiaj bardzo dużo filmów i sporo fastrygowania, szycia, przycinania i innych rozrywek ekstremalnych. Bo w części czwartej w zasadzie skończymy spódnicę.

Zaczynamy od przygotowania tylnego brzegu spódnicy do wszycia zamka. Oznacza to, że zaznaczymy sobie szwem fastrygowym linię szwu środka tyłu oraz linie na wysokości talii, bioder i dolnego brzegu spódnicy.
!!!Uwaga!!! Od razu uwaga dla tych, którzy szyją z materiałów rozciągliwych lub bardzo miękkich - można wzmocnić miejsce wszycia zamka wąskim (1/1,5 cm) paseczkiem fizeliny, wtedy zamek trzyma się lepiej, nie ciągnie w dół i nie wypycha  miękkiej tkaniny.
Na wszystkich poniższych filmach zamek wszywany jest bez pomocy specjalnej stopki dedykowanej do zamków krytych. Użycie takiej specjalnej stopki wyjaśnione jest dalej we wpisie.

Do przygotowanego brzegu spódnicy przypinamy uważnie pierwszą z taśm zamka błyskawicznego - układając prawą stroną do prawej i pilnując, żeby ząbki zamka leżały dokładnie na zaznaczonym szwie tyłu.


Przypiętą taśmę zamka przyfastrygowujemy "na blachę", żeby nam się nic nie przesunęło w późniejszych etapach prac. 

Przed przypinaniem drugiej taśmy zamka musimy zadbać o to, żeby lewa i prawa część tyłu leżała równiutko - linie bioder i talii na tym samym poziomie. Oczywiście mówiąc uparcie "pasek" na tym filmie, mam na myśli taśmę zamka :)))


Przypinamy i fastrygujemy drugą stronę, co sobie oglądamy tutaj:


Przyfastrygowany zamek sprawdzamy, czy dobrze leży, czy się nie marszczy, czy można go przyszywać na stałe:


I wszywamy. (Przypominam, że przy miękkich i rozciągliwych tkaninach dobrze jest dorzucić wzdłuż paseczek fizeliny i po nim poprowadzić szew.) Jak widać to bywa to nawet zabawne, kiedy walczymy z materią i zamkiem:


Po przyszyciu zawsze sprawdzamy, czy nic nam się nie przesunęło, wysunęło i zmarszczyło.


Drugą stronę pokonujemy analogicznie. A poniżej na wszelki wypadek pokazuję, że zamek można też przyszyć ręcznie:


***
!!! Uwaga !!! Osoby posiadające specjalną stopkę do wszywania zamków krytych zaglądają sobie do kursu szycia piórnika, gdzie widać krok po kroku zasady używania takiej stopki. Widać też drugi sposób podejścia do wszywania zamka - gdzie przyszywane są obie taśmy zamka po kolei.
Przygotowujemy się do wszycia zamka błyskawicznego - co oglądamy tutaj.
Fastrygujemy pierwszą taśmę zamka błyskawicznego - co oglądamy tutaj.
Przyszywamy pierwszą taśmę zamka błyskawicznego - wersja dla osób nie posiadających stopki do wszywania zamków krytych - co oglądamy tutaj.
Przyszywamy pierwszą taśmę zamka - wersja ze stopką do wszywania zamka krytego - co oglądamy tutaj.
Zabezpieczamy nitki po przyszyciu zamka błyskawicznego - co oglądamy tutaj.
Przypinamy drugą taśmę zamka - co oglądamy tutaj.
Fastrygujemy i przyszywamy drugą taśmę zamka - co oglądamy tutaj.
***

Teraz zajmiemy się szwem na środku tyłu, spinając go od poziomu mniej więcej zakończenia zamka błyskawicznego do poziomu pęknięcia (o ile pękniecie planujemy, przy spódnicach mini i poszerzonych żadnego pęknięcia nie robimy):


Początek pęknięcia wzmocnimy dodatkowym paseczkiem materiału przyłożonym po lewej stronie wzdłuż jednej strony szwu (około 5 na 2 cm):

Spięty szew fastrygujemy (ale ja zostawiam szpilki oznaczające początek pęknięcia i zakończenie szwu pod zamkiem błyskawicznym):


To teraz czas na zszycie tylnego szwu:

Zszyty szew wymaga dwóch rzeczy: zabezpieczenia supełkiem końcówek nitek oraz wyciągnięcia wszelkich fastryg. Nitkę fastrygi przecinamy nad pęknięciem, żeby na linii pęknięcia nadal były widoczne przeciągnięte fastrygą linie, będzie nam później łatwiej poradzić sobie z wykończeniem pęknięcia.

Przymiarka, przymiarka, przymiarka!!! 

Kieckę zakładamy delikatnie i przede wszystkim sprawdzamy, czy wszystko jest ok w obwodach bioder (jeśli coś jest nie tak, to zmieniamy obwody na szwach biodrowych). Drugim potencjalnym problemem są odstające na końcach zaszewki - temu możemy zaradzić zaszewki nieco wydłużając i ewentualnie pogłębiając. Oczywiście osoby szyjące wersję z podszewką dokładnie takie same zmiany wprowadzają także na zaszewkach i/lub szwach bocznych podszewki:

I jeśli ktoś myślał, że zapomniałam o uprasowaniu tylnego szwu, to może się nie łudzić, żelazko w dłoń i rozprasowujemy szew, zwracając szczególną uwagę na właściwe zaprasowanie materiału w okolicach zamka i pęknięcia.

Zajmiemy się teraz wykończeniem szwu tylnego, tak samo jak szwów bocznych, podkładając zapas materiału pod spód. Zaczynamy przypinać jednak od strony zamka i szerokość podłożenia tym razem dopasowujemy tak, żeby materiał miał zagięcie równo z brzegiem taśmy zamka:
A co przypięte, to trzeba przyszyć. Uważamy na to, żeby nam pod igłę nie trafił materiał wierzchniej części spódnicy i uważnie szyjemy tam, gdzie mamy wzmacniający pęknięcie dodatkowy pasek materiału (oczywiście, o ile ktoś pęknięcie robi :)))

Wykończony szew trafia pod żelazko!
I na chwilę zajmiemy się podszewką, która powinna mieć zszyte zaszewki i szwy boczne, ale pozostaje otwarty szew tylny. Najpierw zaznaczamy, odkąd i dokąd będziemy szyć - zostawiamy otwarty szew na długości odpowiadającej zamkowi błyskawicznemu. Zszywamy i brzegi wykańczamy tak samo jak zawsze - podwijając pod spód i przeszywając wzdłuż brzegu, blisko krawędzi. Prasujemy!!!

Gotowa podszewka musi zostać połączona z materiałem spódnicy. Do spódnicy wywróconej na prawą stronę wkładamy podszewkę tak, żeby ciała dotykała nam "ładna" strona podszewki, a szwy i inne farfocle były między warstwami. Spinamy razem, zaczynając od miejsca styku szwów bocznych, a później fastrygujemy, bardzo porządnie, prowadząc fastrygę nad linią talii (bliżej górnego brzegu):
Przymiarka, przymiarka, przymiarka, żeby sprawdzić, czy po dodaniu warstwy podszewki nic nam się dziwnego nie pojawiło:

Pasek, pasek! Musimy go usztywnić - naprasowując fizelinę lub - tak jak w moim przypadku - przyszywając wkład z bawełnianego płótna na jedną długą połówkę:

Od razu zszywamy także krótkie pionowe szwy na brzegach paska:

Prasujemy. Przycinamy nadmiar materiału wzdłuż krótkich pionowych szwów (zostawiamy około 4mm) i ścinamy na skos górne rogi, żeby pasek się ładniej wywinął na prawą stronę i właśnie na prawą stronę go wywijamy, pomagając sobie ukształtować ładne rogi czubkiem nożyczek. I prasujemy gotowy do przyszycia pasek:

Uwaga!!! Zanim zaczniemy przyszywać pasek, obejrzyjcie filmik "po-dyskusyjno-małżeński"... Ślubny na widok tego, jak wypada dziurka i guzik w moim pasku zwrócił mi uwagę, że w sumie to chyba powinno być na odwrót (po obejrzeniu filmu będzie wszystko jasne). Okazuje się, że moje wyuczone na początku przyzwyczajenia prowadziły do gorszej wersji zapięcia:

Dalsze filmiki doprowadzą do dokładnie takiej sytuacji, jaką ja mam - dłuższa część zapięcia z dziurką na wierzchu. Jeżeli chcecie mieć zapięcie równiutko w pionie, to jedyne, co trzeba samodzielnie zmienić, to za chwilę początek przypinania paska - zaczynamy go równo z zamkiem przypinać od strony lewej (a nie jak ja pokazuję na filmiku od prawej w stosunku do zamka), wtedy nadmiar wyjdzie nam po stronie prawej, i tam przyszyjemy guzik i schowamy go pod spód. Zachęcam do tej zmiany, bo wtedy rzeczywiście wygląda to ładniej.

No to przypinamy pasek (od lewej, od lewej równo!!!):

Po przypięciu szpilkami sprawdzamy, czy dolna i górna krawędź paska jest na tej samej wysokości i jeśli wszystko wydaje się w porządku, to fastrygujemy. Ja na wszelki wypadek zostawiam mimo fastrygi szpilki na samych brzegach, te trzymające razem zamek błyskawiczny, podszewkę i materiał spódnicy:

Przyszywamy:

Po przyszyciu jeszcze raz sprawdzamy, czy dolny i górny brzeg paska po obu stronach zamka jest na tym samym poziomie. Zabezpieczamy nitki, przeciągając je na jedną stronę i wiążąc supełki. I w końcu wyciągamy całe te kilometry fastrygi, które się nam w międzyczasie przy pasku pojawiły:

Czas na prasowanie. Nie tylko rozprasowujemy szew wzdłuż, ale także zaprasowujemy pasek tak, żeby wszelkie zapasy na szwy znalazły się wewnątrz paska. Jeżeli ktoś chce dół paska przestębnować (ozdobny, dodatkowy szew blisko linii wszycia paska), to jest to ten moment, by to zrobić. W tym szwie będzie ujęta warstwa paska, oraz wszystkie sprasowane na pasek zapasy szwów.


Żeby mieć z głowy całe szycie  maszynowe od razu zrobimy dziurkę na guzik (można to też zrobić na samym końcu, kiedy będziemy mieć podszytą spodnią stronę paska). W tym momencie miejsce na dziurkę obfastrygowujemy, układając pasek tak, jak będzie on wyglądał gotowy, podszyty:

Najpierw wersja łatwa - kiedy mamy maszynę robiącą dziurkę w tak zwanym jednym przebiegu, czyli w zasadzie automatycznie (moja opowieść tutaj i pokazywane ustawienia dotyczą posiadanego przeze mnie Singera 4423, jeśli macie inną maszynę i wcześniej nie robiliście dziurek, to wyciągamy instrukcję obsługi i dokształcamy się, jak to zrobić w Waszej piekielnej machinie). Uwaga!!! Nie jest ważne, która to dziurka na guzik w Waszym życiu, zawsze na zbędnym kawałku materiału (podwójnie złożonym!!!) robimy dziurkę próbną, choćby po to, by sprawdzić, czy guzik nam przez nią przejdzie:

Dziurkę możemy też zrobić na każdej maszynie, używając tylko różnych szerokości ściegu zygzakowego. Trzeba troszkę poćwiczyć, żeby wyszła idealna (moja wyszła nieco futurystyczna :)))), ale po dwóch, trzech próbach na pewno się to uda:

Osoby podszewkowe, które szyły spódnicę z pęknięciem przechodzą teraz na brzeg podszewki i ustalają, jaką długość podszewka ma mieć, by nigdzie nie wystawała. Jeżeli mamy spódnicę bez pęknięcia, to podszewkę podłożymy dopiero po podwinięciu brzegu spódnicy właściwej. Natomiast przy pęknięciu długość docelową podszewki ustalamy sobie na około 1,5/2 cm powyżej górnej krawędzi pęknięcia:

Podkładamy podszewkę dwukrotnie (żeby "żywy" brzeg znalazł się w środku tego podłożenia i zniknął nam z oczu i przypinamy:

Przyszywamy. Jednocześnie ściegiem zygzakowym (lub innym ulubionym) obrzucimy brzeg właściwej spódnicy, żeby nam się później łatwiej podszywało go ręcznie.

To tyle na dziś. Dużo, ale na pewno nie nudno.

Jutro ręczne wykończenia, ostatnie prasowanie i można planować wieczorny niedzielny spacer w nowej spódnicy :)))

piątek, 2 listopada 2012

SPÓDNICA RAZEM SZYTA - część trzecia

Rozrywki szycia w części trzeciej będą polegały na częstym kontakcie z maszyną i jeszcze częstszym kontakcie z żelazkiem.

Zanim zaczniemy szyć kilka uwag ogólnych:
- nie spieszymy się, szycie to nie galop po szwach, to raczej spokojny, miły spacerek;
- nie szyjemy, kiedy mamy dość i zmęczenie nas dopada,  nic na siłę - szyta odzież "jeść nie woła", może poleżeć i poczekać;
- dokładność i jeszcze raz dokładność - nie po to walczymy o każdy milimetr na etapie papierowej formy i krojenia, żeby w czasie szycia te milimetry poszły w siną dal;
- jeśli ktoś się nie czuje na siłach zszywać kawałków tkaniny spiętych szpilkami, to fastryguje, wszystko, nawet proste szwy; fastrygowanie wstydu nie przynosi!!!
- zaprzyjaźniamy się z żelazkiem; bez prasowania nie ma porządnego szycia; rozprasowujemy każdy (!!!) szew, nie ma przebacz :))))
- strach i obawy, że się nie da rady zostawiamy w pokoju obok; szycie to nie neurochirurgia, spokojnie i z uwagą poradzimy sobie ze wszystkim.

Szycie zaczniemy od sprawdzenia, czy nasza maszyna radośnie współpracuje z materiałem i wybranymi nićmi. Na jakimś zbędnym kawałku materiału spódnicowego sprawdzamy, czy ze szwem jest wszystko ok, czy nam maszyna pętel nie robi, nie ściąga itp. Dopiero po wyregulowaniu maszyny zabieramy się do szycia właściwego i uporania się z zaszewkami przodu i tyłu.
Przy zaszewkach ważne są dwie kwestie - właściwe zabezpieczenie końcówek nitek oraz sprawdzenie, czy zaszewki mają jednakową długość. Po zszyciu mierzymy je i w razie potrzeby poprawiamy. Jeżeli szyjemy zaszewki nie fastrygowane, tylko spięte szpilkami, to dobrze jest końcówkę zaszewki (miejsce, gdzie nasz szew ma zjechać z materiału) zaznaczyć sobie szpilką poziomo wpiętą w materiał:

Zszyte zaszewki dają nam pretekst do pierwszego bliskiego kontaktu z żelazkiem:

To ja napiszę jeszcze raz - nie odpuszczamy prasowania!!! 
Jeżeli do rysowania linii na materiale używamy mydełka, to prasowanie często powoduje zacieranie się linii. Dlatego po prasowaniu, poprawiamy mydełkiem te linie, które jeszcze nam będą potrzebne (w tym wypadku linię talii).

Zaszewki są, spinamy szwy boczne. Wielką pomocą będzie zaznaczony punkt linii bioder:

Spięte szwy boczne dajemy do pożarcia maszynie:

A co robimy, kiedy mamy gotowy szew??? Łapiemy żelazko!

Kwestia wykończenia brzegów tkaniny na szwach daje nam pewne pole do popisu. Możemy użyć zwyczajowego sposobu i wykorzystać ścieg zygzakowy lub inny szew nadający się do obrzucania brzegów, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Jeżeli jednak szyjemy z miękkiej i niezbyt grubej tkaniny, możemy brzegi potraktować w elegancki sposób - podszywając je pod spód:

Przy przyszywaniu tak podłożonych szwów szyjemy powoli i uważnie, żeby nie "zjechać" z tkaniny i utrzymać prosty szew, ale uważamy także, żeby pod igłę, pod spodem nie wpakowała nam się jakaś niechciana część spódnicy:

I oczywiście prasujemy nowe szwy :))))

Osoby "podszewkowe" powtarzają całą procedurę szyciowo-prasowalniczą na podszewce tak, żeby uzyskać identyczny efekt - gotowe zaszewki i zszyte oraz wykończone szwy boczne.

Część nudna szycia za nami, przed nami część rozrywkowa, czyli szew tyłu, wszywanie zamka i paska, ale o tym w następnej części, jutro.

czwartek, 1 listopada 2012

SPÓDNICA RAZEM SZYTA - część druga

W części drugiej będziemy dokonywać dzieła krojenia.

Materiał do krojenia trzeba sobie przygotować. Optymalnym sposobem jest wypranie kuponu materiału, wysuszenie i wyprasowanie. Dzięki temu mamy pewność, że ciuszek z tego materiał po pierwszym praniu się nie zbiegnie. Jeżeli nie mamy czasu na pranie, rozwiązaniem jest wyprasowanie materiału żelazkiem z użyciem dużej ilości pary. Ale uwaga!!! - materiały delikatne lub takie, które mają włosek prasujemy przez szmatkę. 

Niezależnie od tego, czy materiał był prany czy nie, przed samym krojeniem trzeba go koniecznie pogłaskać żelazkiem. Nie kroimy z materiału pogiętego, szczególnie takiego, który ma pionowe czy poziome zagniecenia. Kroimy z materiału wyprasowanego na blachę :))))

To łapiemy za zestaw narzędzi krojących i do roboty:

Szkoły krojenia są dwie. Szkoła "niemiecka" (burdowa) mówi nam, żeby złożyć materiał na pół, wzdłuż złożonej krawędzi ułożyć te części, które mają być krojone z podwójnie złożonego materiału, a resztę upchnąć, gdzie jest miejsce. Pilnując oczywiście, żeby leżały w odpowiednim kierunku. Powoduje to spore straty materiału. Dlatego przejdziemy do szkoły krojenia "rogowo-reniferowej", czyli będziemy sobie kroić kawałeczek po kawałeczku, układając je na materiale tam, gdzie pasuje nam kierunek ułożenia i gdzie jest to optymalne pod względem wykorzystania materiału.

To kroimy - na pierwszy ogień przód z podwójnie złożonego materiału.

Zwracam jeszcze raz uwagę, żeby zaznaczać kreseczkami linię bioder. To będzie dla nas przy szyciu dodatkowy punkt kontrolny przy spinaniu części przodu i tyłu ze sobą.

Ważne jest także rysowanie nie tylko linii szwu, ale i linii cięcia, czyli dodanie tak zwanego zapasu na szwy. Nie ma co robić tego na oko, bo kiedy mamy równe zapasy na szwy, to później znacznie łatwiej się spina części ze sobą. Zwyczajowo dodaje się około 1 cm/1,5 cm (ja dodaję tyle, ile ma szerokości taśma centymetra krawieckiego), a na podłożenia dołu - 4 cm (u mnie to zawsze szerokość plastikowej linijki :)))).

Kroimy równie dokładnie, jak rysowaliśmy wykrój i przenosiliśmy go na materiał. Uwaga!!! Zaszewek się nie wycina!!! Materiał we wnętrzu zaszewek zostaje nietknięty!!! 

Przeniesienie drugiej strony przodu na materiał robimy już po wykrojeniu formy z materiału.
Uwaga dla osób dopiero zaczynających szyć - narysowanie linii mydełkiem lub innym "narzędziem mażącym" powoduje, że widzimy je tylko po lewej stronie. Żeby łatwiej było szyć i spinać, można sobie po każdej z narysowanych linii poprowadzić fastrygę - wtedy szew fastrygi widać i po prawej i po lewej stronie. To na początku wiele ułatwia. A poza tym nie martwimy się, że nam się narysowane linie wytrą w czasie szycia.

Przód jest, walczymy z tyłem, ciętym z pojedynczego materiału. Uwaga dla osób szyjących z materiałów z włoskiem - układamy części wykroju tak, żeby góra papierowej formy zawsze była zwrócona w tą samą stronę w stosunku do materiału. To nam zapewni taki sam kierunek włosków w gotowej spódnicy.
I uwaga druga - jeżeli szyjemy z materiału we wzorek i zależy nam na tym, żeby ten wzorek był spasowany, to tak celujemy z papierowym wykrojem, żeby punkty charakterystyczne - kreseczka na linii bioder i wierzchołek linii talii - były na takim samym poziomie w stosunku do wzoru (w połowie kwiatka, na tym samym pasku itp.).

Po odrysowaniu jednej części tyłu, rysujemy drugą. Ta druga część musi być lustrzanym odbiciem i dlatego papierowa forma ląduje "twarzą do materiału":
 

Części główne są, tniemy pasek. Pamiętamy, że pasek także musi mieć z każdej strony zapas na szwy (1,5 cm):
 

Jeśli ktoś planuje spódnicę na podszewce, to wycina także "komplet podszewkowy" - przód i tył, bez paska. Technologia cięcia taka sama jak przy materiale podstawowym. Uwaga - podszewka wredna jest, podszewka śliska jest i trudna do opanowania jest - kroimy cierpliwie i nie rzucamy nożyczkami :))))
 

Do kompletu do paska musimy jeszcze stworzyć warstwę usztywniającą - z fizeliny lub z grubszego bawełnianego płótna. Oba warianty pokazano poniżej:

Etap krojenia uznajemy za zakończony pełnym sukcesem, jeśli mamy całe mnóstwo łatających kawałków tkanin,  które będziemy zamieniać w jedną, elegancką spódnicę:
 

A w części trzeciej będziemy szyć - zaszewki i szwy boczne. I będziemy prasować, będziemy sporo prasować :)))