Ślubny był dostał w prezencie od Teściowej Swojej Jak Dotąd Jedynej morową materię na spodzień w stylu militarnym. Materiał sobie trochę poleżał, bo Ślubny zmieniał rozmiar. Kawał morowej materii uszczknęliśmy na wdzianko dla ipada, a reszta czekała. I w końcu się doczekała. Ślubny zarządził szyjemy, a mnie dwa razy nie trzeba powtarzać.
Postawiłam tylko jeden warunek - będę Morowe Spodnie ozdabiać taśmą w czaszeczki. Przyszły nosiciel spodni nie oponował zbyt intensywnie, więc oto prezentuję początkowe etapy prac nad ubiorem męskim, średnio eleganckim.

Zacznę od zrobienia niewąskiej burdy Burdzie... Szyję według wykroju na spodnie męskie lekko sportowe.

Oczywiście zmian w konstrukcji jest całe mnóstwo: szersze nogawki, bez wywinięcia na dole, inne kieszenie i tysiąc dwieście innych drobnych zmian. Ale! Podstawa jest z prezentowanego modelu.
To są moje pierwsze spodnie męskie, więc mam zerowe doświadczenie w dostosowaniu wykroju do potrzeb cielesnych Ślubnego. Przed rozpoczęciem szaleństw z robieniem wykroju obmierzyłam męża wzdłuż i wszerz, powstrzymując się tylko przed zmierzeniem mu obwodu bicepsu, bo to jednak spodnie. Nie zadowoliłam się pomiarami z natury, zażądałam dostarczenia mi do łap spodni idealnie pasujących i z czeluści szafy zostały wywleczone dwie pary, które mogłam sobie mierzyć do woli. Uzbrojona w perfekcyjną centymetrową wiedzę wybrałam rozmiar. Zrobiłam formę i... ja zawsze, ale to zawsze zrobiony wykrój mierzę, czy się obwody zgadzają... i się kurka wodno-ziemna nie zgadzały!!! Było o 10 centymetrów mniej niż wmawiali mi w tabelce z rozmiarami. Trafiło mnie niebotycznie, bo za rysowaniem wykrojów spodni nie przepadam, bo to wielkie płachty papieru, nieporęczne, szeleści i generalnie nie zachowuje się grzecznie. A że Ślubny mi schudnie 10 centymetrów w tydzień, to ja nie liczę.
Zrobiłam wykrój drugi raz - o dwa rozmiary większy, własnym oczom nie wierząc, bo według tabelki oznacza to, że mój mąż ma w pasie ponad 100 centymetrów!!! Ale co ciekawe, obwody mierzone z natury (czyli na wykroju) dają dokładnie tyle, ile mi potrzeba i na pewno jest to dalekie od jednego metra.
Dochodzę do wniosku, że Burda powinna dodać jeszcze jedną tabelkę, umieszczając ją tuż obok rozmiarówki - tabelkę przeliczającą "centymetry burdowe" na centymetry ogólnie przyjęte. By ich papier pokaleczył, zawodowców!
No to sobie ponarzekałam i mogę pokazywać dalej. Ślubny stanął przed dylematem (to znaczy ja go postawiłam przed wyborem), jaką nitką szyć stebnówki. Do wyboru miał czarny, szary i biały. Trwał w dziwnym zawieszeniu przez kilka minut, aż mnie zgniewało nieco i rzuciłam lekko złośliwie: "Jeszcze czerwone Ci mogę te szwy zrobić." I tu mi się Ślubny rozpromienił i zażyczył sobie czerwieni...

Wcale źle to nie wygląda, będzie awangardowo. Jak widać, czaszki pojawiają się na klapkach kieszeni, ale wrzucę je też jako ozdobę szlufek. I wystarczy, bo co za dużo, to niezbyt zdrowo.
I tym sposobem od dwóch dni szyję kieszenie i klapki do kieszeni! Stebnówki, kieszenie przyszywane nie na płasko, tylko tak, żeby odstawały od nogawek (z dodatkowymi paskami materiału, między kieszenią, a materiałem spodni), czaszeczki, kieszonki na kieszeniach... Ślubny to wymagający klient z wielką fantazją i wiarą, że ja wszystko dam radę uszyć :)))

Ale radocha z szycia jest gigantyczna, szczególnie, kiedy po pokazaniu pierwszej skończonej i dopieszczonej klapki Ślubny zaczął klaskać uszami i wydawać z siebie radosne pomruki.

I jeszcze fotki kieszeni "udowej" w fazie przygotowań do przyszycia, żeby było widać, że kieszeń według wyobrażeń Ślubnego, to nie jest ładnie przyszyty kwadracik, ewentualnie prostokąt. A skąd! Z fajerwerkami i wodotryskami ma być!

I na wszelki wypadek machnęłam Wam fotkę mojego miejsca krawieckiej pracy :))) Perfekcyjna Pani Domu leciałaby tam sprzątać o drugiej w nocy, bo jak tu spać, wiedząc, że ma się taki bałagan na stole... ja tam śpię spokojnie.

Dzisiaj mam zamiar skończyć drogę przez kieszeniową mękę i może zszyć choć jeden szew dłuższy niż 25 centymetrów :)
A jak skończę... wiecie, co oznacza fakt, że szyłam dla Ślubnego... będzie bardzo nietypowa sesja modowa :)))))