Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 listopada 2012

THANK YOU, MOOD!!!

Kiedy Teściowie Moi Niepowtarzalni planowali podróż do Nowego Jorku, zastanawiałam się, jak delikatnie i nienachalnie zasugerować, żeby może, ewentualnie, potencjalnie odwiedzili krawiecką mekkę, rozsławioną przez Project Runway - czyli kombinowałam usilnie, jak to zrobić, by wpadli do sklepu Mood. Ale jak tylko padło pytanie, czy coś chcemy w prezencie, to wiecie, o czym zaczęłam cichutko skamleć, wspierana stanowczym barytonem Ślubnego - niech Teściowa Moja Niepowtarzalna zrobi zakupy w Mood. Tkaniny to nie, bo ona sama nie szyje i pojęcia nie ma, ile trzeba i co się nadaje, ale tasiemki, koraliki, dodatki, wszywki i inne drobnostki kupować może nawet, jeśli pojęcia o krawiectwie nie ma.

A Teściowej dwa razy powtarzać nie trzeba :)))
Koralikowe bizancjum
Jeden z zestawów koralików został od razu przeznaczony jako dodatek do Dodgersowej wełenki.

Teściowa chyba spodziewała się bardziej okazałego budynku i ekskluzywności wnętrz, a tu tymczasem budynek się nie rzucił.

I nawet dzwonili, żeby potwierdzić, czy są w dobrym miejscu, bo im się reklamy w oknach też nie rzuciły:

I w środku to tak "jak hurtownia wygląda":

Ale co tam, Mood to Mood. I dobrze, że to nie ja tam pojechałam, nie ja tam weszłam, bo mnie by nikt nawet wołami nie wywlókł.

I nawet centymetr z logo dostałam :)))

Pies ma na imię Swatch i jest Moodową maskotką i oczywiście Teściowa psa dorwała i pomiziała, co Teść skwapliwie uwiecznił.

I dostałam całe metry tasiemek:

I innych taśm wyjątkowo ozdobnych:

I jeszcze inne metry:

I ozdóbki kwieciste:

I wielgachne haftki obciągnięte materiałem:

I guziki, które oryginalnie były na tej ścianie:

Tylko pióra Teściowa Moja Niepowtarzalna musiała uznać za zbyt ekscentryczny zakup, bo nie przywiozła ani pół złamanego pierza:

I tym razem to ja głośno mówię: Thank you, Mood!!! i co ważniejsze składam podziękowania Teściom, że spełnili moje marzenie.

***
To teraz wracamy z Nowego Jorku, ale nie kończymy inspirujących podróży. O nie! Wpraszamy się do Ani, ponieważ Ania zrobiła Razemwiczki. Ale... Ania się na rękawiczkach nie zatrzymała, zrobiła jeszcze do kompletu czapkę i w planach ma szalik.
Zdjęcie dzięki uprzejmości Ani ze Świata Aneczki.
I tutaj ja biję brawo głośno i mocno - bo Ania twórczo rozwinęła podrzucony pomysł. Zobaczyła we wzorze znacznie więcej niż jej zaproponowano. Jestem zachwycona! I czekam niecierpliwie na ten szalik do kompletu.

***
A skoro chwalę już innych - to mam już pierwsze zdjęcia Spódnicy Razem Szytej - Igłam i jej wersja czarno-sztruksowa.
Zdjęcie dzięki uprzejmości Igłam.
Spódnica świetna i leży bez zarzutu, ale ja dodatkowo zwracam Wam uwagę na czerwone pantofelki - ja wiem, pokręcona na punkcie butów jestem, wiem, nie mam zamiaru się z tego zakręcenia leczyć :)))))
A za spódnicę wielkie brawa, tym większe, że wiem, że szyje się już kolejna! Aktualizacja - się uszyła i... powstaje trzecia :))))))))))))))

***
A dziś wieczorem mam pewne niecne plany. Plany, w których jedną z głównych ról ma odegrać kreatywność Ślubnego, a jako rekwizyty wystąpią całe metry tasiemek, zamków błyskawicznych, resztek materiałów i inne drobiazgi pasmanteryjne. O efektach poinformujemy :))))

***
A skoro był wcześniej obcy, sklepowy pies, to nie może zabraknąć własnego, domowego kota. Który udaje, że nie śpi i nie ma wcale zamiaru:

Ale na długo mu tej determinacji nie starcza:
Tak, to na pierwszym planie to są tylne łapy i brzuchol, a później następuje lewoskręt i mamy łepek oraz przednią prawą łapę na drugim planie. Czyli w sumie - kupa pierza :))))