Weekend minął nam pod hasłem "wszystko w ilościach hurtowych".
***
Po pierwsze mieliśmy Weekendowe Intensywne Nawiedzenie, czyli wizytację Teściów Moich Niepowtarzalnych. Uff... żyję, nikt nie ucierpiał, pobyt przebiegał w atmosferze pełnego zrozumienia dla odmienności drugiej strony, bo ja jednak mam wrażenie, że ja jestem z Wenus, a oni z Urana.
Ale... był też akcent odzieżowo-robótkowy. Teściowa była "wyrosła" z całej góry ciuchów i przytargała wielgachną torbę bluzek i bluzeczek, czyli ilości hurtowe. Wśród nich takie do dalszego noszenia od zaraz, kilka wymagających przeróbek mniejszych (zmiana guzików, bo wielgachne białe korale powodują u mnie zawodzenie godne licencjonowanej płaczki) lub większych (zostaje tylko karczek, a reszcie dziękujemy, doszyjemy z czegoś innego). A są też takie, które do noszenia to niekoniecznie, ale za to stanowią źródło dobra wszelakiego w postaci koralików, haftowanych wstawek, koronki, guzików itp. Przykład? Proszę uprzejmie - koraliki w ilościach hurtowych:

A poniżej będzie przykład tego, jak ładne, haftowane wykończenie dekoltu zostaje zepsute przez naszycie masy ciężkich, złotych koralików. Koraliki pożegnamy, zostaną odprute z zachowaniem wielkiego szacunku dla ich unikalności, przydadzą się do czegoś innego, a "oczyszczony" haft będzie idealny jako inspiracja do letniej bluzeczki.

Ale... po raz drugi. Ślubny w ramach doceniania mojego pokojowego nastawienia do Nawiedzenia i faktu, że krew się nie leje, nikt nie mdleje lub nie oddala się, miotając klątwy i planując szycie laleczek voodoo, był nabył prezent dziękczynny. Galopując za swoimi rodzicami po Ikei, wpadł do działu z tekstyliami. Na pytanie Mamusi Jego Niepowtarzalnej, co z tego, co wybrał, niby ma być, odparł, że "już ona coś wymyśli". Pewnie, że wymyślę :)))

***
A poza tym:
- Rękawiczki dla LoliJoo czekają zapakowane na jutrzejszą wyprawę na pocztę (zdjęcia już są i w sumie, skoro i tak wszyscy wiedzą, jak Krokodylki wyglądają, a kilka osób dzierga takie same, to mogłabym je pokazać, bez szkody dla poziomu zaskoczenia LoliJoo, ale... zgodnie z tradycją i zasadami dobrego wychowania poczekam, aż obdarowana pochwali się pierwsza).
- Dostałam dziś pierwsze informacje, że są już takie Razem-wiczkujące, które mają obie (!!!) rękawiczki dociągnięte do poziomu nasady palców. Brawa!!! Ale poczekamy z kolejnym odcinkiem kursu robienia, bo jednak nie wszyscy mają tempo sprinterskie. Zdjęcia też już dostałam, oczywiście będą w galerii przy okazji kolejnej części.
***
I jeszcze odpowiedź na Zapotrzebowanie Społeczne. Marta zapytała, czy jest jakiś sposób, żeby robić ściślejsze oczka, bo ma tendencję do dziergania bardzo luźno. Ja akurat cierpię na odwrotną przypadłość i robię bardzo, ale to bardzo ścisło. Ale i u mnie potrafi pojawić się problem za luźnych i nierównych oczek, kiedy robię z bardzo cienkiej niteczki lub z czegoś śliskiego (merceryzowana bawełna, ostatnio).
Nie jestem pewna, czy rodzaj drutów, na jakich się robi, ma wielkie znaczenie. Znaczenie może mieć to, jak się trzyma druty (robienie z jednym, długim drutem nieruchomym, opartym o biodro lub okolice). Wtedy chyba trudniej jest zachować niewielką odległość między drutami, a tym samym robić ścislejsze oczka. Rozwiązaniem jest zamiana długich drutów na druty z żyłką - lżejsze i nie da się ich oprzeć o biodro, a przez to można je trzymać w odpowiedniej pozycji i robić ściślej.
Jednak wydaje mi się, że największe znaczenie ma to, czy ma się dobrze napiętą nitkę, z której robimy oczka (trochę tak, jak przy szyciu na maszynie - zły naciąg równa się paskudny szew).
Metoda naciągania nitki przy pomocy małego palca i palca wskazującego, którą pokazuję poniżej nie jest moim pomysłem. Gdzieś to zobaczyłam, nie mam pojęcia gdzie, ale i tak składam hołd anonimowej pomysłodawczyni, bo sposób - przynajmniej u mnie - sprawdza się doskonale, oczka są równiutkie, nie za ścisłe, nie za luźne i - co ważne - nie fundujemy sobie otarć od włóczki na palcu wskazującym.
Ja musiałam się chwilę przyzwyczaić do tego "nieortodoksyjnego" sposobu trzymania nitki, ale teraz bardzo go sobie chwalę.