Przenosiny

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pineapple Delight. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pineapple Delight. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

MURAKAMI A SPRAWA JODEŁKI

Dziergam coś, co powoduje, że czuję się jak nawiedzony, ale przeszczęśliwy Kopciuszek. Przyrost robótki jest... ślimaczy. Ale się nie denerwuję, wręcz przeciwnie - patrzę, zachwycam się, wzdycham i dziergam pracowicie dalej. 

Jodełka, znana też pod angielską nazwą - herringbone stitch - wzorek nitkożerny, czasochłonny, wymagający nieustannego patrzenia na druty, ale ten efekt! Jakby się tkaninę tworzyło prosto na drutach.

A skąd jodełka mi się w ogóle w głowie zalęgła? Zawinił Japończyk, o ten - Haruki Murakami. Jesień upływa mi na czytaniu prawie wszystkiego, co Murakami popełnił - z 1Q84 na czele. 
Delektuję się zatem "Sputnik Sweetheart" i nagle pojawia się zdanie: "She was wearing a herringbone jacket". Że co ona miała na sobie???!!! Żakiet, kurtka, to wiem, ale co, na litość bogów wszelakich, ma z tym wspólnego śledź, a raczej ości śledzia? (Angielskie herring - śledź; bone - ość, kość.) 
Wujek Gugiel poszedł w ruch i tym sposobem szybko poszerzyłam swoją wiedzę z zakresu słownictwa krawieckiego, dowiadując się, że określenie herringbone używane jest w odniesieniu do tkaniny w jodełkę. Ale Wujek Gugiel to cwana bestia i uczy się także preferencji korzystającej, a korzystająca lubi wszystko, co związane z dzierganiem. Uszczęśliwił mnie zatem fotką jodełki "drucianej", czyli herringbone stitch i tu mnie zatchnęło... Chcę!!! Cokolwiek tym wzorkiem dziergane, ale po prostu muszę sprawdzić, czy to wyjdzie tak... "tkaninowo".

Dziergam przy akompaniamencie kolejnego tomu 1Q84, powoli, bo z cienkiego kordonka na drutach 2.75, trwam w zachwycie i czuję się jako ten uradowany, nawiedzony Kopciuszek. Co dziergam? Na razie tajemnica, ale jak już powstanie, to nie omieszkam zaprezentować.

***
I nauczona doświadczeniem - że ciekawe, nietypowe wzorki wywołują u Was potrzebę natychmiastowego dziergania - sposób dziergania Jodełki, czyli Herringbone Stitch - od razu w wersji filmowej poniżej. 

Zasada jest taka:
- w rzędach nieparzystych robimy bez przerwy - dwa razem przerabiane na prawo, ale zdejmujemy z lewego drutu tylko pierwsze z przerobionych razem oczek, drugie z nich jest przerabiane wraz z kolejnym prawym ponownie razem; na końcu ostatnie oczko, które zostanie nie zdjęte z drutu przerabiany na prawo; nie ma żadnych oczek brzegowych;
- w rzędach parzystych to samo, tylko przerabiamy dwa razem na lewo, też zdejmując tylko pierwsze z dwóch przerobionych razem oczek, a drugie przerabiamy razem z kolejnym i tak do końca rzędu; ostatnie oczko nie zdjęte z drutu na lewo; bez oczek brzegowych.

***
Zaległe Ananasy robione na potrzeby ostatniego Razem-Robienia w końcu doczekały się sesji fotograficznej. 

Wyszły wieeeeelkie - cienki Drops Lace plus druty numer 5 i jest chusta zwiewna, ale powierzchniowo potężna.

Zbliżenie na koraliki. Cały czas miałam wątpliwości, czy wrabiać przezroczyste, czy może lepsze by były kolorowe, żeby się jakiś akcent kolorystyczny pojawił. Ale po spojrzeniu na całość, dochodzę do wniosku, że jest dobrze:

I jeśli ktoś myślał, że można sobie tak bezkarnie urządzać sesję fotograficzną chusty i łba Buddy, a Mały to zignoruje i własnego łba w obiektyw nie wsadzi i nie będzie się starał znaleźć w centrum uwagi...

Odnośnie koralików. Byłam dzisiaj w pasmanterii i Ślubny wypatrzył szydełka dla potępionych :))) Grubość poniżej 1.00. Kupiłam takie 0.85 do robienia z nici maszynowych, ale również 0.5!!! Do koralikowania będzie doskonale - jest tak cienkie, że bardziej przypomina igłę niż szydełko :)))

***
I jeszcze miły obowiązek - Dagy przyznała mi wyróżnienie. Oczywiście tradycji stanie się zadość - z dziką radością odpowiem na wszystkie pytania, ale z równie dziką konsekwencją nie nominuję kolejnych osób.
To do roboty, trochę pikantnych szczegółów z życia i bycia Intensywnie Kreatywnej;

1. Twoje pierwsze dzieło to - nie mam bladego pojęcia! Kiedy byłam tak mała, że ledwie sięgałam nogami do pedału od maszyny, to zszywałam kawałki materiału, czasami nawet o wartości użytkowej i handlowej, bo to były fragmentu podszewki do czapek, które szyli rodzice. Takiego Dzieła przez wielkie Dz, nie pamiętam, ale raczej było na drutach.

2. Dlaczego prowadzisz bloga?  -  A ma być wersja oficjalna czy prawdziwa? :))))))))))) Ale żarty na bok. Prowadzę, bo widzę w tym sens. Rozwijam się dzięki niemu. Jestem bardziej systematyczna i zmotywowana do kombinowania, tworzenia, działania. Poza tym jest też aspekt "społeczno-towarzyski" - kontakt z osobami również tworzącymi, pozytywnie zakręconymi jest bezcenny, inspirujący. Gdyby mi ktoś zabrał bloga, to bym przeżyła i pewnie nawet nie jęknęła, ale gdybym straciła kontakt z osobami, które tu zaglądają... to by bolało.

3. Twoja ulubiona pora roku  - wiosna jest bez wątpienia tym okresem, w którym jest mi na świecie najlepiej, najmilej, najbardziej komfortowo.

4. Przepis na udany dzień - zacząć go spokojnie i miło - śniadanie z mężem, kawa pita na siedząco (nie w galopie) i mieć w planach coś miłego na wieczór - wtedy da się przetrwać nawet najgorsze zawieruchy w ciągu dnia.

5. Gdybyś dostała bilet na darmową wycieczkę, gdzie byś się udała -  oddałabym go :))) Ja jestem straszną, koszmarną, okropną domatorką. Dom to moja twierdza i miejsce, gdzie czuję się najlepiej. Ducha przygody nie ma we mnie wcale. Ale gdybym musiała zdecydować, to ostatnio bardzo często rozmawiamy ze Ślubnym o Petersburgu...

6. Najbardziej cenię w sobie  - wierność zasadom, takim podstawowym, najprostszym, że białe jest białe, czarne jest czarne, a odcienie szarości prowadzą na manowce.

7. Boję się - tysiąca rzeczy. Strachliwa jestem, panikara jestem. Ślubny by mógł Wam tutaj napisać opowiadania komiczno-fantastyczno-dramatyczne do czytania na kilka dni :)))

8. Rozważna czy romantyczna  - rozważna do szpiku kości. Romantyzm jest dla mnie do zaakceptowania o ile jest przemyślany, zaplanowany, z planem B i możliwością kontroli sytuacji w stu procentach.

9. Ulubiony deser  - lody czekoladowe, najlepiej włoskie z włoskiej lodziarni. Ale z braku takowych pod ręką każde inne, oby czekoladowe!

10. Dlaczego kobiety otwierają usta, kiedy malują rzęsy?  - Nie mam pojęcia! Ja nie otwieram... może to świadczyć o tym, że nie jestem kobietą albo że mam technologię malowania rzęs niewłaściwą :)))

niedziela, 13 października 2013

ANANASY - część czwarta - SCHEMAT B

W poprzednich odcinkach:
- Prolog - wszystko o narzędziach i materiałach;
- Część pierwsza - od zera do rzędu 8. Schematu A;
- Część druga - od rzędu 9. do 38. Schematu A;
- Część trzecia - końcówka Schematu A.

!!! UWAGA!!! Autorka zaktualizowała plik z opisem chusty na stronie Ravelry - o czym wiem, dzięki Inez!
Obecnie Schemat B zawiera więcej rzędów i są dorysowane te ananasy, które dotychczas autorka sugerowała dodać analogicznie i w pełni samodzielnie.
Jednak filmy kręcone są w oparciu o stary Schemat B, gdzie były dwa poziomy ananasów (a nie trzy, jak jest obecnie w schemacie). Jestem pewna, że poradzicie sobie z tą modyfikacją wprowadzoną przez autorkę do schematów. Gdyby jednak ktoś chciał robić dokładnie według filmów i potrzebował starej wersji wzoru (z dwoma poziomami ananasów), to proszę o maila i podeślę poprzednią wersję.

Dziś, ze śpiewem na ustach, przejdziemy przez Schemat B.
1. Najpierw kilka słów o tym, co nas czeka i jak jest skonstruowany Schemat B - oglądamy to tutaj
My zrobimy tą część chusty ściśle według tego, co mamy rozrysowane w Schemacie. Autorka sugeruje jednak możliwość zrobienia nie dwóch, ale trzech ananasów na szerokość i osoby bardziej zaawansowane mogą te dodatkowe powtórzenie wzoru po bokach zrobić samodzielnie. O tej możliwości kilka słów tutaj.

2. Najpierw zaznaczamy sobie środek chusty, co pomoże nam później znaleźć miejsce, gdzie będzie powstawać ozdobny ananasowy panel w tej części chusty.
A później powoli i dokładnie prujemy prowizoryczny szydełkowy łańcuszek i przekładamy oczka na druty. Można na nieco cieńsze - żeby było łatwiej - lub od razu na docelowe, na których do tej pory robiliśmy. A wszystko to oglądamy tutaj

3. Ustalamy, jak zacząć rządek transformacyjny, żeby jego punkty newralgiczne wypadły dokładnie tam, gdzie powinny - oglądamy tutaj.

4. Rząd transformacyjny.
Zaczynamy robić rządek transformacyjny - co oglądamy tutaj.
I kilka słów o tym, że najważniejsze są w rzędzie transformacyjnym dwa punkty newralgiczne, a jeśli mamy za dużo lub za mało oczek, to "ukrywamy" te błędy między punktami newralgicznymi, ale na pewno nie prujemy - film oglądamy tutaj.
I końcówka rzędu transformacyjnego - oglądamy tutaj.
Zabezpieczamy nitki na końcach chusty i dodatkowo kilka słów o tym, jak będziemy się posługiwać rzędami skróconymi w kształtowaniu chusty - film tutaj.

5. Rząd pierwszy i drugi.
Zaczynamy od rozpracowania, co nas będzie czekało w tym rzędzie - oglądamy tutaj.
Robimy początek ananasa na środku rzędu pierwszego według Schematu oraz skracamy ten rząd o 5 oczek na końcu, owijając nitkę wokół pierwszego nie przerabianego oczka - co oglądamy tutaj.
W rzędzie parzystym, drugim też na końcu skracamy go o 5 oczek - co oglądamy tutaj.

6. Rząd trzeci i czwarty - oglądamy tutaj.

7. Rząd piąty i szósty - oglądamy tutaj.

8. Rząd siódmy i ósmy - oglądamy tutaj.

9. Rząd dziewiąty i dziesiąty - oglądamy tutaj.

10. Rząd jedenasty i dwunasty - oglądamy tutaj.

11. Rząd trzynasty i czternasty - oglądamy tutaj.

12. Rząd piętnasty i szesnasty - oglądamy tutaj.

13. Rząd siedemnasty i osiemnasty - oglądamy tutaj.

14. Rząd dziewiętnasty i dwudziesty - oglądamy tutaj.

15. Rząd dwudziesty pierwszy i dwudziesty drugi - oglądamy tutaj.

16. Rząd dwudziesty trzeci i dwudziesty czwarty - oglądamy tutaj.

17. Rząd dwudziesty piąty i dwudziesty szósty - oglądamy tutaj.

18. Rząd dwudziesty siódmy i dwudziesty ósmy - oglądamy tutaj.

19. Teraz dwa rzędy, w których pozbieramy wszystkie nitki poowijane dokoła oczek i przerobimy je razem z oczkami, dokoła których je zabezpieczaliśmy. 
Zbieranie nitek i oczek z rzędu prawymi - oglądamy tutaj.
Zbieranie nitek i oczek z rzędu lewymi - oglądamy tutaj.

20. Zamykamy oczka zgodnie ze wskazówkami autorki wzoru - co oglądamy tutaj.

KONIEC!!!

To znaczy koniec robienia, bo jeszcze dwie czynności niezbędne - pranie i blokowanie.
Wszystko o praniu chust było przy okazji razem-robienia Echo Flower - zaglądamy i czytamy o praniu i przygotowaniu do blokowania tutaj.
Natomiast kwestia blokowania chust o tak egzotycznym kształcie jest zadaniem, w którym nie możemy sobie pomóc wykorzystując druty do blokowania. Zostają nam tylko szpilki... duuuuużo szpilek.
Po ozdobnej stronie chusty wbijamy szpilki w szydełkowe półkola:

Po stronie, gdzie brzeg jest prosty, też używamy szpilek, ale gęsto wbijanych tak, żeby uzyskać ładną równą linię brzegu:

Naciągamy chustę głównie na wysokość i pilnujemy, żeby uzyskać symetryczny kształt:

Można sobie dopomóc czymkolwiek o kształcie wielkiego koła, żeby było łatwiej pilnować kształtu (nawet jeśli obwód jest nieco inny - upinamy wtedy na przykład kilka centymetrów od brzegu koła). Ja używam od niedawna (odkąd mnie oświeciło, że mogę) gigantycznego hula-hop. Ale nawet narysowanie wielkiego koła na płachcie papieru może okazać się pomocne:


Blokowanie chusty trochę potrwa! To raczej nie jest zadanie na pięć minut. Ale wykażcie się jeszcze tą odrobiną cierpliwości, bo warto. Ananasy bez blokowania i to dobrze zrobionego blokowania nie będą miały tego uroku, jaki mogą mieć!


sobota, 12 października 2013

ANANASY - część trzecia - KOŃCÓWKA SCHEMATU A

W poprzednich odcinkach:
- Prolog - czyli spis niezbędnych narzędzi i materiałów;
- Część pierwsza - od zera do rzędu 8. Schematu A;
- Część druga - rzędy od 9. do 38. Schematu A.
 

A dzisiaj kończymy Schemat A - czyli przed nami ostatnie osiem rzędów, w tym... koraliki :))) 

1. Rzędy 1. i 2. - oglądamy tutaj.

2. Rzędy 3. i 4. - oglądamy tutaj.

3. Rzędy 5. i 6. - oglądamy tutaj.
Rząd piąty to ten, w którym pojawiają się koraliki. Trzy sposoby ich wrabiania (przy użyciu szydełka, narzędzia do repasacji pończoch oraz nawlekacza igieł do szycia ręcznego) są pokazane na filmie. 

Ale jakiś czas temu Genia podzieliła się mailowo genialnym sposobem na stworzenie narzędzia do nawlekania koralików domowym sposobem. Uzyskałam pozwolenie na "podaj dalej", więc po prostu zacytuję maila:
"I oto powstało urządzenie nazwane przeze mnie 3xP (P-rymitywnie, P-rzydatny, P-rzyrząd ).
Zdjęcie dzięki uprzejmości Geni.

Oto spis potrzebnych rzeczy do wykonania 3xP:
- haczyk wędkarski
- korek od wina
- kuchenka gazowa (jej mały palnik) albo świeczka
- kombinerki i jakieś obcążki
Sposób wykonania:
trzymając haczyk w kombinerkach rozgrzać nad płomieniem do lekkiego zaczerwienienia, drugimi obcążkami wyprostować haczyk, a następnie samą końcówkę (tę ostrą) zagiąć leciutko tak, żeby mogła zahaczać o włóczkę. To zagięcie musi być minimalne, żeby mogło przechodzić przez otwór koralika. Drugą końcówkę haczyka (tę lekko spłaszczoną oryginalnie) wcisnąć w korek od wina i gotowe!!!"

Prawda, że proste i genialne!!!??? Geni bardzo dziękuję, że nie tylko chciała się tym pomysłem podzielić, ale jeszcze podesłała mi zdjęcia z "procesu produkcji".

Ale wracamy do Ananasów i czas na:

4. Rząd 7. i 8. - oglądamy tutaj.
Uwaga, w tym rzędzie nieparzystym będziemy przerabiać pięć oczek razem na prawo. Ze względu na to, że dwa rządki niżej mamy koraliki i niefortunne zgubienie oczka w rzędzie siódmym (tym obecnym) może mieć bardzo dramatyczne konsekwencje, ja rezygnuję z układania oczek przed przerobieniem ich razem tak, by środkowe (w tym wypadku trzecie oczko) znalazło się na wierzchu (jak to robiliśmy wcześniej dla trzech oczek razem przerabianych na prawo). Zamykam je po prostu tak, jak są poukładane na drucie. I pomagam sobie szydełkiem, co widać na filmach.

5. Zamykamy oczka, tworząc szydełkowe półkola.
Początek tego dzieła oglądamy tutaj.
A końcówkę, w tym zabezpieczanie nitki, żeby nam się nic nie zaczęło pruć w czasie prania i blokowania - oglądamy tutaj.

Tym sposobem skończyliśmy Schemat A, a tym samym ozdobną część chusty. Jutro ciąg dalszy i zabierzemy się za rozszyfrowywanie Schematu B i kształtowanie "rogala" przy użyciu rzędów skróconych.

niedziela, 6 października 2013

ANANASY - część druga - RZĘDY 9 - 38

W poprzednich odcinkach:
- Prolog - czyli spis niezbędnych narzędzi i materiałów;
- Część pierwsza - od zera do rzędu 8. schematu A.
A dziś dalej dziergamy według schematu A i robimy wzór podstawowy od rzędu 9. do 38.

1. Rząd 9. i 10. - oglądamy tutaj.
2. Rząd 11. i 12. - oglądamy tutaj.
3. Rząd 13. i 14. - oglądamy tutaj.
4. Rząd 15. i 16. - oglądamy tutaj.
5. Rząd 17. i 18. - oglądamy tutaj.
6. Rząd 19. i 20. - oglądamy tutaj.

Tym sposobem dochodzimy do rzędu 21 i okazuje się, że jest on identyczny ze zrobionym już rzędem pierwszym - patrzymy sobie tutaj.
Kolejne rzędy też są analogiczne do rzędów, które już rozszyfrowaliśmy (linki przeniosą Was do filmów o rzędach 1 - 17), a zatem:
7. Rzędy 21. i 22. robimy jak rzędy 1. i 2. - wsparcie filmowe mamy tutaj.
8. Rzędy 23. i 24. robimy jak rzędy 3. i 4. - wsparcie filmowe mamy tutaj.
9. Rzędy 25. i 26. robimy jak rzędy 5. i 6.  - wsparcie filmowe mamy tutaj.
10. Rzędy 27. i 28. robimy jak rzędy 7. i 8. - wsparcie filmowe tutaj.
11. Rzędy 29. i 30. robimy jak rzędy 9. i 10. - wsparcie filmowe tutaj.
12. Rzędy 31. i 32. robimy jak rzędy 11. i 12. - wsparcie filmowe tutaj.
13. Rzędy 33. i 34. robimy jak rzędy 13. i 14. - wsparcie filmowe tutaj.
14. Rzędy 35. i 36. robimy jak rzędy 15. i 16. - wsparcie filmowe tutaj.
15. Rzędy 37. i 38. robimy jak rzędy 17. i 18. - wsparcie filmowe tutaj.

I tak dotarliśmy prawie do końca wzoru ananasów i do końca schematu A. Została nam końcówka, w której będziemy zamykać wzór, wrabiać koraliki i zamykać całość szydełkowymi półkolami. Ale to będzie nasze zadanie na przyszły weekend. Za tydzień zaczniemy także część B chusty - czyli nadamy jej "bananowy" kształt, używając rzędów skróconych.

***
A w ramach pokazywania Wam, jak wygląda kręcenie filmów dla Was, kiedy Mały koniecznie chce się znaleźć w kadrze i zaczyna grać rolę... przycisku do papieru :))) - materiał filmowy zupełnie dodatkowy, który można sobie obejrzeć tutaj.


sobota, 5 października 2013

ANANASY - część pierwsza - OD ZERA DO RZĘDU ÓSMEGO

Zaczynamy kolejne Razem-Robienie, a zatem banerek okazjonalny jest na swoim miejscu.

Oczywiście, jeśli ktoś ma ochotę na umieszczenie go u siebie na blogu, to proszę bardzo, można kopiować bezpośrednio z bloga albo wprost z Dropboxa.

***
A my... do drutów. Chyląc czoła przed autorką wzoru, czyli Larisą Valeevą, zaczynamy!


Kilka uwag wstępnych:
- Pierwsza z nich to raczej moje tłumaczenie. Jak zwykle wychodzę z założenia, że Razem-Robią z nami osoby, które dopiero się z drutami oswajają i w żadnym z wcześniejszych Razem-Robień nie brały udziału. Dlatego jest "łopatologicznie" i pewne kwestie były już omawiane przy okazji innych kursów, ale i tak mówię o nich jeszcze raz i pokazuję ponownie. Zaawansowane Razem-Robiące proszę o wyrozumiałość - oglądajcie, cieszcie się, że Wy już to wiecie i trzymajcie kciuki za resztę.
- Wzór chusty jest tak pomyślany, że mamy na drutach całe mnóstwo oczek i powtarzamy wzór wielokrotnie - dlatego nie spieszymy się! Machamy drutami powoli i liczymy!!! W każdym kolejnym rzędzie staram się wskazać takie "kluczowe punkty kontrolne", które pomogą szybko wyłapać ewentualne pomyłki. Jednak Wasza uwaga i koncentracja jest niezbędna.
- Z powyższego powodu robimy też całymi rządkami - staramy się nie porzucać robótki w połowie rzędu nieparzystego (tego, gdzie dzieje się całe szaleństwo wzoru), ponieważ odnalezienie się później, bywa trudne i łatwo o pomyłkę.
- Rzędy parzyste robimy całe lewymi oczkami, ale i tutaj nie nastawiajcie się na sprint przez rządek - powoli i dokładnie, żeby nam żaden narzut nie uciekł i żebyśmy się wbijali pod te nitki, pod które należy.
- I kwestia oczek brzegowych - jak je robić pokazuję wielokrotnie na filmach, ale na wszelki wypadek jeszcze raz - zależy nam na ładnym brzegu, dlatego pamiętamy, że pierwsze oczko brzegowe na drucie traktujemy tak: nitka z przodu roboty, wbijamy się jak do robienia lewego oczka i zdejmujemy je bez przerabiania. Ostatnie oczko brzegowe na drucie przerabiamy zawsze (w rzędach parzystych i nieparzystych) na prawo. A wszystko to można sobie pooglądać tutaj.

Gotowe?
1. To sięgamy najpierw po wydruk wzoru i oglądamy, co nas czeka, czyli chwila z teorią, którą oglądamy sobie tutaj.
2. Zaczynamy od prowizorycznego szydełkowego łańcuszka - co oglądamy tutaj.
3. Korzystając z łańcuszka jako podstawy, nabieramy 345 oczek. I liczymy co najmniej trzy razy - po skończeniu - czy na pewno mamy ich tyle, ile powinno być - a wszystko to oglądamy tutaj.
Gdyby ktoś chciał sobie "detalicznie" pooglądać technologię nabierania oczek na prowizoryczny łańcuszek na zdjęciach, to zagląda tutaj.
4. Przerabiamy jeden rząd oczek lewych. Później bardzo ułatwi nam to nabieranie oczek na drugą część chusty. Oglądamy to tutaj.
5. Uważamy na ostatnie oczka przerabiane na lewo w tym rzędzie, bo mamy tam luźną nitkę i mogą się nam one bardzo wyciągać - dlatego przytrzymujemy końcówkę nitki.
I od razu zabieramy się za zaprzyjaźnianie się ze schematem, a dokładnie z pierwszym rzędem - co czynimy tu.
6. Wszystkie rzędy parzyste (które nie są nawet pokazane na schemacie) przerabiamy oczkami lewymi, pamiętając o oczkach brzegowych i sposobie ich przerabiania. Na filmie także kilka słów o tym, dlaczego różnie przerabiamy dwa oczka razem na prawo - czasami zmieniając ich kolejność, a czasami nie - oglądamy to wszystko tutaj.
7. Rozszyfrowujemy i robimy rząd trzeci i z rozpędu parzysty czwarty - co oglądamy tutaj.
8. W rzędach parzystych czasami jest problem ze źle układającymi się oczkami - zaczynamy mieć wątpliwości, pod którą nitkę się wbić. O takich sytuacjach i "siłowym sposobie" poradzenia sobie z nim - w tym filmie.
9. Rząd piąty i szósty przed nami - oglądamy je tutaj.
10. Rząd siódmy i ósmy - oglądamy je tutaj.

***
Z tymi ośmioma rzędami zostawiam Was dzisiaj, ale... dalszy ciąg już jutro wieczorem! Będziemy rozszyfrowywać dalsze rzędy schematu A.

środa, 18 września 2013

ANANASY - PROLOG

***
Do stworzenia od zera Ananasowej Chusty potrzebne nam:

1. Wzór. 
Będziemy dziergać chustę, którą stworzyła Larisa Valeeva. Wzór dostępny jest bezpłatnie na Ravelry - klikamy tutaj. W pliku .pdf do ściągnięcia (z tytułem podanym po rosyjsku) są wszystkie języki razem (w tym także angielski).
Jednak spokojnie można wydrukować tylko schematy, czyli strony: czwartą i piątą.
Gdyby ktoś miał jakieś kłopoty z wydrukowaniem wzoru, to proszę o maila. Wyślę wtedy to, co potrzebne.

UWAGA!!! Aktualizacja. Autorka zmieniła plik pdf ze schematami i obecnie w Schemacie B są pokazane wszystkie rzędy Ananasów, które autorka sugeruje (w starej wersji są dwa ich poziomy, a trzeci trzeba było sobie "domalować").
Jednak filmy są przygotowane tak, jak pokazuje stary Schemat B - jeśli ktoś chce robić dokładnie tak, jak pokazano w filmach, to proszę o maila i podeślę starą wersję Schematu B.
Estońska wełna - około 80 gram, druty 5.00.

2. Wełenka
Po pierwsze - co się nadaje? Ze względu na to, że wzór prezentuje się pięknie tylko wtedy, gdy chusta jest porządnie zblokowana, to musimy wybrać niteczkę, która się blokowaniu podda. Oznacza to, że wybieramy coś, co ma w składzie spore ilości wełny, kaszmiru, alpaki, czyli włókna naturalne. Unikamy akrylu (to włókno sztuczne i nie ma "pamięci kształtu", po blokowaniu wraca do pierwotnej wielkości oczek).
Grubość? W zasadzie dowolna. Jednak chcąc uzyskać piękne ażurowe efekty, wybieramy "cienizny".
Ilość? Autorka nie podaje sugerowanej ilości. Nie jest to projekt "nitkożerny".
Zielona chusta (zdjęcie powyżej) była robiona z estońskiej wełny i zużyłam około 75/80 gram.
Granatowa chusta (zdjęcie poniżej) - Drops Lace i ze względu na to, że niteczka jest cieńsza, to zużycie mniejsze - około 30 gram.
Wełenka Drops Lace - 30 gram, druty 3.25.
3. Druty
Piękny ażurowy wzór widać wtedy, kiedy robimy na drutach dość grubych w stosunku do grubości nitki. Do zielonej estońskiej nitki wybrałam druty 5.00. Do cieńszego granatowego Lace'a - 3.25.
Przygotowujemy druty z żyłką i to długą żyłką, żeby robiło nam się komfortowo (minimum 60cm żyłki). Wprawdzie nie będziemy robić na okrągło, ale oczek na drutach będziemy mieć mnóstwo i ta żyłka pozwoli nam je zmieścić.
Od razu odpowiem na pytanie, czy można robić na drutach prostych (dwa druty, bez żyłki). Oczywiście, że można, ale będzie trochę niewygodnie, bo dużo oczek i ryzykownie, bo... dużo oczek. Trzeba będzie pilnować, żeby nam robótka nie zjeżdżała z drutów. Jeżeli ktoś ma wielki wstręt do drutów z żyłką, to może robić na prostych, ale osobiście nie polecam, bo... dużo oczek :)))


4. Szydełko.
Szydełko będzie nam potrzebne w dwóch momentach. Na samym początku, bo chustę będziemy zaczynać na prowizorycznym szydełkowym łańcuszku. I tutaj grubość szydełka jest dowolna.
Jednak szydełko będzie też potrzebne do zamknięcia oczek na dwóch brzegach chusty. Tutaj należy dobrać jego grubość do grubości nitki, z której robimy, ale bez fanatyzmu do tego dobierania, oby nie było stanowczo za cienkie lub za grube.

5. Resztka włóczki do zrobienia prowizorycznego łańcuszka.
Już w punkcie dotyczącym szydełka zdradziłam, że będziemy zaczynać chustę od takowego łańcuszka. Dość długiego łańcuszka. Potrzebujemy zatem kilku metrów jakiejś resztkowej włóczki do jego zrobienia. Włóczka najlepiej w kontrastowym kolorze i koniecznie "gładka i zwarta", bez włosków, nie rozwarstwiająca się, równa w grubości. Powiedzmy, że trzy metry to bezpieczna ilość.

6. Koraliki i narzędzie do nawlekania.
Są przewidziane we wzorze. Potrzebujemy ich około 200 (to już jest ilość z pewnym zapasem). Trochę więcej, jeśli będziemy chcieli w pewnych miejscach umieścić nie jeden, a na przykład trzy koraliki (jak na zdjęciu poniżej). 
Uwaga dla osób, które mają zamiar robić z czegoś grubszego, np. z estońskich wełenek - trzeba mieć pewność, że otwory koralików są na tyle duże, żeby nam nieco grubsza nitka przechodziła przez dziurki i to podwójnie złożona nitka!
Kto chce z koralików zrezygnować, spokojnie może to zrobić.

Przy nawlekaniu koralików doskonale sprawdza się cieniutkie szydełko używane kiedyś do repasacji pończoch, zwykły nawlekacz do igieł, a jeśli brak obu powyższych to kawałek cieniutkiej żyłki (jak do wyrobu biżuterii), a nawet nić do czyszczenia uzębienia :))) Damy sobie radę także z takimi pomocami naukowymi.



7.Szpilki.
Od razu uczulę Was na to, że przy blokowaniu chusty potrzeba ogromnej ilości szpilek. Sugeruję zakupienie jakiegoś dużego opakowania zwykłych, tanich metalowych szpilek.

W razie jakichkolwiek wątpliwości, pytajcie w komentarzach lub mailem. Będziemy rozwiewać.

***
I jeszcze jedna kwestia. Anneczka na Konkurs Szatańsko Kreatywny przygotowała bransoletkę. A ta bransoletka miała inicjały... IK :))) Poczta już doniosła. I mam. I się zachwycam. I nie mogę uwierzyć, jakie malusieńkie są te koraliki. Zaczynam odczuwać wielki szacunek wobec osób "koralikujących", to jest robota godna najbardziej cierpliwego Kopciuszka!
Anneczko, dziękuję jeszcze raz!

Od razu podkreślam mocno i głośno - fakt, że jedna z uczestniczek konkursu swoje Dzieło przysłała jako prezent - na proces wyłaniania zwycięzcy Konkursu nie ma najmniejszego wpływu!!! Anneczka musiałaby przekupić jeszcze dwie osoby z Komisji Konkursowej z Piekła Rodem :))) 
To po prostu cudownie miły gest ze strony Anneczki.

I jeszcze jedna kwestia związana z Konkursem - zapytano mnie wczoraj, czy można zgłosić kilka Dzieł Konkursowych, bo urodził się nowy pomysł, nowa koncepcja, nowe szaleństwo. W Regulaminie wszędzie piszemy o "Dziele" w liczbie pojedynczej i takie było założenie konkursowe - można przysłać jedno Dzieło.
Jednak nie chcę krępować (żeby nie napisać - dusić :)))  Waszej kreatywności (bo to na bank jest niezgodne z zasadami Konkursu ;))), dlatego zapadła wczoraj decyzja, że...
W trakcie trwania Konkursu, czyli do momentu wskazania przez licznik samych szóstek, uczestnik ma prawo do wymiany Dzieła Konkursowego na inne.
Mam nadzieję, że takie rozwiązanie usatysfakcjonuje (trudne słowo :)) te osoby, które mają głowę pełną pomysłów.

sobota, 14 września 2013

TRZYNASTEGO PIĘKNIEJSZY JEST ŚWIAT?

Kasia Sobczyk śpiewała, że "trzynastego piękniejszy jest świat"... będziemy polemizować, ale nieco później. Najpierw kwestie ważne.

***
Czy ktoś jeszcze pamięta, że w głosowaniu na Projekty Razem-Robione pojawiły się trzy preferowane przez Was propozycje:
- reglanowy sweterek robiony od góry (link prowadzi do Epilogu, gdzie są bezpośrednie linki do wszystkich poprzednich części) - zrobiony!
- technika entrelac - pokazana, wyjaśniona!
- ale było jeszcze... ponczo, które mieliśmy dziergać we wczesnojesiennych okolicznościach przyrody.

I ja o tej obietnicy nie zapomniałam, ale mam pewną nęcącą propozycję, nieco wymuszoną kwestiami rodzinno-osobistymi. Ponczo to jest projekt nieskomplikowany, ale dość duży powierzchniowo i dzierganie go na potrzeby kursu wymaga niezłego tempa, a ja w tej chwili raczej nie będę miała okazji, żeby się zbytnio rozpędzać z odzieżą jesienną, wielkopowierzchniową. A nie możemy dziergać go zbyt długo, czyli rozwlec tego w czasie, bo nasz ulubiony kamerzysta ma w planach wyjazd i jeśli się nie wyrobimy przed jego wojażami... to zostaniemy z ponczem do grudnia.

I dlatego mam propozycję nie do odrzucenia - może zamiast poncza razem-wydziergamy to?

Czyli Ananasy (Pineapple Delight). Projekt oryginalny, bardzo efektowny, a dość szybki w tworzeniu. Wzór dostępny bezpłatnie. 
Chusty trójkątne już dziergałyśmy, a tutaj opanujemy magię robienia chust w kształcie... "rogali" :)), czyli pracy z rzędami skróconymi i dziergania chust od środka.

Dajcie znać, czy taka propozycja nie do odrzucenia Wam pasuje. Jeśli tak, to przygotuję Prolog, czyli spis narzędzi i materiałów. Planowany początek dziergania - pierwsza połowa października.


***
A teraz będę polemizować ze stwierdzeniem, że trzynastego piękniejszy jest świat. Umiarkowanie będę polemizować.
Przesądna nie jestem! Jak mogłabym być, jeśli przez lata mieliśmy Niunię - czarną kotkę, która przebiegała mi drogę czterdzieści razy dziennie. 
 

Piątek trzynastego krwi mi w żyłach nie mrozi i nie wywołuje chęci zaszycia się pod kołdrą na dwadzieścia cztery godziny i przeczekania.
Cały dzień z sympatią i współczuciem patrzyłam na kolejne osoby, które narzekały, że "ten piątek trzynastego to masakra jakaś/koszmar jakiś/tragedia jakaś". Autobus ochlapał, samochód się zepsuł, egzaminator na poprawce wykazał się wysokim poziomem zgryźliwości pedagogicznej. Ślubny miał w firmie trzynasto-piątkowy armagedon. Wielogodzinną walkę z materią, drukarniami, klientami, cuda robione od ręki i "nie-da-się" zamieniane na "klient nasz pan, wszystko się da".
A ja? Cytując inną piosenkę: "W moim magicznym domu ciepło jest i bezpiecznie."
Aż wrócił Ślubny z pracy i chyba gdzieś mu się ten pech do butów razem z błotem przyczepił, bo jakie jest prawdopodobieństwo, że w trzy minuty po jego wejściu zepsuła się lodówka???!!!
Dobra żona, czyli ja, świadoma, że dzień był długi, ciężki i stresujący oraz zgodnie z powiedzeniem "przez żołądek do serca", pognałam wyjmować wiktuały z lodówki. Z wdziękiem pchnięte prawym biodrem drzwi lodówki się zamknęły, ale panel sterowania nadal świecił uroczym błękitem. A powinien zgasnąć. 
Taaaaak, połupaliśmy drzwiami lodówki, na wszelki wypadek także drzwiami zamrażalnika. Szczegółowej relacji z wieczornych aktywności dwóch pomysłowych Dobromirów Wam oszczędzę. Kładliśmy się spać z przeświadczeniem, że mamy zepsuty agregat zamrażalnika i padła elektronika sterująca całością.
O czwartej nad ranem (!!!) obudziłam się (tym razem nie mogę zwalić winy za pobudkę na Małego, bo kocio spało snem sprawiedliwego obok mnie i pochrapywało tylko) i doszłam do wniosku, że to jest doskonała pora na sprawdzenie, jak tam się miewa nasza lodówka (zostawiona włączona, żeby zdiagnozować zmiany temperatury wewnątrz). Wyciągnęłam ciemną nocą Ślubnego z łóżka. Zażyczyłam sobie natychmiastowego włożenia termometru do zamrażalnika, bo wiedza, ile jest tam stopni, jest dla mnie kluczowa o czwartej nad ranem. Po czym ze stoickim spokojem zapytałam, czy jak się zamyka drzwi od lodówki, to gaśnie światło (bo za to też odpowiada czujnik)... Ślubny bez słowa wziął telefon... włączył nagrywanie... otworzył lodówkę, wsadził telefon, zamknął drzwi, otworzył ponownie i pokazał mi filmowy dowód rzeczowy, że gaśnie :)))))))))))))))) Podał mi dokładną temperaturę z wnętrza zamrażalnika. Łaskawie odczekał, aż się lodówka wyłączyła i po prawie godzinie imprezy rozrywkowej zapytał, czy już możemy wrócić do łóżka.
Ja mam za męża świętego, a nie normalną osobę, bo każdy inny facet wywleczony z pościeli nad ranem, po tygodniu pracy jak z koszmaru, dokonałyby aktu przemocy werbalnej z nadużywaniem słów ogólnie uznawanych przez kobiety za obraźliwe. 
A lodówka? Wygląda na to, że trzynastego świat nie jest taki zły, bo padła jej tylko elektronika odpowiedzialna za wyświetlanie, ale nie uszkodziło się nic odpowiedzialnego za działanie, czyli pokazuje głupoty, ale mrozi jak trzeba i gdzie trzeba. Wizyta pana z serwisu nieunikniona.

piątek, 26 lipca 2013

A PODOBNO WIELKOŚĆ NIE MA ZNACZENIA

Do Ewy dotarła już zamówiona ananasowa chusta oraz dodatek-niespodzianka. I mam pozwolenie, żeby obie rzeczy pokazać, bo Ewa jest jakby troszkę "off-line". Jej laptop odmówił posłuszeństwa i został odesłany do serwisu na czas raczej dłuższy niż krótszy. Panów z serwisu uprasza się o zaangażowanie i  pośpiech!!!

To pokazujemy. Najpierw Ananasy.

Ewa wybrała cudny granatowy Lace Drops, który uzupełniłam przezroczystymi koralikami, z małym dodatkiem niebieskich w miejscach co bardziej wymagających akcentu koloru:

Chusta wyszła mniejsza niż moja zielona, ale i tak przekroczyła wymiary podane przez autorkę wzoru.

I oczywiście zostało mi wełenki, bo Ananasy nitko-żerne nie są. Sugerując się kolorystycznie stonowanym wyborem Ewy wyciągnęłam jako dodatek cieniuteńką szarą wełenkę i zaczęłam dziergać Chustę Niespodziankę. Pomysł z głowy, wykonanie... do ostatniego centymetra granatowej niteczki. I oczywiście Lace jeszcze raz potwierdził, że ma właściwości "nie kończącego się motka", bo wyszło toto... wieeeeeeeeeeeelkie. Najlepiej to widać na zdjęciach z blokowania.

Efekt końcowy wygląda tak:

Cała chusta to cienizna godna wygłodniałego pająka, ale żeby się lepiej układało, dorobiłam ciężki (z potrójnej nitki) border:

I taki komplet powędrował do Ewy. Niech się dobrze noszą! A ja jeszcze raz bardzo, ale to bardzo dziękuję za "łapówki w zamian"!!!


*** OGŁOSZENIE LETNIEJ SZKOŁY SZYCIA***
Przypominam, że dziś jest piątek dwudziestego szóstego i zgodnie z umową dokonujemy drugiego zmasowanego najazdu na kioski i salony prasowe w celu nabycia sierpniowej Burdy.

Po bardzo uważnym przejrzeniu tego, co nam wydawca zaproponował i ocenie tegoż pod względem pożytecznych rzeczy do nauczenia się, ta bluzka jest moją faworytką:

Daje wielkie możliwości doboru materiału, w tym połączenia dwóch materiałów (inne rękawy, na przykład koronkowe, albo z czegoś przezroczystego, albo chociaż inny kolor... :))) No i po dzianinie będziemy pracować z normalną tkaniną, a te też miewają swoje wymagania.
Technicznie nauczy nas wszystkiego o rzeczonych rękawach - wszywać oraz przyszywać mankiety, wykańczać rozcięcia na dole, dziurki robić, guziki przyszywać :))))) I da mi okazję do gonienia Was do prasowania co pięć minut :)))))))))))))))))))
Poza tym model wydaje się uniwersalny, niezależny od wieku, Można z tego zrobić bluzkę kompletnie szaloną albo bardzo elegancką, do pracy i na imprezę. I rozmiarówkę ma szeroką, a to też ważne.
Dajcie znać, co Wy na to!

***
I bardzo spodobały mi się żakiety 106 i 107... I nawet przez sekundę pomyślałam sobie, "a co nam tam, udowodnicie sobie, że dacie radę!". Szybko się jednak zreflektowałam, że jakiś porządek w tych naszych małych krawieckich kroczkach musi być. Na żakiety może kiedyś przyjdzie czas. 

*** 
To Wy idziecie do kiosków po materiały naukowe w postaci Burdy, a ja idę przekonywać Ślubnego, że to jest idealny moment na nakręcenie kolejnych odcinków Letniej Szkoły Szycia.
I spodziewajcie się kolejnego jej odcinka w ciągu następnej doby - będziemy robić papierowy wykrój i kroić Dzianinowy Top, Którego Numeru Już Nawet Nie Muszę Wymawiać.

wtorek, 18 czerwca 2013

TO SIĘ TROCHĘ WYMKNĘŁO SPOD KONTROLI

Pineapple Delight, czyli Nieobrane Ananasy okazały się projektem z wieloma niespodziankami. 

Pierwsza niespodzianka to fakt, że nie tylko są już skończone, ale nawet uprane, zblokowane i obfotografowane. Wczoraj wieczorem była gotowa część dolna i wyszłam na taras zdewastować prowizoryczny szydełkowy łańcuszek i nabrać na nowo oczka na część górną. Z rozpędu zrobiłam tak zwany rządek "transformacyjny". A później samo się jakoś tak robiło i robiło, a to rzędy skrócone, wiec szybko... I dziś rano, zamiast robić Ślubnemu śniadanie, zamykałam oczka. (Spokojnie, ze śniadaniem też zdążyłam :))))

Koraliki są! Po Tybetańskich nie nabrałam wielkiego wstrętu do koralikowania i Ananasom też się dostało. W dwóch kolorach: na zmianę ciemne i jasne w kolejnych półkolach. I szczerze pisząc, to te kilkadziesiąt koralików dało mi bardziej w kość niż te setki w Tybetańskich. Nierówna niteczka przy ich wrabianiu to złoooooooooo.

No i niespodzianka druga... szpilek mi zabrakło. W samym środku blokowania. Chusta ma taki kształt, jaki ma (w moim wszechświecie to jest kształt "sierpa bez młota"). I ząbki ma na końcu. I w połowie blokowania okazało się, że osprzęt upinający mi się kończy. Wstałam z kolan, sprawdziłam, czy wyglądam "wyjściowo" i poleciałam galopem do pobliskiej pasmanterii po 33 gramy metalowego szczęścia. Po dziesięciu minutach z powrotem klęczałam i upinałam :)))

I jeszcze fotka dokumentująca ilość zużytych szpilek. W gładkiej górze:

I w ząbkowanym dole:

Trzecia niespodzianka - to jest wieeeeeeeeeeeeelkie. Już w trakcie robienia wydawało mi się, że to się zaczyna robić potężne, ale przy blokowaniu okazało się, że mi dwóch karimat brakuje, żeby to pomieścić.

I jeszcze Ananasy w całej ich "wymykającej się spod kontroli" okazałości.

***
A jakby tego było mało, to jeszcze będzie mnóstwo zdjęć tarasowej zieleniny. W zeszłym roku, na początku naszej tarasowej, szalonej działalności miałam ziemię we włosach. W tym roku było spokojniej, odkręciłam całe metry bieżące ekowłókniny, rękami Ślubnego wywlokłam donice z korytarza na taras i w końcu dosadziłam kilka róż i ziół. Szybko, sprawnie, bez Armagedonu i okopów z worów z ziemią :)))

Z tego, jak nam się zielenina przechowała (i ta poowijana na tarasie, i ta poustawiana na korytarzu) jestem bardzo zadowolona. Kto chce sobie pooglądać dla porównania zdjęcia z poprzedniego roku, to zapraszam do wpisu o faunie i florze Rogu Renifera.
Trollorząb ma się wyśmienicie.

Metroseksualny Klonik też.

Róża Wariatka, ta, która nam zakwitła w środku zimy, stojąc w półmroku korytarza, teraz zaczyna się zbierać do kwitnienia w odpowiedniejszych warunkach.

Roślina rodem z książek Sandersona (bo brązowa) też żyje.

Lawenda już zaczyna kwitnąć. A obok niej nowy nabytek - róża, która nie chciała odchorować przesadzania, a zamiast tego zakwitła mi następnego dnia po kupieniu.

I wieloletnie kwitnące stające na wysokości zadania :)))

Ślubny dokupił nam też miniaturowe goździki, "żeby było ładnie" :)))

Z największymi problemami przeżył zimę zwykły bluszcz. Nawet nie chciał pół listka puścić, paskudnik jeden. Poczekałam, dałam jedną szansę. Zlekceważył. Dałam drugą. Nawet nie usiłował się zielenić. No to został potraktowany jak na Rogu Renifera wszystkie niechętne do rośnięcia zieleniny - obcięłam przy samej... ziemi. I nagle go olśniło, że jednak rośnięcie ma sens. Ale tym sposobem zamiast buszu bluszczu mam Bluszczyk.

Ale za to reputację bluszczowatych ratuje czerwona odmiana - przezimowała doskonale i wygląda "puszyście" :)))

Największe zmiany jakościowe są w Warzywniku. Same zioła, cebula na szczypior i wieeeelka donica koperku. Żadnych warzyw, truskawek itp., bo przy naszym spożyciu potrzebna jest plantacja i to o wielkim areale :))))

Ufff... Mam nadzieję że osoby tęskniące za raportem z tarasu czują się usatysfakcjonowane.